Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Wełykdeń - czyli łemkowska Wielkanoc

Witajcie,
podczas gdy rzymskokatolicy niemal już zapomnieli o Świętach Wielkanocnych, grekokatolicy i prawosławni obchodzą je w tą niedzielę. Skąd ta rozbieżność? Na Soborze Nicejskim w 325 r. zdecydowano, że święto Zmartwychwstania Pańskiego będzie obchodzone w niedzielę po pierwszej pełni miesiąca, kiedy nastąpi zrównanie dnia z nocą. Mieliście może okazję obserwować tą pełnię? Była na prawdę piękna : ) Ale do rzeczy

Piękne, łemkowskie pisanki autorstwa p. Andrzeja Małeckiego z Gorlic /fot. A. Małecki,

Zmartwychwstanie jako Pascha
Nazwa ta została zapożyczona z języka hebrajskiego w którym to słowo pesah oznaczało przejście. Związane to było z wyjściem Ludu Wybranego z niewoli Egipskiej. W chrześcijaństwie słowo to nabrało nowego znaczenia przejście od życia do śmierci i od śmierci do życia wiecznego czyli zmartwychwstanie. 
W zamierzchłych czasach obchody święta Paschy trwały cały tydzień, który był nazywany jasnym/światłym tygodniem. Do dna dzisiejszego Poniedziałek i Wtorek po Wielkanocy określane są jako switłyj ponediołk i switłyj wiwtork. Natomiast tydzień przed Wielkanocą to Wielki Tydzień zwany Strasnyj Tyżdeń co oznacza Tydzień Pasyjny/Tydzień Męki Pańskiej.

