Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Ponieważ od dłuższego czasu jesteśmy zalewani masowo wielojęzycznym spamem w komentarzach, i Wasze wiadomości musimy z trudem wyłuskiwać, zawieszamy możliwość komentowania postów. Z braku czasu nie jesteśmy w stanie na bieżąco tego monitorować. Zawsze, w każdej sprawie możecie napisać do nas wiadomość e-mail bądź na fb. Dziękujemy, że jesteście z nami! :)

niedziela, 2 grudnia 2018

Tajemnicza Chryszczata

Witajcie!

Ostatnio wspólnie dużo spacerowaliśmy po wsiach (istniejących jak również tych obecnych tylko na mapie) naszego ukochanego Beskidu Niskiego. Wspólnie "zdobyliśmy" kilka szczytów, również na Beskidzie Niskim. Dzisiaj więc, tak dla odmiany, zabieramy Was na wschodni skraj Łemkowyny. Wspólnie wdrapiemy się na Chryszczatą. A ci z Was, którzy się na to nie zdecydują, mogą sobie poczytać dlatego warto tam wejść.

Na szczycie...

Chryszczata (997 m n. p. m.) jest częścią Wielkiego Działu, zwanego też Wysokim Działem. Jest to jeden z jego wyższych szczytów, a mierzy tyle, co "Królowa" Beskidu Niskiego, czyli Lackowa. Warto na wstępie dodać, że Wielki Dział rozdziela osadnictwo łemkowskie i bojkowskie. A właściwie rozdzielało - po oby stronach pasma można było zauważyć dość znaczne różnice kulturalne (np. ubiór, budownictwo sakralne) i lingwistyczne. Na Wielkim Dziale oparł granicę między Łemkami i Bojkami nasz największy badacz tychże kultur  prof. R. Reinfuss.
Chryszczata jest górą bardzo ciekawą, szczególnie dla tak zatwardziałych beskidników jak my. Rzadko bowiem zapuszczamy się w Bieszczady, i wizyta na Chryszczatej zrobiła na nas wielkie wrażenie. Już sama rzeźba terenu jest odmienna. Tutejsze góry wydają się "surowsze" niż te w Beskidzie Niskim. Zresztą co nieco o geologii wspomnimy za chwilę.

Jeśli szukacie pięknych widoków, to na Chryszczatej... ich nie ma. Góra niemal całkowicie porosła lasem, jedynie w niższych partiach, gdzie znajdują się niewielkie polany można coś niecoś zobaczyć. Ale niewiele. Nie ma tu słynnych połonin, tak utożsamianych z Bieszczadami. Za to jest piękny, bujny las, porastający stoki tej groźnej góry. Jeśli ruszycie z Duszatyna (idąc czerwonym GSB) to początkowo będzie prosto lub lekko pod górę. I raczej mokro. Nawet w okresie suszy można się było ubłocić. Początkowo też towarzyszył nam głównie las iglasty, sadzony ręką ludzką, i spore sągi drewna. Tak, tutaj pozyskuje się duże ilości tego surowca. Ale im dalej, tym ciekawiej. O jeziorkach w Duszatynie już raz wspominaliśmy tutaj, dlatego też ograniczymy się teraz tylko do kilku zdań.
Na Chryszczatej właściwie las nie odstąpi Was na krok



Jeziorka są dość młode, liczą bowiem nieco ponad 110 lat temu. Za datę ich powstania można uznać 13 kwietnia 1907 roku. Wtedy to bowiem miało miejsce potężne osunięcie ziemne ze stoków Chryszczatej. Mieszkający wtenczas w Duszatynie Rusini uciekali w popłochu z domów, myśląc że to koniec świata. Towarzyszący lawinie huk był ponoć okropny i słyszany daleko.. A było to skutkiem obfitych deszczy. Spływająca ziemia i luźne masy skalne przegrodziły koryto potoku Olchowatego, tamując upływ wody. Powstały wtenczas 3 jeziorka i kilka mniejszych oczek wodnych. Do dzisiaj przetrwały tylko 2 jeziorka, i to zmniejszone o połowę w porównaniu do ich powierzchni z lat 20 XX wieku. W 1957 roku objęto je ochroną - utworzono tutaj Rezerwat Przyrody "Zwiezło".

