Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)

niedziela, 11 kwietnia 2021

Ruiny klasztoru w Zagórzu

 Witajcie,

Dziś chcemy zabrać Was do miejsca o ciekawej, wręcz imponującej historii. Jednak nie uprzedzajmy faktów - zapraszamy Was do Zagórza.

Hisoria zespołu klasztornego wypisana na murach obronnych

Widok na kościół, najlepiej zachowany element całego zespołu


Najpierw kilka słów o samym miasteczku.

Zagórz jest obecnie siedzibą gminy wiejsko-miejskiej, i liczy nieco ponad 5 tysięcy mieszkańców.

Początki istnienia miejscowości sięgają XIV wieku - w roku 1343 istniała tutaj już kaplica, filia parafii w sąsiednim Porażu. W roku 1412 właścicielem Zagórza był Mikołaj Tarnawski. Pod koniec XV wieku miejscowość chwilowo trafiła w ręce starosty spiskiego, Piotra Kmity, ale potem ponowni powróciła w ręce Tarnawskich. W rękach tej rodziny Zagórz znajdował się aż do wieku XVII. Prawdziwą szansę na rozwój jednak miasteczko zyskało w rękach rodu Stadnickich. O samym klasztorze, "bohaterze" dzisiejszego wpisu będzie poniżej. 

Relikty klasztornej zabudowy


Kolejnym "zastrzykiem" była XIX-wieczna inwestycja C.K. Monarchii - budowa linii kolejowej Przemyśl - Budapeszt (1872). Dodatkowo w roku 1884 oddano do użytku odcinek linii kolejowej Stróże - Nowy Zagórz, dzięki czemu zyskano dostęp do połączenia z Krakowem i Lwowem - wtenczas Zagórz stał się znaczącym węzłem kolejowym. W roku 1911 powstał w Zagórzu zastęp harcerski (skauci), również na początku XX wieku zaczął funkcjonować tutaj oddział Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół". Po zakończeniu 1918 roku mieszkańcy Zagórza wzięli aktywny udział w walkach o odrodzenie Rzeczypospolitej - powstało Stowarzyszenie Obrońców Węzła Zagórskiego, a jego członkowie (kolejarze, "sokoły") zbudowali dwa pociągi pancerne: Gromobój i Kozak, i zabezpieczali linię kolejową Zagórz-Komańcza-Łupków przed działalnością jednostek ukraińskich oraz Rusinów planujących przyłączenie tych ziem do Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (tzw. Republika Komańczańska). 

Kościół Zwiastowania NMP oraz figura MB z Dzieciątkiem


W roku 1939 toczyła w tym rejonie walki obronne 3 Brygada Górska, wspierana przez ochotników z Zagórza. W okresie okupacji stacjonowali tu oprócz Niemców także żołnierze słowaccy. W Zagórzu i okolicach działała konspiracyjna placówka Armii Krajowej. Miasto wyzwolono w roku 1944 przez oddziały Armii Czerwonej (w mieście znajduje się niewielki cmentarz żołnierzy radzieckich). Miasteczko ma obecnie znaczenie lokalne, jest jednak bardzo dogodną "bramą" dla miłośników Bieszczadów.

A teraz wróćmy do samego klasztoru.

Na wzgórzu nad Osławą, zwanym Marymontem znajdują się ruiny warownego klasztoru i kościoła. Cały kompleks należał do zakonu Karmelitów, a jego fundatorem był Franciszek Stadnicki. Cały kompleks, który powstał początkiem XVIII wieku jak przystało na budowlę warowną był otoczony murem obronnym. Poza nim znajdował się jedynie szpital dla weteranów., dający schronienie m. in. uczestnikom słynnej odsieczy wiedeńskiej z 1683 roku. Pierwotny akt nadania pochodzi prawdopodobnie z 1700 roku. Zakonnicy przybyli do Zagórza 14 lat później. W tym czasie ówczesny biskup poświęcił kamień węgielny pod budowlę kościoła. Najpierw nosił on wezwanie Nawiedzenia NMP, z czasem przemianowano go na Zwiastowania NMP. Świątynię wzniesiono w stylu barokowym. Posiadała ona trzy przęsła i przy prezbiterium posiadała dwie wieża, swoim wyglądem miała nawiązywać do kościoła Il Gesu w Rzymie. W 1726  klasztor podniesiono do rangi przeoratu, w 1730 ukończono całość zabudowań i większość z nich otoczono murami. 

