Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 17 marca 2013

Jaśliska i Lipowiec



Witajcie kochani!


Dziś chcemy przedstawić Wam po krótce historię dwóch zapomnianych miejsc w Beskidzie Niskim – miejsc, w które zagnał Nas wolny czas. Zapraszamy w podróż po Jaśliskach i Lipowcu (dawnej wsi łemkowskiej). Zaczynamy wędrówkę od Jaślisk i historii tego miejsca.

Jaśliska to dawne miasteczko przygraniczne umiejscowione na Szlaku Węgierskim , założone w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego, w roku 1366. Nosiło wtenczas nazwę Hohenstadt, czyli Wysokie Miasto. Obecną nazwę zyskało dzięki Władysławowi Jagielle, kiedy to nadał je w 1434 roku przebyskiemu biskupstwu rzymskokatolickiemu. Miejscowość aż do około XVI wieku cieszyła się z dostatku i przywilejów. Między innymi w 1506 roku król Aleksander Jagiellończyk potwierdził prawa miejskie i zezwolił na organizowanie dwóch jarmarków na rok, a targów - co tydzień.  

Kościół p.w. św. Katarzyny


Ten budynek jest na liście zabytków, ale funduszy na ratunek dla niego - brak. Obok tabliczki konserwatora wisi tabliczka ostrzegawcza. 
a tak wyglądał ten dom w lutym 2015 roku - widać różnicę, prawda?



zachowany układ ulic w Jaśliskach
Podstawą zysku i utrzymania mieszkańców był handel, szczególnie winem węgierskim ( do dziś w Jaśliskach zachowały się liczne piwnice służące do przechowywania wina) oraz kamieniarstwo ( materiał czerpano z Góry Kamień, zwanej też Bieszczad). W samym herbie Jaślisk do dziś widnieją kamienie żarnowe i oskardy - narzędzia kamieniarzy i ich wytwory. Prawo składu wina Jaśliska uzyskały w 1556 roku. Miasto otoczone było potężnymi umocnieniami, prowadziły do niego bramy: Wolańska (od strony Woli W.), Węgierska (od Lipowca) i Dalejowska (od Daliowej). Działały też w nim też cechy rzemieślnicze m. in. garncarzy i krawców.


kapliczka "Boża Męka"
wzgórze Kamarka

Miasteczko było od XVI wieku również centrum administracyjnym dóbr biskupstwa przemyskiego - tzw. klucza jaśliskiego. Wchodziły w niego miejscowości:Posada Jaśliska, Wola Niżna, Wola Wyżna,  Daliowa, Rudawka Jaśliska, Szklary, Królik Wołoski,Królik Polski, Kamionka i Zawadka Rymanowska. Klucz ten przetrwał aż do XIX wieku, do czasów zniesienia pańszczyzny. Klucz podzielony był na tzw. potoki, w celu lepszej organizacji i zarządzania. Z okresu początkowego istnienia miasta warte wspomnienia jest obrabowanie miasta przez tołhajów pod wodzą Tarczaya w 1474.
Kapliczka " Na Łamańcu".
kwatera żołnierska na cmentarzu w Jaśliskach

 Wiek XVII i późniejsze lata przyniosły miasteczku biedę i zniszczenia – Potop szwedzki, najazd Rakoczego, rozbiory, napady Beskidników i zarazy odcisnęły swoje piętno na tym miejscu. Z tamtego czasu pochodzi m. in. kapliczka na "szwedzkim kurhanie", gdzie pochowano obrońców poległych podczas obrony miasta w 1659 roku. Jeśli już mówimy o kapliczkach - warto zobaczyć kapliczkę "Na Górce". Stoi ona bowiem w miejscu gdzie wykonywano wyroki sądowe. Tan też grzebano skazańców (co było wtenczas normalnym zwyczajem) - potwierdziły to znaleziska kości ludzkich w tym miejscu. Warto też zobaczyć kapliczkę "Boża męka" przy drodze do Lipowca. Jest 3 - kondygnacyjna, murowana kapliczka. Jest w niej wizerunek biskupa Władysława Szczepanowskiego. Przy tej samej drodze, już poza główną zabudową znajduje się kapliczka "Na Łamańcach". Postawiono ją w miejscu postoju orszaku wiozącego z Węgier (okres prześladowań) obraz Matki Boskiej. Obraz ten znajduje się obecnie w jaśliskim kościele. Obecna kapliczka pochodzi z XIX w. Wiąże się z nią ciekawa legenda.

