Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 24 stycznia 2016

Rozmowa z Lemkynią z Bartnego


Witajcie,
dzisiaj mamy dla Was nieco inny artykuł. Pora na wywiad. I to z nie byle kim! O sobie, o Łemkach, ich kulturze, codzienności opowie Marysia Felenczak - Lemkyni urodzona i wychowana w Bartnym, a także nasza dobra przyjaciółka.





Miej lektury!

N&K Marysiu, jak czujesz się na co dzień w środowisku polskim jako przedstawicielka mniejszości etnicznej?

MF: Jak się czuję? Hm, to trudne pytanie.. Zazwyczaj czuję się dobrze, nie odczuwam bariery, żadnej granicy. Czasem jednak czuję się obco - niektórzy bowiem nie rozumieją moich poglądów, wynikłych z wychowania w nieco innym środowisku. Na ogół "problemy" opierają się o religię. Należę do kościoła prawosławnego, i czasem mam inne spojrzenie na pewne rzeczy, sytuacje niż moi znajomi, rówieśnicy. Inaczej postrzegałam sprawę mieszkając w domu, z rodziną, pośród "swoich". Wtedy było OK, nie miałam problemów. Obracałam się dużo pośród kręgów łemkowskich - języka, religii, poglądów. Oczywiście miałam wiele kontaktów z Polakami, ale oni byli jak "swoi", znali mnie, i jeśli bywały jakieś spięcia, to minimalne. Natomiast poczułam się wyobcowana, gdy wyjechałam z domu na studia. Tutaj właściwie nie ma Łemków, a obracając się pośród Polaków poczułam odrębność. Tak, odrębność. Ale to stało się dla mnie motywacją, by dbać o "swoje". Wręcz zechciałam pochwalić się swoją kulturą. Czuję się wyróżniona, że jestem inna.

N&K: Więc jakie są reakcje nowo poznanych ludzi, gdy dowiadują się, że jesteś Lemkynią?

MF: Cóż.. Zazwyczaj jest to zaskoczenie - najczęściej pozytywne. Posłużę się przykładem. Mam bardzo fajną torbę z napisem "Odkal twoi didowe?" (skąd Twoi dziadkowie?), oczywiście napisanym cyrylicą. Zabieram ją często na zakupy, na uczelnię.. Ktoś kiedyś stwierdził że "jest to pisane po rusku" mając na myśli język rosyjski. Wtedy to zaczęłam tłumaczyć że to jest po łemkowsku, i opowiadać o Łemkach. Znajomi mieli "duże oczy". Mówiłam też że jestem Lemkynią, nie Polką. Niektórzy się oburzyli, ktoś stwierdził że muszę być Polką, bo mieszkam w Polsce. Ale to trochę pozorna ignorancja. Ludziom po prostu brakuje chyba oczytania, obycia z regionalizmem, z kulturą Polski. Tak samo niewielu wie, że wśród Polaków wydzielić można grupy etnograficzne (nie etniczne!). Osoby, którzy dużo czytają - o dziwo często nie są zdziwieni, i coś niecoś o Łemkach wiedzą.

N&K: Kontynuując pytanie - czy często spotykasz się z tym, że ludzie nie mają w ogóle pojęcia kim są Łemkowie?

MF: Jak wyżej - często. Jednak z drugiej strony poznaję również ludzi, którzy są "pozytywnie walnięci" na punkcie Łemków i Łemkowyny. Zresztą widać to chociażby po coraz to nowszych książkach o Łemkach wychodzących na rynek. Cieszy mnie to.

N&K: Jak kultywujecie tradycje Waszych przodków w domu? Podaj nam jakieś przykłady.

