Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)

niedziela, 21 lutego 2021

Cerkiew w Uluczu

 Witajcie!

Dzisiaj zajrzymy do ciekawego miejsca. Wdrapiemy się na wzgórze i zobaczymy jeden z piękniejszych zabytków sztuki sakralnej na Południu Polski.

Zapraszamy na krótki spacer do uluczańskiej świątyni, perełce nie tylko pogórza przemyskiego.

Cerkiew p.w. Wniebowstąpienia Pańskigo w Uluczu



Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w Uluczu jeszcze do niedawna uważana była za najstarszą drewnianą cerkiew na ziemiach Polskich. W ostatnich latach jednak tytuł najstarszej trafił "w ręce" cerkwi w Radrużu, na Roztoczu Wschodnim.

Obiekt w Uluczu powstał w roku 1659 (tradycja głosiła, że cerkiew wzniesiono w latach 1510-1517).

Drewno na budowę świątyni przygotowano rok wcześniej.

Skąd o tym wiadomo? Wszystkie te informacje wykazały badania dendrochronologiczne, metoda umożliwiająca bardzo dokładne datowanie artefaktów drewnianych. Korzystają z niej m. in. archeolodzy.

Ale wróćmy do samej cerkwi. Świątynię usytuowano na wzgórzu Dubnik (Dębnik) - cerkiew wznosiła się nad istniejącą tutaj wioską. 

Miejsce to zapewne wybrano nieprzypadkowo - wzgórze, o dość stromych stokach, miało walory obronne.


Widok na soboty.


Zresztą i całe założenie miało zdecydowanie obronny charakter. Nic dziwnego, wiek XVII to nie przelewki - liczne wojny prowadzone przez Rzeczypospolitą, najazdy ze wschodu - nie był to czas spokojny. Na wzgórzu zaś bazylianie zbudowali swój sobór. Była to istna forteca - dwa pierścienie murów obronnych, o nieregularnej linii (dopasowanej do ukształtowania terenu). Wejście możliwe było przez dwie bramy, przynajmniej jedna z nich była zwieńczona wieżą - dzwonnicą.

Schronienie mogli znaleźć tutaj okoliczni mieszkańcy. Na pewno był to obiekt, który na ewentualnym najeźdźcy robił wrażenie.

Co ciekawe, w samym Uluczu również znajdowała się cerkiew obronna, murowana (rozebrana

 na początku XX wieku). Według podań, uluczańskie "twierdze" dały skuteczny opór Szwedom w 1657 roku.

Konstrukcja jest na prawdę solidna i dobrze przemyślana, a całość wykonana przy życiu toporów, bez pomocy pił.



Cerkiew z wiadomych względów musiała być co jakiś czas remontowana.

Pierwsza przebudowa cerkwi miała miejsce już w2 połowie XVII wieku, później prace remontowe prowadzono w w XVIII i XIX, a ostanie większe działania - w latach 60 XX wieku. To podczas jednych z prac (zapewne w wieku XVIII) dach namiotowy zastąpiono okazałymi, barokowymi kopułami.

Bazylianie w 1744 roku przenieśli się do Dobromila, sam zespół klasztorny poparł w ruinę - do dzisiaj przetrwała tylko cerkiew, cmentarz, i zauważalne w terenie zarysy fortyfikacji.

A jak wygląda cerkiew?

Jest to budynek drewniany, o konstrukcji zrębowej, orientowany, wybudowany z belek modrzewiowych i jodłowych. Konstrukcję osadzono na podmurówce z kamienia łamanego.

Dach jest kryty gontem - pokrywa on również sporych rozmiarów kopuły.

Prezbiterium zamknięte trójbocznie, od strony zachodniej znajdują się soboty - okap wsparty na 8 słupach. Soboty służyły wiernym przybywającym na niedzielne nabożeństwa z daleka - często przybywali w sobotę po południu, i tutaj mogli spędzić noc.

