Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 13 marca 2016

Okiem wędrowca - Przysłup


Witajcie!

Dzisiaj chcemy Wam przedstawić bardzo piękną, malowniczą miejscowość. Cisza, spokój, malownicze krajobrazy - tak pokrótce można opisać to miejsce.

Zapraszamy do Przysłupa.

Przysłup (łem. Прислоп) leży w dolinie potoku o tej samej nazwie (a który właśnie na terenie tej wsi ma swój początek). Od północy wieś zamyka masyw Magury Małastowskiej, od południa zaś wzgórza: Wierch (620 m np.m.) i Polana (637 m n.p.m.), z tej też strony wieś graniczy z przysiółkiem Oderne. Od wschodu wieś sięgała dawniej niemal przełęczy Małastowskiej. Od zachodu Przysłup graniczy z Nowicą. Tu należy dodać, że obecnie administracyjnie stanowi przysiółek tej drugiej.

kapliczka wnękowa z 1882

Ciekawe jest pochodzenie nazwy wsi. Nazwa ta jest zresztą rozprzestrzeniona właściwie w całych Karpatach. Różne teorie są w tej kwestii wysnuwane. Według niektórych, nazwa pochodzi od starosłowiańskiego (czyli z Okresu Plemiennego i Wczesnopaństwowego) słowa prislop, oznaczającego przesmyk w górach - przełęcz. Inna teoria mówi o rumuńskim (de facto wołoskim) pochodzeniu nazwy. W języku rumuńskim prislopul to również przełęcz, przejście w górach. W podobnym znaczeniu spotkać można określenie prislop na Słowacji - tam również nadawane jest ono często przełęczom. Najprawdopodobniej jest to więc pamiątka po pierwszych stałych osadnikach na tym terenie - Wołochach.

Teraz przejdźmy do historii:

Przysłup lokowano w końcu XVI wieku. Dokładnej daty nie zna nikt, natomiast pierwsza wzmianka o już istniejącej osadzie pochodzi z 1593 roku. Właśnie XVI wiek to czas "eksplozji" osadnictwa na tym obszarze, głównie za sprawą wołoskich, a częściowo także ruskich osadników.  Wieś zasiedlono zapewne mniej więcej w tym czasie co Smerekowiec i Regetów. Świadczy o tym.. patron cerkwi - we wszystkich tych miejscowościach patronem cerkwi jest Święty Michał Archanioł. Na pewno losy Przysłupia związane były wtedy z Gładyszowem (Kwoczeniem) - być może mieszkańcy tego drugiego wypasali tutaj swoje trzody, a później obszar ten zasiedlono. Kwestia jest sporna. Pierwszym odnotowanym sołtysem był, według źródeł Ywan Kopieniak. Wieś była mała, zlokalizowana w stosunkowo niegościnnym, trudnym do życia miejscu. Często też w związku z tym zmieniała właścicieli. Nie mogła bowiem generować dużych przychodów.. Co ciekawe, nie wchodził w skład "Kresu klimowskiego", do którego należały okoliczne miejscowości. Ywan Kopieniak już w 1593 roku właśnie sprzedał wieś niejakiemu Maciejowi Liszczakowi (za 400 złotych). W roku 1601 właścicielem wsi był wojewoda sandomierski Jan z Tęczyna. Jednak już w 1629 roku jako właściciel wymieniony jest Jan Wielopolski (h. Stary Koń). We wsi było wtedy 2 wołoskie półdworzyszcza i 1 zagroda.
Mieszkańcy Przyslupia, podobnie jak i okolicznych wsi (Kunkowa, Leszczyny, Nowica) trudnili się produkcją przedmiotów drewnianych, będących dla nich pewnym źródłem dochodu. Tak jak w Nowicy, produkowano tutaj m. in. drewniane łyżki. Produkcja odbywała się bądź ręcznie, czyli przez ręczne wystruganie przedmiotu, bądź też na stosunkowo prymitywnej, ale bardzo skutecznej tokarce. Zaprawiony łyżkarz był w stanie zrobić łyżkę nawet w kilkanaście minut! Do dziś tak na prawdę można jeszcze zakupić w tych okolicach takie łyżki, chociaż toczone już na mechanicznych tokarkach. Jeśli zaś chcecie zobaczyć jak wygląda i jak działa taka tokarka - zapraszamy do Zagrody Maziarskiej w Łosiu ;)