MF: Po pierwsze - w domu rozmawiamy po łemkowsku. Nie wstydzimy się swojego pochodzenia czy języka, i nawet w mieście swobodnie mówimy ojczystym językiem. Po drugie - jesteśmy silnie związani z cerkwią.
Niestety nie wszyscy mają takie poczucie dumy z pochodzenia. Przykładem są chociażby coroczne zakupy przedświąteczne - początkiem stycznia Gorlice "roją się" od Łemków. Kiedy jednak np. w supermarkecie ktoś odezwie się głośno po łemkowsku, wielu znanych mi Łemków opuszcza głowę. Wielu również nie mówi w publicznych miejscach po łemkowsku, nawet na pozdrowienia odpowiadają w języku polskim.
Ale do rzeczy. Ciekawą tradycją jest u nas kolęda. Zbieramy się wtedy grupą i chodzimy od domu do domu: Po Wigilii obchodzimy pół wsi, a Pierwszego dnia świąt - drugą połowę. Mamy stały repertuar: W skład kolędującej grupy wchodzi Żyd, Trzej Królowie (Tryje Caryje), Herod (Irod), Żołnierz (Żołnir), Anioł (Anheł) oraz pastuszkowie. Oczywiście postacie te się przebierają. W skrócie wygląda to tak: Królowie idą oddać cześć Dzieciątku i pytają o drogę Heroda, a ten na wieść o narodzeniu większego króla niż on każe w gniewie Żołnierzowi zabić wszystkich małych chłopców. Wtedy to Anioł potępia go i gani. W trakcie występu śpiewamy oczywiście kolędy. Zebrane pieniądze oddajemy zawsze na cerkiew.

N&K: Pochodzisz z Bartnego, "Stolicy Łemkowyny" - jak się ma sprawa z kolei z tradycją w tej miejscowości? Czy jest ona kultywowana, czy też wyparta przez nowoczesność?

MF: W Bartnym (Bartnym) nie odczuwamy wpływu "obcej" kultury. Najważniejsze, że każdy rozmawia po łemkowsku, to jest naszym spoiwem. "Stolica" więc ma się całkiem dobrze. Nie bez znaczenia jest to, że w Bartnym zdecydowaną przewagę mają Łemkowie - mieszka tutaj tylko kilka rodzin polskich. Po części również położenie wsi chroni ją przed postępem - wieś jest na uboczu, z dala od głównych dróg, w "cieniu" Mareszki i innych szczytów..

N&K: Pośród Łemków krąży wiele legend, podań na temat pochodzenia Łemków. Czy w Twojej rodzinie krąży jakaś legenda na ten temat? Skąd się wzięli?

MF: U mnie w domu uważa się, że "zawsze" tu byliśmy. Nikt jednak nie wgłębiał się w szczegóły - jesteśmy i koniec. Chociaż wiemy na pewno jedno - na pewno nie jesteśmy Ukraińcami. Łemkowie na Łemkowynie żyją od dawna, wystarczająco długo, by uważać ją za swoją ojczyznę.

N&K: Twoim rodzinnym językiem jest łemkowski. Czy trudno w związku z tym mówić Ci po polsku? Jak reaguje Twoje otoczenie, słysząc lemkiłsky jazyk?

MF: Mam problemy z liczeniem - cyfry "widzę" po łemkowsku. Tylko po łemkowsku. Natomiast nie sprawia mi problemu mówienie po polsku. Chociaż, gdy długo nie używam łemkowskiego języka to wtedy na przykład w niekontrolowany sposób dodaję do polskich słów końcówki łemkowskie, bądź do zdań łemkowskie słowa - np. lem, czuju, teper.

N&K: Jak młodzi Łemkowie podchodzą do swojego pochodzenia? Kryją się z nim, czy przeciwnie - afiszują?

MF: Jest to bardzo różnie. W Bartnym to norma, nie trzeba się afiszować. Ale w innych miejscowościach jest różnie. Ze znajomymi Łemkami rozmawiam jednak po łemkowsku, niezależnie od tego gdzie się spotkamy.  Ja sama uwielbiam się chwalić łemkowską kulturą, np. przez wspomnianą już torbę.

N&K: Lubisz swoje łemkowskie góry? Wędrujesz po nich? Jakie jest Twoje ulubione miejsce na Łemkowynie?

MF: Ojej! To chyba pytanie retoryczne. Ja ubóstwiam moje łemkowskie góry. Jestem góromaniakiem. Czy mam ulubione miejsce? Trudno tak powiedzieć o określonej wsi czy górze - zawsze przecież znajduje się kiedyś lepsze. Ale bardzo lubię chodzić w jedno miejsce, przy drodze z Bartnego do Banicy. Jest tam potoczek, wkoło szumią buki - to chyba moje ulubione miejsce.

