Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorlice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gorlice. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 kwietnia 2018

Skrajem Beskidu Niskiego - Ropica Polska

Witajcie!

Dzisiaj zabieramy Was na krótki spacer po bardzo ciekawej miejscowości. Dobry punkt wypadowy, kilka punktów widokowych, a i dla mniej aktywnych też coś się znajdzie. Zapraszamy na spacer po Ropicy Polskiej

Wieś leży w dolinie rzeki Ropy, na mocno zurbanizowanym obszarze. Wpływ na to ma na pewno bliskość Gorlic - miasta powiatowego. Ropica Polska bezpośrednio graniczy z Gorlicami częściowo od północy i wschodu. Od wschodu sięga również do Siar. Granicę południową wieś opiera o Szymbark, a zachodnią - o Bystrą. Zabudowa ciągnie się zarówno w szerokiej dolinie rzeki, jak też i na stokach okolicznych wzgórz. Przez wieś przebiega DK 28.

Trochę historii na początek:

Ropica Polska to jedna z najstarszych miejscowości w okolicy. Jest na pewno starsza od samych Gorlic, a jej początki sięgają prawdopodobnie wieku XIII. Jednak  wzmianki o niej w dokumentach  pochodzą dopiero z 1404 roku. Jej historia była mocno związana z dziejami Gorlic. Tędy bowiem wiodły szlaki handlowe, przemieszczali się kupcy i wędrowcy. Trudno cokolwiek powiedzieć o tym okresie. Jednym z właścicieli wsi był Dersław Karwacjan - słynny założyciel Gorlic.

Cerkiew Prawosławna w Gorlicach - widok z kładki na Ropie w Ropicy Polskiej

a nad rzeką ładne pola, ładne łąki...

Wiek XVII i XVIII to czasy m. in. Potopu szwedzkiego, zajęcia Galicji przez Austrię - wieś zapewne w tych czasach ponosiła straty materialne.
Więcej wiadomo natomiast o wieku XIX. Na granicy z Gorlicami, na stokach wzgórza Magdalena odkryto znaczne złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Przemysł naftowy przetrwał tutaj do pierwszego dziesięciolecia XXI wieku. Jeszcze w 2010 roku można było szwędać się obok licznych kiwonów i innych urządzeń związanych z naftownictwem. Dzisiaj tam, gdzie stały kiwony, pozostały zapieczętowane rury.. Szkoda bardzo, bo tak wrosły w krajobraz. Jednak nie wszystko jest stracone - bowiem na Magdalenie otwarto Skansen Przemysłu Naftowego - stworzył go ostatni dyrektor tutejszej kopalni ropy naftowej. Można m.in. wejść na wieżę wiertniczą i zobaczyć z niej piękną panoramę Beskidu Niskiego czy też "popracować" w kuźni. Skansen znajduje się co prawda w granicach Gorlic (ul. Lipowa), niemniej trudno nie wiązać go z historią samej Ropicy Polskiej.

Wieś zamieszkiwali Polacy - w odróżnieniu od drugiej Ropicy Ruskiej (dziś Górnej), zamieszkiwanej przez Łemków. Co ciekawe, wieś nie była samodzielną parafią, a kościół wzniesiono tutaj dopiero w latach 90 XX wieku. Wcześniej mieszkańcy uczęszczali na nabożeństwa do gorlickiej fary czyli kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny.
Ropica Polska znana jest z figury Świętej Barbary, stojącej przy DK28. Sama figura pochodzi z XVIII wieku i pierwotnie znajdowała się w Gorlicach, w zewnętrznej wnęce kościoła Narodzenia NMP. Gdy w XIX wieku Gorlice ucierpiały w wyniku pożaru, figurę najpierw stanęła obok świątyni, a potem została przeniesiona do Ropicy Polskiej, jako dar mieszkańców Gorlic. Ustawiono ją na cokole, ufundowanym w 1888 przez Marię i Michała Nowaków. Przy niej rosną dwa stare jesiony, bardzo okazałe i z daleka rzucające się w oczy.  Święta Barbara to patronka górników, kamieniarzy i geologów, więc bardzo pasuje do "karpackiego" klimatu.