Wraz z umniejszeniem roli Szlaku Węgierskiego, swoje znaczenie straciły także Jaśliska.  Ciekawostką jest fakt, że stworzono w Jaśliskach rodzaj "zakonu rycerskiego" - Kongregację Współczującą Chrystusowi, tzw. Krzyżaków. Organizację tą rozwiązano w 1906 roku z powodu "rozprężenia w szeregach". Do XIX wieku zabraniano osiedlania się w mieście Żydom. Jednak ich populacja do 1939 roku dość mocno się rozrosła. Po żydowskim cmentarzu niestety do dziś pozostało niewiele. Same macewy zaś leżą w innym miejscu (podczas II Wojny "wylądowały w potoku, a wydobyli je członkowie NGK Magurycz kilka lat temu).W Jaśliskach nie pozwalano też przez długi czas osiedlać się wyznawcom prawosławia i grekokatolikom.  Mieszczanom dawali się we znaki także maszerujące tędy wojska, wymuszające dostawy zaopatrzenia i kwatery. W 1704 roku mieszczanie nie udzielili kwatery oddziałom Lubomirskiego, co źle sie dla nich skończyło... W roku 1747 żyło tutaj tylko 254 mieszczan. Mimo zniszczeń udało się w XVIII wieku wznieść w miasteczku piękny, murowany kościół, stojący po dziś dzień (1724-1732). W XIX wieku trakt węgierski zupełnie omijał Jaśliska. Na domiar złego miasteczko ucierpiało w I i II Wojnach Światowych. Wobec tego w  roku 1934 Jaśliska utraciły prawa miejskie.

Kapliczka "Na Górce"

"Krzyż Czeski"

Dziś jest to mała wieś, licząca około 500 mieszkańców. Jest jednak siedzibą gminy oraz Jaśliskiego Parku Krajobrazowego. Do dziś zachowały miejski układ zabudowy, charakterystyczny dla XIX wiecznych miasteczek. Zachował się też fragment murów obronnych z XVII wieku (niestety pogoda nie pozwoliła Nam na odszukanie takowego), a centrum nawiązuje do dawnego rynku miasta. Znajduje się tu również wspomniany wyżej przepiękny kościół pw. Św. Katarzyny z XVIII wieku. W Jaśliskach znajdują się również przepiękne kapliczki, z równie pięknymi historiami dotyczącymi ich powstania - tutaj niestety brak miejsca na ich przytoczenie, zapraszamy jednak Was na stronę Jaślisk :)*. Jeszcze wspomnimy coś niecoś o XX wieku, Pierwsza wojna to czas ciężkich walk w okolicy. Jaśliska w latach 1914 - 1915 przechodziły kilkakrotnie "z rąk do rąk". Ciężkie walki toczono o wzgórza Kamarka i Kamień. Pamiątką tych wydarzeń jest kwatera żołnierzy, ulokowana przy cmentarzu parafialnym. Niedawno została gruntownie odnowiona. Po wojnie powstała w Jaśliskach placówka Straży Granicznej. II Wojna światowa również nie ominęła miasta. Miasto przygotowano do obrony - załogę strażnicy wzmocniono plutonem rezerwistów, miasteczko okopano. Wojsko i administracja jednak musiały opuścić teren już 6 września. Kilka dni później miasteczko na kilka dni zajęły oddziały Słowackie i Ukraińskie (płk Suszki) współpracujące z Niemcami. Nad ratuszem powiewała wtenczas flaga Słowacji i Ukraińska... Potem do miasta weszli Niemcy. Wyszli stąd dopiero w 1944 roku, po bitwie dukielskiej. Północna część miasta została wtenczas zniszczona. W miejscu gdzie stoi tzw. Czeski krzyż - pochowano w tym miejscu poległych w walkach żołnierzy czechosłowackich, ekshumowanych kilkanaście lat temu. Zanim Wehrmacht stąd wygnano, Niemcy zdążyli m. in. wymordować tutejszych Żydów.
Nuta i jej nowy przyjaciel :)