Fragmenty zachowanych malowideł



w 1772 był początkiem końca świetności tutejszego miejsca. Otóż w klasztorze usadowili się konfederaci barscy, i stawili zbrojny opór Moskalom. Wynikiem toczonych walk były poważne zniszczenia kompleksu klasztornego - obiekt nie odzyskał już dawnej świetności. Wręcz przeciwnie. Po zajęciu tych ziem zakon nie mógł liczyć na wsparcie Austriackiego rządu -ten bowiem nie sprzyjał klasztorom. Zakonników kierowano z reguły na różne parafie, a na terenie zakonu powstał specjalny zakład poprawczy dla kapłanów - podupadło bowiem mocno tutejsze życie klasztorne. Klasztor jednak funkcjonował nadal. Odnośnie samej konfederacji - obrona Zagórza była ostatnią bitwą tego zrywu, nazywanego często I powstaniem narodowym.

Nie długo jednak - w roku 1822 klasztor ponownie nawiedził pożar. Jego przyczyny nie są znane. Prawdopodobnie nie był to wypadek. Ponoć był wynikiem sprzeczki przeora z jednym z zakonników. Po tym wydarzeniu zabrano z klasztoru wszystkie cenne rzeczy, zakonników przeniesiono, a klasztor - pozostał pusty. I niszczał. Proces ten trwał przez 135 lat.

Spojrzenie na Osławę z wieży widokowej

Rzut okiem na ogrody klasztorne, pięknie utrzymane.


Dopiero w roku 1956 obiektem zainteresował się generalny konserwator zabytków archeologicznych przy Ministerstwie Kultury i Sztuki, Tadeusz Żurowski - zagórzanin z pochodzenia. Do działań włączyli się także Karmelici - oddelegowano tutaj o. Józefa od Matki Bożęj z Góry Karmel (Jana Prusa) oraz kilku innych zakonników. Odgruzowano studnię klasztorną, dokonano ponownego pochówku zakonników zmarłych w XVIII i XIX wieku (ich groby były splądrowane), posortowano gruz, kamieniarkę, przygotowano warsztat stolarski. Jednak z powodu braku środków i po śmierci Ojca Jana konserwator w Rzeszowie cofnął zgodę na rekonstrukcję zespołu, a zakonników eksmitowano. Ważne jednak, że od 1972 roku zespół znajdował się oficjalnie na liście zabytków. 

Kolejne prace remontowe podjęto ponownie w 2000 roku. Oczyszczono i zabezpieczono wstęnie mury i ruiny, ustawiono ponownie przed klasztorem figurę MB z Dzieciątkiem, odbudowano częściowo dwie baszty, a w roku 2013 oddano do użytku wieżę widokową, prowadzono też pracę nad rewitalizacją ogrodów klasztornych. Prowadzone są od tego czasu stopniowe prace konserwacyjne, mające na celu zarówno zabezpieczenie tego co zostało, jak również udostępnienie tego pięknego obiektu dla potrzeb ruchu turystycznego.

W 2012 roku poprowadzono na wzgórze Marymont ciekawą drogę krzyżową, dzieło bieszczadzkich artystów.

Nawet w postaci ruiny, klasztor robi wielkie wrażenie



A jak wygląda kwestia zabudowy klasztoru?

Cały kompleks zajmuje około 1,75 ha, i ulokowany jest na szczycie wzgórza Marymont.

W skład kompleksu wchodzą:

-stanowiący centralny element zespołu kościół (początkowo p.w. Nawiedzenia NMP, później Zwiastowania NMP), wzniesiony wg planu dla konwentów większych. 
Zbudowano go w stylu barokowym, na planie prostokąta. Niewielka kruchta, 4-przęsłowe prezbiterium, nawa z dwoma kaplicami na osi poprzecznej. Prezbiterium nakrywało kolebkowe sklepienie z lunetami. Nad nawą wznosiła się płaska kopuła. Kruchta z kolei miała sklepienie beczkowe, kaplice zaś - krzyżowe. Prezbiterium miało 6 dużych okien.

