Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Cergowa

Witajcie,

dawno już razem nie wdrapaliśmy się na żadną górę, prawda? Może pora to nadrobić. Chcemy Was dziś zabrać na jeden z "kultowych" szczytów Beskidu Niskiego. Ta góra jest chyba najbardziej rozpoznawalna ze wszystkich szczytów interesujących pieszego turystę. Mowa o Cergowej.

Cergowa w całej okazałości, widziana ze stoków wzgórza Franków

Cergowa, nazywana też Cergowską Górą wznosi się na południe od Dukli. Szczyt otaczają niemal miejscowości, w tym rejonie stosunkowo dobrze zaludnione. Na północ od góry leży wioska o tej samej nazwie, czyli Cergowa , a jeszcze dalej - Dukla. Na południu jest Zawadka Rymanowska, na zachodzie - Nowa Wieś, a od wschodu ulokowała się Lubatowa.
Góra ta pięknie wznosi się ponad okolicznymi wzgórzami, pięknie wyróżnia się w krajobrazie - jest niemal ubóstwiana przez fotografów. A jest na prawdę wdzięczną modelką☺ W okolicy wyróżnia ją nie tylko wysokość (716 m n. p. m.) ale także oryginalny kształt, przypominający leżącego konia. Całości dopełniają spadziste stoki od północy.  Często można zobaczyć jej zdjęcia w internecie, promujące walory Beskidu Niskiego.

a tak podziwiać można Cergową z Zawadki Rymanowskiej

Trudno powiedzieć, że jest to jeden z wyższych szczytów w okolicy - Cergowa ma bowiem trzy wierzchołki. Wschodni mierzy 680 m n. p. m., środkowy ma 683 m n. p. m. a zachodni ma 716 m n. p. m. i jemu to góra zawdzięcza swoją wysokość.
Kto Cergową widział, na pewno zastanawiał się skąd wzięły się te nietypowe kształty. Otóż winna jest temu budowa geologiczna. Główną masę tzw. płatu Cergowej Góry tworzy blok gruboziarnistych, twardych piaskowców cergowskich - pożądanych zresztą przez kamieniarzy. Owe piaskowce "pływają" na łupkach pstrych i warstwach hieroglifowych (są to struktury sedymentalne będące odlewem niewielkich form erozyjnych).  Północne, strome stoki występują na czole warstw skalnych, a stoki południowe, o wiele łagodniejsze - pokrywają się z kierunkiem upadu warstw skalnych.

Idziemy na Cergową, zaczynamy "masz" w Nowej Wsi

jak na razie jest łatwo..


Góra, jak większość w Beskidzie Niskim, jest starannie porośnięta lasem. Przeważa tutaj piękna buczyna karpacka, ale nie brakuje też zbiorowisk jaworzyny górskiej i olszynki karpackiej. Spotkać tu można rzadkie rośliny, jak np. kłokoczka południowa czy np.tojad wiechowaty. Masyw Cergowej jest wyjątkowy pod względem zarówno biologicznym jak i geologicznym. Na stokach góry wyszukać można ok 10 jaskiń szczelinowych o dł. do 75 metrów. Mają pochodzenie tektoniczne - są to właściwie szczeliny między warstwami skalnymi, a największy udział w ich powstaniu miały procesy osuwiskowe. Ulokowane są na stokach południowych, tam gdzie stoki są nachylone stromiej niż warstwy skały.
Wspomnimy tu o kilku najciekawszych z nich. Trzeba przyznać, że noszą ciekawe nazwy:

Jaskinia "Gdzie Spadł Samolot" - położona jest przy szlaku czerwonym, na południe od wschodniego wierzchołka góry. Ma około 15 metrów długości. Nazwa wzięła się stąd, że w pobliżu rozbił się niemiecki samolot transportowy (Ju - 52) w 1944 roku. Ponoć przerzedzenia lasu u wejścia do jaskini są pamiątką po tamtym wydarzeniu.

Jaskinia "Na Wierzchowinie" - dwie jaskinie w południowym obrzeżu rowu osuwiskowego, pod zachodnim grzbietem Cergowej, na wysokości ok. 480 m n. p. m. Wejścia jaskiń są od południowego zachodu. Większa ma długość ok 20 metrów i wysokość 5 metrów, a wewnątrz można zobaczyć niewielkie nacieki wapienne.

Jaskinia "Pod Bukiem koło Szkółki" - jaskinia znajduje się ok 150 metrów na płd wsch od jaskiń Na Wierzchowinie na wysokości ok 470 m n. p. m. Wejście znajduje się pod młodym bukiem od strony północnej. Ma długość około 47 metrów. Uwielbiają w niej zimować salamandry.

Jaskinia "Pod Bukiem koło Borsuczych Dziur" - największa cergowska jaskinia, ma 2 spore komory i kilka długich, chociaż niedostępnych korytarzy. Łączna długość to 44 metry. Otwór wejściowy znajduje się koło starego, uschniętego buka po południowej stronie.

Im wyżej, tym więcej zimy - czyli jak na góry prawidłowo ;)



Jaskinie na Cergowej należą do najwcześniej "badanych" w Polsce. Pierwszy opisał je Gabryel Rączyński w dziele "Auctuarium historiae naturalis Regni Poloniae" w 1736 roku. Z jaskiniami wiążą się liczne podania i legendy, np. o korytarzach wiodących do zamku w Odrzykoniu.
Skały tworzące górę są w stałym, chociaż bardzo powolnym ruchu. Powoduje to zmiany rozmiarów starych i powstawanie nowych jaskiń. Starzy mieszkańcy wsi twierdzą, że jaskinie zmniejszyły się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.
Jaskinie dają schronienie wielu gatunkom zwierząt, np. salamandrom czy nietoperzom - spotkać tu można nocki duże, podkowce małe i gacki brunatne.
Mieszkańcy nazywają je Borsuczymi Dziurami, chociaż większość z nich nie jest dostępna dla człowieka.

Na stokach Cergowej znajdują się dwa rezerwaty przyrody. Są to: Rezerwat " Tysiąclecia" oraz "Cisy w Nowej Wsi". Obydwa chronią dwa duże skupiska cisów. Większość z nich ma formę krzewów i są niewielkie.

Warto też poszukać też miniaturowe jeziorko osuwiskowe zwane "Morskim Okiem". Znajduje się ono w południowo - wschodniej części masywu. Trafić tu można najłatwiej odbijając od szlaku czerwonego tuż przed początkiem stromego podejścia na wschodni wierzchołek Cergowej.
Na Cergową można dojść czerwonym szlakiem (GSB) (odcinek Chyrowa - Cergowa - Rymanów-Zdrój) oraz żółtym szlakiem Dukla -Cergowa - Zawadka R. - Piotruś - Stasiane.

było cichutko, i tak ładnie, zupełnie inaczej niż "na dole" - to najbardziej w górach chyba lubimy...

pamiątka po jesiennym Ultra-Biegu ;)


Co ciekawe, turyści zaglądają tutaj już od XIX wieku. Odwiedzali Cergową już wtedy kuracjusze z pobliskiego Iwonicza - Zdroju oraz Rymanowa - Zdroju. Zaglądał tu często m. in. znany krajoznawca Mieczysław Orłowicz

Dodać należy, że na północno - zachodnim stoku znajduje się tzw. Złota Studnia. Jest to źródełko, przy którym ponoć mieszkał Św. Jan z Dukli. Stoi tu kaplica z figurą Świętego, przy której w 3 niedzielę lipca podczas odpustu ku czci świętego celebrowana jest msza święta.