Chryszczata to góra bogata w historię. Oprócz wspomnianych wyżej zdarzeń, które dały początek słynnym jeziorkom, miały tu miejsce i inne zdarzenia. Wielka Wojna w tym rejonie została na długo zapamiętana. Na stokach Chryszczatej toczono zacięte walki, szczególnie zimą 1914/15. Zmagania te pochłonęły tysiące istnień ludzkich. Poległych bądź zmarłych w wyniku chorób czy też klimatu chowano "na miejscu", na prowizorycznych cmentarzach. Niewiele tych cmentarzy tak na prawdę zlokalizowano po zakończeniu walk. Do dzisiaj tysiące poległych skrywają stoki góry, i co jakiś czas "zwracają" kolejne szczątki. Natrafiają na nie zazwyczaj "poszukiwacze skarbów". Ci bardziej uczciwi w miejscu znalezienia zwłok stawiają krzyże, niekiedy z tabliczkami. Takich pojedynczych mogił i polowych cmentarzy zlokalizowano dotychczas na Chryszczatej i okolicznych wzniesieniach wiele. Jeden z takich cmentarzy miniecie, idąc szlakiem czerwonym od jeziorek na szczyt góry. Odważniejsi i doświadczeni wędrowcy mogą pokusić się o poszukanie innych miejsc spoczynku na stokach Chryszczatej.

Nad jednym z jeziorek

Cmentarz z okresu 1WŚ zlokalizowany przy szlaku czerwonym

Oprócz cmentarzy i samotnych mogił znajdziecie tutaj pozostałości umocnień ziemnych. Tych tu nie brakuje, i dla fanów militariów będzie to prawdziwa gratka.
Przede wszystkim są tutaj umocnienia ziemne z okresu I Wojny Światowej. Walki rosyjsko - austriackie były tutaj zacięte, i front długo się tu utrzymywał. Po przejściu frontu miejsce armii carskiej i austriackiej zajęli po zakończeniu Wielkiej Wojny żołnierze Polscy. Byli to legioniści, przygotowujący pozycje do obrony przed Armią Halicką - oddziałami powstającego państwa Ukraińskiego, roszczącego sobie prawa do tych ziem. Do walk na szczęście nie doszło, chociaż i sama okoliczna ludność była jak najbardziej "za" przyłączeniem wschodniej Łemkowyny do Ukrainy (ZURL). Walk nie było, ale umocnienia pozostały. Ale to nie koniec militarnej roli góry. Na jej stokach np. ukrywali się w 1944 roku partyzanci z polsko - radzieckiego oddziału partyzanckiego, dowodzonego przez kpt. Mikołaja Kunickiego. Oddział ten dokonał niebywałego czynu, bowiem przeprowadził stokami góry kilkanaście polskich rodzin uchodzących przez bandami UPA. Dodać należy, że partyzanci przeprowadzili ludzi przez 2 linie niemieckiej obrony! Oprócz tego w rejonie masywu Chryszczatej partyzanci (polscy i radzieccy) w lecie 1944 roku wielokrotnie atakowali mniejsze oddziały niemieckie oraz wspierających ich Węgrów. Kolejnymi "lokatorami" stali się banderowcy. W latach 1945 - 47 Chryszczata była bazą wypadową dla sotni "Chrina" i "Stiacha". Na stokach Chryszczatej zlokalizowano m. in. szpital polowy, w którym leczono rannych striłców. Rejony te oczyszczono z UPA dopiero siłami 34 pp WP, wówczas to m. in. zniszczony (wraz ze znajdującymi się tam ludźmi) został wspomniany szpital - do dziś nie wyjaśniono czy obiekt wysadził personel, czy też żołnierze polscy.
Ciekawostką jest fakt, że w 2008 roku na stokach Chryszczatej został wzniesiony pomnik, mający uczcić pamięć poległych w obronie szpitala. Składał się on z betonowego pomnika i 7 metalowych krzyży otaczających obiekt. Inwestora nie ustalono, a władze wojewódzkie nakazały rozebrać "samowolę budowlaną" ALP. W roku 2009 obiekt zniszczyli "nieznani sprawcy". Wywołało to spore kontrowersje na Ukrainie. Co prawda i My w żaden sposób nie pochwalamy działań UPA, niemniej akurat ten pomnik chyba nie był bardzo uderzający - w gruncie rzeczy stał blisko lokalizacji owego wysadzonego szpitala, upamiętniał walkę w jego obronie nie zaś poczynania formacji na terenie Polskich wsi. Ale to oczywiście nasze zdanie.