Fasada kościoła była trójprzęsłowa, bezwieżowa. Prezbiterium posiadało dwie wieże, w górnej części ośmioboczne, w niższych partiach- kwadratowe. Ściany zdobiły bogate malowidła. Resztki fresków możemy podziwiać tam po dziś dzień.

- zespół klasztorny (wg planu dla konwentów mniejszych) przylegał do kościoła od strony południowej. Był to budynek piętrowy, z krużgankami, zbudowany wokół wirydarza. W skład wchodziły 22 cele dla zakonników, refektarz (jadalnia), biblioteka i kuchnia.

- umocnienia były solidne, chociaż w chwili ich ukończenia już przestarzałe, nie mogące efektownie sprostać młodej jeszcze (ale już skutecznej) królowej pól bitewnych - artylerii. Wysokie na 5 metrów mury ze strzelnicami, dwie baszty przy murze południowym (jedna miała wyjście "ewakuacyjne") dawały mimo wszystko pewne poczucie bezpieczeństwa i pozwalały odpierać ataki nawet znacznych sił - pod warunkiem, że nie posiadały one wsparcia artylerii ciężkiej. 

- szpital klasztorny wzniesiono poza murami zespołu, na północno-wschodnim stoku wzgórza. Był to budynek jednopiętrowy.

Wnętrze kościoła



Mimo że dzisiaj klasztor to morze ruin, obiekt w dużej mierze zdewastowany, to jednak - jest to spory kawałek historii regionu. I robi na prawdę wielkie wrażenie na zwiedzającym. Przytłacza. Zapewne wielu z Was, czytających tek krótki wpis tutaj była i przyzna nam rację - reszcie zaś koniecznie polecamy odwiedziny tego wyjątkowego miejsca. Koniecznie wtenczas wejdźcie na wieżę widokową - przy dobrej pogodzie możecie zobaczyć na prawdę dużo!


Pozdrawiamy!


 


Źródła informacji:

polskazachwyca.pl

Figiel N., Klimek P., 2011, Bieszczady, Beskid Niski. Przewodnik i atlas.

parafia-zagorz.pl

www.twojebieszczady.pl

zagorz.pl



niedziela, 14 marca 2021

Okiem wędrowca - Chotylub

 Witajcie!

Dzisiaj zawitamy wspólnie na piękne Roztocze. Urzekł nas ten region, bo chociaż brakuje tutaj męczących szczytów porosłych buczyną, to jednak - jest tu wiele pięknych świątyń, wspaniała kamieniarka i historia. Często krwawa, ale ważna.

Zapraszamy dzisiaj do Chotylubia - przyjrzymy się cerkwi oraz służącemu przedwojennym mieszkańcom cmentarzowi.

Cerkiew p.w. Opieki Najświętszej Maryi Panny w Chotylubiu

Rzut okiem na wnetrze przez "szczelinę"


Chotylub znajduje się na terenie Roztocza Wschodniego, w gminie Cieszanów. Od północy sąsiaduje z terenami wsi Dąbrówka, od południa wieś zamknięta jest przez rozległe lasy. Od wschodu Chotylub graniczy z Nowym Brusnem, a od zachodu z Nowym Siołem i Cieszanowem.

Na początek odrobina historii.

 Wioska powstała w XVI wieku, w roku 1565. Aż do 2 połowy lat 40 XX wieku zamieszkiwana była co najmniej w połowie przez ludność ukraińską. Obecnie mieszkają tutaj Polay, a po dawnych mieszkańcach pozostały cmentarz, cerkiew i przydrożne sakralia.

Wieś po powstaniu była "doświadczona przez wypadki wojenne" - ucierpiała podczas Potopu szwedzkiego, a zapewne i wcześniejsze tatarskie najazdy nie ominęły tych ziem.

Podczas jednego z "tureckich" najazdów w 1672 roku zginęły dokumenty erekcyjne tutejszej parafii ruskiej. Odnowiono go dopiero w 1699 roku za sprawą właściciela wsi, Adama Antoniego Bełżyckeigo, kasztelana przemyskiego.




W 1693 roku wzniesiono we wsi drewniana cerkiew - trudno powiedzieć czy była to pierwsza świątynia, czy wzniesiona w miejscu poprzedniej.