W rejonie Cergowej toczono ciężkie walki w ramach bitwy dukielskiej w 1944 roku. Na środkowm szczycie np. usadowiła się artyleria niemiecka, ostrzeliwująca wyzwolony już przez Armię Czerwoną Rymanów.

Cergowa się zmienia - trwają pracę nad budową wieży widokowej na jednym ze szczytów. Czekamy na zakończenie prac - by się tam oczywiście ponownie wybrać i wdrapać na ową wieżę. Mamy tylko nadzieję, że owa wieża nie zakłóci widoku góry z okolicznych szczytów...

Na szczycie stoi krzyż. Niedługo stanie też wieża widokowa - jak wtedy będzie wyglądała Cergowa?

Nie jest daleko, w lecie polecamy!

A jak my wspominamy Cergową? Odwiedziliśmy ją w styczniu 2016 roku. No trzeba przyznać, że tamta zima nijak miała się do tej zimy z roku 2017 - wtenczas nie mieliśmy odwagi sie tutaj wybrać ponownie. Ale wróćmy do roku 2016. Podjechaliśmy do Nowej Wsi. Nie mieliśmy wiele czasu więc postanowiliśmy wybrać trasę łatwiejszą i ją skrócić, zaczynając niemal u samego podnóża. Mocno wtedy wiało, ale śniegu nie było zbyt dużo. Podejście od Nowej Wsi było stosunkowo przyjemne - spacer przez wieś, i początkowo stosunkowo łagodne podejście czerwonym szlakiem. Najpierw trzeba było wejść na Szczob, i ten etap nie był zbyt wymagający, jedynie momentami szlak wznosił się ostrzej do góry. Tak na prawdę dość strome podejście wiodło pod sam zachodni szczyt Cergowej. Na górze nie odpoczywaliśmy długo - było wietrznie, zimno, widoczność mizerna. I przeraźliwie skrzypiały zmarznięte buki. Stanęliśmy na chwilkę pod krzyżem na szczycie (tutaj co roku Krośnieński oddział PTTK organizuje spotkania opłatkowe), potem nieco niżej schowaliśmy się za "choinki" by coś przegryźć i ruszyliśmy w drogę powrotną. Ale było na prawdę rewelacyjnie. Największe wrażenie robiły pokryte szronem drzewa i krzewy - wyglądały bajecznie,
Planujemy tu wrócić, może na wiosnę, może w lecie.. Musimy zobaczyć i jaskinie, i Morskie Oko, i Złotą Studnię, bo wtenczas nam się to nie udało..


To tyle jeśli chodzi o Cergową. polecamy Wam ją koniecznie - robi na prawdę wielkie wrażenie.

Pozdrawiamy serdecznie





Źródło inf.:
Figiel N., Klimek P., 2011, Bieszczasy, Beskid Niski.
pl.wikipedia.org
Luboński P., (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.


niedziela, 2 kwietnia 2017

Okiem wędrowca - Łosie

Witajcie!

Dziś zabieramy Was na kolejny spacer po pięknym Beskidzie. Tym razem zajrzymy bliżej ziemi gorlickiej, a mianowicie do wsi Łosie. Swego czasu już o niej wzmiankowaliśmy pisząc o znajdującej się tutaj Zagrodzie Maziarskiej. Ale nie tylko wspomniana zagroda jest godna uwagi. Można tu zobaczyć jeszcze kilka innych, ciekawych obiektów. Zapraszamy do lektury!

Łosie leżą w dolinie potoku Ostrówka i rzeki Ropy, do której to właśnie tutaj  potok ten wpada. Od północy wioskę zamyka Bielanka oraz południowe stoki Suchego Wierchu (648 m n. p. m.), od południa zaś graniczny jest dawny przełom Ropy, a mianowicie leżące blisko siebie szczyty Kiczera-Żdżar (610 m n. p. m.) i Ubocz (623 m n. p. m.). Od wschodu wieś zamyka sąsiednia miejscowość - Ropa, a od zachodu szczyt Łysiec (662 m n. p. m.).

Rzut oka na Zagrodę Maziarską...

Standardowo już zaczniemy od historii:

Łosie są jedną z najstarszych wsi w okolicy. Miejscowość istniała już w XIV wieku. Wzmiankowana jest w 1359 roku, kiedy to król Kazimierz Wielki nadał dorzecze Ropy rycerzowi Janowi Gładyszowi.
Wieś ponownie była lokowana w 1524 roku, tym razem na prawie wołoskim. Wiązało się to z osiedlaniem na terenie Karpat grup ludności rusko - wołoskiej. W 2 połowie XVI w. wioska trafiła w ręce rodu Branickich, a później, od roku 1699 - rodu Potockich. Przez jakiś czas (1647 - 1655) mieszkał tutaj sam Wacław Potocki. Nie były to spokojne czasy dla mieszkańców. Wacław Potocki rywalizował z Janem Tarłą, panem m. in. na sąsiedniej Ropie. Konflikt między obydwu szlachcicami nie był bynajmniej tylko słowny. Jak na szlachciców przystało, organizowali oni zajazdy na dobra rywala. I tak oto w 1647 roku Łosie zostały splądrowane przez oddział Jana Tarły. Poeta oczywiście nie pozostał dłużny, i najechał później sąsiednią Ropę. W roku 1660 sprzedał on Łosie Elżbiecie ze Sztemberku, wdowie po Zygmuncie Tarle.

Dzwonnica cerkiewna

bramka wejściowa

i sama cerkiew p. w. 

W roku  1777 mieszkało tutaj 468 grekokatolików i 4 Żydów, a w 1785 roku mieszkało w Łosiach już 555 osób wyznania greckokatolickiego. Niemal sto lat później było tu już 899 grekokatolików (Łemków). Łosie należały od połowy XIX wieku do parafii w Klimkówce. Posiadały jednak swoją cerkiew filialną.
Jednak czas rozkwitu wsi przypada na wiek XIX. Gdy okoliczne wsie zmagały się z ubóstwem, a mieszkańcy wyjeżdżali masowo za ocean w poszukiwaniu chleba, Łemkowie z Łosia znaleźli lepsze wyjście z sytuacji. Otóż zajęli się oni obwoźnym handlem mazią i smarami. W czasach, gdy dominowały drewniane osie i szprychowe koła towar był bardzo pożądany. Maź pozyskiwano początkowo chałupniczo w procesie suchej destylacji drewna, a potem już kupowano tanio półprodukty w okolicznych rafineriach i kopalniach ropy naftowej.
Łemkowie z Łosia wędrowali daleko poza granice Łemkowszczyzny, aż hen na Łotwę i w głąb Austro - Węgier. Niektórzy docierali nawet do Jekaterynburga!
Maziarze podróżowali charakterystycznymi wozami. Trochę przypominały one wozy pionierów zasiedlających ziemie zabrane Indianom w Ameryce Północnej. Co ciekawe, przed II wojną światową Łosianie organizowali nawet własne składy towarowe, do których dowożono towar koleją! Najbogatsi zastępowali wozy samochodami. Ci, którym handel nie szedł tak dobrze, swoje towary nosili na plecach lub ciągnęli na małych wózkach.