figura Jezusa Frasobliwego w kapliczce

Mieszkańcy oczywiście zajmowali się również hodowlą zwierząt, niemniej nie było to bardzo dochodowe. Jednak dawało na pewno więcej profitów niż rolnictwo na nieurodzajnych, górskich glebach..
Wieś miała swoją cerkiew. Co ciekawe, Przysłup należał do parafi unickiej w Uściu Gorlickim (wtenczas Wołoskim). Przyłączono go do niej w 1601 roku wraz z Kwiatoniem i Smerekowcem. Jednak już 64 lata później wieś przyłączono do parafii w Hańczowej. Pierwszą świątynię  wniesiono  już w XVI lub raczej - XVII wieku. Usadowiono ją jednak stosunkowo blisko kapryśnego potoku, co było przyczyną szybko postępującego niszczenia świątyni. By temu zaradzić, mieszkańcy w XVIII wieku postanowili obiekt przenieść wyżej. Jednak coś poszło "nie tak" i cerkiew uległa zniszczeniu. Wtedy zaradni, chociaż ubodzy Łemkowie postanowili odbudować świątynię. Tak to w 1756 roku (de facto w 1755) stanęła nowa, piękna cerkiew. Stoi ona do dziś, a napiszemy o niej nieco dalej. O pierwszej cerkwi nic właściwie nie wiadomo, milczą na jej temat źródła. Inicjatorem budowy "drugiej" cerkwi był ksiądz Bazyli Sembratowicz -  pierwszy ksiądz we wsi. Dziś trudno tą kwestię wyjaśnić. Tak czy owak, cerkiew ta jest jedną z najstarszych na Łemkowynie.


Jako właściciela wsi odnotowano w 1680 roku Jana Zborowskiego. Wioska była mała, rozwijała się powoli. W roku 1785 mieszkało tutaj 175 grekokatolików - Łemków.
Jej położenie na uboczu miało pewne korzyści dla mieszkańców. Omijały ją bowiem wielkie dziejowe zawieruchy. Niezbyt często zaglądali tutaj żołdacy maszerujący "od czasu do czasu" przez teren Beskidu Niskiego. Nawet czasy Konfederacji Barskiej nie są zbytnio z Przysłupiem związane - nie było to bowiem strategiczne, ważne miejsce. Ot, zwykła dolina, przez którą nie wiodły żadne ważne szlaki.
W roku 1881 roku w 37 domach naliczono 221 mieszkańców. Znajdował się tutaj dworski majątek, mależący do Franciszka Trzecieskiego. Liczył on 63 morgi. Swoje przydziały ziemi mieli również mieszkańcy, gospodarowali oni na: 352 morgach gruntów ornych, 29 morgach lasu, 90 morgach pastwisk i 201 morgach łąk i ogrodów. Przysłup był wtedy filią parafii w Nowicy.

na cmentarzu w Przysłupie

Tak na prawdę Przyłop zaznał smaku wojennego nieszczęścia w okresie Wielkiej Wojny. W okolicy bowiem toczono zacięte walki. Armia Carska i Austro - Węgierska zmagały się w krwawych bojach o przełęcz Małastowską i drogę na Węgry. Ciężkie walki co prawda nie dotknęły bezpośrednio wioski, jednak zaglądające tutaj oddziały wojskowe obydwu armii dawały się mieszkańcom we znaki. O tym, ze walki nad Przysłupiem były ciężkie, świadczy obecność dwóch cmentarzy wojennych na stokach Magury Małastowskiej, oraz trzeciego, ulokowanego na Przełęczy Małastowskiej.
 Najbliżej wsi znajduje się cmentarz nr 59. Projektował go Dusan Jurkovic. Jest to ciekawy przykład zastosowania kamienia, bez udziału elementów drewnianych czy metalowych. Wyróżnia to projekt, lubującego się w drewnie Jurkovica od pozostałych cmentarzy przez niego zaprojektowanych. Na tej nekropolii pochowano 60 żołnierzy armii Austro - Węgierskiej, m. in. z 40 IR, 56 I, 4 BH IR. Spoczywają tutaj Polacy, Ukraińcy, Czesi, Bośniacy... Oprócz tego pochowano tutaj także 20 żołnierzy armii rosyjskiej. Na grobach ulokowano kamienne stele, na których nie zdążono umieścić tabliczek z imionami poległych. Wyróżnia się tutaj kamienny krzyż wykonany z piaskowca, na modłę "łemkowską", bardzo zbliżony do tych spotykanych przy drogach czy na cmentarzach wiejskich. Postawiono go na grobie jednego z poległych, a ufundowała go już po wojnie jego rodzina. Cmentarz staraniem NGK Magurycz i Stowarzyszenia Nowica został kilka lat temu gruntownie odrestaurowany.