W roku 1674 wieś przekazano dominikanom, jako uposażenie.

Obecną cerkiew wzniesiono w roku 1888. Inicjatywa wyszła od parocha Piotra Gissowskiego. Zbudowano ja na miejscu poprzedniej świątyni z roku 1693.

Do połowy XX wieku życie we wsi przebiegało stosunkowo spokojnie.

Po zajęciu tych terenów w 1941 roku przez sowietów, rozpoczęto w samej wiosce i okolicy budowę umocnień stałych tzw. Linii Mołotowa. W czerwcu 1941 roku linia ta nie spełniła pokładanych w niej nadziei, wojska niemieckie szybko przeszły dalej w głąb terytorium ZSRR. Bunkry te można oglądać do dzisiaj - w samej wsi zbudowano lekki schron żelazobetonowy -półkaponierę dla 1 CKM.

Kapliczka przydrożna

Na srarym cmentarzu wiejskim.


Po wojnie działały w okolicy oddziały UPA, i toczyły walki z oddziałami WP a także oddziałami sowieckimi. W toku walk ginęli Polacy i Ukraińcy - w Chotylubiu zginęło 14 osób pochodzenia ukraińskiego, liczba ofiar narodowości Polskiej nie jest nam znana. 

Był to czas bardzo niespokojny, trudny. Ukraińców wysiedlono głównie  na teren dzisiejszej Ukrainy.

Teraz parę słów o samej cerkwi.

Znajduje się w centrum wsi, przy drodze Cieszanów - Nowe Brusno.

Cerkiew jest orientowana, trójdzielna, o zrębowej konstrukcji. Ściany nad okapem oszalowane deskami. Konstrukcja stoi na podmurówce z kamienia łamanego.

Centralną część świątyni stanowi duża, kwadratowa nawa. Nawę kryje ośmioboczna kopuła na tamburach, zwieńczona latarnią. 

Od wschodu znajduje się węższe od nawy prezbiterium, z dobudowaną małą zakrystią od strony północnej.

Nad prezbiterium znajduje się mniejsza kopuła, zwieńczona małym, cebulastym hełmem. 

Kopuły zakończone są żeliwnymi, kutymi krzyżami.

Babiniec ulokowano oczywiście od strony zachodniej. Ma formę kwadratu.

Dachy, okap i kopuły kryte blachą. W babińcu i zachodniej części nawy znajduje się chór muzyczny.

Obok cerkwi stoi murowana dzwonnika parawanowa, obecnie pozbawiona dzwonów.

Ciekawostką w cerkwi jest piecyk żeliwny. Przy północnej stronie nawy domontowano blaszany komin. W cerkwi więc mogło być zimą całkiem ciepło.

Po wysiedleniu ludności ukraińskiej cerkiew służyła wiernym rzymkokatolickim, remontowano ją w latach 60/70 XX wieku. 

Wewnątrz zachowało się sporo wyposażenia z XVII-XIX wieku.

Przetrwał również spory fragment ikonostasu:

- rząd ikon niedziel pięćdziesiątnicy z Mandyionem pośrodku

- rząd ikon świątecznych (prazdniki) z Ostanią Wieczerzą pośrodku

- rząd Deesis (pośrodku Trymorfon, czyli Chrystus Tronujący z Matka Bożą i Janem Chrzcicielem)

- rząd Proroków z wizerunkiem Matki Beskiej Pokrow pośrodku

- W zwieńczeniu Chrystus Ukrzyżowany z trzema Maryjami i rzymskim żołnierzem

- pozostałe elementy ikonostasu rozwieszono i rozstawiono w różnych częściach świątyni.

W roku 1986 dobudowano do babińca duży, nie trzymający proporcji przedsionek. Od 2001 roku cerkiew stoi porzucona - zbudowano bowiem we wsi nowy kościół. Cerkiew nieużytkowana, niestety niszczeje.


groby członków rodziny Zarzyckich


Nieco dalej od cerkwi, na wschodnich obrzeżach wsi, przy drodze do Cieszanowa znajduje się cmentarz greckokatolicki.

Otoczony jest drutem kolczastym. Zarasta go powoli las..

Znajdziecie tutaj liczne kamienne nagrobki z XIX i XX wieku.

Przewagę mają oczywiście nagrobki kamieniarzy z sąsiedniego Brusna.