Okres powojenny nie był czasem spokoju. Już w 1944 roku zadomowiła sie tutaj władza ludowa, założono w Jaśliskach posterunek MP. Wojsko i Milicja toczyły w okolicy walki z oddziałami UPA. Jednak banderowcy nie zamierzali nigdy miasteczka atakować. Tego jednak jaśliczanie nie wiedzieli, żyli w strachu. Po wysiedleniach i ucieczce oddziałów UPA na zachód ludzie liczyli na spokój. Jednak to był zwykły miraż - władza ludowa bowiem postanowiła pozbyć sie "niepoprawnych politycznie" poprzez.. wysiedlenia. Tak Jaśliska musiało opuścić kilka osób.. Z czasem jednak w miasteczku pojawił się prąd, zbudowano utwardzone drogi, ludzie wrócili do normalnego, chociaż biednego życia I tak jest do dzisiaj.

Warto wspomnieć ,że w 2008 roku Dariusz Jabłoński nakręcił tutaj film „Wino Truskawkowe”. Jaśliska stanowiły na tym terenie „wyspę językową” – w Jaśliskach mieszkali głównie Polacy i Żydzi, zaś okoliczne wioski zamieszkiwali niemalże wyłącznie Rusini. W Jaśliskach była parafia rzymskokatolicka, w okolicach zaś dominował kościół grekokatolicki (unicki) oraz prawosławie.

Lipowiec wita
W drodze do Lipowca, łemkowska kapliczka





Polska kapliczka i Łemkowski krzyż 
Zimą 2012 roku do Jaślisk, po wielu perypetiach (dojazd to prawdziwe wyzwanie) trafiliśmy rano. Przywitała Nas mgła,zaspy śnieżne, lód i zimno. Po ramowych oględzinach miejscowości skierowaliśmy Nasze kroki ku kolejnej miejscowości. W samych Jaśliskach przyjrzeliśmy się zabudowie (zniszczonej i zaniedbanej, często niezamieszkanej), nawiązującej do dawnej, miejskiej historii oraz przepięknemu kościołowi, chociaż do wnętrza nie udało się nam niestety wejść. Ponieważ czas naglił, szybko ruszyliśmy w stronę Lipowca – a czekał Nas niemały spacerek po zaśnieżonej, oblodzonej drodze. Otaczała Nas mgła, co utrudniało Nam wykonywanie zdjęć i prowadzenie obserwacji, wobec czego niestety nie pokażemy Wam zbyt wspaniałych fotografii. Idąc do Lipowca mijaliśmy kapliczki  i krzyże – zarówno katolickie jak też i Łemkowskie. Napotkanie na kapliczkę w „pustych polach” sprawia trochę przygnębiające wrażenie, gdyż ma się świadomość że na tej ziemi niegdyś żyło wielu mieszkańców…

                                                    Lipowiec - google maps
tablica z opisem wsi, niedaleko cerkwisk i cmentarza

miejsce po cerkwi unickiej zbudowanej w 1931 roku (koło cmentarza)
Niemalże do samej wsi prowadziły Nas kapliczki drogi krzyżowej, małe, niepozorne a jednak dodające uroku i ciepła w ten chłodny dzień. Warto wspomnieć, ze idąc do Lipowca niemalże przechodzi się obok  góry Kamarka - roztacza się z niej wspaniały widok na okolicę. Po kilku kilometrach dotarliśmy do samego Lipowca, i natknęliśmy się na… Agroturystyczne domki – i wywarło na Nas dwuznaczne wrażenie. Dalej zaś była mała stadnina koni, znajdująca się tuż obok… Cerkwiska i cmentarza. Tutaj kilka słów o Lipowcu:

na Lipowieckim cmentarzu...


Ktoś jednak pamięta... 



Wieś istniała od XVI wieku, była ludna, mieszkali tu pracowici ludzie, jedyni, którzy mogli podołać trudnym warunkom Beskidzkim – Łemkowie. Tuż przed II Wojną Swiatową Istniały tu trzy cerkwie – greckokatolicka (unicka) (XVII wiek oraz późniejsza z międzywojnia) i prawosławna (wybudowana w międzywojniu). Miejscowość istniała do 1946 roku, do czasu wysiedleń. Ale już w 1945 roku część mieszkańców wyjechała na tereny byłego ZSRR, w 1946 roku władze wysiedliły stąd pozostałych mieszkańców, a zabudowania zniszczone zostały przez ludzi z sotni "Chrina", uciekających z terenów Bieszczad przed oddziałami WP.