... żeby nie chorować wypatrz w wodzie rybę - czyli słowo o tradycjach

Ze świętem tym wiążą się liczne obyczaje w cerkwi i poza nią. Część z nich wywodzi się jeszcze z czasów pogańskich, kiedy to ludzie witali wiosnę jako znak nowego życia. Być może część z tych zwyczajów przetrwała do dnia dzisiejszego.
Po pierwsze wierzono, że jeżeli "Ruska" Wielkanoc zbiegnie się z polską to będzie mokre lato.
Łemkowie rozpoczynali Wełykdeń od Kwitnej Nedieli. Wtedy to kręcono z lnu powrózek na nowy bat, którym wiązano bahnitku (wierzbinę z baziami) do święcenia. Bazie ze święconej palmy dawano krowom do jedzenia, podkładano pod węgła nowych domów, resztę zostawiano do okadzania chorych. Podczas silnej burzy palono w piecu patyczki z palmy, by diabła z komina wykurzyć, gdyż wierzono, że w diabła piorun strzela.
W Wielki Czwartek po zachodzie słońca odprawiano liturgię zwaną strast. Podczas nabożeństwa ksiądz czytał 12 razy Ewangelię, pastuchy trzymali w rękach sznurki przeznaczone na bicze (wcześniej poświęcone w Kwitna Nediele ) i po odczytaniu każdej Ewangelii wiązali na nich supełki. W rezultacie było tych guzełków 12. Gdyby podczas pasienia któryś zgubił swoje bydło - wystarczyło rozwiązać supełek i zguba się znajdywała.
W niektórych wsiach (w moich okolicach po dziś dzień) w Wielki Czwartek palono po polach ogniska na pamiątkę Judy (Judasza). Istniała również wiara, że w ten dzień wieczorem otwierają się jamy, w których są skarby - można je zobaczyć w postaci błędnych ogników, lub przesypujących się pieniędzy (Kunkowa). W Wielki Czwartek kobiety piekły też paski - duże okrągłe bułki o średnicy do 80 cm.
W Wielki Piątek rozpalano przed cerkwią wielkie ognisko, którego stale pilnowali chłopcy - aż do niedzieli (Kunkowa). Przed wschodem słońca w Wielki Piątek ludzie szli odmyć się w rzece. Taka kąpiel miała chronić przed chorobami i zapewnić ładną cerę. W tym dniu powstrzymywano się od ciężkich prac w polu i gospodarstwie. Przestrzegano także ścisłego postu - jadano pieczone ziemniaki lub kwasówkę z kiszonej kapusty. Najważniejsze nabożeństwo w tym dniu to Wieczirnia z wyłożeniem płaszczenicy.
 Na Wielkanoc (od Wielkiej Środy) dziewczęta wykonywały barwne pisanki zwane malowanky. Istniało, przekonanie, że zajęcie mogą to wykonywać tylko kobiety, gdyż gdyby czynność tą wykonywał mężczyzna przyniosłoby to nieszczęście. Wodę w której gotowano jajka do święcenia, używano do zmywania krowom wymion - by czarownica nie mogła im odebrać mleka. W niektórych wsiach dziewczęta myły w niej nogi by były twarde (zdrowe) i gładkie jak jajko. Łemkowskie pisanki do dnia dzisiejszego ozdabiane są gorącym woskiem, w którym zamacza się szpilkę nabitą na starą kredkę, lub ołówek. Następnie zanurza się je w farbie z łusek cebuli lub ozimy, następnie wosk się zdrapuje. Prócz malowanych jajek w Wielką Sobotę wkładano do koszyka w którym siano zboże: chleb, kiełbasę, słoninę, chrzan, sól, ocet, ser pieczony. Paski (dużą i małą) oraz chleb związywano w chustę.
W Wielką Niedzielę odprawiana jest uroczysta Msza św. zwana Jutrznią Paschalną, która odbywa się jeszcze przed wschodem słońca. Kapłan wraz z wiernymi okrąża cerkiew trzy razy, następnie uderza trzykrotnie krzyżem w drzwi cerkwi - co symbolizuje odwalenie kamienia od grobu Zmartwychwstałego Chrystusa. Po tej mszy wierni wychodząc z cerkwi witają się słowami Chrystos woskres (Chrystus zmartwychwstał), na co następuje odpowiedź: Woistynu woskres (Prawdziwie zmartwychwstał). Co ciekawe podczas rezurekcji, domownik, który na nią nie szedł w czasie bicia dzwonów miał wybiec do sadu i potrząsać drzewami, aby obficie rodziły. Po tej uroczystej mszy dawniej następowało święcenie pokarmów. Podczas drogi do domu zbierano trzaski do koszów, co miało przynieść szczęście podczas zbierania grzybów. Wskazany był jednak pośpiech - bowiem kto pierwszy dotarł z święconką do domu - ten miał pierwszy zakończyć żniwa. Po przyjściu do domu okrążano go ze święconką 3 razy zgodnie z kierunkiem wędrówki słońca. Miało to zapewnić szczęście i dobrobyt. Paski przechowywano aż do Zielonych Świąt Rusala i wówczas częstowano się nimi "by w przyszłym roku nie zabrakło chleba". Uroczyste śniadanie spożywano, przy stole nakrytym białym obrusem, paski układano jedna na drugiej, pozostałe pokarmy w koszu na środku. Gospodarz dzielił święcone jajka i kroił paskę dla każdego, składając życzenia. Po śniadaniu wszystkie okruszki/skorupki zawijano w obrus i rozsiewano w ogrodzie, w miejscu gdzie nikt nie chodził. Miała z nich wyrosnąć maruna - zioło stanowiące lek na żołądek. W ten dzień chadzano też nad rzekę wypatrywać ryb - kto je zobaczył był przez cały rok zdrów jak ryba. Zwykle w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych odwiedza się cmentarze, by dzielić się radością z Zmartwychwstania z bliskimi zmarłymi.
W Poniedziałek Wielkanocny u Łemków podobnie jak u Pogórzan i rozmaitych społeczności wiejskich popularne było ( i jest do dnia dzisiejszego) oblewanie panien wodą przez kawalerów. Panny były niezwykle rade z tego, że są mokre, gdyż świadczyło to o ich urodzie, powodzeniu.

W czasie Tygodnia Paschalnego carskie wrota ikonostasu są otwarte na znak odwalonego kamienia od grobu Chrystusa. Przez ten okres codziennie sprawuje się uroczystą jutrznię podobnie jak w Święto Zmartwychwstania.