Są tu również okazałe nagrobki członków rodu Zarzyckich - przez długi okres rodzina ta była właścicielem wsi.

Co prawda nie oglądaliśmy, ale polecamy - miejsce po dworze Zarzyckich, oraz miejsce po dworku Preków. Planujemy w przyszłości nadrobić tą zaległość. Na miejscu dworku Preków stoi obecni leśniczówka - sam dworek spustoszony podczas I wojny światowej, nie przetrwał już tej drugiej.


Schron bojowy w Chotylubiu, jeden z wielu na Roztoczu Wschodnim.


Dwór Zarzyckich został rozebrany zaraz po II wojnie światowej, głównie przez okolicznych mieszkańców. Zabudowania folwarczne spaliły bojówki UPA. ostatecznie dwór przestał istnieć w 1947 roku. Działał tutaj PGR, a obecnie funkcjonuje tu prywatne gospodarstwo hodowlane.

Na dzisiaj tyle. Zapraszamy do odwiedzin Roztocza Wschodniego - szczególnie miłośnicy rowerów będą mogli tutaj zaszaleć.

Pozdrawiamy!


Źródła inf.:

www.sobieski.lubaczow.com.pl

cerkiewne.tematy.net

roztoczepoludniowe.com

www.apokryfruski.org

Pawłowski A., 2017 Roztocze Polskie i Ukraińskie. Przewodnik




niedziela, 21 lutego 2021

Cerkiew w Uluczu

 Witajcie!

Dzisiaj zajrzymy do ciekawego miejsca. Wdrapiemy się na wzgórze i zobaczymy jeden z piękniejszych zabytków sztuki sakralnej na Południu Polski.

Zapraszamy na krótki spacer do uluczańskiej świątyni, perełce nie tylko pogórza przemyskiego.

Cerkiew p.w. Wniebowstąpienia Pańskigo w Uluczu



Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w Uluczu jeszcze do niedawna uważana była za najstarszą drewnianą cerkiew na ziemiach Polskich. W ostatnich latach jednak tytuł najstarszej trafił "w ręce" cerkwi w Radrużu, na Roztoczu Wschodnim.

Obiekt w Uluczu powstał w roku 1659 (tradycja głosiła, że cerkiew wzniesiono w latach 1510-1517).

Drewno na budowę świątyni przygotowano rok wcześniej.

Skąd o tym wiadomo? Wszystkie te informacje wykazały badania dendrochronologiczne, metoda umożliwiająca bardzo dokładne datowanie artefaktów drewnianych. Korzystają z niej m. in. archeolodzy.

Ale wróćmy do samej cerkwi. Świątynię usytuowano na wzgórzu Dubnik (Dębnik) - cerkiew wznosiła się nad istniejącą tutaj wioską. 

Miejsce to zapewne wybrano nieprzypadkowo - wzgórze, o dość stromych stokach, miało walory obronne.


Widok na soboty.


Zresztą i całe założenie miało zdecydowanie obronny charakter. Nic dziwnego, wiek XVII to nie przelewki - liczne wojny prowadzone przez Rzeczypospolitą, najazdy ze wschodu - nie był to czas spokojny. Na wzgórzu zaś bazylianie zbudowali swój sobór. Była to istna forteca - dwa pierścienie murów obronnych, o nieregularnej linii (dopasowanej do ukształtowania terenu). Wejście możliwe było przez dwie bramy, przynajmniej jedna z nich była zwieńczona wieżą - dzwonnicą.

Schronienie mogli znaleźć tutaj okoliczni mieszkańcy. Na pewno był to obiekt, który na ewentualnym najeźdźcy robił wrażenie.

Co ciekawe, w samym Uluczu również znajdowała się cerkiew obronna, murowana (rozebrana

 na początku XX wieku). Według podań, uluczańskie "twierdze" dały skuteczny opór Szwedom w 1657 roku.

Konstrukcja jest na prawdę solidna i dobrze przemyślana, a całość wykonana przy życiu toporów, bez pomocy pił.



Cerkiew z wiadomych względów musiała być co jakiś czas remontowana.