spacerując po wsi, można zobaczyć kilkanaście przydrożnych krzyży, kapliczek i figur



W międzywojniu, w miasteczkach maziarz z Łosia był uznawany za stereotyp Łemka
Duże zyski, obycie ze światem - to wszystko wpłynęło na stosunki między mieszkańcami Łosia i okolicznych wsi łemkowskich. Powstała duża przepaść kulturowa. Tutaj pojawiały się pierwsze murowane domu na Łemkowszczyźnie, wyposażone np. w łazienki. W tym samym czasie wiele rodzin łemkowskich mieszkało jeszcze w kurnych chatach. Sami łosianie nawet odcinali się od etnosu łemkowskiego, twierdząc, że są potomkami siedmiu oficerów szwedzkich, którzy osiedlili się tutaj po potopie. Nazwiska te występują tutaj do dziś (Szlanta, Gal, Kryl, Feistak, Fekuła, Furtak, Telech). Ciekawe jest to, że antropologiczne badania faktycznie wykazały pewną odmienność tutejszych mieszkańców, chociaż nie ukierunkowaną w typ nordycki.

na cmentarzu zachowało się kilkanaście starych, kamiennych nagrobków

za krzyżem widać kwaterę żołnierską - cmentarz wojenny nr 71 projektu Hansa Mayra


spoczywają tutaj m. in. włosi, czesi, polacy ... 

W roku 1900 naliczono 1097 mieszkańców w 203 domach. Nie była to więc mała wioska. Wspomnieć należy o okresie I wojny światowej. W okolicach toczono liczne walki od jesieni 1914 roku, kiedy to w te okolice wkroczyli Rosjanie. Śladem walk jest cmentarz wojenny, ulokowany w obrębie cmentarza parafialnego. Nosi on numer 71. Pochowano na nim 63 żołnierzy armii C. K. oraz 9 żołnierzy rosyjskiej armii. Polegli spoczywają w 57 pojedynczych i 5 zbiorowych grobach. Ponoć przed cmentarzem miano pochować również żołnierzy zmarłych na cholerę, ale do dzisiaj nie zachował się żaden ślad po mogiłach.
W Łosiu mieszkało wielu sympatyków carskiej Rosji. Po wybuchu Wielkiej Wojny 33 mieszkańców osadzono w Thalerhofie - najwięcej ze wszystkich wsi łemkowskich.


Pomnik na cmentarzu, pamięci mieszkańców - ofiar wojen światowych i innych zawieruch


Okres międzywojenny, to czas rozwoju. Pojawiły się samochody, bardziej obrotni maziarze dorabiali się niemałego majątku. Pod nieobecność handlujących mężczyzn (w szczytowym okresie na 202 domy we wsi handlowało ponad 600 mężczyzn) gospodarstwem zajmowali się najemni parobkowie. Ogółem w 1931 roku naliczono 1134 mieszkańców.
II wojna nie przyniosła zniszczeń czy strat w ludności. Te dopiero przyszły po wojnie. Do 1947 roku wysiedlono 2/3 mieszkańców - głównie trafili oni na ziemie zachodnie Polski. Pozostali Łemkowie z mieszanych małżeństw lub Ci, którzy w porę zdążyli przejść do kościoła rzymskokatolickiego. Cerkiew p.w. Narodzenia NMP na długo przeszła pod opiekę parafii rzymskokatolickiej. W czasie Akcji "Wisła" siedmiu mieszkańców trafiło do COP w Jaworznie.

We wsi mieszkali także Cyganie. Sprowadzili się tutaj w 1 połowie XIX wieku. W czasie II wojny światowej zostali wymordowani przez hitlerowców. Podobnie stało się z tutejszymi Żydami. Mieli oni stanowić duży odsetek mieszkańców. Sprowadzili sie tu licznie za sprawą okolicznych kopalni ropy naftowej. W roku 1894 mieszkało tutaj ponoć 280 osób wyznania mojżeszowego, a w roku 1936 było ich tu jeszcze ponad stu.
Mieszkali tutaj także nieliczni Polacy. Przed wojną mieszkało ich już tylko trzech. Co ciekawe, wcześniej jeszcze w 1898 roku było ich 39. Część Polaków miała ponoć ulec procesowi "zruszczenia". Tak przynajmniej podają szematyzmy

Po 1956 roku wiele rodzin łemkowskich powróciło w rodzinne strony.

Dziś o dawnej historii wsi Łosie przypomina otwarta w 2009 roku Zagroda Maziarska, będąca filią Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach. Zgromadzono tutaj wiele ciekawych eksponatów związanych z maziarskim fachem, m. in. wóz maziarski. Należał on do ostatniego maziarza. Dziś można nim odbyć przejażdżkę np. do Bielanki.

krzyż na cmentarzu cholerycznym

chyba nie ma drugiego, tak zadbanego cmentarza epidemicznego na Łemkowszczyźnie...

Stałym elementem okolicznego krajobrazu stało się jezioro Klimkowskie. Budowę zapory na rzece Ropie rozpocząto w latach 70, a jezioro spiętrzono w latach 90. Wtedy to jezioro zyskało sławę za sprawę J. Hoffmana, który to w słynnej ekranizacji sienkiewiczowskiej powieści "Ogniem i mieczem" wykorzystał jezioro jako Dniepr.
A co warto dziś zobaczyć we wsi Łosie?

Przede wszystkim wspomnianą zagrodę (koniecznie zajrzyjcie!) , ale o niej pisaliśmy tutaj

Podejdźcie koniecznie pod cerkiew greckokatolicką p.w. Narodzenia NMP - to dosłownie 3 kroki od zagrody. Jest to całkiem ładna świątynia zbudowana w stylu zachodniołemkowskim. Wzniesiono ją w 1810 roku. Cerkiew straciła na urodzie w 1928 roku, kiedy to poddano ja przebudowie - dostawiono wtedy dwie wikarówki i poszerzono nawę. Po II wojnie służyła wiernym kościoła rzymskokatolickiego, a od lat 90 zwrócono ją ponownie grekokatolikom.
Cerkiew jest drewniana, trójdzielna, orientowana. Wnętrze zdobią polichromie wykonane w 1935 roku przez Mikołaja Galankę. Wnętrze wzbogaca kompletny ikonostas z przełomu XVIII i XIX wieku. Cerkiew znajduje się na Małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej.

widok na całą połać cmentarza cholreycznego

a tutaj cmentarz wiejski, widać zachowane stare mogiły...

prezbiterium z Klimkówki - kaplica cmentarna

Gdy jadąc, odbijacie do wsi Łosie z drogi na Wysową, po ok. 2 kilometrach dojeżdżacie do trójkątnego placu. Jest tu sklep, parę kroków dalej kościół konsekrowany w 2006 roku oraz cmentarze. Plac ten to pamiątka po niwowym układzie wsi - prawdziwa rzadkość pośród łemkowskich łańcuchówek. Przy placu znajduje się mały skwer - tam zaś stoi skromny pomnik, upamiętniający 650 - lecie lokacji wsi Łosie.
Mówiąc o cmentarzach, polecamy podejść te parę kroków z owego placyku właśnie na cmentarz parafialny. Jest tu zachowanych kilkanaście starych kamiennych krzyży. Kwatera żołnierska znajduje sie na uboczu, blisko drogi na Bielankę.
Tu nadmienić trzeba, że dawniej droga główna biegła przez Łosia do Klimkówki i dalej w kierunku Wysowej. Zmieniło się to po budowie zapory na Ropie.
Dawniej w Łosiu działał także kamieniołom. Wydobywano tutaj piaskowiec. Obecnie jest nieczynny, i powoli zaczyna porastać roślinnością. Zobaczyć go można blisko zapory, idą drogą od centrum wsi.

