Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 24 września 2017

Oczami wędrowca - Krzywa

Witajcie!

Dzisiaj odwiedzimy przepiękną, chociaż niewielką wioskę w zachodniej części Beskidu Niskiego. Wioska o tyle ciekawa, że bardzo ładnie wpasowana w krajobraz, otoczona pięknymi łąkami sprawia wrażenie sielankowej. Wędrując drogą i mijając domy, krzyże i kapliczki człowiek nie ma poczucia pustki, towarzyszącej (przynajmniej nam) niejednokrotnie podczas marszu przez istniejące (bądź nie) wioski beskidzkie. Zapraszamy do spaceru po Krzywej

chyba najpopularniejszy "kadr" z Krzywej

wokół Krzywej ciągną się piękne pastwiska...

Wioska, trochę odmiennie niż większość osad łemkowskich, leży w dużej części na niewielkim wyniesieniu - stąd też jej nazwa. Od północy sąsiadowała dawniej z osadą Banica, dziś będącą jej przysiółkiem. Na południu sięgała Jasionki (także włączonej po wojnie w skład sołectwa). Od wschodu i zachodu zamykają wieś wzgórza: Obszar (685 m n.p.m.) i bezimienne wzgórze o wysokości 669 m n.p.m.

Standardowo zaczniemy od historii:

Wioskę lokował na prawie wołoskim niejaki Steczowi (lub Szczepanowi?) Lilicz z Pętnej w 1564 roku. Przywilej lokacyjny został mu wydany przez starostę bieckiego Mikołaja Ligęzę. Wieś była więc od początku królewszczyzną. W samym dokumencie nie było żadnych wzmianek o parafii lub gruntach dla księdza. Trudne warunki terenowe nie ułatwiały zasiedlania tych terenów, o czym świadczą zapiski chociażby z 1629 roku, odnotowujące we wsi dwa gospodarstwa wołoskie i młyn. Z czasem (po I rozbiorze) wioska przeszła w ręce prywatne. Długo jej właścicielami był słynny ród Stadnickich, później zaś przeszła w ręce Siemieńskich. W roku 1789 Wilhelm Siemieński (starosta biecki) nadał Krzywą (oraz wiele innych dóbr) swojemu synowi Stanisławowi i jego żonie. Z kolei w 1845 roku Maria Siemieńska - Lewicka podarowała wieś mężowi, Józefowi Rogali - Lewickiemu, a ten przekazał ją potem Augustowi Sterneggowi.

przy drodze można zobaczyć kilka przydrożnych krzyży i figur

pierwszy raz tą drogę przemierzałem jeszcze w gimnazjum, całkowicie nieświadomy, iż będę chciał te drogi przemierzać  w przyszłości...


Mimo trudności związanych z klimatem i gruntami (ziemie tutejsze były podmokłe i słabo rodziły) osada rozrastała się. Już w roku 1785 zamieszkiwało Krzywą 116 osób - 110 grekokatolików (Rusinów) i 6 Żydów.

Sama nazwa związana jest ponoć z ukształtowaniem terenu - wieś i dzisiaj "leży krzywo" w dolinie. Niekiedy mówi się, że nazwa pochodzi od "krzywego" (wijącego się) potoku, który przepływa tuż obok, by wpaść potem do Zawoji.

Z Krzywej pochodzi dość znana persona - Onufry Krynicki (ur. 1793, zm. 1867), przykład osoby lubującej się w nauce. Był grekokatolickim kapłanem, ale nie żonatym - po ukończeniu więc szkół w Jaśle, Preszowie i Lwowie, kształcił się na wiedeńskim uniwersytecie, by w końcu otrzymać tytuł Profesora historii cerkwi na uniwersytecie lwowskim. Był też działaczem społecznym, m. in. w okresie Wiosny Ludów.

zastanawia nas ten budynek gospodarczy - pamiątka czasów PGR

Budynek szkoły - dawna plebania

Wieś stanowiła gromadę z Jasionką i Banicą. Do około 1819 roku Krzywa była też siedzibą parafii i tutaj też w końcu była szkoła. Dzieje Banicy, Jasionki i Krzywej często więc układały się podobnie.
Około 1819 roku parafię w Krzywej połączono z parafią w Wołowcu. Wkrótce rozpoczęły się długoletnie spory o to, gdzie ma zamieszkać ksiądz. Plebania bowiem była w Wołowcu, co jednak uznano za krzywdzące, bo ksiądz zazwyczaj nie miał własnych koni i mieszkańcy musieli go przywozić na nabożeństwa na koszt własny. Ksiądz zamieszkał w Krzywej dopiero w latach 30 XX wieku, a sprawy sądowe rozbijały się nawet o wiedeńskie ministerstwa.

