Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 31 stycznia 2016

Okiem wędrowca - Nieznajowa

 Witajcie,

Niektórzy z Was pewnie pamiętają wpis o Nieznajowej zamieszczony tutaj jakiś czas temu. Może więc dziwić Was powyższy tytuł. Wtedy zaprezentowaliśmy zbiór pięknych zdjęć p. Agaty Hilsberg. To było jej spojrzenie na Nieznajową. Wtedy też napisaliśmy coś niecoś o historii miejscowości.

Dzisiaj postanowiliśmy pokazać Wam Nieznajową z naszej perspektywy, widzianą naszymi oczyma (i obiektywem).
Zapraszamy do lektury.

idziemy do Nieznajowej



Zaczniemy jak zwykle od historii.

Wioska leży w dolinie Wisłoki i Zawoi, między wzgórzami: Uhercem (707 m n. p. m.) na północy, Żydówką (665 m n. p. m.) na południu i Feszkówką (657 m n. p. m.) na zachodzie.
Nieznajowa, jak wiele innych wsi beskidzkich, powstała w XVI wieku. Lokowano ją na prawie wołoskim w 1546 roku. Osadźcą był Steczko ze Świątkowej - przywilej lokacyjny otrzymał od króla Zygmunta I. Początki (jak to zwykle bywa) były skromne - w 1581 roku wieś liczyła dwa gospodarstwa - sołtysie i kmiece. Wówczas była już własnością Stadnickich.  Ale jej rozwój następował szybko. W roku 1629 we wsi był już folusz, młyn i stępy. Nieznajowa przynależała wtenczas do parafii w Grabiu. Zmieniali się też jej właściciele, co zapewne miało pewien wpływ na rozwój. Wieś w 1718 roku powróciła do starostwa bieckiego (należała doń w okresie lokacji). Ostatnim dzierżawcą był Wilhelm Siemiński, który to po I rozbiorze wykupił od Austriaków wieś na własność.
W roku 1785 żyło tutaj 296 grekokatolików (Rusinów-Łemków) oraz 7 Żydów. Słynną cerkiew wzniesiono tutaj w roku 1780. Uznawana była za jedną z piękniejszych (o ile nie najpiękniejszą) na Łemkowszczyźnie. Zbudował ją Teodor Rusinka z Biesiadki, cieśla ze Słowacji. Co ciekawe, Nieznajowa nie była samodzielną parafią, lecz filią parochii w Czarnym.


krzyż z 1894 roku



Okres XIX wieku był dla mieszkańców dość spokojny. Wzniesiono wtedy m. in. karczmę prowadzoną przez Żyda. W tym okresie wieś stała się lokalnym ośrodkiem handlowym. Odbywały się tutaj co dwa tygodnie targi, słynne na całą okolicę. Sprzedawano tutaj głównie bydło, a kupcy i sprzedawcy przybywali nawet z Gorlic i Nowego Żmigrodu. Oprócz targów odbywały się tutaj cztery razy w roku wielkie jarmarki. Organizowano je na czas Wniebowstąpienia, 13 sierpnia, 10 września i 30 października. W roku 1886 naliczono 332 mieszkańców. Wieś zmieniała znów właścicieli. Najpierw należała do rodu Lewickich. W 1890 kupiła ją hrabina Franciszka Potulicka, a w 1919 roku odkupił ją hrabia A. Skrzyński.

jezioro przy ujściu Zawoi do Wisłoki


W Nieznajowej mieszkał Iwan Szatyński, utalentowany kamieniarz, autor przynajmniej jednej z nieznajowskich kapliczek. I Wojna Światowa nie ominęła wsi. W okolicy toczono ciężkie walki na przełomie 1914 / 1915 roku. Apogeum przyniosły walki wiosenne. Niemal cała zabudowa wsi została zniszczona. Sześcioro mieszkańców trafiło do obozu w Talerhoffie - dwie z nich już stamtąd nie wróciły. We wsi dobrze wspominano czas kwaterowania oddziałów rosyjskich, zdecydowanie gorzej zaś obecność wojsk cesarsko - królewskich. Kapelan rosyjski odprawiał w cerkwi nabożeństwa prawosławne, co zapewne przyczyniło się do powrotu mieszkańców do wiary "ojców". Mimo trudnej sytuacji mieszkańcy podjęli się dzieła odbudowy wsi.Na wsparcie odrodzonego państwa Polskiego nie mogli liczyć - to zmagało się z sąsiadami.