Pierwsza przebudowa cerkwi miała miejsce już w2 połowie XVII wieku, później prace remontowe prowadzono w w XVIII i XIX, a ostanie większe działania - w latach 60 XX wieku. To podczas jednych z prac (zapewne w wieku XVIII) dach namiotowy zastąpiono okazałymi, barokowymi kopułami.

Bazylianie w 1744 roku przenieśli się do Dobromila, sam zespół klasztorny poparł w ruinę - do dzisiaj przetrwała tylko cerkiew, cmentarz, i zauważalne w terenie zarysy fortyfikacji.

A jak wygląda cerkiew?

Jest to budynek drewniany, o konstrukcji zrębowej, orientowany, wybudowany z belek modrzewiowych i jodłowych. Konstrukcję osadzono na podmurówce z kamienia łamanego.

Dach jest kryty gontem - pokrywa on również sporych rozmiarów kopuły.

Prezbiterium zamknięte trójbocznie, od strony zachodniej znajdują się soboty - okap wsparty na 8 słupach. Soboty służyły wiernym przybywającym na niedzielne nabożeństwa z daleka - często przybywali w sobotę po południu, i tutaj mogli spędzić noc.

Przy prezbiterium znajdują się dwa pomieszczenia: diakonion i prothesis. Są to pastoforia - we wczesnochrześcijańskich świątyniach dwa małe pomieszczenia rozmieszczone po obu stronach ołtarza, po prawej (południowej) lokowano diakonion - przeznaczona dla przedmiotów liturgicznych oraz diakonów, a po północnej prothesis, czyli miejsce przeznaczone na przygotowanie nabożeństwa.

Do cerkwi możne wejść od wschodu i od południa - wejścia zdobią portale w formie tzw. oślego grzbietu.

Na okalajacycm cerkiew cmentarzu

Relikty umocnień


Prezbiterium i babiniec nakrywają zrębowe sklepienia. Nad nawą zaś znajduje się okazała, ośmioboczna kopuła zrębowa, z pententywami (motyw architektoniczny w sztuce bizantyjskiej - po krótce to sklepienie w postaci trójkąta sferycznego, umozliwia przejście z kwadratu do koła na którym usadowiona jest kopuła).

Wnętrza co prawda nie widzieliśmy - Pani nie wpuściła nas do wnętrza ze względów epidemiologicznych. Jednak z opowieści wiemy, że wnetrze robi wrażenie.

Ikonostas wykonany w 182 roku przez Stefana Dżengałowicza i Michała Liszeckiego znajduje sie MBL w Sanoku (warto zajrzeć, wygląda wspaniale). 

Polichromie figuralne malował również S. Dżengałowicz w latach 1682-1683. Na północnej ścianie przedstawiono sceny z Męki Pańskiej, rozmieszczone w 6 rzędach. Całość wieńszczy scena ukrzyżowania i Zmartwychwstania.

Na pendentywach namalowano Ewangelistów Śww. Łukasz i Mateusz. Poniżej umieszczono Śww. Marka i Jana.

Dodatkowo pod postacią Św. Mateusza umieszczono zbiroowy portret fundatorów polichromii.

Z cerkwią wiążą się ciekawe legendy. Najciekawsza to ta o "przemieszczającej" się cerkwi. Otóż pierwotnie cerkiew miała stanąć u podnóża wzgórza Dubnik - tam zebrano belki i inne materiały budowlane (obecnie stoi tutaj kapliczka). Jednak w nocy całość zniknęła. Materiał trafił na szczyt wzgórza. Materiały powtórnie zwieziono po stromych stokach na dół. Jednak sytuacja powtórzyła się dwukrotnie. Uznano więc, że siły wyższe chcą, by cerkiew stanęła na szczycie. Tam też stoi po dziś dzień.

Cerkiew była miejscem kultu aż do II wojny światowej. Rokrocznie zjeżdżano się na odpust w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego. Po wysiedleniach cerkiew była opuszczona i na jakiś czas zaniechano tej tradycji. Od kilkunastu lat (od 1990) jednak tradycja jest ponownie pielęgnowana.

Klucze do cerkwi można pożyczyć u p. Doroty Demkowicz (dom na początku wsi jadąc od wsi Dobra), jeśli dopisze Wam szczęście, może uzyskacie możliwość wejścia do świątyni.