kolejne zdjęcia z cmentarza




zabudowa byłego PGR - u
Lipowiec był siedzibą parochii greckoktolickiej. Parochem był tutaj w latach 1913- 18 Wasyl Antonycz, ojciec poety Bohdana I. Antonycza. W roku 1880 mieszkało tutaj 556 ludzi, w większości Łemków. Mieszkańcy wsi trudnili się wyrobem mazi z mało wartościowej ropy. Sprzedawali potem swoje wyroby - bądź wymieniali na żywność. Niektórzy zajmowali się też kamieniarstwem, czego pamiątką są piękne przydrożne krzyże. Surowiec zdobywali na górze Kamień (Bieszczad). Podczas działań wojennych w latach 1914 - 1915 zniszczeniu uległa 1/3 zabudowy wsi.  W 1929 roku mieszkańcy przeszli na prawosławie. Wiązało się to głównie z konfliktem mieszkańców z biskupstwem - mieszkańcy chcieli wsparcie przy budowie nowej cerkwi (stara była w b. złym stanie). Biskup odmówił. Wobec tego, po konwersji na prawosławie, szybko stanęła czasownia prawosławna. Jednocześnie biskup przemyski "znalazł środki" na budowę cerkwi (unickiej). Po zakończeniu budowy przyjechał ją poświecić. Przybyli mieszkańcy okolicznych miejscowości - zabrakło tylko samych Lipowiczan :)

Cerkowisko - tam stała cerkiew unicka z XVII wieku 
na cerkwisku, miejscu po najstarszej cerkwi


Cerkiew Unicka w Lipowcu z XVII wieku,  /rysował M. Kurdziel/

Przed II Wojną mieszkało we wsi 650 osób. Większość wyjechała w 1945 roku do ZSRR, reszta zaś opuściła wieś w 1946 roku, niekoniecznie dobrowolnie. Zabudowania spalili banderowcy, by nie zajęli ich polscy osadnicy. Przetrwały do połowy lat 50. cerkwie. Rozebrano je na potrzeby PGR - u.

wchodzimy do Czeremchy ... 


może by tak odwiedzić Rumunię? :) 
Po chwili zadumy na cmentarzu, obejrzeniu nielicznych nagrobków, które przetrwały próbę czasu i krótkiej modlitwie, ruszyliśmy dalej. Droga była kręta, początkowo dość stromo prowadziła pod górę, później zaś wahania wysokości były w miarę łagodne. Dotarliśmy tak do opuszczonych zabudowań PGR – u, przekleństwa tej ziemi. Widok ponury, niemalże – przerażający. A sama droga wkoło pusta, tylko drzewa lub zamglone połacie pastwisk. Z jednej strony piękny widok, z drugiej zaś – świadomość, że wszak była to ludna wioska daje nam dużo do myślenia..Dochodzimy do strumyka Bielcza, (który zresztą towarzyszył nam przez całą drogę), i z braku mostu – przechodzimy przez niego wpław. Idąc dalej wzdłuż lasów i łąk dochodzimy do Czeremchy, również opuszczonej wsi łemkowskiej. Co jednak może zdziwić tam, to przede wszystkim... Drogowskazy wskazujące odległość z Czeremchy do Nordkapp (na Płw. Skandynawskim) i Babadag (w Rumunii).  Czas jednak naglił i musieliśmy zawrócić. I tak szybkim krokiem, znów przez rzeczkę wróciliśmy do Lipowca, i wdrapaliśmy się na ośnieżone cerkwisko wspomnianej wyżej cerkwi unickiej (trochę wyżej przedstawiamy rekonstrukcję wykonaną przez kolegę na podstawie zachowanych litografii). A później już prosto (no prawie) do  Jaślisk. Po krótkim zwiedzaniu miejscowości, z rozładowanymi bateriami w aparatach wróciliśmy do Rzeszowa.
Na szczęście to nie była nasza ostatnia wizyta w tym wspaniałym miejscu*.
kapliczka rodziny Warianków

.. i figura Maryi z kapliczki upamiętniającej Objawienie
 Na pożegnanie jeszcze pokażemy Wam pomnik w Jaśliskach, odsłonięty z okazji 600 lat istnienia miejscowości.