Przy prezbiterium znajdują się dwa pomieszczenia: diakonion i prothesis. Są to pastoforia - we wczesnochrześcijańskich świątyniach dwa małe pomieszczenia rozmieszczone po obu stronach ołtarza, po prawej (południowej) lokowano diakonion - przeznaczona dla przedmiotów liturgicznych oraz diakonów, a po północnej prothesis, czyli miejsce przeznaczone na przygotowanie nabożeństwa.

Do cerkwi możne wejść od wschodu i od południa - wejścia zdobią portale w formie tzw. oślego grzbietu.

Na okalajacycm cerkiew cmentarzu

Relikty umocnień


Prezbiterium i babiniec nakrywają zrębowe sklepienia. Nad nawą zaś znajduje się okazała, ośmioboczna kopuła zrębowa, z pententywami (motyw architektoniczny w sztuce bizantyjskiej - po krótce to sklepienie w postaci trójkąta sferycznego, umozliwia przejście z kwadratu do koła na którym usadowiona jest kopuła).

Wnętrza co prawda nie widzieliśmy - Pani nie wpuściła nas do wnętrza ze względów epidemiologicznych. Jednak z opowieści wiemy, że wnetrze robi wrażenie.

Ikonostas wykonany w 182 roku przez Stefana Dżengałowicza i Michała Liszeckiego znajduje sie MBL w Sanoku (warto zajrzeć, wygląda wspaniale). 

Polichromie figuralne malował również S. Dżengałowicz w latach 1682-1683. Na północnej ścianie przedstawiono sceny z Męki Pańskiej, rozmieszczone w 6 rzędach. Całość wieńszczy scena ukrzyżowania i Zmartwychwstania.

Na pendentywach namalowano Ewangelistów Śww. Łukasz i Mateusz. Poniżej umieszczono Śww. Marka i Jana.

Dodatkowo pod postacią Św. Mateusza umieszczono zbiroowy portret fundatorów polichromii.

Z cerkwią wiążą się ciekawe legendy. Najciekawsza to ta o "przemieszczającej" się cerkwi. Otóż pierwotnie cerkiew miała stanąć u podnóża wzgórza Dubnik - tam zebrano belki i inne materiały budowlane (obecnie stoi tutaj kapliczka). Jednak w nocy całość zniknęła. Materiał trafił na szczyt wzgórza. Materiały powtórnie zwieziono po stromych stokach na dół. Jednak sytuacja powtórzyła się dwukrotnie. Uznano więc, że siły wyższe chcą, by cerkiew stanęła na szczycie. Tam też stoi po dziś dzień.

Cerkiew była miejscem kultu aż do II wojny światowej. Rokrocznie zjeżdżano się na odpust w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego. Po wysiedleniach cerkiew była opuszczona i na jakiś czas zaniechano tej tradycji. Od kilkunastu lat (od 1990) jednak tradycja jest ponownie pielęgnowana.

Klucze do cerkwi można pożyczyć u p. Doroty Demkowicz (dom na początku wsi jadąc od wsi Dobra), jeśli dopisze Wam szczęście, może uzyskacie możliwość wejścia do świątyni.

Przetrwało tutak lika ciekawych nagrobków kamiennych. Na drugim planie widać pozostałości wałów obronnych



Przy cerkwi znajduje się również cmentarz - tutaj zobaczycie kilkanaście ciekawych nagrobków wykonanych z kamienia.

Przed cerkwią jest tablica poświęcona Michałowi Werbickiemu, pochodzącemu z Ulucza kompozytorowi - autorowi słów hymnu narodowego Ukrainy.

Cerkiew oczywiście jest wpisana do listy obiektów na Szlaku Architektury Drewnianej (trasa II Sanocko - Dynowska).

Sama cerkiew ma swojego stałego opiekuna - jest filią Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku

Koniecznie polecamy Wam odwiedzenie tego miejsca. Piękna cerkiew w otoczeniu drzew, szum wiatru, śpiew ptaków, spokój.. Na prawdę warto.