Przetrwało tutak lika ciekawych nagrobków kamiennych. Na drugim planie widać pozostałości wałów obronnych



Przy cerkwi znajduje się również cmentarz - tutaj zobaczycie kilkanaście ciekawych nagrobków wykonanych z kamienia.

Przed cerkwią jest tablica poświęcona Michałowi Werbickiemu, pochodzącemu z Ulucza kompozytorowi - autorowi słów hymnu narodowego Ukrainy.

Cerkiew oczywiście jest wpisana do listy obiektów na Szlaku Architektury Drewnianej (trasa II Sanocko - Dynowska).

Sama cerkiew ma swojego stałego opiekuna - jest filią Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku

Koniecznie polecamy Wam odwiedzenie tego miejsca. Piękna cerkiew w otoczeniu drzew, szum wiatru, śpiew ptaków, spokój.. Na prawdę warto.

A innym razem zabierzemy Was na miejsce po cerkwi murowanej, rozebranej początkiem XX wieku.



Źródła informacji:

mojebieszczady.com

twojebieszczady.net

podkarpackie.travel

cit.muzeum.brzozow.pl

cerkiewne.tematy.net

niedziela, 31 stycznia 2021

Okiem wędrowca - Mszana - miejsce po cerkwi i cmentarz

Witajcie!

Dzisiaj zabieramy Was w interesujące miejsce. Kto bywał w okolicach Chyrowej wie jak tu pięknie i spokojnie.

A kto z Was był w Mszanie, na tutejszym cerkwisku?

Na początek oczywiście kilka słów o historii:


Kilka ujęć z cmentarza wiejskiego (tutaj grób S. Tarnowycza).

Przetrwało tutaj kilkanaście nagrobków sprzed 1947 roku.


Mszana to jedna ze pierwszych wsi lokowanych na terenie Beskidu Niskiego.

Wieś istniała już w 1366 roku, i była wtenczas własnością niejakiego Janusza Suchywilka. 

Mszana pierwotnie lokowana była prawdopodobnie na prawie polskim - w 1369 przeniesiono ją na korzystniejsze prawo magdeburskie. Zezwolił na to król Jan Kazimierz. Tutejszy sołtys stał się prawdziwą "szychą" - w przywileju otrzymał bowiem 6 łanów ziemi, prawo do zakładania ogrodu, stawów rybnych, budowy młyna i oczywiście karczmy. Nie ma jednak nic za darmo - sołtys musiał stawać na wezwanie wojenne konno z kopią (i rzecz jasna zebranym oddziałem wojskowym). W XIV i XV wieku wojny nie były zjawiskiem rzadkim, więc tacy wasale nierzadko musieli kruszyć wspomniane kopie w polu. Swoje ziemie dostał również kościół.




Kamienne krzyże to często prawdziwe arcydzieła.


Prawdopodobnie jednak tutejsi mieszkańcy nie do końca odnaleźli się w górskich warunkach - w XV wieku przybyło tutaj Wołochów, i w związku tym wieś przeniesiono na kolejne prawo lokacyjne, tym razem wołoskie. W dokumentach XVI wiecznych pojawia się nawet nazwa wsi: Mszana Wołoska.

Nie była to wielka osada. Pod koniec wieku XVI było tutaj 18 dworzyszcz wołoskich, jedno sołtysie i jedno popowskie - znak, że działała tutaj parafia prawosławna.

Wieś pod koniec wieku XVI należała do Jakuba Warszyckiego, a potem przeszłą w ręce rodu Męcińskich - i tak pozostało do XIX wieku.

W wieku XIX działały tutaj: karczma, tartak, olejarnia, folusz, karczma. Pod koniec XIX wieku wg spisu mieszkało tutaj około 950 osób - głównie greckokatolickich Rusinów (Łemków), ale mieszkali tu również Polacy i Żydzi.

I wojna przeszłą tutaj bez większego echa. W latach 20 XX wieku mieszkańcy gromadnie przeszli na prawosławie (Schizma Tylawska) i obok cerkwi postawili czasownię.

Wiosenne barwinki w całej swej okazałości.



W roku 1936 wg spisu mieszkało tutaj 1235 osób! Byli to głównie Rusini związani z cerkwią prawosławną (118 rodzin), ale mieszkali tu również grekokatolicy (6 rodzin), reszta to Żydzi i Polacy.