Jeśli cofniecie się ok 300 metrów drogą w kierunku  głównej szosy, i skręcicie koło szkoły - dojdziecie do kolejnego cmentarza, a właściwie cmentarzy. Tam bowiem zachowany jest cmentarz choleryczny, a także cmentarz wiejski. Na nim pozostało kilka starszych nagrobków. Jest on czynny do dzisiaj.
Jest tu też kaplica cmentarna - prezbiterium z cerkwi w Klimkówce. Wzniesiono ja w 1754 roku. Po 1914 roku, gdy powstała nowa cerkiew, owo prezbiterium pełniło rolę kaplicy cmentarnej w Klimkówce. Przeniesiono ją przed zalaniem zbiornika na cmentarz we wsi Łosie.



jeden z zachowanych domów z czasów prosperowania tutejszych maziarzy

Warto przespacerować się po wsi - zobaczyć można kilka starych domów, w tym także i murowanych z międzywojnia. Ich właściciele musieli na prawdę zbić fortunę na maziarstwie...

Całość uzupełniają przydrożne krzyże, kapliczki i figury, szczególnie interesujące są te przy drodze do Bielanki.

Jeśli lubicie jeździć rowerem, to tutaj i w okolicy znajdziecie wiele wygodnych dróg. Pasjonatom pieszych wędrówek polecamy ścieżkę edukacyjną po Gorlickich Pieninach prowadzącą do zapory na rzece Ropie. Niedaleko jest Bielanka z piękną cerkwią, Klimkówka z niewysokim szczytem Flasza. I oczywiście samo jezioro, w lecie pozwalające na wodne harce. A w samej wsi Łosie znajdziecie kilka agroturystyk, które pozwolą Wam wypocząć i przygotować się do okolicznych wojaży.


pomnik 650 - lecia powstania wsi na skwerku w centrum wsi

do zobaczenia!

Polecamy Wam gorąco tą dużą, jak na beskidzkie warunki (ponad 700 mieszkańców) wieś z ciekawą historią i równie ciekawymi zabytkami. Dodatkowo z okolicznych wzniesień roztaczają się przepiękne widoki.

Pozdrawiamy!





Źródła inf.:
Czajkowski J., 1999, Studia nad Łemkowszczyzną
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty
www.ropa.iap.pl
www.apokryfruski.org


niedziela, 19 marca 2017

Legendy Łemkowskiego Beskidu - "Werbowana kapliczka"

Witajcie, dzisiaj mamy dla Was kolejną z legend Łemkowskiego Beskidu. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Jeżeli któregoś dnia wypadnie Wam iść z nieistniejącej wsi Surowica do również nieistniejącego Darowa, zwróćcie, proszę, uwagę na małą niepozorną kapliczkę, stojącą tuż przy drodze. Postawiono ją tam ponad to dwadzieścia lat temu, kiedy Fecio Hryb dostał powołanie do cesarskiego wojska. Próbował go ojciec od tej powinności wykupić, ale hauptmann od asenterunku nie dał się nawet tknąć. Został wylosowany Fecio do infanterii i basta. Ojcu tłumaczył, że syn w wojsku nabierze rozumu, może nawet zostanie korporalem i świata wielkiego kawałek zobaczy. Powinien być dumny, że cesarz właśnie jego syna postanowił wyróżnić, prosząc go do swojego wojska.
Akurat wtedy Cesarstwo Austro-Węgierskie rozpoczęło okupację Bośni i Hercegowiny, po tym, jak Rosja pokonała Turcję i ta musiała niemal zupełnie wycofać się z Półwyspu Bałkańskiego. Bośniacy z dużą niechęcią odnosili się do wojska węgierskiego i austriackiego. Zdecydowano zatem do korpusów okupacyjnych powołać lojalnych wobec korony Czechów i Rusinów. I tak los padł między innymi na Fecia Hryba. Jak wszystko dobrze pójdzie, za trzy albo cztery lata wróci na ojcowiznę. Ojciec pogodził się z losem, ale matka rozpaczała i nijak nie mogła zrozumieć, dlaczego najjaśniejszy cesarz akurat jej Fecia do wojska prosi. A żołnierz, wiadomo, może zginąć na wojnie i już nigdy więcej swojego rodzonego syneczka nie zobaczy.
Kiedy w niedzielę była w cerkwi w Surowicy, bo w Darowie świątyni nie było, została po mszy i poszła po rade do świaszczennika, jakby tu synka od złą w tej infanterii uchronić i szczęśliwy powrót do domu mu zapewnić. Podumał ojczulek i rzekł, iż najlepiej ufundować kapliczkę i postawić ją na granicy wsi, przy samej drodze do Surowicy. Ale szybko to trzeba zrobić, żeby nim Fecio pójdzie do wojska, ona już stałą, tak by wieś żegnając, mógł się przy  niej pomodlić. On ze swej strony obiecał ją poświęcić zaraz, jak tylko będzie gotowa. Przyszła Hrybowa do domu i dalej opowiadać, co świaszczennik powiedzieli. Stary Hryb konia czym prędzej zabrał, do wozu przyprzągł i słowa nie rzekłszy, w stronę Surowicy pojechał, a prawdę powiedziawszy, przez Polany Surowiczne na Posadę Jaśliską się wybrał. Tam u znajomego kamieniarza kapliczkę obstalował i zadatek zapłacił. Niedużą, z kamienia i żeby na samym wierzchu wnęka była na świętego Mikołaja. Jego figurkę zamówił u takiego jednego Wania Kawki w Polanach Surowicznych, tego co do szkółki rzeźbiarskiej hrabiny Potockiej w Rymanowie chodził. Dopiero jak do dom wrócił, zdradził sekret swojego nagłego wyjazdu.
W niespełna tydzień kapliczka była gotowa, to znaczy już w następną sobotę stała,tam gdzie stać powinna. Ojczulek w niedzielę po mszy w cerkwi w Surowicy przyjechał do Darowa i w obecnośći całej wsi ją poświęcił, Fecia pobłogosławił i opiece Matki Bożej, a także świętego Mikołaja polecił. W kilka dni potem, kiedy wyszedł termin asenterunku, pożegnawszy rodzinę i wieś, stawił się Fecio w Sanoku. Jako się rzekło, wysłali go po kilku tygodniach w drogę do Bośni. Tam na miejscu miał odsłużyć co cesarskie. Minął rok, potem drugi. Fecio co jakiś czas przesyłał listy i jemy też listy posyłali. Listy od niego czytał świaszczennik i on też pod dyktando ojca odpisywał. Kiedy już wychodził mu trzeci rok służby, napisał, że on po wojsku do domu nie wróci, bo tu zapoznał Anastazję krasawicę i z nią się będzie żenił. Rząd austriacki obiecał, jak zostanie, dać mu kilkanaście morgów pola i pomóc w zagospodarowaniu się. Po co będzie wracał do Darowa, jak tam bieda, a on tu będzie żył jak pan,
I nie wrócił Fecio, żył tam pomiędzy obcymi. Aż nastała pierwsza wojna światowa i nawet takich jak on mężczyzn w sile wieku cesarz powołał pod broń. Zrządzeniem losu, widać Bóg tak chciał, przyszło mu walczyć w polskich Karpatach. W okolicy Dukli dostał się do ruskiej niewoli. Mieli ich pogonić na piechotę do Krosna i stamtąd wywieźć pociągami na wschód.  Na noclegu gdzieś koło Równego uciekł Ruskim i lasami postanowił przedrzeć się do swojego Darowa. Po kilku dniach morderczej wędrówki nocą podszedł pod ojcowską zagrodę. Nieśmiało zapukał w okno. Otwarły się wrota i wyszedł z nich z widłami w ręku przed dom jakiś obcy mężczyzna.
- To ja Fecio Hryb, z ruskiej niewoli żem uciekł, nie bójcie się...
Jak się okazało, w progu stał jego młodszy brat Kyrył. Przywitali się, popłakali, powspominali...
I patrzcie, wróciła Fecio do wsi, jak powiedział świaszczennik, każąc jego matce postawić tę kapliczkę. Widać i Matka Boża, i święty Mikołaj mieli go w swojej opiece. Kiedy trzydzieści lat później wysiedlono całą wieś, kapliczka została. Kilkadziesiąt lat później, gdy poszerzano drogę, przeniesiono ją trochę dalej, na nowe miejsce, ale przecież uszanowano, bo to jest werbowana kapliczka,