XIX - wieczna kapliczka

Figura Św. Barbary

W Ropicy Polskiej co najmniej od XIX wieku działała też szkoła. Najstarszy dokument to potwierdzający pochodzi z 1898 roku. Nowy budynek szkoły wzniesiono w 1905 roku, został on w 1915 roku uszkodzony podczas działań wojennych. Na początku XX wieku właścicielem wsi i pobliskiego dworu (obecnie Nowodworze w Gorlicach) był Władysław Płocki.

Wielka Wojna przyszła tutaj już w 1914 roku. Mieszkańcy Ropicy Polskiej byli świadkami zniszczenia sąsiednich Gorlic. Sami również poważnie ucierpieli w toku działań. Wiele budynków było zniszczonych. Przez Ropicę Polską uderzały na Gorlice wojska Państw Osi. Pamiątką po tych wydarzeniach jest zlokalizowany kilkaset metrów od głównej drogi i kościoła cmentarz wojenny, noszący numer 86. Spoczywa tu łącznie 69 żołnierzy: 8 z armii rosyjskiej i 61 z armii austro - węgierskiej. Wśród poległych znajdują się również Polacy służący w armii cesarskiej. Pochowano tu zarówno poległych podczas bitwy z 2 maja 1915 roku, jak też i zmarłych w 1914 roku. Cmentarz zaprojektował Hans Mayr. Obiekt ma postać prostokąta z dużym ryzalitem osiowym od strony północnej. Pomnik stanowi masywny, betonowy krzyż. Całość otacza gruby, betonowy mur.

Jeśli chodzi o inne zabytki, to przy drodze krajowej stoi też kapliczka domkowa z XIX wieku, chociaż wyremontowano ją "nowocześnie" i zatraciła trochę swój urok.

Widok na Skansen Naftowy z Magdaleny

A tu spojrzenie na stoki wzgórz po drugiej stronie Ropy

Nie ma tutaj zbyt wielu zabytków. Myli się jednak ten, kto uważa tą wieś za niegodną uwagi. Ropica Polska ma inne "skarby" - liczne miejsca widokowe i rzekę Ropę. Co do miejsc widokowych to ich tu nie brakuje. Kilka z nich terytorialnie znajduje się w Gorlicach lecz dla mieszkańców Magdaleny to dosłownie "rzut beretem". Jedno z tych miejsc znajdziecie na stokach Magdaleny i Góry Zamkowej. Mamy tu na myśli Gorlicką Golgotę - można tam podziwiać zarówno Gorlice, jak też i dolinę rzeki Ropy oraz panoramy Beskidu Niskiego. Ładne widoki można podziwiać również z  terenu Skansenu, oraz z drogi prowadzącej do przysiółka Magdalena od strony Gorlic. Następny punkt widokowy znajduje się na terenie wsi przy Krzyżu Milenijnym. Jest on na zachodnim stoku wzgórza Wierzchowina, przy granicach lasu Piorunówka. Stamtąd mamy na prawdę piękny widok na Gorlice - całe miasto jak na dłoni! Zobaczyć można każdy charakterystyczny dla miasta budynek. Można tam podjechać rowerem lub samochodem, ale polecamy też spacer.
Fragment Gorlic, widziany spod Krzyża Milenijnego


Kolejnym ważnym miejscem jest rzeka Ropa. W wielu miejscach jej brzegi są stosunkowo płaskie, trochę kamieniste, trochę porosłe trawą - miejsce idealne na niedzielne lub popołudniowe lenistwo. Wiele godzin spędziliśmy tutaj w czasach licealnych. Dotrzeć tu można na wiele sposobów, jednak trzeba brać pod uwagę to, że tylko na Zawodziu jest most kołowy - wjeżdżając z drugiej strony, mamy do dyspozycji tylko kładkę w Ropicy Polskiej. Sama rzeka jest niejako naturalną granicą między częściami wioski. Mieszkańcy przysiółka Magdalena czują się bardziej związani z Gorlicami niż z pozostałą częścią swojej wioski. Dzieci tam mieszkające uczęszczają do szkoły w mieście, a wierni chodzą do pobliskiego kościoła.Być może gdyby kładka była dopuszczona do ruchu samochodów sytuacja wyglądałaby inaczej, ale może to i lepiej :). Kilka lat temu po wschodniej stronie rzeki wytyczono ścieżkę rowerową z Gorlic przez Ropicę do Szymbarku. Jest bardzo popularna, chyba czasem aż za bardzo.. Na rzece w sezonie królują Panowie z wędkami, cierpliwie czekający na swoje "ofiary". Tutaj też są lasy i łąki, pozwalające na odetchnięcie od miejskiego zgiełku.