Co ciekawe, Krzywa miała własną cerkiew. Co prawda ulegała ona 3 - krotnie pożarowi (a wraz z nią stojąca zawsze obok szkoła), jednak mieszkańcy wznosili nowe świątynie. Pierwszy pożar miał miejsce w XIX wieku, drugi w roku 1902, a trzeci - w roku 1915..



We wsi zajmowano się hodowlą i uprawą, chociaż to drugie zajęcie przynosiło raczej mizerne zyski. Źródłem pożywienia były też przydomowe drzewa owocowe - m. in. jabłonie, grusze czy śliwy. Większość mieszkańców jednak nie potrafiła odpowiednio pielęgnować drzew owocowych.
Wieś rozwijała się w miarę spokojnie, nie licząc częstych utarczek między gospodarzami z Krzywej i Jasionki. Szczególnie widać to było na różnych imprezach - niejeden mieszkaniec tej lub drugiej wioski wracał do domu z siniakami... Ciekawy był też konflikt w 1907 roku o starą cerkiew, przeniesioną do Krzywej z Radocyny, a "skradzioną" przez Jasionczan - zachęcamy by zajrzeć do wpisu o Jasionce. We wsi działała oczywiście karczma i sklep, prowadzone przez Żydów. Wielu mieszkańców wyjeżdżało za chlebem do Stanów Zjednoczonych i Kanady, a także bliżej, na tereny Węgier by dorabiać przy żniwach. Część emigrantów wróciła z majątkiem, część wróciła z powodu niepowodzeń, a niektórzy pozostali za oceanem już na stałe.. W roku 1900 mieszkało tutaj 185 osób w 30 domach.

Spokój przerwał wybuch I wojny światowej. Władze austriackie aresztowały 5 osób pod zarzutem poglądów moskalofilskich, i zesłały więźniów do Thalerhoffu w Styrii (dziś Austria). Dwie osoby już z obozu nie powróciły. Ciężkie czasy przyszły wraz z nadejściem cofających się wojsk C.K. Mieszkańcy nawet początkowo cieszyli się, że przyjdą Rosjanie, jednak wkrótce radość zastąpiły bolesne realia wojny - zarówno Austriackie, jak i Rosyjskie wojska rekwirowały pożywienie i zwierzęta. Pozwolono zachować tylko po 1 krowie na rodzinę. Ponieważ w okolicy trwały walki, a wieś znajdowała się okresowo na ziemi niczyjej, artyleria niemal zrównała wioskę z ziemią. W roku 1915 roku cerkiew spalili uchodzący Węgrzy. Spokój przyszedł dopiero w maju 1915 roku, gdy wosjka austro - węgierskie i niemieckie zmusiły oddziały carskie do generalnego odwrotu. Ale nie było wielkiej radości - panował głód, brakowało wszystkiego, trzeba było odbudować domy, zaczynać niejako od początku. Pojawiły się liczne choroby, w niektórych rodzinach zmarło nawet po kilka osób. Pamiątką po walkach w okolicy jest cmentarz nr 54 położony tuż obok cerkwi.

na cmentarzu wiejskim



 Po wojnie pojawiła się nowość dla mieszkańców - władza II RP. Powstała granica z Czechosłowacją, wyjazdy do USA stały się dużo trudniejsze, pojawiła się inflacja i problemy odradzającego się państwa. Kilku mieszkańców Krzywej dostało wezwania do Wojska Polskiego (toczyła się wojna polsko-bolszewicka), ale rekruci kryli się w lasach aż do końca działań wojennych, unikając powołania. Po wojnie podstawą utrzymania mieszkańców była hodowla. Chowano więc po kilkanaście owiec, głównie na wełnę, oraz po kilka krów - z mleka wyrabiano masła i sery, które także sprzedawano. W latach 20 XX wieku chłopi często dorabiali, pracując w lasach zakupionych przez Żydów na Czerteżu, jak również pracując w Siarach u hr. Długosza. W latach 20 otworzono w Krzywej czytelnię "Proświty". Na skutek interwencji Policji Państwowej została ona zamknięta.
Działała tutaj też Spółdzielnia  "Zgoda", funkcjonował sklep prowadzony przez rodzinę łemkowską