I tak oto dotrwała ona do dnia dzisiejszego... 


Mamy nadzieję, że lektura się podobała.

Do zobaczenia!!!


Źródło;
Andrzej Potock,i "Legendy Łemkowskiego Beskidu"

niedziela, 5 marca 2017

Granice Łemkowszczyzny

Witajcie,

może pamiętacie jak jakiś czas temu pisaliśmy o granicach Beskidu Niskiego? Z mniejszym lub większym skutkiem to się nam chyba udało. Dzisiaj chcemy ponownie poruszyć temat granic, jednak tym razem przedstawimy w miarę możliwości granicę dawnej Łemkowszczyzny. Słowo dawnej padło tu nie bez powodu, bowiem jako zwarty region etnograficzny Łemkowszczyzna (Łemkowyna) nie istnieje za sprawą zawieruch dziejowych połowy XX wieku. Jednak chcemy Wam mimo to spróbować zaprezentować obszar dawnej Łemkowyny. Chociażby po to, by wędrując szlakami (lub też bezdrożami) świtała Wam zawsze myśl: "Wędruję po dawnej ziemi łemkowskiej" albo "Przemierzam dziś ziemie Bojków". Poza tym chyba zobowiązuje nas sam tytuł bloga - Łemkowyna bowiem to nie tylko sam Beskid Niski. Jeśli wiec nie tylko Beskid Niski to co?
Na to pytanie odpowiemy Wam z pomocą dzieł najwybitniejszego chyba etnografa w Polsce, wielkiego zasłużonego południowej Polsce, Romana Reinffusa.

Kościół w Ropie. Stąd już całkiem blisko do wsi Łosie - wsi łemkowskiej, słynącej z maziarzy...

Zapraszamy do wędrówki granicami Łemkowyny.

Zanim jednak przybliżymy Wam samą granicę, może warto odpowiedzieć na pytanie co kryje się pod słowem Łemkowszczyzna? Najprościej rzecz ujmując - określa ona obszar, który zamieszkiwany był do połowy XX wieku przez zwartą grupę ludności o korzeniach wołosko - ruskich, od XIX wieku określanej w literaturze jako Łemkowie. Etnonim ten już na stałe wpisał się także w sam krąg tej grupy etnograficznej, wypierając dawne określenia - Rusnak, Rusin etc. Zresztą o składzie kulturowo - etnograficznym Łemkowyny powiemy coś niecoś w dalszej części wpisu.

Pracę nad wytyczeniem granic Łemkowszczyzny prowadziło wielu badaczy. Badania nad jej przebiegiem prowadzili m. in. językoznawcy Z. Stieber i J. Szemlej, a także I. Ziłyński. Tak na prawdę granice udało się ustalić Romanowi Reinffusowi, prowadzącemu tu badania przed II wojną światową. Najwięcej uwagi poświęcono tutaj granicy wschodniej. Ustalenie jej przebiegu było bardzo problematyczne ze względu na styk trzech grup etnograficznej: Łemków, Bojków i Dolinian. Językoznawcy widzieli granicę zasięgu grup łemkowskich w rejonie większych rzek regionu. Opierano ją o Osławę, Jasiołkę bądź San (I. A. Toruński). Nie pokrywało się to z realiami. Gdzie nie dało się badaczom języka, powiodło się badaczowi kultury. Roman Reinfuss zastosował stosunkowo prostą metodę badań. Podczas wędrówek wykonywał liczne zdjęcia m. in. mieszkańcom w ludowych strojach. Później te zdjęcia wykorzystywał w bardzo prosty sposób - pokazywał je "reprezentantom" poszczególnych wsi i pytał ich czy na zdjęciu widzą "swoich" czy "obcych". Ta prosta metoda okazała się bardzo skuteczna, i pozwoliła oprzeć wschodnią granicę Łemkowszczyzny o masyw Chryszczatej i pasmo Wielkiego Działu  oraz Pasma Bukowicy. Dodatkowo wyniki badań pokrywały się dość dobrze z wynikami pracy Z. Stiebera  i J. Szemleja. Problemem była również granica północno - wschodnia.
Tutaj bowiem Łemkowie stykali się z mieszkańcami Pogórza Bukowskiego oraz pierwszymi osadami o proweniencji bojkowskiej. Tutaj badacz wytyczył obszar przejściowy  w rejonie Pasma Bukowicy i Pogórza Bukowskiego. Tutaj miał miejsce trójstyk kultur: łemkowskiej, bojkowskiej i doliniańskiej. Mamy z nim do czynienia już na terenie Beskidu Niskiego (wsie: Płonna, Karlików, Wola Piotrowa). Temat ten jest dyskusyjny po dziś dzień. Trudno tutaj określić jednoznacznie przynależność kulturową dawnych mieszkańców, a dziś to jest już niemożliwe ze względu na migracje ludności. Dość powszechne jest wliczanie w poczet "łemkowski" terenów nieistniejących wsi z okolic Bukowska: Bełchówka, Ratnawica, Kamienne i Zawadka Morochowska. Sam badacz tych terenów nazywał ten obszar regionem przejściowym łemkowsko - bojkowskim, podobnie zresztą jak teren od Wielkiego Działu po San. 
Schematyczny zasięg grup etnograficznych w rejonie Karpat i Pogórza /aurot: Wilhelm Klave. Źródło: pl.wikipedia.org/