na cmentarzu wiejskim




Mieszkańcy Nieznajowej w 1927 roku przeszli na prawosławie. Uczynili to niemal wszyscy Łemkowie. Ponieważ na podstawie konkordatu podpiasnego przez Polskę wierni Kościoła prawosławnego nie mogli korzystać z  majątku unickiego (także świątyń), postanowili wznieść własną świątynię. Druga cerkiew stanęła w 1930 roku. Nosiła wezwanie śś. Kosmy i Damiana. Co ciekawe, trafiło do niej część wyposażenia z unickiej, nieużytkowanej cerkwi - m. in. XVII - wieczny ikonostas. Zostało ono de facto wykradzione przez wiernych prawosławnych. Konwersja na prawosławie i trudności sprawiane przez administrację państwową i kościelną (unicką) często były powodem waśni...





Okres międzywojenny to czas odbudowy - i rozwoju wsi. Był tutaj urząd pocztowy. Ale to nie jedyny "organ państwowy". W Nieznajowej wzniesiono m. in. posterunek policji, leśniczówkę, w której mieszkał leśniczy oraz gajowy z rodziną, działała dalej karczma, a w latach 30. uruchomiono dwa tartaki. Jeden z nich napędzał nawet małą elektrownię wodną. 
Nieznajowa, jak wiele innych wsi, była "tyglem" kulturowym - wspólnie żyli tutaj w zgodzie Łemkowie, Żydzi, Cyganie i Polacy. Polak był właścicielem jednego z tartaków - nazywał się Paweł Dobrzański. Jego tartak napędzała woda, doprowadzana z Zawoi specjalnym kanałem. Oprócz tego działała przy nim prądnica, produkująca prąd dla zakładu i domu mieszkalnego, oraz młyn. Obiekt wysadzili w powietrze Niemcy w 1945 roku. Dobrzański po wojnie odbudował dom i uruchomił młyn, który nie został zniszczony przez wybuch. Zmarł w 1967 roku (pochowano go w Czarnym) a jego majątek spłonął w 1978. Dziś stoją w tym miejscu domki letniskowe...
Drugi tartak wodny we wsi należał do Żyda. Działał on do 1939 roku, kiedy to wywieziono jego kocioł, bo ponoć przerób był za niski. Obok znajdowały się budynki gospodarcze i mieszkalne dla pracowników. Dziś po tartaku zachowały się pokaźne ruiny, widoczne z drogi do Rostajnego. Niedaleko tego tartaku był plac przeznaczony do organizowania targów.
W roku 1936 mieszkało we wsi około 220 prawosławnych i 6 greckokatolickich Łemków, 20 Polaków i 3 Żydów.

cerkwisko (unickie)

kamień pamiątkowy na cerkwisku, z wizerunkiem cerkwi unickiej

Cerkiew w Nieznajowej, lata 60. /ze zbiorów Z. Malinowskiego/

Prawdziwym bogactwem są tutaj przydrożne krzyże i kapliczki. Większość to dzieło kamieniarzy z Bartnego. Pochodzą głównie z początku XX wieku, lecz kilka krzyży wykuto jeszcze pod koniec wieku XIX. 
Kapliczki i krzyże mocno ucierpiały za czasów, gdy gospodarował tutaj zakład karny. Więźniowie odeszli stąd dopiero po stanie wojennym. Ponoć gdy tu przyjeżdżali, byli pewni że są wywiezieni na Syberię..

Wiele zdewastowanych obiektów wyremontowano w 2012 roku staraniem Stowarzyszenia Rozwoju Sołectwa Krzywa. Krzyże i kapliczki dostały "nowe życie"..
Przynajmniej kilka krzyży wykonał Wasyl Gracoń z Bartnego.  Jedna z kapliczek jest dziełem Iwana Szatyńskiego. Najpiękniejszą z nich wszystkich jest kapliczka postumentową z rzeźbą Świętej Rodziny, wykonana w 1901 roku.



Wieś, chociaż mała, miała duże znaczenie lokalne.
Na cmentarzu zachowało się 11 krzyży kamiennych. Najstarszy z nich pochodzi z 1900 roku. Obiekt zdewastowali pracujący tu więźniowie. Pierwszym pracom renowacyjnym poddano  go w 1986 roku z inicjatywy Towarzystwa Opieki nad Zabytkami z Warszawy. Ogrodzenie wykonano po 2000 roku, staraniem wspomnianego wyżej Stowarzyszenia z Krzywej.