Według Skorowidzu gmin RP, wydanego w 1933 roku (na podstawie spisu z 1931 roku), Krzywa należała do jednych z najmniejszych wsi na Łemkowynie - miała 348 hektarów powierzchni. Wg spisu z 1931 r. wieś zamieszkiwało 194 osoby w 34 domach.
W Krzywej w okresie międzywojnia mieszkało 4 cygańskie rodziny, zajmujące się głównie graniem na weselach i kowalstwem. Był tu też krawiec - Żyd (Abis).
W roku 1924 odbudowano cerkiew. Przyjęła ona popularne na Łemkowynie wezwanie śww. Kosmy i Damiana. Budynek wieńczą trzy ośmioboczne kopuły - podobną cerkiew wzniesiono też w Bartnym. Obok cerkwi wzniesiono osobną, drewnianą dzwonnicę.
Zbudowano też plebanię dla księdza greckokatolickiego - zamieszkał w niej dopiero w 1933 roku.
Jedną z ważniejszych postaci w Krzywej był jej ostatni duszpasterz - ksiądz Wołodymyr Hajdukiewicz, przybył tutaj z Jasiela. On to przeniósł się z Wołowca do nowej plebanii, fundował zakupy niektórych sprzętów, a nawet planował malowanie świątyni i zamówienie ikonostasu, bo świątynia wciąż była niewykończona. Mieszkał tutaj z żoną (Ljubomyrą) do 1947 roku. To właśnie wspomniane małżeństwo organizowało w Krzywej chór i zespół muzyczny, sprowadzając instrumenty aż z Poznania i ze Lwowa. Ksiądz też miał jedyne we wsi radio, na słuchanie audycji spraszał mieszkańców całej wsi.

latem, jesienią, wiosną czy zimą - jest tu pięknie ;)


Pod koniec lat 20 miała miejsce tzw. Schizma Tylawska. Jej nurty dosięgły także pobliskie wsie, jak Wołowiec, Jasionkę czy Banicę. Przy Unii pozostali natomiast mieszkańcy Krzywej. Dzięki jednak tym wydarzeniom po części mieszkańcy Krzywej mogli się w końcu cieszyć przenosinami księdza na stałe do ich wioski.

Szkoła działała tutaj już w XIX wieku. Początkowo uczyły się tutaj dzieci także z Banicy i JasionkiPo pożarze budynku w 1902 roku nauki odbywały się w domach prywatnych, potem zaś szkołę otwarto w opuszczonej chyży w Jasionce. Po budowie nowej szkoły (po zakończeniu Wielkiej Wojny) lekcje odbywały się tutaj aż do 1947 roku, potem zaś szkołę zamieniono na sklep, a lekcje odbywały się w budynku plebanii. Dodać trzeba, że w latach 30 baniczanie wznieśli także własną szkołę, i ich dzieci już na lekcje do Krzywej nie chodziły. Dość znany był też "bunt" dzieci w latach 30, kiedy odmówiły odmawiania modlitwy "Ojcze Nasz" po polsku - nauczycielką była Polka, i traktowała język łemkowski jako dodatkowy, starając się też narzucać kulturę polską.

Dawna cerkiew p.w. Śww. Kosmy i Damiana, obecnie kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP.