Reasumując, granica wschodnia biegła wzdłuż następujących wsi: Solinka, Żubracze, Szczerbanówka, Maniów, Wola Michowa, Michów, Duszatyn, Rzepedź, Jawornik, Wisłok Wielki, Darów, Puławy.
Jednak panuje tu wciąż zamieszanie, bo badań de facto nie ukończono ze względu na II wojnę światową i późniejsze wydarzenia. Powszechnie literatura, zarówno popularna jak i naukowa w poczet łemkowskich wsi wpisuje wiele miejscowości sięgających poza wytyczona granicę np. Szczawne, Płonną, Karlików, a także osady na terenie Pogórza Bukowskiego. Podobnie ma się rzecz z organizacjami zrzeszającymi Łemków, zarówno pamiętających jeszcze tamte wydarzenia, jak też i nowe pokolenia, szukające swoich korzeni. Sami skłaniamy się również ku rozszerzeniu owych granic, ze względu właśnie na odczucia ludzi - mieszkańców oraz ich potomków. Niemniej jednak nic nie sugerujemy, wszak nie kształciliśmy się w dziedzinie etnografii ☺
Na przyszłość jednak rozszerzymy zakres naszych wędrówek, zapewne także poza sztywne granice etnograficzne..

Cerkiew w Króliku Wołoskim - wieś ta była jedną z granicznych terenu Łemkowyny

Nie ma problemów nad wytyczeniem granicy północnej i zachodniej - tutaj granicę wytyczyła religia. Może to zbyt wielkie słowa, ale w pełni obrazują sytuację do połowy lat 40 XX wieku. Łemkowie byli wiernymi kościoła greckokatolickiego, a później także prawosławnego. Polacy natomiast byli wiernymi kościoła rzymskokatolickiego. Tutaj wiec problemu nie było. Wyniki te potwierdziły również badania Z. Budzyńskiego, który prowadząc kwerendę, potwierdził niemal fotograficzna zbieżność granicy kulturowej i kościelnej.  Na północy miejscami ludność rusińska (łemkowska) miała swoje enklawy. Tak było w rejonie Rymanowa - na północ od niego istniało kilka rusińskich wsi, oddzielonych od zwartego pasma Łemkowszczyzny. W większości jednak granica kościelna zazwyczaj była granicą etnograficzna Łemków i Pogórzan. Obie grupy żyły ze sobą w zgodzie, jednak przenikanie się było znikome, i niewiele było osad mieszanych polsko - łemkowskich.
Zachodnia granica zamyka zasięg etnograficzny Łemków na terenie Beskidu Sądeckiego, po dolinę rzeki Poprad. Tutaj sąsiadami Łemków byli: Górale Sądeccy, sąsiadujący z nimi od zachodu, Lachy Sądeckie, zamykający zasięg Łemków od strony północno - zachodniej i oczywiście Pogórzanie, sąsiadujący z nimi na całej granicy północnej. Tutaj Łemkowie stanowili reprezentantów kościoła wschodniego, i stykali się z łacinnikami, ale także później z osiadłymi w okresie kolonizacji józefińskiej wiernymi kościołów protestanckich. Jednak na Popradzie nie kończy się zasięg łemkowski. Otóż istniała mała enklawa rusińska nad Ruskim Potokiem (dziś nazywanym Grajcarek), oddzielona od macierzy Pasmem Radziejowej i Pieninami. Badał tą grupę (i nazwał) oczywiście - Roman Reinfuss. Tutejsi Łemkowie żyli w czterech wsiach: Jaworki, Szlachtowa, Biała - i Czarna Woda. Przed przesiedleniami żyło tutaj około 2100 osób. Mieszkańcy tutejsi, mimo silnych wpływów zarówno okolicznych grup polskich jak i słowackich, zachowali cechy kultury łemkowskiej. W literaturze obszar ten przetrwał jako Ruś Szlachtowska.

Zachodnia Łemkowszczyzna i granice grup etnograficznych /źródło: www.muzeum.sacz.pl/

Tak więc granica północna i zachodnia opiera się o następujące miejscowości (idąc od wschodu): Rudawka Rymanowska - Tarnawka - Wołtuszowa - Wólka - Deszno - Bałucianka - Wisłoczek - Królik Wołoski - Kamionka - Zawadka Rymanowska - Trzcianka - Chyrowa - Myscowa - Hałbów - Desznica - Jaworze - Świerzowa Ruska - Pielgrzymka - Kłopotnica - Folusz - Wola Cieklińska - Bednarka - Rozdziele - Męcina Wielka - Pstrążne - Ropica Górna (Ruska) - Owczary (Rychwałd) - Bielanka - Łosie - Klimkówka - Jaszkowa - Brunary Niżne - Wawrzka - Florynka - Binczarowa - Królowa Ruska - Bogusza - Łabowa - Maciejowa - Składziste - Roztoka Mała - Wierchomla Wielka

Ruś Szlachtowska to nie jedyna grupa Rusinów oddzielona od "macierzy. Podobnie ma się rzecz z inną enklawą rusińską, przez badaczy wiązaną z Łemkami. Mowa o kilkunastu wsiach na tzw. "Rusi Krośnieńskiej". Wsie te znajdują sie na terenie Pogórza Strzyżowskiego, i do połowy lat 40 zamieszkiwała je w większości ludność rusińska. Znajdowała się ona pod stałym wpływem kultury okolicznych mieszkańców polskich, toteż zatraciła wiele z pierwotnego charakteru, niemniej mieszkańcy wciąż czuli odrębność. Mieszkańców nazywano Zamieszańcami, chociaż jest to raczej termin ukuty bardziej przez badaczy niż przez samych mieszkańców.  O Zamieszańcach wspomnieliśmy kilka słów tutaj.
Wielu też uważa za sporna kwestię przynależność etnograficzną dawnych mieszkańców z okolic Sanoka .Chociaż sami Łemkowie tutaj nie sięgali, to jednak Sanok miał dla Łemków z części wschodniej duże znaczenie. Niemały też był wpływ kulturowy Łemków, co widać np. w budownictwie sakralnym okolicznych mieszkańców Dolinian. Obecność Dolinian stwierdził w tym rejonie sam Roman Reinfuss.
Granica południowa - nie przebiega ona wbrew pozorom wzdłuż granicy państw. Grupa etnograficzna Łemków wykształciła się w XIX wieku, w okresie, gdy terenami i Słowacji, i Galicji rządziła Austria, a później Austro - Węgry. po obydwu stronach Karpat rozwijały się grupy rusińskie, niewiele się od siebie różniąc. Łemkowie z terenów dzisiejszej Polski wędrowali na drugą stronę w okresie sezonowych prac, prowadzili wymianę handlową, zawierano też małżeństwa. Grupę "polską" i "słowacką" rozdzieliła je dopiero granica z 1918 roku. Zasięgu południowego nie będziemy dokładnie rozwijać z braku materiałów.
Granicę południową ("słowacką") można z grubsza wytyczyć następująco, idąc od wschodu: od granicy z Ukrainą aż po Medzilaborce i Krasny Brod (obszar łemkowsko- bojkowski) sięgając linii Sobrance - Shina - Stopkow, dalej zaś idzie przez wsie od górnego biegu Laborca aż po zachodnie granice powiatu bardejowskiego, by w części zachodniej sięgnąć wsi w rejonie Starej Lubovli aż po najbardziej na wschód wysuniętą Osturnię. Na Słowacji wysiedleń nie było, niemniej jednak termin Łemko właściwie nie jest wykorzystywany.