Obok cmentarza znajdowała się cerkiew greckokatolicka p.w. śś. Kosmy i Damiana.
Niedaleko cerkwi unickiej stał posterunek policji, a między świątyniami stała jednoklasowa, drewniana szkoła. W okresie letnim przyjeżdżały tutaj dziewczęta z różnych stron na odbycie kursu przysposobienia wojskowego. Istniała też wspomniana już leśniczówka, w której mieszkał gajowy z rodzina i leśniczy. Nad jej drzwiami widniał napis" Lasy Zagórzany. Leśnictwo Nieznajowa". Leśniczy zginął na wojnie. Gajowemu też nie było dane długie życie - został w 1947 roku uprowadzony przez banderowców i ślad po nim zaginął. Ku jego czci postawiono pomnik w Radocynie. Dziś w leśniczówce nieznajowskiej mieści się słynna "Chatka". We wsi działały też dwa sklepy - żydowski i łemkowski.

widok na ruiny tartaku i dawny plac targowy. W tle wzgórza nad Rostajnym


II Wojna Światowa nie przyniosła wielkich zniszczeń. Jednak okupant niemiecki nie pozwalał gnuśnieć. Zimą mieszkańcy musieli odśnieżać codziennie drogi, a w inne pory roku brać udział w różnych robotach np przy pracach leśnych. Pod koniec wojny w leśniczówce usadowił się sztab niemiecki, we wsi gromadzono wielkie zapasy amunicji - do pracy przy rozładunku tego niebezpiecznego "towaru" zmuszano mieszkańców. Na Żydówce zbudowano również drewniane schrony, potem opuszczone. Okupant odszedł stąd dopiero w styczniu 1945 roku, wcześniej wysadzając w powietrze tartak na Zawoi. Okupacji nie przetrwali tutejsi Żydzi, wywiezieni przez Niemców...
Jednak koniec wojny nie zwiastował spokoju. W 1945 roku wyjechali na Ukrainę niemal wszyscy mieszkańcy, skuszeni zapewne obietnicami "raju na ziemi", tak zachwalanego przez sowieckich komisarzy. Pozostałych kilkoro mieszkańców wysiedlono w 1947 roku w ramach Akcji "Wisła" na Ziemie Odzyskane. Polacy natomiast przeprowadzili się do Czarnego. Po odejściu Niemców pojawiły się w okolicy oddziały UPA. Zajmowały m. in. poniemieckie schrony na Żydówce. Nie były dla okolicy lekkimi sąsiadami, o czym świadczy chociażby tragedia rodziny gajowego...


Święta Rodzina z 1901 roku (przy drodze na Rostajne)

krzyż z 1902 roku, autorstwa Wasyla Graconia

Po wojnie wieś opustoszała, jeśli nie liczyć pracujących tutaj od lat 60. więźniów.Oni to oczyszczali teren - rozebrali w latach 60. kaplicę prawosławną i dopomogli w upadku cerkwi unickiej. Zajmowali się też rozbiórką chyż i innej zabudowy. Również ich dziełem są liczne ślady dewastacji na kapliczkach i krzyżach
Warto wspomnieć coś o cerkwi. Była drewniana, o konstrukcji zrębowej z wieżą o konstrukcji słupowej. Orientowana, trójdzielna, wykonana w tzw. północno - zachodnim stylu stanowiła prawdziwę perłę Łemkowyny. Niestety, nie dane jej było przetrwać. sama cerkiew zawaliła się w latach 1963-64, a dzwonnica dotrwała do 1973 roku. Duży udział mieli w tym szabrownicy i więźniowie. Jednak nie cała świątynia przepadła. W cerkwi - muzeum w Bartnym przechowywane są odrzwia z wypisaną datą 1780, uważaną za rok budowy. Element ten "przemycił" do Bartnego Józef Madzik. Wiózł odrzwia na wozie, pod sianem, chcąc uratować cokolwiek z cerkwi.
Jeszcze 3 lata temu cerkwisko porastała bujna roślinność, i tylko osoba wiedząca o jego istnieniu mogła je zauważyć. W 2015 roku, w okresie wakacyjnym miejsce to wyczyszczono, ułożono kamienie podmurówki na kształt świątyni, a na cerkwisku postawiono kamień pamiątkowy z wizerunkiem świątyni.
Naprzeciw świątyni unickiej stanęła w 1930 roku kaplica prawosławna. Nie zachowały się jej zdjęcia, i dziś nie bardzo wiadomo jak wyglądała.

ruiny młyna nad Wisłoką



Przy drodze do Wołowca stoi też wyremontowana w początkach XXI murowana kapliczka domkowa z końca XIX wieku.