A innym razem zabierzemy Was na miejsce po cerkwi murowanej, rozebranej początkiem XX wieku.



Źródła informacji:

mojebieszczady.com

twojebieszczady.net

podkarpackie.travel

cit.muzeum.brzozow.pl

cerkiewne.tematy.net

niedziela, 31 stycznia 2021

Okiem wędrowca - Mszana - miejsce po cerkwi i cmentarz

Witajcie!

Dzisiaj zabieramy Was w interesujące miejsce. Kto bywał w okolicach Chyrowej wie jak tu pięknie i spokojnie.

A kto z Was był w Mszanie, na tutejszym cerkwisku?

Na początek oczywiście kilka słów o historii:


Kilka ujęć z cmentarza wiejskiego (tutaj grób S. Tarnowycza).

Przetrwało tutaj kilkanaście nagrobków sprzed 1947 roku.


Mszana to jedna ze pierwszych wsi lokowanych na terenie Beskidu Niskiego.

Wieś istniała już w 1366 roku, i była wtenczas własnością niejakiego Janusza Suchywilka. 

Mszana pierwotnie lokowana była prawdopodobnie na prawie polskim - w 1369 przeniesiono ją na korzystniejsze prawo magdeburskie. Zezwolił na to król Jan Kazimierz. Tutejszy sołtys stał się prawdziwą "szychą" - w przywileju otrzymał bowiem 6 łanów ziemi, prawo do zakładania ogrodu, stawów rybnych, budowy młyna i oczywiście karczmy. Nie ma jednak nic za darmo - sołtys musiał stawać na wezwanie wojenne konno z kopią (i rzecz jasna zebranym oddziałem wojskowym). W XIV i XV wieku wojny nie były zjawiskiem rzadkim, więc tacy wasale nierzadko musieli kruszyć wspomniane kopie w polu. Swoje ziemie dostał również kościół.




Kamienne krzyże to często prawdziwe arcydzieła.


Prawdopodobnie jednak tutejsi mieszkańcy nie do końca odnaleźli się w górskich warunkach - w XV wieku przybyło tutaj Wołochów, i w związku tym wieś przeniesiono na kolejne prawo lokacyjne, tym razem wołoskie. W dokumentach XVI wiecznych pojawia się nawet nazwa wsi: Mszana Wołoska.

Nie była to wielka osada. Pod koniec wieku XVI było tutaj 18 dworzyszcz wołoskich, jedno sołtysie i jedno popowskie - znak, że działała tutaj parafia prawosławna.

Wieś pod koniec wieku XVI należała do Jakuba Warszyckiego, a potem przeszłą w ręce rodu Męcińskich - i tak pozostało do XIX wieku.

W wieku XIX działały tutaj: karczma, tartak, olejarnia, folusz, karczma. Pod koniec XIX wieku wg spisu mieszkało tutaj około 950 osób - głównie greckokatolickich Rusinów (Łemków), ale mieszkali tu również Polacy i Żydzi.

I wojna przeszłą tutaj bez większego echa. W latach 20 XX wieku mieszkańcy gromadnie przeszli na prawosławie (Schizma Tylawska) i obok cerkwi postawili czasownię.

Wiosenne barwinki w całej swej okazałości.



W roku 1936 wg spisu mieszkało tutaj 1235 osób! Byli to głównie Rusini związani z cerkwią prawosławną (118 rodzin), ale mieszkali tu również grekokatolicy (6 rodzin), reszta to Żydzi i Polacy.

W czasie II Wojny Światowej zniszczeniu uległy okoliczne wsie (bitwa o Przełęcz Dukielską) jednak w Mszanie duża część zabuowy przetrwała.

W roku 1945 większość tutejszych Rusinów wyjechała do ZSRR.

Wojsko Polskie wysiedliło ostanie 152 osoby na Ziemie Odzyskane 27 maja 1947 roku. W wiosce pozostało wtedy tylko 65 osób (osoby deklarujące polskie pochodzenie). Wkrótce jednak przybyli tu Polacy ze zrujnowanych wsi - m. in. Huty Polańskiej.
Powstał tu również duży PGR gospodarujący na okolicznych gruntach.

Czasownie prawosławną rozebrano w latach 40. A cerkiew grekokatolicka? 
Jej poświęcimy kilka słów.

Na cmentarzu przycerkiewnym

Ruiny prezbiterium




Cerkiew istniała już de facto od czasu lokacji na prawie wołoskim, czyli od XV wieku - jednak wtenczas była to oczywiście świątynia prawosławna. Unia brzeska zaczęła tu obowiązywać późno, w 2 połowie XVI wieku, jednak daty konwersji dokładnej nie znamy.

Wieś więc posiadała też swoje świątynie. Ostatnią cerkiew greckokatolicką wzniesiono w 1869 roku. Świątynia stanowiła pewien ewenement na ziemiach tutejszych - miała bowiem murowane sanktuarium (podobnie jak w Chyrowej) i drewniana nawę z babińcem. Świątynia była oczywiście orientowana (prezbiterium sytuowano w kierunku wschodnim).

Cerkiew miała bardzo bogate wykończenia stolarskie. Niestety poważnie ucierpiała podczas bitwy dukielskiej - zawalił się uszkodzony pociskiem dach nad prezbiterium. Świątynia niszczała po wysiedleniu Łemków. 

Władza zezwoliła jednemu z mieszkańców na rozbiórkę świątyni na potrzebę budowy... chlewu.

Nic dziwnego, że świątynia w tajemniczych okolicznościach spłonęła. Jednym bowiem nie podobał się niesprawiedliwy podział dóbr, drugim zaś - profanacja świątyni. Miało to miejsce pod koniec lat 50, a według innych danych - lat 70. . XX wieku.



Pomnik na grobie proboszcza Ławrowskiego




Jednak przetrwało po dziś dzień miejsce po cerkwi, trochę zarosłe, jednak czytelne. Teren cerkiewny otacza zniszczony mur z kamienia polnego. Zachowały się też dobrze relikty murowanego sanktuarium.

Przetrwała również część nagrobków z cmentarza przycerkiewnego. Ich forma jest ciekawa, i raczej rzadko spotykana na innych cmentarzach Łemkowyny. Jeden z nich, należący do zmarłego w 1856 roku tutejszego proboszcza Hryhoryja Ławrowskiego ma kształt cokołu o zwieńczeniu w kształcie "piramidy".



Miejsce po nawie i babińcu jest mniej czytelne.


W pobliżu znajduje się cmentarz wiejski, a na nim kilkanaście starych, łemkowskich nagrobków - wśród nich grób parocha Mszany i Rostajnego Stefana Tarnowycza (zm. 1908). Są tu również krzyże kute w piaskowcu oraz żeliwne z końca XIX i początku XX wieku.

Cerkwisko znajdziecie około 200 metrów powyżej nowego kościoła, w pobliżu cmentarza wiejskiego.

Wędrującym tutaj polecamy spokojny spacer przez wieś. Zobaczycie kilka przyrożnych krzyży oraz starych chyż łemkowskich. Podziwiać można też piękne tereny, bobrowiska, pastwiska.. Jednym słowem piękny krajobraz spokojnej wsi beskidzkiej.
Warto też zobaczyć budynek 4-klasowej szkoły, zbudowanej w katach 30 (obecnie agroturystyka, możliwość noclegu).
Dziękujemy serdecznie za odwiedziny - i zapraszamy do wędrówki po znanym-nieznanym.


 


Źródło inf.:

Luboński P., (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.

Grzesik W., Traczyk T., Wadas N., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej

mszana.dukla.pl

apokryfruski.org






niedziela, 17 stycznia 2021

Okiem wędrowca - Zamczysko w Mrukowej

 Witajcie!

Dzisiaj zabieramy Was na krótki, w sumie dość rekreacyjny spacer.

Trochę przyrody, trochę historii.. Zapraszamy w okolice Mrukowej.



u stóp Zamkowej



Widok na Zamkową od strony Mrukowej


Mowa jednak nie o samej wsi (notabene bardzo malowniczej) ale o ciekawostkach skrywanych przez okoliczne szczyty.

W Mrukowej znajduje się góra Zamkowa (571 m n. p. m.). Na górze zaś, znajdziemy kilka ciekawych miejsc. 

Pierwszym, godnym uwagi jest relikt dawnego grodziska / zamczyska. Prowadzone tutaj badania archeologiczne w latach 50. XX wieku potwierdziły obecność obiektu. Natrafiono również na artefakty, datowane na XIII-XV (mowa oczywiście o wszędobylskiej ceramice - niestety, lepszych datowników, jak np. przedmioty metalowe, nie znaleziono). Nie ustalono jednak jednoznacznie przeznaczenia tutejszego obiektu. Z całą pewnością jednak było to miejsce o przeznaczeniu obronnym.
Badania prowadzili tutaj członkowie tzw. Karpackiej Ekspedycji Archeologicznej - prowadzonej w latach 50,60 i 70 XX wieku na terenie Polskich Karpat, w tym i na obszarze Beskidu Niskiego, Bieszczad i Pogórzy.

Kaskady na potoku Szczawa

Szlak na górę prowadzi dnem wąwozów


Nad przełęczą, znajduje się pierwsza grupa ostańców


Najprawdopodobniej był to obiekt umocniony - jest to tym bardziej prawdopodobne, że doliną, u podnóża góry biegł trakt handlowy ciągnący na Węgry. Na stokach zaś dostrzec można pozostałości wałów ziemnych, fosy głębokiej na około 4 metry, jest też fragment kamiennego muru łączonego zaprawą wapienną (jednak nie wiadomo jaki rodzaj budowli tworzył) oraz są wykonane przekopy poprzez warstwy skalne i ziemne - elementy te wskazują na obronny charakter obiektu. W miejscu gdzie zapewne znajdowa się majdan jest spore zagłębienie - być może znajdowała si tutaj studnia.

Nie była to duża fortyfikacja, niemniej poprzez obronną lokalizację nawet niezbyt duży oddział wojów mógł stawiać tutaj skuteczny opór najeźdźcy (zapewne chodziło o Madziarów lub też zbójników - tołhajów). 

Ostańce poniżej szczytu, przy przełęczy

Tytaj już formacje skalne na szczycie


Tutaj już kulminacja stoku, z ulokowanym fortalicjum - widoczny przekop


O tutejszej twierdzy pisał w XV wieku sam Jan Długosz. Obiekt nazwał "Mruków" i wspominał o zachowanych dobrze ruinach. Wówczas już obiekt nie był wykorzystywany - więc słuzył on jeszcze za czasów panowania Piastów.

Nie wiadomo, kto tutaj "gospodarzył". Pojawiają się w źródłach co prawda wzmianki, że od roku 1420 właścicielem tutejszego zamku był Mikołaj Skalnicki nie są precyzyjne - był on bowiem właścicielem dominium w Skalniku, Mrukowej i Brzezowej - czyli rządził gruntami, nie samym zamkiem. Tym bardziej, że Mrukowa była królewszczyzną, więc i zapewne sam obiekt na górze mógł należeć do władcy. Tym bardziej jest to prawdopodobne, że sąsiedni obiekt w Żmigrodzie Starym był własnością prywatną - zamek królewski więc stanowiłby odpowiednią przeciwwagę dla prywatnej własności rycerstwa. W sąsiednim Mytarzu stała zaś komora celna - obecność więc królewskiej załogi była więc wskazana.

Zachowany fragment kamiennego muru

Prawdopodobne miejsce lokalizacji studni

Widok na Mrukową z wałów

Fragment wału i fosy


Dojdziecie tutaj, idąc od Mrukowej zielonym szlakiem. Na rozejściu szlaków zielonego i żółtego dalej trzymajcie się pierwszego. Po dojściu do przełęczy miedzy szczytami Smyczka i Zamkowa, należy odbić dobrze zauważalną ścieżką w prawo, i wejść na szczyt Zamkowej - tutaj dojdziecie do ciekawego skupiska piaskowych ostańców - mijacie je i przechodzicie około stu metrów do kulminacji stoków. Tutaj będzie kolejne skupisko skał, i wspomniane relikty grodziska.

Właśnie, drugim ciekawym obiektem są tutejsze wychodnie piaskowca. Znajdują się one tutaj, ponieważ ten teren stanowi naturalną granicę morfologiczną między Beskidem Niskim a Dołami Sanocko - Jasielskimi. Nie są może tak imponujące jak w Czarnorzekach czy w Ciężkowicach, niemniej warto poświęcić im trochę czasu i pooglądać. Są to wychodnie piaskowca różnoziarnistego, oraz zlepieńce należące do formacji magurskiej. Ich formy są różnorodne ze względu na budulec, a także rodzaj wietrzenia. Niektóre mają spore rozmiary i ciekawe formy. Najliczniejsza grupa skałek ok. 80 występuje  właśnie w okolicy Zamkowej Góry. Co ciekawe znajdują się tutaj najwyższe tego typu formy skalne w Beskidzie Niskim mające 15 m wysokości. Z uwagi na rozmaity budulec i sposób wietrzenia powstały tu formy przypominające plaster miodu. Przy jesiennej aurze można tu i ówdzie podziwiać okoliczne szczyty i miejscowości.

Warto zaznaczyć, że z uwagi na wysokie walory przyrodnicze i kulturowe planowane jest utworzenie zespołu przyrodniczo - krajobrazowego. 


Ukłąd skalny przy przekopie

Ostańce piaskowca na stokach góry


Mapka planowanej ścieżki przyrodniczej, oraz grupy sklane występujące w okolicy


Miłośnicy historii i geologii powinni być więc zadowoleni.

Zadowoleni będą również miłośnicy flory - zobaczycie tutaj skupiska buczyny jak również i lasy iglaste. Runo skrywa gruba warstwa liści. Spodkacie np. porastającą skały paproć - języcznik zwyczajny.Takie warunki przyrodnicze stanowią idealne miejsce do życia dla karpackiego smoka czyli Salamandry plamistej. Miejscami stoki są na prawdę strome, i mogą na prawdę wycisnąć sporo z piechura. Jednak sam szlak prowadzi stosunkowo łagodna trasą. Co ciekawe, idziemy głębokimi wąwozami, którymi spływają dodatkowo wody gruntowe ze stoków, wprost do potoku Szczawa. Co ciekawe w okolicy można odnaleźć źródła mineralne, które badał już w XIX wieku Baltazar Hacquet.

Zapraszamy do odwiedzin Mrukowej i okolic - mozna zobaczyć tutaj na prawdę ciekawe miejsca.
Pozdrawiamy!


Źródła inf.:

slownik.hpan.edu.pl

beskid-niski-pogorze.pl

Buczek K. Franczak P. Górnik M., Walory przyrodnicze i kulturowe projektowanego zespołu przyrodniczo-krajobrazowego "Skalne Zamki nad Mrukową" (Beskid Niski), Chrońmy Przyrodę Ojczyzny 72(4): 269-277,2016 tutaj



piątek, 1 stycznia 2021

Okiem wędrowca - Rezerwat Prządki

 Witajcie!

Powracamy do Was po długim niebycie. 

Zaczniemy więc.. wizytą na Pogórzu Dynowskim, i to nie byle gdzie - bo w Rezerwacie Prządki!

Rezerwat Prządki wita :)



Rezerwat Prządki powstał w 1957 roku. Jest to rezerwat przyrody nieożywionej, i chroni wyjątkowe formy skalne - twór geologii, wiatru, wody, temperatury, czasu.. i chemii.

Zobaczycie tutaj ciekawe skalne ostańce, noszące imiona: Matka Prządka, Prządka- Baba, Herszt i Zbój Madej.

Skąd takie nazwy? Jak większość tego typu miejsc jest ono mocno związane z kulturą regionu i od pradawnych czasów krążą o nim niesłychane opowieści. Jedna z nich mówi jakoby trzy córki kasztelana nie garnęły się do zamążpójścia, ani do obowiązków z tym związanych. Nie lubiły prząść, czy haftować, za to chętnie oddawały się hulankom. Nastał jednak dzień, kiedy do zamku przybyli trzej urodziwi rycerze. Od tej chwili każda z panien zapragnęła wyjść za mąż. Ślub jednak nie mógł się odbyć natychmiast, ponieważ rycerze wyruszali na wojnę. Poprosili więc swoje ukochane, by wyhaftowały im chusteczki, które w boju by o nich przypominały. Druhowie mieli wrócić na zamek za kilka dni by się pożegnać z ukochanymi. Pannom jednak nie w głowie było zabieranie się do pracy, odwlekały haftowanie na ostatnią chwilę. Matka ich upominała, jednak na nic zdały się jej prośby. Gdy do przyjazdu rycerzy został dzień panny nocą zasiadły do pracy. Mimo napominań matki szyły również w niedzielę. By nie naprzykrzać się matce udały się na pobliskie wzgórze, by wypatrywać rycerzy i dokończyć swą pracę. Gdy rycerze dotarli na to wzgórze zastali tylko trzy ostańce skalne. Panny zostały bowiem ukarane za pracę w święto i zamienione w głazy.


Prządka-Baba




A teraz krótko - jak to się stało, że powstał tutaj rezerwat.

Jak wspomniano, rezerwat powstał w 1957 roku (dokładnie 14 lutego) i jego celem jest ochrona grupy skał piaskowcowych, powstałych i wyróżnionych w terenie na skutek działalności czynników erozyjnych.

Teren ten jednak znajdował się w kręgu ludzkich zainteresowań znacznie wcześniej. We wczesnym średniowieczu w pobliżu Prządek usadowiono gród otoczony wałem ziemnym. Blisko grodu powstało cmentarzysko kurhanowe (wszak mieszkańcy musieli gdzieś grzebać swoich bliskich). Niektórzy sugerują nawet powiązania Prządek z kultami słowiańskimi, jednak na tą kwestię brak jakichkolwiek dowodów. Niemniej teren na pewno sprzyjał obronie.
Później, niedaleko zbudowano zamek - do dzisiaj przetrwały jego ruiny, bardzo okazałe zresztą (mowa oczywiście o ruinach zamku w Odrzykoniu).


Prządki odwiedzane są również przez miłośnikó wspinaczki

Ślady po działalności kamieniarzy


Terenem obecnego rezerwatu interesowano się również i w XIX wieku - rysownicy, malarze chętnie uwieczniali piętrzące się skały. Wtedy też zapewne rozpowszechniła się legenda o Prządkach - młodych dziewczynach zmienionych w kamień za to, że pracowały w dzień wolny od pracy. Cóż, wtedy kapitalizm jeszcze nie był na topie.. Pośród mieszkańców okolicznych wsi krążyły o tym miejscu różne legendy.
Rezerwat ma powierzchnię 13,63 ha i stanowi obszar czynnej ochrony przyrody.

Jak właściwie powstały Prządki?