Zasięg terenów Łemkowszczyzny po polskiej i słowackiej stronie Karpat /źródło: Reinfuss R., 1990, Śladami Łemków/

Granice Łemkowszczyzny obejmują więc nie tylko teren Beskidu Niskiego, ale również teren wschodniej części Beskidu Sądeckiego, zachodnie obrzeża Bieszczad a na Słowacji, w przybliżeniu: Spisz Słowacki, Wyżynę Ondawską Laborecką i Bukowińską, oraz wyniesienia w rejonie Medzilaborców.

Jeśli przyjrzycie się różnym mapom i wykresom obrazującym podział religijny i narodowościowy na Łemkowynie, na pewno stwierdzicie, że większość stanowili Łemkowie (Rusini) przynależni do kościoła unickiego lub prawosławnego. I nic dziwnego, bo tak w istocie było. Jednak pod słowem większość kryje się pytanie: A kto w takim razie był mniejszością? Otóż stanowili ją Polacy, Żydzi i Cyganie. Tak tak, te grupy również żyły na terenie Łemkowszczyzny, i przez całe stulecia wielokulturowe sąsiedztwo miało się całkiem dobrze.
Ale od początku. Patrząc na mapy widać, że zazwyczaj granica wygląda następująco: wieś łemkowska - 100% wiernych kościoła wschodniego, wieś polska - 100% wiernych kościoła rzymskokatolickiego. Tak też w dużej mierze bywało. Przykładem tego są chociażby Łomnica - wieś na terenie B. Sądeckiego, położona przy granicy z Łemkowszczyzną, i sąsiadująca z czysto łemkowską Wierchomlą Wielką. Podobnie jest pod Grybowem, gdzie Kąclowa, zamieszkała przez Polaków stanowiła "barierę" dla łemkowskiego osadnictwa, któe w ten sposób nie sięgało do samego miasteczka. Podobnie np. Ropa była wsią czysto polską, i sąsiadowała z położoną już na Łemkowynie wsią Łosie, zamieszkałą przez Łemków. Ale i tutaj bywały wyjątki, bo w tym "granicznym" pasie zdarzały się osady częściowo zamieszkałe przez Polaków i Łemków. Tak było np. w Brzezowej czy Desznie, Królik Polski z kolei sąsiadował z Królikiem Wołoskim - de facto przez pewien okres wioski te istniały jako jedna osada, rozpad nastąpił nieco później. Poza granicami Łemkowszczyzny pozostały np. Odrzechowa i Wola Sękowa. Otoczone polskimi osadami, z czasem poddały się częściowemu wpływowi polskiej kultury, a także trafiły w orbitę wpływów Dolinian.
Jednak nawet w głębi terytorium ziem łemkowskich istniały czysto polskie osady. Takimi były np. Oderne czy Jaśliska - tutaj Łemkowie nie mieszkali, lub też stanowili zdecydowaną mniejszość. Z kolei poza granicami Łemkowyny istniały również wioski z dużym odsetkiem zamieszkałych Rusinów, np. we Wróbliku Szlacheckim i Królewskim. Zazwyczaj jednak wioski stanowiły w miarę jednolity obraz kulturowy i wyznaniowy. Każda grupa, chociaż raczej życzliwa dla pozostałych, chroniła swój dorobek kulturowy. Mieszane małżeństwa były rzadkie.
Oprócz Łemków i Polaków spotkać można tutaj było Żydów i Cyganów. Pierwsi zajmowali się głównie handlem, np. prowadzili sklepy i karczmy, drudzy natomiast byli szanowani ze względu na dobrze rozwinięte kowalstwo. I jedni, i drudzy nigdy nie stanowili w wioskach dużych grup, zazwyczaj można było odnotować jedną lub kilka rodzin żydowskich lub cygańskich. Dla przykładu: w Radocynie w roku 1936 odnotowano 435 Łemków, rodzinę żydowską, rodzinę cygańską oraz 28 Polaków (żołnierzy SG).  Łemkowie byli wiernymi kościoła greckokatolickiego, a od końca lat 20 XX wieku - częściowo także kościoła prawosławnego. Polacy byli łacinnikami, Żydzi oczywiście byli wyznawcami judaizmu a Cyganie - zależnie od pochodzenia, bowiem kwestia religijna jest tutaj już bardziej skomplikowana. Niemniej podział religijny na Łemkowszczyźnie pokrywał się właściwie z wynikami badań etnografów.

Pogranicze wyznaniowe Łemkowszczyzny z końca XVIII wieku /wg Budzyński Z. [za:] Czajkowski J., 1990, Studia nad Łemkowszczyzną/

Jak widzicie więc, Łemkowyna to nie tylko Beskid Niski. Nie zapominajcie o tym, planując wędrówki - może warto zboczyć z trasy po "Niskim" i odwiedzić łemkowski skrawek Bieszczad,  może zaś nieistniejącą wioską koło Bukowska, a może pozwiedzać przepiękne cerkwie w Beskidzie Sądeckim? Być może i w przyszłości poczytacie u nas coś niecoś o takich "perełkach" - Beskid Niski jest coraz "ciaśniejszy", a przecież warto poznać całą, piękna Łemkowynę - jej cuda, historię, krajobrazy i zabytki.

Mamy nadzieję, że przybliżyliśmy Wam po krótce granice Łemkowyny. Nie jest to artykuł naukowy - od razu zastrzegamy, niemniej włożyliśmy w jego napisanie dużo wysiłku i staraliśmy się błędów unikać. Mamy nadzieję, że nam "wyszło".

Pozdrowienia!



Horbal B., 1997, Ukraińska Powstańcza Armia na Łemkowszczyźnie (fr. pracy, źródło: www.beskid-niski.pl)
Czajkowski J., 1999, Studia nad Łemkowszczyzną
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty
Reinfuss R., 1989, Śladami Łemków
www.jurgow.pl
www.skpb.lodz.pl
www.polskieradio.pl
www.beskidniski.pl
lemko.org
pl.wikipedia.org (mapy)
www.muzeum.sacz.pl (m. in. mapa)

niedziela, 19 lutego 2017

W Banicy koło Izb

Witajcie!

Dzisiaj zabierzemy Was do urokliwej, położonej nieco na uboczu wioski. Mowa o Banicy koło Izb, dawnej łemkowskiej osady położonej nad jednym z dopływów rzeki Białej - na tym odcinku de facto jeszcze potoku. Potok ten nazywa się również Banica, od niego wzięła się nazwa wsi. Słowo bania oznaczało pierwotnie kopalnię lub po prostu dół.
Banica leży w dolinie wspomnianego potoku. Od północy wieś zamyka zakole rzeki Białej - w tym miejscu też potok wpada do rzeki. Tu też ma swój początek droga wiodąca do wsi, odbijająca od szosy prowadzącej do Izb, a omijającej Banicę od wschodu.  Od zachodu wieś zamyka m. in. szczyt Kiczora (655 m n. p. m.) a od zachodu i południa wzgórza: Sołdywiec (827 m n. p. m.) i Hirki (627 m n. p. m.). Nigdy nie była to duża osada, dawniej uchodziła za jedną z najuboższych w okolicy.