N&K Jakie są tradycyjne łemkowskie dania, które jada się u Ciebie w domu?

MF: Hm.. Na Wigilię jemy Kyselycie - to jest rodzaj takiego żuru robionego na mące owsianej. Ma kwaskowaty posmak. Uwielbiam go.
Bardzo lubię też zupę hrybową (grzybową), zupę grochową oraz ziemniaki z kiszoną kapustą - to są również wigilijne potrawy.
Uwielbiam też pierogi z kiszoną kapustą.
Przyznam że to trudne pytanie - teraz ciężko jest  o tradycyjną kuchnię, kiedy produkty kupuje się w sklepach. Dawniej robiło się z tego, co dała ziemia...

N&K: Co sądzisz o szeroko pojętej turystyce w Beskidzie Niskim? Jaki jest Twój stosunek  do zagospodarowywania nieistniejących wsi?

MF: Mam mieszane uczucia. Zazwyczaj osiedlają się ludzie bogaci, z wielkich miast. Oni nie chcą żyć tak jak na wsi, po sąsiedzku. Przeszkadzają im ryczące krowy i to co po sobie pozostawiają. A oni chcą ciszy na wsi. Niewiele wiedzą o wiejskim, trudnym życiu. Turystykę i turystów dzielimy na kilka czynników: wędrowców, warszawiaków, miłośników gór, fanów Beskidu Niskiego. Szanujemy wszystkich. Ale niech nie robią z naszą Łemkowyną tego, co zrobili z Bieszczadami czy Tatrami. Nie potrzeba tutaj bujnej turystyki, autostrad, sklepów z pamiątkami, brukowanymi ścieżkami i licznymi szlakami. Góry rządzą się swoimi prawami. Są dla wybranych. Zostawmy je dzikie, takie jakie są.

N&K: Marysiu, w zupełności się z Tobą zgadzamy. Nie zmieniajmy tego miejsca. Dziękujemy Ci za wywiad. Pozdrawiamy serdecznie i - do zobaczenia na szlaku!


Mamy nadzieję, że wywiad z Marią się Wam spodobał. I że dał Wam dużo do myślenia. Beskid Niski i jego mieszkańcy nie potrzebują do szczęścia tłumów turystów. Wystarczą tylko Ci najbardziej wytrawni, wezwani przez łemkowskie góry...

Pozdrawiamy!

26 komentarzy:

  1. Może warszawiacy nie wykupią nam Beskidu Niskiego i nie zaroi się od tabliczek z napisem "Teren Prywatny"...Chociaż są takie miejsca np. w Olchowcu że dużo jest takich letnich chatek ludzi z miasta... Najbardziej to chyba samorządowcy pragną by turyści zjeżdżali tutaj tabunami i zostawiali góry pieniędzy :) Ale większości tych masowych turytów nie interesują stare łemkowskie cmentarze czy te z I wojny światowej... On szukają tras narciarskich a w lecie gór z pięknymi widokami ze szczytów. No ale niech zjeżdzają oni do Zakopanego i tam zapychają szlaki i Zakopiankę :)

    Fajny wywiad z przedstawicielem młodego pokolenia Łemków :)

    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jeszcze wielu jest takich ludzi, którzy myślą podobnie ;)

      Oby turystyka tutaj nie wkroczyła...

      Pozdrawiamy i dziękujemy ;)

      Usuń
  2. CZekałam na ten wywiad!
    Pozdrawiam Marysię! :*
    Cóż, to niesamowite jak wiele wciąż nie wiemy... Chodzi mi o to, ze przecież kultura łemkowska jest mało znana w innych regionach (u mnie na przykład). Do czasu spotkania na studiach z autorami bloga, w sumie niewiele o tym wiedziałam (no, okey, nic nie wiedziałam!), a potem zaczęłam poszerzać swoje horyzonty ;)
    Wywiad super-miło jest poznać inna kulturę tak "od kuchni", nie z podręcznika, czy książki ale od osoby która w niej wyrosła.
    No, pozdro i weny przy pisaniu kolejnych artykułów :D
    K.L.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, i tu się sprawdza powiedzenie że najlepsza jest "żywa historia" i " żywa nauka", nie zaś to co wstawią cenzorzy do podręczników...