Potok Olchowaty


Idąc czerwonym szlakiem można obserwować ślady po wielkim osuwisku z początku XX wieku


Ale i sam szczyt ma swoje ciekawostki. Stoi na nim np. wysoki betonowy obelisk. Była to kiedyś wieża geodezyjna, służąca dawniej m. in. kartografom. Na owym betonowym słupie niegdyś ulokowana była wieża, ale do dzisiejszych czasów nie przetrwała.

Stoki Chryszczatej, porosłe lasem, są domem dla wielu gatunków zwierząt. Spotkać tu można np. wilka, żubra, niedźwiedzia czy jelenia. My spotkaliśmy tylko.. odchody żubra. Cóż, lepszy rydz niż nic jak to mówią...

Wspomniane wcześniej osuwisko i powstałe jeziorka od samego początku przyciągały tu rzesze turystów. Już około 1935 roku PTT o. Lwów wytyczyło niebieski szlak pieszy z Duszatyna na Chryszczatą, a w leśniczówce w Duszatynie zorganizowano schronisko turystyczne.

Parę obiecanych słów o geologii. Otóż Chryszczata (jak i całe Zewnętrzne Karpaty wschodnie i zachodnie)  w dużej mierze zbudowana jest z tzw. fliszu karpackiego, czyli naprzemianległych warstw twardego piaskowca i łupków. Właśnie owe łupki stanowią problem, i są przyczyną dość częstych na terenie Karpat osuwisk. Suchy łupek jest stabilny, jednak nasączony wodą staje się śliski i ciężki. I bardzo podatny na przemieszczanie. To właśnie ulewne deszcze z jesieni 1906 roku oraz roztopy i wiosenne deszcze roku 1907 doprowadziły do kataklizmu.

Góra, chociaż ma strome stoki, męczy mniej niż "Królowa" Beskidu Niskiego. Ale po deszczu wejście na nią jest również męczące.
Sama góra zasłynęła chyba najbardziej z książek poświęconych walkom polsko-ukraińskim w Bieszczadach. Raczej ponura to sława.

Inną ciekawostką jest nazwa góry. Właściwie istnieją dwie wersje. Pierwsza mówi, że nazwa pochodzi od łemkowskiej nazwy czworolistu pospolitego - chreszczate zilie. Druga zaś mówi, że nazwa pochodzi od skrzyżowania dróg, czyli wschodniego słowa chrest - krzyż.

Warto też poznać kilka ciekawych legend związanych z powstaniem jeziorek i osuwiskiem (Zwiezłem). Niektóre na prawdę w ciekawy sposób tłumaczą powstanie jeziorek. Kiedyś je Wam przybliżymy..

Piechurzy się ucieszą - na szczycie Chryszczatej jest węzeł szlaków. Krzyżują się tutaj czerwony GSB, zielony szlak do Bystrego i niebieski szlak prowadzący przez Suliłę aż do Sanoka. Na szczycie jest też drewniany wiatrochron, stolik, ławeczki..

Z naszej strony dzisiaj tyle. Mamy nadzieję, że wpis się Wam spodobał. Zapraszamy do lektury innych artykułów na naszym skromnym blogu.

Pozdrawiamy!





Źródła inf.:

Figiel N., Klimek P., 2011, Bieszczady. Beskid Niski

Kłos St., 20010, Krajobrazy nieistniejących wsi. Roztocze, Pogórze Przemyskie, Bieszczady, Beskid Niski
Orłowski E., 2017, Jeziorka Duszatyńskie i osuwisko "Zwiezło" pod Chryszczatą



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.