Kilkaset metrów wyżej znajduje się cmentarz nr 58. Na nim pochowano 60 (lub 64) żołnierzy Austro - Węgierskich, m. in. z 9IR, 10 IR czy 36 IR oraz 72 (lub 74) żołnierzy armii rosyjskiej m. in. ze 136 Swiżalskiego PP. Tutaj pomnik centralny jest wzniesiony z kamienia, ale krzyże na mogiłach są już drewniane.  Do niedawna obiekt był w tragicznym stanie. Prawdopodobnie od pioruna spłonął dreniany krzyż wieńczący pomnik, a krzyże na mogiłach spróchniały. Jednak od kilku lat remontują go wolontariusze skupieni wokół NGK "Magurycz" z Szymonem Modrzejewskim na czele. Dzięki nim cmentarz odzyskuje dawny blask. Zimą 2016 roku miejsce zberzczeszczono - na krzyżach i na pomniku centralnym pojawiły się wulgarne napisy, rysunki powstańczej "kotwiczki", swastyki i gwiazdy Dawida.. Prace remontowe będą kontynuowane, i niedługo pomnik zwieńczy, tak jak dawniej - drewniany, duży krzyż.
Trzeba tu dodać, że walki o pasmo Magury pochłonęły wiele istnień ludzkich. Nie każdy żołnierz poległy na tym terenie został złożony na cmentarzu wojennym. Podczas ekshumacji nie odnaleziono wielu grobów. Groby przecież powstawały sporadycznie - mogiły dla poległych sypali towarzysze broni, często blisko miejsca, gdzie daną osobę dosięgła kula lub odłamek, i oznaczali je na szybko skleconymi krzyżami czy kamiennymi obstawami. Takie "oznakowanie" szybko uległo zatarciu, a i pracujący przy tworzeniu cmentarzy nie byli na tyle dokładni, by odnaleźć wszystkie mogiły. Ponoć jeszcze kilkadziesiąt lat temu na stokach wędrujący nieprzetartymi szlakami turyści natrafiali na spróchniałe, prymitywne krzyże..

droga do cerkwi

W okresie międzywojennym żyło tutaj tylko 196 Rusnaków (Łemków). Mieszkańcy dorabiali, uprawiając len. Sprzedawali jednak tylko przędzę, nie zaś gotowe produkty (np. do Smerekowca). Postęp docierał tu bardzo powoli. Nawet komasację gruntów zaczęto później niż gdzie indziej, bo dopiero podczas okupacji, w 1944 roku - jednak nie udało się tego zakończyć przed nadejściem Armii Czerwonej.
Dalsze dzieje były podobne jak na terenie całego Beskidu Niskiego. W 1945 roku część mieszkańców wyjechała na Ukrainę Radziecką. Jednak przed 1947 rokiem wielu z nich wróciło. Nie mogli jednak cieszyć się spokojem długo, bo w ramach Akcji "Wisła" wysiedlono wszystkich mieszkańców, którzy pozostali - a była ich koło setka.
Ich miejsce zastępowali Polscy osadnicy, jednak po 1956 roku, kiedy autochtoni zaczęli powracać na swoje ziemie, chętnie wyjeżdżali stąd, zapewne nie radząc sobie w trudnym, nieurodzajnym terenie.


cerkiew p. w. Św. Michała
Do dziś przetrwało tutaj kilkanaście chyż łemkowskich. Niestety, obok nich stają coraz częściej paskudne "dacze" wielkomiejskich "osadników". Nijak nie pasują one do krajobrazu i ducha wsi. Nikt też nie stara się ich dopasować, nie interesuje się tym ani administracja gminy, ani powiatu... Postawiono widocznie na turystykę "po trupach". Prawdopodobnie za kilka, kilkanaście lat Przysłup już nie będzie tak piękny jak dzisiaj... Wielka szkoda, że zabija się tutaj ducha czasu...