W czasie II Wojny Światowej zniszczeniu uległy okoliczne wsie (bitwa o Przełęcz Dukielską) jednak w Mszanie duża część zabuowy przetrwała.

W roku 1945 większość tutejszych Rusinów wyjechała do ZSRR.

Wojsko Polskie wysiedliło ostanie 152 osoby na Ziemie Odzyskane 27 maja 1947 roku. W wiosce pozostało wtedy tylko 65 osób (osoby deklarujące polskie pochodzenie). Wkrótce jednak przybyli tu Polacy ze zrujnowanych wsi - m. in. Huty Polańskiej.
Powstał tu również duży PGR gospodarujący na okolicznych gruntach.

Czasownie prawosławną rozebrano w latach 40. A cerkiew grekokatolicka? 
Jej poświęcimy kilka słów.

Na cmentarzu przycerkiewnym

Ruiny prezbiterium




Cerkiew istniała już de facto od czasu lokacji na prawie wołoskim, czyli od XV wieku - jednak wtenczas była to oczywiście świątynia prawosławna. Unia brzeska zaczęła tu obowiązywać późno, w 2 połowie XVI wieku, jednak daty konwersji dokładnej nie znamy.

Wieś więc posiadała też swoje świątynie. Ostatnią cerkiew greckokatolicką wzniesiono w 1869 roku. Świątynia stanowiła pewien ewenement na ziemiach tutejszych - miała bowiem murowane sanktuarium (podobnie jak w Chyrowej) i drewniana nawę z babińcem. Świątynia była oczywiście orientowana (prezbiterium sytuowano w kierunku wschodnim).

Cerkiew miała bardzo bogate wykończenia stolarskie. Niestety poważnie ucierpiała podczas bitwy dukielskiej - zawalił się uszkodzony pociskiem dach nad prezbiterium. Świątynia niszczała po wysiedleniu Łemków. 

Władza zezwoliła jednemu z mieszkańców na rozbiórkę świątyni na potrzebę budowy... chlewu.

Nic dziwnego, że świątynia w tajemniczych okolicznościach spłonęła. Jednym bowiem nie podobał się niesprawiedliwy podział dóbr, drugim zaś - profanacja świątyni. Miało to miejsce pod koniec lat 50, a według innych danych - lat 70. . XX wieku.



Pomnik na grobie proboszcza Ławrowskiego




Jednak przetrwało po dziś dzień miejsce po cerkwi, trochę zarosłe, jednak czytelne. Teren cerkiewny otacza zniszczony mur z kamienia polnego. Zachowały się też dobrze relikty murowanego sanktuarium.

Przetrwała również część nagrobków z cmentarza przycerkiewnego. Ich forma jest ciekawa, i raczej rzadko spotykana na innych cmentarzach Łemkowyny. Jeden z nich, należący do zmarłego w 1856 roku tutejszego proboszcza Hryhoryja Ławrowskiego ma kształt cokołu o zwieńczeniu w kształcie "piramidy".



Miejsce po nawie i babińcu jest mniej czytelne.


W pobliżu znajduje się cmentarz wiejski, a na nim kilkanaście starych, łemkowskich nagrobków - wśród nich grób parocha Mszany i Rostajnego Stefana Tarnowycza (zm. 1908). Są tu również krzyże kute w piaskowcu oraz żeliwne z końca XIX i początku XX wieku.

Cerkwisko znajdziecie około 200 metrów powyżej nowego kościoła, w pobliżu cmentarza wiejskiego.

Wędrującym tutaj polecamy spokojny spacer przez wieś. Zobaczycie kilka przyrożnych krzyży oraz starych chyż łemkowskich. Podziwiać można też piękne tereny, bobrowiska, pastwiska.. Jednym słowem piękny krajobraz spokojnej wsi beskidzkiej.
Warto też zobaczyć budynek 4-klasowej szkoły, zbudowanej w katach 30 (obecnie agroturystyka, możliwość noclegu).
Dziękujemy serdecznie za odwiedziny - i zapraszamy do wędrówki po znanym-nieznanym.


 


Źródło inf.:

Luboński P., (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.

Grzesik W., Traczyk T., Wadas N., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej

mszana.dukla.pl

apokryfruski.org