II wojna światowa nie była taką tragedią jak jej poprzedniczka. W lecie 1939 roku wieś opuściła jedyna rodzina polska (Skurskich) oraz wspomniana nauczycielka.Niemcy eksterminowali mieszkańców pochodzenia żydowskiego (dom Żyda Albisa rozebrali później mieszkańcy), pobierali kontyngenty, zmuszali do pracy m. in. przy budowie umocnień czy w lasach, jednak wieś uniknęła zniszczeń.  Kilkanaście osób trafiło na roboty przymusowe do Niemiec, wielu mieszkańców pobili też "siczownicy" - policja ukraińska na służbie III Rzeszy. Przed wywozem Cyganów do obozu koncentracyjnego uratował sam wójt Gładyszowa. 28 sierpia 1944 roku rozbił się w pobliskiej Banicy polski Halifax lecący z pomocą do Warszawy. Zginęła cała 7 - osobowa załoga. Przez pewien czas szczątki pilotów spoczywały na cmentarzu w Krzywej. W tym też okresie działały w okolicy coraz aktywniej partyzanci, głównie oddziały AL (m. in. z Banicy). Kilku mieszkańców w 1944 roku wstąpiło (ochotniczo lub z poboru) do Armii Czerwonej. Opuszczający oklice Niemcy pozostawiali żywność, broń, narzędzia. Wiele z tych przedmiotów celowo minowali - toteż dość szybko mieszkańcy zrezygnowali z takich "wypraw" po przydatne produkty.
Po zajęciu wsi przez sowieckie oddziały, w okolicy pojawiły się bandy UPA. 7 osób z Krzywej poszło w ich szeregi, z czego ponoć tylko jedna dobrowolnie. Zarówno UPA jak i WP zachodziły do wsi, prowadziły konfiskaty pozostąłego jeszcze, nielicznego mienia i żywności. WP zmuszało m. in. mieszkańców do pracy na polach w opuszczonych wioskach i dożywienia okolicznych oddziałów wojska.  Ofiara UPA był m. in. Stefan Galeta - w okresie wojny partyzant z oddziału wywodzącego się z Banicy. Gdy jego oddział rozbito, ukrywał się w lesie a po wkroczeniu sowietów ujawnił się, i zaczął działać aktywnie m. in. w UB. W 1945 roku został przez UPA schwytany i po torturach - powieszony.
Agitacja sowiecka w 1945 roku nie przyniosła skutku  z Krzywej wyjechała tylko jedna samotna kobieta.
Nie udało się też zmusić mieszkańców do wyjazdu w 1946 roku, nie pomogły tutaj nawet resztowania (m. in. parocha).
Mieszkańców wysiedlono siłą dopiero na początku czerwca 1947 roku. Pozostały we wsi tylko dwie osoby z obywatelstwem amerykańskim i rodzina księdza. Księdza Hajdukowicza wraz z rodziną zresztą wysiedlono 30 czerwca. Mieszkańcy musieli iść do Zagórzan, na stację kolejową, i stamtąd rozwożono ich pociągami na Ziemie Odzyskane. Siedmiu mieszkańców trafiło do Jaworzna...

Pomnik lotników, którzy polegli w 1944 roku
Cmentarz wojenny nr 54

Po wojnie zaś część domów rozebrano, cześć zasiedlili nowi osadnicy. Pracowano na zlecenie PGR w Jasionce oraz Stadniny z Siar prowadzącej w okolicy wypasy. Cerkiew zamieniono na kościół filialny parafii rzymskokatolickiej w Gładyszowie. PGR upadł w latach 90, ale mieszkający tutaj pracownicy już pozostali. Dzisiaj jest to urocza, mała wioska.
Co pozostało - liczne przydrożne krzyże i kapliczki, stosunkowo dobrze zachowane. Godna uwagi jest odmienna od typowych świątyń łemkowskich cerkiew. Będąc przy niej, warto zajrzeć na cmentarze - wiejski,z ciekawymi kamiennymi nagrobkami, oraz wojenny, na którym spoczywa około 60 żołnierzy armii rosyjskiej.
Niedaleko cerkwi zobaczycie budynek szkoły - to dawna plebania.

Inną atrakcją jest... park linowy. Znajduje się tuż obok cerkwi. Ciekawa odmiana dla dzieci, więc jeśli zajrzycie tutaj całą rodzinką - polecamy.
Krzywa to dobry punkt wypadowy - dotrzeć tu można wygodą drogą asfaltową z Małastowa. Asfalt doprowadzony jest też od Gładyszowa, a do Radocyny wiedzie coraz lepsza droga szutrowa. Jest to idealne miejsce dla cyklistów, bo drogi nie są wymagające, i nawet mniej wprawni kolarze będą się czuli jak w raju. Zimą w okolicy można poszaleć na biegówkach, a jesli ktos lubi wędrówki z plecakiem - dojdziecie stąd do Wołowca czy  Radocyny. Przez pobliską banicę przebiega żółt szlak pieszy (odcinek Bartne - Wołowiec), niebieski szlak pieszy (odcinek Magura Małastowska - Bartne), a Jasionkę przecina GSB. W okolicy jest dużo zabytków: cerkwi, cmentarzy wojennych, małych sakraliów. Są też piękne beskidzkie krajobrazy i rozległe lasy. Okolica jest właściwie przyjazna turyście o każdej porze roku.

Zapraszamy Was tutaj gorąco - na pewno nie pożałujecie !

Pozdrawiamy serdecznie 😉




Źródła inf.:

Luboński P., 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty
www.beskid-niski.pl
www.apokryfruski.org
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej
pl.wikipedia.org




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!