Niewątpliwą pamiątką i ozdobą wsi jest cerkiew. Nosi ona wezwanie św. Michała. Powstała w 1756 roku, jednak przebudowano ją solidnie w 1894 roku. Wtedy to dach namiotowy zastąpiono kalenicowy, a gonty - blachą. Oprócz tego poszerzono babiniec, "równając" go szerokością z nawą. Kolejny remont miał miejsce w początkach XX wieku. Wtedy też wykonano polichromię  (za pieniądze nadesłane z Ameryki). Warto dodać, że jest to jedna z najstarszych cerkwi zarówno na B. Niskim, jak też i na całej Łemkowynie. Pierwszy raz jej istnienie potwierdzają dokumenty z wizytacji z 1761 roku ("Ecclesia Parochialis Prislopensis...")Wewnątrz znajduje się XVIII - wieczny ikonostas, ale pochodzi on z innej świątyni. Po wysiedleniach obiekt niszczał, stosunkowo rzadko użytkowany przez kościół rzymskokatolicki. Przed zniszczeniem uratowali cerkiew studenci, turyści i społecznicy(m. in. Zofia Szanter - historyk sztuki). Prace remontowe prowadzono w latach 70. i 80. Od roku 1991 we wsi istnieje parafia greckokatolicka, zarządzająca obiektem. Ikonostas pochodzi być może z Izb, a trafił on tutaj w latach 80. XIX wieku. Jako jedyna w tym regionie, cerkiew bowiem nie posiadała ikonostasu "z prawdziwego zdarzenia". Ikonostas poddano w pierwszych latach XXI wieku renowacji, jednak nie był to najlepszy pomysł. Podczas prac "zniknęły" zabytkowe zawiasy od carskich wrót, zniszczono też złocenie wrót. Oprócz tego przemalowano kilka ikon... Cóż, nie każda konserwacja jest konserwacją, trzeba to robić fachowo i z głową...

przy cerkwi
cmentarz nad cerkwią
Nad cerkwią znajduje się cmentarz, na którym można znaleźć kilkanaście zabytkowych nagrobków. Wykonali je zapewne kamieniarze z Bartnego, słynni na całą okolicę.


Wędrując drogą od strony Przełęczy Małastowskiej do Nowicy spotkacie dwie kapliczki. Jedna z nich to kapliczka wnękowa z XIX wieku, z figurą Chrystusa Frasobliwego w środku. Druga zaś, kapliczka domkowa =, ma w środku niewielki ołtarz. Remontowano ja w 2008 roku.

Polecamy to miejsce osobom lubiącym ciszę, przyrodę, spacery i - rowery. Przez wiś prowadzi droga asfaltowa do Nowicy, a dalej - już polna - do  Leszczyn i Kunkowej, a stamtąd znów asfaltowa aż do Uścia Gorlickiego. Dobra trasa i na spacer, i na rower. Nad wsią natomiast, przez pasmo Polany, wiedzie żółty szlak rowerowy od Uścia przez Oderne do Przełęczy Małastowskiej. Malownicza trasa, zdecydowanie godna polecenia. Na szczęście więcej szlaków tutaj nie ma. Najwygodniej jest iść z Magury Małastowskiej i później leśnymi drogami, na przełaj przez las, zejść do Przysłupia. Można w ten sposób np. podziwiać widok na dolinę potoku, cerkiew i kwintesencję Beskidu.