      No, ale teraz coś niecoś o Łemkach już wiesz, prawda?? :)

      Pozdrawiamy!

      Usuń
  3. Kochani, super wywiad! Mam nadzieję, że nie ostatni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy już kilka pomysłów na przyszłość, ale . . . Nie zdradzimy ;)
      Fajnie że się podobało,
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  4. Świetny wywiad i bardzo potrzebny, szczególnie dla ludzi którzy źle pojmują pewne rzeczy ... Najbardziej jednak podoba mi się ostatnia odpowiedź Marysi. Powinno się ją udostępniać tam gdzie pojawia się najwięcej pseudoturystów chcących tylko pokazać swój status społeczny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawd Tomku, tacy ludzie jak Marysia - "rdzenni" mieszkańcy tych ziem powinni decydować o tym, jak będzie rozwijała się na ich ziemi np. turystyka. Sam dobrze wiesz co się dzieje z pasmem Beskidów, jak komercja kładzie na nich swoje brudne łapki. Niski to ostatni czysty teren, wolny i naturalny..
      Pozdrawiamy

      Usuń
  5. i ja też się w zupełności zgadzam właśnie w ostatniej wypowiedzi z Marysią.
    Bardzo ciekawy wywiad, który fajnie urozmaicił Waszego bloga. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc jest nas więcej! :)
      Dziękujemy serdecznie za odwiedziny.
      Pozdrowienia

      Usuń
  6. Przeczytałam jednym them bardzo ciekawy wywiad i proszę o wiecej :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie więcej ;) Miło nam że Ci się podobało.
      Pozdrawiamy ;)

      Usuń
  7. Wywiad przeczytałam z wielką ciekawością. I z odpowiedzią na ostatnie pytanie też sie zgadzam :) Pozdrawiam piękną Lemkynie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażemy pozdrowienia ;)
      Dziękujemy za odwiedziny i pozdrawiamy ;)

      Usuń
  8. super wywiad. będę w maju u was w polanach więc wpadnę do bartnego z pewnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz żałował tej decyzji! ;) To miejsce na prawdę warte zobaczenia ;)
      Pozdrowienia

      Usuń
  9. Bardzo podoba mi się, że Marysia jest dumna ze swojego pochodzenia i szczyci się wręcz tym. Bardzo ciekawy wywiad i miło się czytało ")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu nas, Polaków powinno brać z niej przykład... ;)

      Pozdrawiamy i dziękujemy!

      Usuń
  10. Na Podlasiu, gdzie mieszkam również mamy taki swoisty tygiel kulturowy,wiele mniejszości religijnych i etnicznych i wszyscy od lat żyjemy w harmonii i poszanowaniu dla siebie. Ciekawie sformułowany wywiad, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Podlasia nie znam niestety, byłem tam tylko 2 tygodnie na wykopaliskach, ale poczułem się tam jak w domu ;)
      Wspaniała kraina!
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  11. Ojczyznę wolną, zamieszkiwaną przez wiele narodów, rozgadaną na wiele języków, ubarwioną na wiele sposobów racz nam wrócić Panie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dwa razy czytałam wywiad z Marysią. Bardzo mi się podobał.
    Interesuje mnie kultura łemkowska. Bardzo.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszymy się, że tak Ci się spodobał ten wywiad:) Zapraszamy zatem do poznawania tej kultury poprzez wędrówki po Łemkowynie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Petro Myszperhacz21 lipca 2016 14:50

    Miałem kiedyś znajomego, Łemka z krwi i kości, który za nazwanie go Ukraińcem bez pardonu lał na odlew w pysk, mówiąc, że on nie tryzub, ale Rusnak. Niestety, dawno temu wyemigrował za chlebem za Ocean i już go więcej nie spotkałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek iście czynu :)
      Warto poznawać ludzi charakternych, a takich wśród Łemków nie brak

      Pozdrawiamy

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!