Mamy nadzieję, że dowiedzieliście się paru ciekawostek związanych z tym jak wyglądała i po części jak wygląda łemkowska Wielkanoc. Niestety nie udało się nam dotrzeć do tego jakie zwyczaje przetrwały z tych wymienionych do dnia dzisiejszego. Może macie jakąś wiedzę/ doświadczenia związane z dzisiejszymi Wielkanocnymi tradycjami łemkowskimi?
Koniecznie podzielcie się nimi z nami!

Pozdrawiamy serdecznie
A na zakończenie...
życzymy zdrowych spokojnych rodzinnych Świąt Wielkiejnocy. Aby Zmartwychwstały Chrystus umacniał Was w wierze i pomagał nieść krzyż codzienności.
Radujmy się bo Zmartwychwstał Pan
Alleluja!

na pożegnanie cały talerz wspaniałych pisanek, również spod ręki p. Andrzeja Małeckiego /fot. A. Małecki/


Źródła:
R. Reinfuss Nad rzeką Ropą. Zarys kultury ludowej powiatu gorlickiego, Wyd. Literackie, Kraków, 1965
W. Banach, E. Kasprzyk, Gdzie wspólne źródła...Muzeum historyczne w Sanoku, 2007
grekokatolicy.pl
wikipedia.ogr
makelifelemko.blogspot.com

10 komentarzy:

  1. Nie potrafię oderwać oczy od tych prześlicznych pisanek. Aż trudno uwierzyć, że tworzył je człowiek. Perfekcyjne wykonane. Wiem, wykonał je Pan Andrzej Małecki.
    Fantastyczny post. Dzięki Wam, tak wiele dowiedziałam się o kulturze, tradycji Łemków. Jak pewnie pamiętacie bardzo mnie ten temat interesuje. Powoli zapominam o świętach. Teraz obchodzą je prawosławni...
    Z tej okazji, życzę zdrowych spokojnych rodzinnych Świąt Wielkiejnocy.
    Alleluja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Lusiu ;) Tak, prawda, te pisanki są bardzo piękne. Trzeba mieć talent, i to wielki, by stworzyć takie cuda ;)

      Dziękujemy i pozdrawiamy ;)

      Usuń
  2. ...łemkowskie pisanki miałam okazję podziwiać na żywo w Muzeum w Gorzowie na corocznej wystawie, oczu oderwać od nich nie sposób :) (na blogu je znajdziecie)
    Dwa lata temu, przed Wielkanocą uczestniczyłam w koncercie pieśni w gorzowskiej cerkwi prawosławnej...dech mi zaparło!
    Wprawdzie już po świętach, ale życzę Wam miłości i wielu darów od Zmartwychwstałego!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie opisaliście łemkowskie zwyczaje wielkanocne.
    Podobają mi się nazwy łemkowskie, np. malowanki, kwietna niedziela. Można dzięki nim trochę inaczej - świeżym spojrzeniem - zobaczyć Wielkanoc.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy ;) Piękna kultura więc i piękne określenia ma ;) A i język gra tutaj nie bagatelną rolę :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  4. a propos zwyczajów - czy na Łemkowynie istnieje coś analogicznego do "moich" pagórów, gdzie palmy ze święcenia wbija się na skraju pól aby przynieść lepsze plony i chronić je od szkód?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam Makromanie że nie wiem - na pewno to funkcjonuje na Pogórzu Ciężkowickim, jeszcze nawet blisko Obniżenia Gorlickiego, np w Rzepiennikach, ale co do B. Niskiego to nie wiem.. Ale postaram się dowiedzieć ;)

      Usuń
  5. Polskie obrzędy ludowe związane ze świętami są tak różnorodne! Podobne treści znalazłam w książce "Śladami Łemków" prof. Reinfussa. Zakładam, że napisał to samo i w tej mojej, i w tej, którą Wy podajecie w źródłach. A to ananas :)
    Wesołych Świąt!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzieła p. Reinfussa są dla nas zawsze najpewniejszymi źródłami, i pisząc o kwestiach kultury nie można pominąć jego publikacji

      Pozdrawiamy - miło, że temat Cię interesuje ;)

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!