pomnik centralny cmentarza nr 59

na cmentarzu wojennym nr 58 


My Przysłup odwiedziliśmy dwukrotnie. Pierwszy raz w gorące lato 2014 roku chyba. Wtedy to szliśmy z Magury Małastowskiej do Przysłupa właśnie. Było słonecznie i gorąco. Piękna pogoda zachęcała do spaceru. Wtedy to pierwszy raz podeszliśmy pod cerkiew. Blacha błyszczała pięknie w słońcu, zachęcając do odwiedzin. Bardzo podobał się nam klimat wsi - typowa, spokojna, beskidzka wieś, piękne chyże przy drodze, ludzie pracujący na polach... Ot, nie często już się takie rzeczy ogląda...
Drugi raz odwiedziliśmy to miejsce również latem, ale w 2015 roku. Wtedy jednak nie zatrzymaliśmy się tu długo - pędziliśmy przez Nowicę i Leszczyny do Uścia, a zachęcał nas do szybkiego marszu deszcz depczący nam po piętach (nota bene dopadł nas za Nowicą). Przemknęliśmy z żalem przez uroczy Przysłup. Jednak za każdym razem nawiedzaliśmy cmentarze wojenne na stokach Magury. Zawsze też wspominamy z uśmiechem południową "sjestę" pośród drzew nad potokiem..

Na dzisiaj to tyle, mamy nadzieję że wpis się Wam spodobał. I że zajrzycie kiedyś do tego urokliwego zakątka.

Pozdrawiamy - i do zobaczenia na szlaku!

Do zobaczenia!





Źródła informacji:
Gajur J., 2006, Łemkowskie Magury.
Luboński P., 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej.
Szanter Z., 2013, Z przeszłości Łemkowszczyzny. Dzieje Przysłopia i Nowicy.
www.usciegorlickie.pl
*Bardzo dziękujemy za pomoc p. Reinie ze Społecznego Archiwum Nowica-Przysłup

12 komentarzy:

  1. Byłam tam, potwierdzam piękno tej ziemi. Dziękuję za wspaniałą relację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiamy,

      miło, że materiał Ci się podobał ;)
      Jesteś szczęsliwą osobą, bo widziałaś te wspaniałe miejsce.. ;)

      Usuń
  2. Ciekawy artykuł z przyjemnością przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięukujemy i pozdrawiamy serdecznie!

      Usuń
  3. Bardzo malownicze okolice. Podoba mi się cerkiew i kapliczka wnękowa z Jezusem Frasobliwym. Ciekawie byłoby to wszystko zobaczyć osobiście.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj za kapliczką już stoi nowy, murowano dom, i niestety kapliczka ma "brzydkie tło". A jest to chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapliczek w BN..
      Pozdrawiamy serdecznie ;)

      Usuń
  4. Świetny materiał krajoznawczy!
    Do zobacenia na szlaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby!
      A jak poszedł konkurs z przewodnikiem ? ;)

      Usuń
  5. Macie rację , w okolicach Nowicy i Przysłupia napotkaliśmy jedne z ładniejszych widoków w Beskidzie Niskim :) Mimo że widoczność rewelacyjna nie była ... Na działce na której stoi stara kapliczka z Jezusem Frasobliwym stoi sobie teraz nowy , okazały dom... Miejmy nadzieję że właściciel zadba o kapliczkę bo trochę z niej tynk odpada . A w te strony na pewno wrócimy jeszcze bo do Leszczyn chcielibyśmy się wybrać z Nowicy tą starą drogą :) POzdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My szliśmy tą drogą - w potworną ulewę. Polecamy spacer w ładną pogodę, bo trzeba solidnie skakać po potokach - chyba nawet wiecej niż w Nieznajowej :D

      A dom też już widzieliśmy podczas drugich odwiedzin wsi, trochę szkoda że Przysłup traci swój kultowy charakter..
      Pozdrawiamy i dziękujemy ;)

      Usuń
  6. Cudowne okolice. Kto raz tam zagości, będzie czekał na kolejną okazję do pojawienia się w tym miejscu. Mało tego, zakocha się w tym regionie po uszy. Jaka piękna kapliczka z Jezuskiem Frasobliwym, nie mogę oderwać od niej wzroku. Wspaniała relacja, jak zwykle świetnie opracowana.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo ;)

      Za tą kapliczką stoi już murowany, niezbyt pasujący do otoczenia dom..
      Ale krajobrazy wciąż tutaj zachwycają! ;)

      Pozdrawiamy! ;)

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!