* Uzupełnienie:

O ile można to nazwać uzupełnieniem :) Jaśliska i Lipowiec odwiedziliśmy jeszcze kilka razy. I niemal zawsze - zimą. Możemy powiedzieć, że zauważyliśmy m. in. prace remontowe prowadzone przy zabytkowych domach na Jaśliskim rynku. Co do samej gminy - istniała tutaj do 1975, po czym przeszła pod "skrzydła" gminy Dukla. Gminę reaktywowano w 2010 roku. Nadal jest tu biednie..
Z Jaślisk wiedzie żółty szlak do granicy w nieistniejącej miejscowości Czeremcha. W miasteczku działa schronisko "Zaścianek", gdzie strudzony wędrowiec może przenocować za niewygórowaną cenę. Schronisko mieści się w przedwojennym budynku Straży Granicznej.
A Lipowiec - pojawiają się tutaj "letniskowe domy" i agroturystyki, zakłócające spokój wymarłej wsi. Czy to dobrze - osobiście w to wątpimy. Przyroda tutaj wkroczyła, rodzimych mieszkańców stąd wyzuto - więc czy warto tworzyć "sztuczne życie" ? Osądźcie sami...
Wróciliśmy tutaj ponownie we wrześniu 2015 roku. Obeszliśmy wtenczas całe Jaśliska. Udało się nam m. in. odwiedzić kapliczkę " Na Górce" i krzyż "Czeski". A w Lipowcu - spokojnie obeszliśmy cerkwiska i cmentarz. Nutka znalazła też nowego przyjaciela.. ;)

Z Lipowcem wiąże się też Objawienie Maryjne. Miało ono miejsce 26 maja 1949 roku, a więc już po wysiedleniu wioski. W miejscu objawienia postawiono krzyż, a tuż obok kapliczkę z figurą Matki Boskiej. Z Jaślisk do Lipowca do miejsca objawienia prowadzi droga wyznaczona 15 kapliczkami. Więcej o tym poczytacie tutaj (bardzo dobry artykuł!). Niektórzy mylą kaplicę z figurą MB z murowaną kapliczką postawioną przez rodzinę Warianków w pierwszej połowie XX wieku. Lipowiec jest rajem dla fanów koni - oprócz tego, że w tutejszej agroturystyce - stadninie Ostoja można konia "pożyczyć" na przejażdżkę to na dodatek nie brakuje tras do uprawiania tej formy rekreacji - przez miejscowość ciągną bowiem znakowane szlaki konne ;)



pomnik w Jaśliskach, w październiku 2015 był w trakcie renowacji / przebudowy




Pozdrawiamy Was gorąco! I dziękujemy, że tak licznie odwiedzacie Nasz blog. :)





* zapraszamy na stronę www.jasliska.pl - znajdziecie tam m.in. legendy, historię miasteczka i okolic, także Lipowca

Oficyna Rewasz, 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty, Pruszków
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańćzy do Wysowej, Warszawa
gawron3/w/interia.pl

17 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe opisy opatrzone bardzo ładnymi zdjęciami ;) Fajnie, że przybliżacie nam te rejony... Mi najbardziej szkoda, że wciąż brakuje funduszy na odratowywanie zabytków ;[

    I już tak p.s. Uwielbiam Wasze blogowe pseudonimy! :) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównym powodem często jest niechęc do ich ratowania i celowe niszczenie... No i polityka, wówczas jaka była każdy z Nas wie, zna historię...
      Dziękujemy za uznanie ;D
      Pozdrawiamy

      Usuń
  2. Muszę to powiedzieć. Wasz post i zdjęcia Starego Dębu odebrały mi mowę. Przyznaję, nie wiedziałam co mam napisać. Dzisiaj jest V Niedziela Postu, w kościołach zasłaniane są krzyże - narzędzie zbawienia.
    Dawno nie podziwiałam takiej ilości krzyży...Wasz post dostarczył mi duchowej radości. Dawno nie widziałam takiej ilości krzyży. I to tak bardzo cennych...
    Nie jestem dewotką ani fanatyczką religijną ale Krzyż jest dla mnie wielką świętością...
    Dzięki Wam przeniosłam się w tamte miejsca. Brnęłam w śniegu, ślizgałam się po oblodzonych drogach. W końcu znalazłam się na miejscu Cerkwi unickiej...Słyszałam gwizdy dochodzące z gór. To wiatr. Poczułam jego smaganie na mojej twarzy.
    Podziwiam stare chaty, na ratowanie których brakuje pieniędzy. Czeka je pewnie smutny los...Są jednak wspaniali ludzie, którzy zrobili im zdjęcia...
    Wpatruję się obraz cerkwi, Wiecie, że mam do nich ogromną słabość...Czy jego autorem faktycznie jest Jeremo? Jest piękny.
    Hmm, w swojej grupie skupiacie fantastycznych ludzi. Stary Dąb pisze wiersze, Jeremo maluje, dziewczyny redagują bardzo interesujące posty...
    Zgrany zespół.
    Przesyłam serdeczne pozdrowienia.
    Lusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Łucjo
      Zapytam w imieniu chłopców bo oni pewnie nie omieszkaliby tego zrobic - czy w swoich myślach przechodziłaś również przez strumyk? ;) Pytam poważnie, bez jakiejkolwiek ironii :) Nam mówili że było to bardzo ciekawe przeżycie, i nawet o dziwo niczego sobie nie odmrozili :) A SD złościł się ze nie zrobił w tym miejscu żadnych zdjęc ;)...
      Cóż taka ciekawa z Nas grupka, zwariowana, młoda, z tysiącem pomysłów:) Niedługo kolejny poeta do Nas dołączy ;) ja zajmuje się turystyką, szlakami etc a Krasna Lemkynia swoim ludem - Łemkami, ich kulturą, tradycjami, językiem.. :) A Jaremo na prawdę własnoręcznie stworzył ten rysunek :) Żałuj że nie widziałaś innych jego rysunków ;)
      W imieniu "Załogi" - Rusałka
      Pozdrawiam;)

      Usuń
  3. Te krzyże są niesamowite. Powtórzę za Łucją, że takiej ilości nie widziałam. A te chaty takie unikalne, płakać się chce patrząc jak się chylą ku upadkowi. Dzięki wam poznajemy Ziemię Łemkowską jakiej nie znamy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogie Panie, tutaj tych krzyży jest zaledwie garstka, nie wszystkie udało nam się sfotografować - współpracy odmawiały baterie ("ładowaliśmy" je na zmianę grzejąc w rękawiczkach) a i pogoda nie była cudowna - mgła, chmury, śnieg, wilgoć... Ale tak na prawdę mimo wszystko wiele tych krzyży nie ma :) Cmentarz chyli się ku upadkowi i jest straszliwie przerzedzony, a przy drodze również coś niecoś brakuje... Ale jadąc w stronę Pętnej i innych opuszczonych miejscowości bliżej Magur - tam jest wielka ilośc krzyży - czasem juz nawet brakuje sił i chęci by je fotografować - zresztą zobaczycie same w.. .a, nie nie zdradzę tajemnicy fotoreportażu z innej naszej wędrówki ;)
      Pozdrawiamy i cieszymy się ze Nasz artykuł Cię zaciekawił :)

      Usuń
  4. Coś pięknego te krzyże i całe krajobrazy, ale widzę bez przygód się nie obeszło :)ale takie rozmaite zdarzenia sie potem najczęsciej i najchetniej wspomina:)
    Zapraszam do mnie. http://barwy-poezji-spiewanej.blogspot.com/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chetnie do Ciebie zajrzymy Karino :)
      A co do przygód masz racje, nie zabrakło nam ich :)
      Ale wspominamy je z uśmiechem na twarzy ;)
      Ostan zdrava :)

      Usuń
  5. Karino uzupełnię, jeśli można, informacje o Bożej Męce z Jaślisk.Kapliczka "Boża Męka"
    Stoi 200 metrów od rynku, przy tzw. drodze węgierskiej (wylot z Jaślisk na Lipowiec). Kapliczka jest murowana, kolumnowa, trzykondygnacyjna. W środkowej kondygnacji wizerunek biskupa Władysława Szczepanowskiego. Ten pochodzący ze Szczepanowa biskup został ścięty, gdy sprzeciwił się woli Bolesława Wstydliwego. Jego relikwie spoczywają w Krakowie na Skałkach. Na tereny przez nas opisywane kult biskupa Szczepanowskiego przybył wraz z osadnikami z Małopolski.
    Pozdrawiam-ja również pasjonuję sie kapliczkami i przydrożnymi krzyżami.
    https://plus.google.com/photos/103280851921011051557/albums/5738077983396966257
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, pomyliłam imię:(

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze jedna informacja, oczywiście z netu :)dotycząca kapliczki "Na Łamańcach".
    Stoi 600 metrów od rynku, przy tzw. drodze węgierskiej (wylot z Jaślisk na Lipowiec). Legenda głosi, iż odpoczywał tu cudowny obraz Matki Boskiej, uchodzący przed prześladowaniami z Humennego na Słowacji do Starej Wsi. Na miejscu tego postoju wybudowano drewnianą kapliczkę z obrazem Bogurodzicy. Gdy okazały się cudowne właściwości obrazu - przeniesiono go do kościoła. Dziś w murowanej, wzniesionej w I połowie XIX wieku kaplicy znajduje się ołtarzyk z widokiem Jerozolimy, krucyfiks z XVIII wieku (wg podań przeniesiony z Bożej Męki) i kilka rzeźb. Nazwa kapliczki pochodzi od dawnej dzielnicy Jaślisk, na której terenia kapliczka stoi, ta z kolei wzięła nazwę od wykarczowanego (łamanego) lasu. W przewodnikach spotkać można niezbyt prawidłową nazwę "Na Łamańcu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę że wiesz o czym mówisz Gabrielo :) Brawo! :) Na stronie www.jasliska.pl wspaniale, a zarazem krótko i przystępnie opisane są historie tych kapliczek :) Nie przytaczaliśmy ich, by nie przedłużać posta bardzo :) Ale to co piszesz jest prawdziwe :) Miło Nam ze ktoś interesuje się tymi terenami :) A owe historie są wspaniałe, warte poznania:) Ale najlepiej opowiadają je rodowici Jaśliczanie :) My np. bojąc się trochę podania tutaj nieprawdy, nie pisaliśmy o tych historiach :) Tym bardziej że każda historia ma tak na prawdę kilka wersji - zależnie od tego, kto ją opowiada :)
      Witamy Cie Gabrielo, i pozdrawiamy serdecznie :)

      Usuń
  8. Heh. Ojciec prowadził kiedyś jedną z tras rajdu "Jesień w Beskidzie Niskim" PTTK Rzeszów z Rzepedzi do Jaślisk (z noclegiem w szkole w Wisłoku Wielkim - szliśmy pasmem granicznym przez Baranie) i w Wisłoku okazało się, że mam nogi obtarte do żywego mięsa. (Nowe buty - wojskowe :D) Więc pojechałem do Jaślisk autobusem, a Tata z grupą miał dojść na zakończenie rajdu. W Jaśliskach była naonczas jedna jedyna knajpa w rynku, a w knajpie bigos, - nie do opisania i flaki, których, jakom żyw, nie jadałem.
    Zjadłem flaki i dzięki Jaśliskom flaki po polsku są jedną z moich ukochanych potraw, które, bez fałszywej skromności, przyrządzam znakomicie.

    Oby magia tych Gór oparła się "tryndom" współczesności!

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :)
      Ej Jaśliska to swojskie miejsce :)
      Ale ucztować nam nie było tutaj jeszcze dane :) Ale ludzie z agroturystyki/schroniska są bardzo mili i nocować tam to prawdziwa przyjemność :) Aczkolwiek Jaśliska i okolice najwspanialsze są latem i wiosną ;)
      Musimy kiedyś spróbować tych słynnych flaków :D
      Pozdrawiamy:)

      Usuń
  9. Kochani, dziękuję za życzenia.
    Życzę Wam wszystkiego najlepszego...
    Niech święta Zmartwychwstania Pańskiego, będą przepełnione zdrowiem, radością, miłością...
    Życzę bogatego zajączka ( prezentów ) i jak najmilszych spotkań rodzinnych...
    Ślę serdeczności.
    Lusia

    OdpowiedzUsuń
  10. Miejscowości mają bogatą historię, ale i smutną. Dziękuję za wiedzę o nich. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie jest tutaj latem i wiosną. Również i jesienią warto tu zajrzeć. Jednak zimą miejsca te wydają się takie... hm, tajemnicze..

      Pozdrawiamy ;)

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!