Między Korczyną a Węgłówką występuje aż 23 warstwy różnych utworów geologicznych, nasuniętych na siebie w trzech seriach: skolskiej, podśląskiej i śląskiej. Prządki powstały z piaskowców ciężkowickich - takie same piaskowce zobaczymy w "Skamieniałym mieście" w Ciężkowicach, na Pogórzu Rożnowskim. Piaskowce te datowane są na dolny eocen (55-35 mln lat temu). Występują tutaj charakterystyczne formy komórkowe. Są to małe zagłębienia w skałach o nieregularnych kształtach. Powstały one prawdopodobnie w wyniku różnej odporności spoiwa na wietrzenie chemiczne i mechaniczne. 

Prządki zwiedzać można pieszo, nie ma tutaj wymagających technicznie szlaków czy dużych przewyższeń. Po rezerwacie można wygodnie poruszać się wyznaczonymi ścieżkami. Miejsce to jest bardzo lubiane przez mieszkańców najbliżej leżących miast np. Krosna, Strzyżowa czy położonego ok 40 km dalej Rzeszowa. Jest to całkiem ciekawa alternatywa na weekend. Oprócz rodzin z dziećmi, spacerowiczów (można tu również wpaść z psem, ale na smyczy rzecz jasna) Prządki odwiedzają także miłośnicy wspinaczki - część ostańców jest przystosowana do mocowania lin. Niestety w sezonie letnim jest to miejsce oblegane - m. in. prowadzi stąd wygodna i dość krótka ścieżka do zamku w Odrzykoniu. 

My odwiedziliśmy to miejsce wczesnym rankiem w grudniu - cisza, spokój, przyroda.. Warto wstać wcześniej, i odwiedzić Prządki "przed innymi".


Warto tu zajrzeć wczesnym rankiem. Cisza, spokój...



Spacerując po rezerwacie, można np. znaleźć skały noszące ślady obróbki (i na myśl wtedy przychodzą od razu kamieniołomy z Łemkowyny), czy też ciekawe wykwity chemiczne na skałach - więc i pasjonaci biologii znajdą coś dla siebie.

Rosną tutaj m. in. paproć podrzeń żebrowiec, piękne buki (występują tu zespoły buczyny karpackiej i grądu) i roślinność związana z tutejszymi lasami, np. pierwiosnek wniosły.

Jeśli chodzi o faunę, to jest ona raczej uboga: wiewiórki, małe gryzonie, zięby, jastrzębie, traszki czy salamandry plamiste. Gady szczególnie latem muszą czuć się wybornie pośród rozgrzanych skał.

Stosunkowo niedaleko rezerwatu Prządki (imienia Henryka Świdzińskiego (1905-1969 - specjalisty geologii Polskich Karpat oraz geologii złóż gazu ziemnego i ropy naftowej) zobaczyć można m. in. piękne cerkwie na tzw. Rusi Krośnieńskiej, wiejską kamieniarkę, ruiny zamku w Odrzykoniu czy pikne widoki z wieży w Czarnorzekach.

Rezerwat Prządki zaś sam w sobie jest godny uwagi - o czym pamięta wielu fotografów czy np. Młode Pary podczas poszukiwań idealnej scenerii na sesje zdjęciowe.

Można tutaj wygodnie dojechać drogami z Krosna czy Rzeszowa, są bezpłatne parkingi, a w tutejszych wsiach sklepy. Dojedziemy tutaj jadąc drogą DW991 prowadzącą z Krosna do Strzyżowa. Samochód można zostawić przy pięknej cerkwi murowanej z 1921 roku w Czarnorzekach, lub też na parkingu przy wspomnianej drodze DW991 - ten jest wygodniejszy, bo znajduje się przy samej granicy z rezerwatem. W okresie letnim jednak często bywa szybko przepełniony.

Zapraszam miłośników geologii, przyrody, ale również i historii.

Mamy nadzieję, że krótsza forma artykułów okaże się bardziej przystępna, milsza w czytaniu - i da Wam namiastkę potrzebnych informacji.

Pozdrawiamy serdecznie w Nowym Roku!

Źródła informacji:

parkikrosn.pl

nasza-okolica.szufnarowa.eu

tablice informacyjne w rezerwacie