Stoją tu obecnie dwa domy. Jeden to dawna leśniczówka (dziś chatka), a drugi to budynek przeniesiony z Lipnej. Do Nieznajowej przeniósł go pewien Polak, w częsci budynku urządził schronisko, jednak potem teren ten zajął zakład karny, a on sam przeniósł się do Wołowca w 1970 roku.
Oprócz wspomnianych budynków w Nieznajowej znajdują się też drzwi. Projekt ten, zrealizowany przez Natalię Hładyk to sposób upamiętnienia mieszkańców kilku nieistniejących wsi łemkowskich (Lipna, Radocyna, Długie, Czarne, Nieznajowa) przez ustawienie na ich terenie drzwi - takich, jakimi dawniej można było wejść do chyży. Na drzwiach umocowana jest tablica z informacjami o wsi, mieszkańcach, podglądowym planem dawnej wsi i kilkoma fotografiami archiwalnymi (obecnie już trochę wyblakła od słońca i deszczu).

dom z Lipnej

Chatka w Nieznajowej (d. leśniczówka)

Jest to raj dla "tradycyjnych" turystów - wędrowców, dreptających w ciężkich butach lub fanów rowerów górskich. Wiedzie tędy żółty szlak (opisany przez nas tutaj). Warto nim się wybrać, bo wiedzie przez piękne tereny, bogate w "małe sakralia" i ładne krajobrazy. Wiedzie tędy również Winny Szlak Rowerowy. Jest to dość wymagająca trasa, jako że przecina on kilkanaście razy koryta Wisłoki i Zawoi, a na trasie ( na szczęście!) nie ma kładek. Przez Nieznajową wiedzie też odcinek zimowej "Śnieżnej trasy przez lasy", przeznaczonej dla miłośników biegówek.
Dolina wsi graniczy z Magurskim PN, dlatego (miejmy nadzieję) uchroni ją to przed zasiedleniem przez "daczowiczów"... Chociaż niestety spotkaliśmy kilka samochodów należących do amatorów hałasowania na łonie natury..

drzwi w Nieznajowej


Odwiedziliśmy Nieznajową dwukrotnie. Pierwszy raz we wrześniu 2012 roku. Wówczas to szliśmy z Radocyny do Wołowca. Ale wtedy było gorąco! Żar lał się z nieba... Miło było przysiąść w cieniu starych jabłoni.. Bardzo zaciekawiły nas liczne mijane po drodze krzyże i kapliczki. Wtedy niewiele o tym miejscu wiedzieliśmy. Bardzo niewiele..
Kolejny raz zawitaliśmy tutaj również we wrześniu, ale trzy lata później. Odwiedziliśmy wówczas m. in. runy tartaku nad Wisłoką. Nutka zaś wykorzystała ostatnie ciepłe dni i wykąpała się beztrosko w pobliżu Chatki. Chyba lubi nas to miejsce, za każdym razem wita nas słońcem, śpiewem ptaków i szumem drzew..

kapliczka postumentowa z 1911 roku

kapliczka domkowa przy drodze do Wołowca

Kiedyś była to nieduża, ale tętniąca życiem wieś. Dziś nie ma tutaj domów - zostały rozebrane. Plac targowy jest dziś wykaszaną łąką. Znajduje się przy drodze do Rostajnego, blisko ruin tartaku. Wnikliwi poszukiwacze, lubiący błądzić po lasach znajdą resztki schronów poniemieckich i banderowskich. Jednak dolina wciąż żyje. Młode  nasady jabłoni zachęcają do odwiedzin misie. Stare, łemkowskie sady częstują zaś pysznymi jabłkami strudzonych wędrowców. Gościnna jest też chatka w Nieznajowej, a na "jeziorku" w miejscu gdzie Zawoja wpada do Wisłoki można się swobodnie wykąpać, podziwiając przy okazji dorodne ryby. Dumne krzyże przydrożne i kapliczki strzegą pamięci o tym, że dawniej tutaj była wieś. Cmentarz, skryty nieco pośród drzew, pozwala na chwilę kontemplacji o przemijaniu życia ludzkiego, przemijaniu wioski...
Warto odwiedzić to miejsce dla wspaniałych krajobrazów, pięknie wkomponowanych w przyrodę kamiennych krzyży, czy też po prostu dla spokoju. Jednak zawsze trzeba pamiętać, dlaczego tak tutaj jest, że kiedyś tutaj byli ludzie.