Cerkiew p. w. Śww. Kosmy i Damiana



Trochę historii:

Wieś lokowano w 1574, na mocy przywileju wydanego przez biskupa Franciszka Krasińskiego. Zasadźcą był Iwan, syn Jaśka ze Śnietnicy. Lokowano ją oczywiście na prawie wołoskim. Wioska wchodziła w skład Państwa Muszyńskiego, należącego do biskupów krakowskich. Wedle źródeł, była jedną z najuboższych osad wchodzących w skład dóbr. W inwentarzu z 1668 roku odnotowano tutaj 22 kmieci gospodarzących na 15 łanach ziemi. Nie była to więc duża osada.
Wioska rozwijała się dość spokojnie, mimo bliskości granicy. Chroniła ją zapewne niewielka dolina, w której ulokowano osadę oraz panująca tutaj bieda. O ile np w okresie Konfederacji Barskiej w sąsiednich Izbach bywali konfederaci, założyli nawet w pobliżu obóz warowny i mieli się dać solidnie we znaki mieszkającym tam Rusinom, o tyle w Banicy okres ten nie odbił się bardzo na sytuacji mieszkańców. Również i późniejsze zawieruchy omijały szczęśliwie dolinę.
We wsi stoi cerkiew p. w. Śww. Kosmy i Damiana z końca XVIII wieku. Nie jest to pierwsza świątynia, poprzedzały ją wcześniej trzy inne. Ściślej mówiąc co najmniej trzy. Tak więc spokojnie można uznać, że świątynia istniała tutaj zaraz po lokacji wsi, najpóźniej od początku XVII wieku. Co ciekawe, stojąca obecnie świątynia nie jest orientowana, co zdarza się stosunkowo rzadko (tak jest np. w Króliku Wołoskim). Wewnątrz oglądać można piękny, XVIII - wieczny ikonostas, a także elementy wyposażenia z wcześniejszej świątyni. Obiekt stracił znacznie na urodzie w 1898, kiedy to gruntownie cerkiew przebudowano. Wtedy to m. in. położono nad nią dwuspadowy dach.
P wysiedleniach cerkiew przeszła we władanie kościoła rzymskokatolickiego. Od 1983 roku proboszczem Banicy był ksiądz Mieczysław Czekaj (zmarły w 2016 roku). O jego działaniach napiszemy niżej.

Widok na cmentarz spod cerkwii


Cmentarz w zimowej szacie




W 1900 roku we wsi było 75 domów  z 466 mieszkańcami. Byli to grekokatoliccy Łemkowie.
Przed II wojną, w 1931 roku, odnotowano 514 mieszkańców w 86 domach..
Wojny Światowe obeszły się stosunkowo łaskawie z wioską. Leżała z dala od działań frontowych. Kłopoty przyszły dopiero po wojnie. Mieszkańców wysiedlono. Ostatni wyjechali w 1947 roku na Ziemie Odzyskane. Ich miejsce zajęli Polacy z Podhala i Sądecczyzny. Jednak wieś się "skurczyła" o połowę. Dziś liczy niespełna 50 gospodarstw i około 270 mieszkańców.

Mieszkańcom służy dziś cerkiew, pełniąca rolę kościoła. Najbardziej zasłużonym proboszczem był ks. M. Czekaj. Zasłużył się on renowacją cerkwi w swoich kolejnych parafiach: Maciejowej, Czyrnej, Miliku, Leluchowie i Brunarach. Jego staraniem też odnowiono cerkiew w Bielicznej. Za jego czasów też odnowiono gruntownie świątynię banicką, przywracając m. in. pokrycie gontowe na ścianach. Podczas tych prac odkrył cenną ikonę Deesis, pochodzącą z 1 poł. XVII wieku. Pełniła rolę obicia mensy ołtarzowej. Jemu należy zawdzięczać to, że do naszych czasów dotrwało wiele pięknych cerkwi łemkowskich.


idąc przez wieś

pastwiska wokół wioski nie są puste

Wieś, chociaż mała, jest warta zobaczenia. Przez Banicę ciągnie GSB, przecina ją właściwie na pół. Idąc nim, warto zboczyć chociażby po to, by obejrzeć cerkiew czy przespacerować się po wsi. Wzdłuż drogi stoją co prawda głównie nowe domy, jednak okoliczne wzgórza i dolina potoku dodają im uroku. Z Banicy można szybko dojść do Izb asfaltową drogą. Można iść drogą wiejską, skracając sobie znacznie trasę, bądź też można iść szosą, szerszą, wiodącą doliną rzeki Białej. Obydwie drogi polecamy fanom dwóch kółek. Przez Banicę można też wybrać sie np. do Krynicy, czy chociażby do okolicznych wsi - Czyrnej, Piorunki czy Mochnaczki. Na Beskid Sądecki stąd również jest blisko. Ogólnie ta część Beskidu da więcej radości cyklistom niż piechurom. Dużo tutaj dróg, w tym asfaltowych, za to dużo mniej jest szlaków pieszych.
Z Banicy też można podejść do doliny nieistniejącej wsi Czertyżne. Jednak ten spacer polecamy bardziej wiosną czy latem - w zimie problematyczne są brody np. na Białej.

zachowało się kilka zabytkowych krzyży

zabudowa jest dość chaotyczna, ale malownicza


W Banicy działa słynny "Dom na Łąkach". Stoi on przy drodze ze wsi do Izb, na obrzeżach. Wyrobił już sobie renomę jako miejsce przyjazne dla turysty, ostoja spokoju. Jeśli będziecie blisko, to podejdźcie drogą asfaltową kilkaset metrów w kierunku Izb - ze wzgórza widać pięknie Lackową, a na jej tle świetnie wpisuje się cerkiew Izbiańska. Raj dla malarzy i fotografów!

przy drodze do Czertyżnego


Idąc przez Banicę zobaczycie oprócz cerkwi  także cmentarz, a na nim kilkanaście starych nagrobków. Cmentarz znajduje się kilkadziesiąt metrów nad cerkwią, przy drodze do  Czyrnej.
Oprócz nagrobków, we wsi zobaczycie kilka starych przydrożnych krzyży. Pojawiają się też nowe.
Atrakcją dla wielu będzie też spacer pośród zwierząt. Na łąkach po obydwu stronach drogi pasą się konie, krowy, nad potokiem często dostojnie człapią kaczki... Wiejska sielanka można by rzec.
Do Banicy można podjechać busem z Gorlic. Ciekawa alternatywa, uwalniająca od samochodu. Rano można spacerować pośród mgieł, zimą zaś wkoło leży śnieg, jest biało, cicho.
Działa tutaj także sklep, więc z głodu nie pomrzecie.




Polecamy Wam serdecznie odwiedziny tych stron. Znajdziecie tutaj spokój, piękne krajobrazy, zabytki. Na prawdę można tutaj odpocząć.

Pozdrawiamy serdecznie.





Źródła inf.:
Czajkowski J., 1999, Studia nad Łemkowszczyzną
Figiel N., Klimek P., 2011, Bieszczady, Beskid Niski
Luboński P. (red.), 2011, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty