Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 31 maja 2015

Okiem wędrowca - Ropki

Witajcie,

dzisiaj zabieramy Was w kolejne przepiękne, chociaż opustoszałe już miejsce. A przynajmniej opustoszałe w dużym stopniu. Zapraszamy do Ropek.

Ropki (łem. Рiпкы, Ripky) leżą w dolince jednego z dopływów rzeki Ropy (potok Ropka), między wzgórzami Gródek(681), Siwiejka (785) i Dzielec (717), na NW od Wysowej. Ropki od zawsze powiązane były z pobliską Hańczową.
Na początku oczywiście historia:
W drodze do Ropek (czerwonym szlakiem)

Wieś powstała w 1581 roku na prawie wołoskim, na "surowym korzeniu". Jej właścicielem był wówczas Adam Brzeziński. Początki (jak to zwykle bywa) były skromne - osada liczyła 3 dworzyszcza wołoskie i jedno sołtysie. Cerkiew zbudowano tu wcześnie, bo już w 1609 roku. Była podległa parochowi w Hańczowej.  W roku 1629 (wedle Rejestru Poborowego) wieś należała do kasztelana oświęcińskiego, a kniaziem był Janus Holczak. Odnotowano wtenczas 4 dworzyszcza wołoskie ("4 łany"). W roku 1680 w dalszym ciągu we wsi były tylko 4 dworzyszcza, ale właścicielem był Jan Zborowski. Przełom XVII / XVIII wieku to czas, gdy Ropki przechodzą pod kuratelę parocha z Izb. Parochię uposażyli w 1757 roku właściciele miejscowości - Marcjanna i Antoni Potoccy. Ciekawy jest fakt, iż z rąk "beskidników" zginął w roku 1721 paroch z Izb. Wieś rozwijała się: w roku 1785 zamieszkiwało ją około 320 osób, głównie grekokatolickich Rusinów (Łemków). Cerkiew XVII - wieczna została zastąpiona nowym obiektem, zbudowanym w 1801 roku. Datę budowy ustalono "profesjonalnie" na podstawie badań dendrochronologicznych. Przy budowie świątyni pomagali m. in. mieszkańcy Wysowej i Hańczowej. Nie dziwi więc fakt, że wieś ponownie dołączyła do parochii Hańczowskiej. Co ciekawe, zmieniono wtedy wezwanie cerkwi (z Narodzenia NMP na Opieki Przenajświętszej Bogarodzicy). Świątynia należy do typu zachodniołemkowskiego. Jest trójdzielna, o konstrukcji zrębowej. Nad babińcem wznosi się wieża - dzwonnica o konstrukcji słupowej. Nawę i prezbiterium nakrywają czterospadowe dachy namiotowe. Dach wieńczą trzy barokowe hełmy (kopuły) z pseudolatarniami. Dach i hełmy są kryte gontem.

przez same Ropki wiedzie wygodna droga szutrowa, przynajmniej letnią porą...

Mieszkańcy Ropek w roku 1853 odkupili od właścicieli wsi las "Debra". A wieś należała w połowie XIX wieku do Adama Rogawskiego. Miejscowość powoli się rozwijała - w 1881 roku w 56 gospodarstwach żyło 336 mieszkańców, z czego 11 stanowili Żydzi. Reszta to Łemkowie. Mieszkańcy gospodarzyli m. in. na 614 morgach ornych,354 morgach lasu i ponad  400 morgach łąk i pastwisk. Sam paroch miał 11 mórg gruntów ornych. We wsi w tym okresie były m. in. olejarnia, tartak parowy, dwie kuźnie, młyn wodny i folusz. We wsi była też karczma. Stała w pobliżu cerkwi, i prowadził ją oczywiście miejscowy Żyd. We wsi mieszkańcy trudnili się różnymi zawodami: byli tu krawcy, tkacze, cieśle, muzykanci, kowale etc. Wieś dzięki temu była w dużej mierze samowystarczalna. Jest to o tyle ważne, że wieś oddalona była o 4 kilometry od głównej drogi prowadzącej z Wysowej do Ropy. Ten 4-kilometrowy odcinek nie zawsze chciał "współpracować" z mieszkańcami...

Tak prezentuje się dziś cerkiew w MBL w Sanoku

przydrożna kapliczka
Cerkiew w Ropkach /fot. F. Strzałko, ze zbiorów Z. Malinowskiego/

Pierwsza wojna nie była dla mieszkańców tak tragiczna jak np. dla sąsiedniej Wysowej. Nie zmąciła mocno życia codziennego mieszkańców.
Wieś funkcjonowała spokojnie. Rozwijała się kulturalnie. Np. w 1927 otwarto czytelnię im. Kaczkowskiego, a trzy lata później zbudowali szkołę. Budynek wzniesiono za pieniądze mieszkańców Ropek i Hańczowej zamieszkałych w USA. Zebrali oni aż 350 dolarów. Taka suma w tamtych czasach zwalała z nóg! Przed wojną było tutaj około 70 gospodarstw.

wejście prowadzące na cmentarz łemkowski

i kilka fotografii z jego wnętrza..


Przyszła II Wojna Światowa. Okres okupacji nie pozostawił po sobie nic "spektakularnego". Nie uniknęła wieś niestety strat ludności - w 1941 wymordowano mieszkającą tutaj rodzinę cygańską, a rok później taki sam los spotkał dwie żyjące tu rodziny żydowskie.  Natomiast wieś zmieniły na zawsze lata powojenne..
W latach 1945 - 1947 wysiedlono niemal wszystkich mieszkańców - pozostało tylko mieszane, polsko - łemkowskie małżeństwo. Pozostała też cerkiew. Ale sama dolina Ropki na wiele lat opustoszała. Ożywili ją nieco w latach 60 i 70  harcerze, przyjeżdżający tu z Warszawy. Upodobali sobie szczególnie cerkiew. Z taśm i płyt odtwarzali w niej cerkiewną muzykę. Świątynią opiekowały się dwie rodziny Łemkowskie, które powróciły tutaj z "Ziem Odzyskanych". Próbowały pozyskać fundusze na jej remont, ale bez skutku. Świątynia niszczała. Zachował się w niej jednak cały,barokowy ikonostas, dzieła słynnych braci Bogdańskich. Jednak nie podzieliła ona losu wielu Łemkowskich świątyń - została w 1978 roku przeniesiona do Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Tam prawie 20 lat cierpliwie oczekiwała w magazynie na ponowne złożenie. Dzisiaj góruje dumnie nad łemkowskimi chyżami w Skansenie, znów piękna i przyciągająca wzrok. Wewnątrz odtworzono ikonostas i polichromię.

niektóre krzyże to prawdziwe dzieła sztuki



We wsi gospodarzyło przez lata Technikum Hodowlane z Bystrej k. Gorlic. Wtedy to zbudowano tzw. "Biały dom", w którym to mieszkali uczniowie i ich opiekunowie. Technikum z Ropek się wyprowadziło, ale budynek ten pozostał - dzisiaj pełni rolę pensjonatu.
Co pozostało z dawnych Ropek? Pozostało miejsce po cerkwi. Pozostał też cmentarz łemkowski. Stoją przy skrzyżowaniu dróg do Hańczowej i Wysowej, na niewielkim wzniesieniu. Łatwo je można poznać po kępie dużych drzew. Na cmentarzu zachowało się do dziś kilka pięknych, kamiennych nagrobków. Teren ten ogrodzony jest metalową siatką - co prawda niezbyt estetyczną, ale za to skutecznie chroniącą przed zwierzętami itd.  Pozostały też ruiny zabudowań fermy hodowlanej należącej do Technikum - konstrukcje dość ponure, straszące. Budynki te stoją przy drodze do Hańczowej. Kilkadziesiąt metrów dalej w stronę Hańczowej zobaczyć można niewielkie jeziorko "zaporowe" na potoku Ropka. Miłe dla oka, porosłe przy brzegach roślinnością wodną. Pasjonaci ptaków wodnych czasem mogą spotkać tutaj np. Czaplę siwą.  Do dnia dzisiejszego zachowało się również kilka przydrożnych krzyży i kapliczek.


miejsce po cerkwi

pensjonat ulokowany blisko cmentarza

a tak prezentuje się cmentarz i cerkwisko z drogi

Coraz więcej pojawia się tutaj prywatnych pensjonatów, domów agroturystycznych itd. Na stałe mieszka tutaj około 30 osób. Nijak się to ma do ponad 300 mieszkańców z międzywojnia, prawda?
Ropki to miejsce ciche, spokojne. Znaleźć tu można miejsce dla siebie, odpocząć, przemyśleć wiele spraw.. Odkrył to również Lama Ole Nydahla - Duńczyka, jednego z czołowych reprezentantów buddyzmu w Europie. On to założył tutaj w 1999 roku Buddyjski Ośrodek Odosobnieniowy, należący do Buddyjskiego Związku Diamentowej Drogi Linii Karma Kagyu. Związek ten znajduje się pod opieką XVII Karmapy Taje Dordże, zwierzchnika szkoły Karma Kagyu. Tutaj buddyści znajdują idealne warunki do medytacji i skupienia...
dość zaskakujące widoki jak na Beskidzki krajobraz :)



Ropki są wręcz oplecione szlakami turystycznymi. Przez miejscowość wiodą szlaki: niebieski, czerwony i żółty (dojściowy do szlaku "granicznego"). Od niedawna przez Ropki wiedzie też ścieżka spacerowa nording-walking.  Przez wieś prowadzi także (od strony Stawiszy) Wielokulturowy Szlak Rowerowy. Ropki są też bardzo dobrą bazą wypadową m. in. do Hańczowej, Wysowej czy Izb.

krzyż przydrożny - najbardziej rozpoznawalny "obiekt" z Ropek



praca wre.. drwale nie śpią...

zabudowania Fermy Hodowlanej, a właściwie to już ruiny..

szlaków w opkach nie brakuje :)

są i piesze, i konne...

... nawet fani kijków znajdą tu coś dla siebie
jeszcze jeden rzut oka na fermę, i ruszamy dalej..

Ropki odwiedziliśmy we wrześniu 2014 roku. Szliśmy wówczas z Izb czerwonym szlakiem do Wysowej przez Hańczową. W Ropkach poczuliśmy się jak w raju. Tym bardziej że z Izb trasa prowadzi prawie cały czas "pod górę". Tutaj zaś albo szło się z góry, albo po prostej drodze. Pogoda dopisywała, było ciepło, słonecznie, przejrzyście. Zszokowała nas trochę obecność pensjonatów i towarzyszącej im "infrastruktury". Z jednej strony wyszliśmy dosłownie z lasu, z "łona natury" - a tutaj trafiliśmy na wypasione domy, pensjonaty etc. z placami zabaw dla dzieci, barwnymi ogródkami, trampolinami etc. Dziwne to uczucie było... No ale w pewien sposób nas to zaciekawiło. Zresztą nie mieliśmy czasu się "szokować" - szukaliśmy cerkwiska i cmentarza łemkowskiego. Początkowo myśleliśmy że zlokalizowane są przy zejściu szlaków niebieskiego i żółtego.  A winna temu była dziwna mapa ("testowania" się nam zachciało niesprawdzonych "marek"...). Na szczęście idąc dalej, zobaczyliśmy kępę drzew, charakterystyczną dla "miejsc świętych". Tam też zajrzeliśmy. Uśmiechy na twarzy urosły jak banany :) Cichutko obeszliśmy cerkwisko i cmentarz (zarośnięty wysoką trawą) i ruszyliśmy dalej. Tym bardziej że niemal tuż przy cerkwisku stoi pensjonat, a panowie coś tam remontowali. Idąc dalej, mijaliśmy agroturystyki, domki - potem doszliśmy do "pustki osadniczej", gdzie znów towarzyszyła nam natura i słońce, zaczynające już doskwierać (zbliżało się południe)..


"jezioro zaporowe" na potoku Ropka


Zwolniliśmy przy zabudowie fermy. Zrujnowane budynki gospodarskie, pordzewiałe, nie działające już latarnie, stary, skorodowany ciągnik.. ot, krajobraz bardziej po pegeerowski niż sielski. Na szczęście wkoło było zielono! A dalej - zobaczyliśmy urocze jeziorko na strumieniu. Spiętrzona betonową tamą woda stworzyła prawdziwy dom dla zwierząt i roślin związanych z wodą. Rosły przy brzegach pałki wodne i trzciny, w wodzi uwijały się różne zwierzaki... Szkoda że nie udało się nam żadnego sfotografować... Tak idąc, mijając budynki, krzyże, pola, lasy, wody - doszliśmy do granicy Ropek. A tam, co ciekawe - stała dwujęzyczna, polsko - łemkowska tablica drogowa.
Dalej już ruszyliśmy do Hańczowej - ale o tym innym razem...

Pozdrawiamy serdecznie, mamy nadzieję że post chociaż trochę się spodobał.

kapliczka przy drodze do Hańczowej

idziemy dalej - do zobaczenia!






Źródła informacji:
www.usciegorlickie.pl
www.ropki.com.pl
www.ropki.buddyzm.pl
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty, Pruszków.
Najnowszy skorowidz wszystkich miejscowości położonych w Królestwie Galicyi i Lodoreryi jakoteż w Wielkim Księstwie Krakowskim i Księstwie Bukowińskim, 1868, Przemyśl
Piechuch A., Żak J., 2011, Łemkowskie cerkwie/ Lemko churches, Warszawa

20 komentarzy:

  1. Przepiękne okolice. Ropki są miejscem w którym pierwszy raz spotkałem się z Beskidem Niskim zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to na prawdę piękne miejsce. Zimą również musi tu być uroczo...może sami się kiedyś o tym przekonamy :)
      Pozdrawiamy serdecznie

      Usuń
  2. ...na cmentarzu zauważyłam wiele cennych zabytków sztuki nagrobnej tak zniszczonych, że żal patrzeć...:(
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wszystkie cmentarze są zadbane i nagrobki będące na nich niszczeją - a szkoda. Nie wszędzie docierają organizacje zajmujące się renowacją nagrobków - wiadomo na to potrzeba czasu i pieniędzy a z tymi dwoma rzeczami jest najtrudniej.
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Trochę widzę się zmieniło na czerwonym GSB. Jednak Beskid Niski na ten klimat, że gdzieś indziej się tego nie uroczy. Dziękuję za przypomnienia :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmiany zachodzą nawet tutaj :) Tak BN ma ten swój specyficzny urok, za który go tak bardzo uwielbiamy :). A skoro zauważyłeś zmiany to może zechcesz się o nich przekonać na własne oczy..?Zapraszamy :)
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. Piękne te miejsca - niestety cerkiew w skansenie to już tylko skorupa - duch został w Ropkach.
    Świetny opis, jak zwykle doskonała robota krajoznawcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację - cerkiew bez swojego miejsca gdzie powstał, nie jest już tym samym. Lecz gdyby nie była w skansenie, być może popadłaby w ruinę i nie mielibyśmy szans jej oglądać.
      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. wybór mniejszego zła rozumiem, przykro mi tylko że musiano go dokonywać. O ileż barwniej było by teraz wędrować po Pogórzu gdyby były tam wioski łemkowskie...

      Usuń
    3. niestety, błędy przodków. Polityka, głupota - jakkolwiek to tłumaczyć.. Niestety, czasu cofnąć nie można. Szkoda...

      Usuń
  5. Dobrze, ze jest sporo szlaków, bo to najbardziej chyba przyciąga turystów (dla mnie to ważne).
    Smutne są dzieje niektórych wsi, ale dzięki Waszemu blogowi świat o nich nie zapomni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sieć szlaków, jest dobrze rozwinięta, ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej:). Czasami np. oznaczenia są w złym stanie - jednak mamy nadzieję, że z roku na rok będzie się to poprawiać. To też mamy na celu promować nasz piękny Beskid Niski i zachęcać ludzi by przyjeżdżali tu i poczuli na własnej skórze jak niesamowite są te małe góry :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  6. W sumie to dobrze, że istnieją jeszcze takie opustoszałe miejsce. Nie tylko tłumy i tłumy... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dobrze - można się tu wyciszyć i odpocząć. Jeżeli ktoś odczuwa potrzebę odcięcia się od wszystkiego - to BN jest doskonałym miejscem na wypoczynek.
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  7. Witam.
    Fajna okolica. Może kiedyś tam zawitam.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawitaj zawitaj - miejsce idealne ;) Możesz nawet wnuki zabrać, poczują się jak w domu ;)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  8. Och!
    Za to "Luciu" mocno bym Was wyściskała.
    Mam u was spore zaległości. Dzisiaj jest wreszcie weekend i mam nadzieję, że to nadrobię.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się bardzo że wpadłaś ;) Czuj się jak u siebie ;)

      Pozdrowienia!

      Usuń
  9. Dziekuje za wspanialy opis,tam gdzie jest ta mala zapora wodna kiedys stal mlyn,amieszkala w nim moja babcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękujemy za informację, że tam był młyn. To wspaniale, że się odzywają potomkowie ludzi, którzy kiedyś tam mieszkali:)
      Pozdrawiamy

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!