Mamy nadzieję, że Wam się podobało.





Pozdrawiamy.







Źródła inf.:
Długaszek R., 2001, U źródeł Wisłoki.
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej.
Kryciński S., 2015, Łemkowszczyzna po obu stronach Karpat.
Luboński P., 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.
Piecuch A., 2013, Opuszczone wsie ziemi gorlickiej.



12 komentarzy:

  1. Zagubione miejsce, niezwykle ciekawe, piękne, dzikie nieco i z bogata historią. I dobrze, że wciąż jest!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo piękne miejsce. Przez to, że jest takie dzikie i opuszcone ma swój niepowtarzalny klimat.
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękujemy. Jest to miejsce warte odwiedzenia.
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Dziękuję Wam bardzo za ten piękny i dokładny wpis. Chyba kiedyś trzeba się z Wami umówić na jakąś piękną trasę z Wami w roli przewodników. Macie wspaniałą wiedzę i jak przeszłam z Wami teraz tego posta to faktycznie przeszłam jeszcze raz w myślach tę trasę, którą chyba też zrobiliśmy we wrześniu 2012 roku ale było wtedy przyjemnie chłodno, lekko pochmurnie, dopiero przy zakręcie na Czarne wyszło słonko. My zostawiliśmy auto w Krzywej i poszliśmy przez Wołowiec, do Nieznajowej, przez Czarne do Krzywej. Muszę przyznać (choć uczciwie mówiąc nie byliśmy jeszcze wszędzie) ale jest to jedna z najpiękniejszych tras i zawsze z sentymentem wspominamy właśnie te przeprawy przez liczne rzeczki, które przecinają szlak. No i ta cisza, spokój, brak człowieka a jednocześnie ta myśl w głowie, że dawniej było tam tak gwarno. Trudne to do wyobrażenia a jednak człowiek chciałby się przenieść na chwilę choć w tamte czasy i pospacerować po targowisku, wejść do karczmy (te karczmy aż się w głowie nie mieszczą, prawda?? :-) ) Bardzo Wam dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej czujemy się zaszczyceni. Z przyjemnością kiedyś powędrujemy z Wami jakąś zapomnianą doliną. Dla mnie również Nieznajowa i Jasiel są jednymi z piękniejszych miejsc w Beskidzie. Wszędzie, gdzie jest życiodajna woda w urokliwym krajobrazie jest pięknie:)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  4. Kapliczek jest rzeczywiście sporo. Każda jest inna; spodobała mi się kapliczka św. Rodziny :) Szkoda, że wieś podupadła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A każda to prawdziwe arcydzieło... I tak zapewne nie są to wszystkie które stały tam do czasu wysiedleń..

      Nam również przypadła do gustu właśnie Święta Rodzina ;)

      Pozdrwiamy

      Usuń
  5. Kolejny bardzo ciekawy wpis. Dla ludzi spoza tego obszaru zapewne tego typu miejsca nie wywołują większych uczuć, ale nawet dla tych, którzy tu zawitali z plecakami jako turyści Beskid Niski pozostanie w pamięci jako zupełnie inny. Tajemniczy, dziki i pełen osobliwości :) Przynajmniej ja tak to czuje :)
    Pozdrawiam gorąco !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turyści dość często tutaj witają, chyba jednak częściej na rowerach - np. można dość wygodnie przejechać (no pomijając kilka brodów) z Rostajnego do Radocyny właśnie przez Nieznajową ;)

      Dziękujemy za dobre słowo.

      Oby to miejsce nie zmieniło się już, nie stało się "cywilizowane"

      Pozdrawiamy!

      Usuń
  6. Nie jest mi to znane miejsce, chociaż byłam blisko, bo w Zawoi. Pokazane miejsca są bardzo urocze i miło się wszystko oglądało, oraz z zainteresowaniem czytało. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz to nadrobić ;) W tym roku nawet zima nie stanowi bariery - nawet na Beskidzie śniegu w tym roku tyle co kot napłakał :)

      Pozdrawiamy i dziękujemy za odwiedziny!

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!