Krzyż Milenijny



Mieszkańcy Gorlic bardzo cenią sobie te miejsca, mogą tu bowiem spokojnie wypocząć, zabrać dzieci itd.
Dawniej należało do Ropicy Polskiej także tzw. Nowodworze - obecnie ulica Nowodworze w Gorlicach. Był tutaj dwór z parkiem dworskim - park przetrwał do dziś, i cieszy oczy wysokimi, starymi drzewami. Stąd pochodził Marian Zgóniak (1924-2007) - żołnierz ZWZ-AK, więzień obozów koncentracyjnych Auschwitz, Gross-Rosen i Buchenwald, historyk i autor ponad 300 publikacji. Jak wyglądał dwór można zobaczyć np. tutaj.

Cmentarz wojenny nr 86


Właściwie to tyle z naszej strony. Mimo że nie ma tu szlaków pieszych, przez wioskę biegnie hałaśliwa droga krajowa i spotkać tu można niekiedy tłumy ludzi, to polecamy Wam gorąco to miejsce. Zobaczycie nieco zabytków (cmentarz, słynna Św. Barbara) to oprócz tego macie szansę spojrzeć na Gorlice i Beskid Niski z innej perspektywy - co może być ciekawym wstępem do wędrówki po tej magicznej krainie. Dodatkowo są tu agroturystyki, przygodne plaże gdzie można odpocząć a nawet się trochę poopalać. Ropica Polska też jest niezłym punktem wypadowym - bocznymi drogami można dotrzeć do wielu miejsc, dojść do szlaków.. Możliwości jest na prawdę wiele.

Ogólnie Ropica Polska nastawiona jest na "rozbudowę" i urbanizację - obecnie mieszka tu ponad 2 tysiące osób (w 2013 r. było ich 2060), co spowodowane jest bezpośrednim sąsiedztwem Gorlic. Warto dodać na koniec, że w latach 1946-1990 wieś miała zmienioną nazwę - była to Ropica Dolna. Taka nazwa znajduje się nawet do dnia dzisiejszego na transformatorze. Inną ciekawostką jest pochodzenie nazwy jednego z przysiółków, Taborówki - nazwa pochodzi ponoć od Cyganów, dawniej licznie ten teren zamieszkujących, a właściwie od ich taborów.



Dziękujemy Wam za odwiedziny, mamy nadzieję, że wpis się podobał.


Pozdrawiamy!





Źródła inf.:

www.audiohistoria.pl
www.genealogia.okiem.pl
www.gmina.gorlice.pl
www.zsropicapolska.pl
www.widokowki.gorlice.pl


niedziela, 21 maja 2017

Cmentarze Wielkiej Wojny w Beskidzie Niskim

Witajcie!

Dzisiaj chcemy Wam coś niecoś powiedzieć o cmentarzach wojennych, na których spoczywają polegli w walkach w latach 1914-1915.  Cmentarze te są ważnym elementem krajobrazu Beskidu Niskiego, i chyba nikt nie wyobraża sobie teraz wędrówek po tych terenach bez napotkania chociażby jednej nekropolii. A ponieważ sami bardzo lubimy odwiedzać te miejsca, postanowiliśmy coś niecoś o nich wspomnieć.

Miłej lektury!


Podziwiamy piękno cmentarzy - wspaniałe detale architektoniczne, snycerskie wykończenia krzyży nagrobnych, fantazyjne kształty przypominające reduty czy też lokalizację, często z dala od siedzib ludzkich... Zastanawialiście się skąd one się wzięły?

Ożenna. Cmentarz wojenny nr 1

Powstały tutaj za sprawą przede wszystkim ciężkich walk toczonych tutaj w latach 1914 - 1915. Początkowo ścierały się tutaj oddziały Austro - Węgier i Rosji, później dołączyły również jednostki niemieckie. Walki, choroby, klimat - za sprawą wielu czynników śmierć znalazło tutaj wielu żołnierzy wszystkich walczących armii. W samym tylko Oddziale Grobów Wojennych w Krakowie ekshumowano około 70 tys poległych! Z tego duża część spoczywa na obszarze Beskidu Niskiego.

Po wielkim zwycięstwie pod Gorlicami, władze austriackie postanowiły uczcić wiktorię poprzez budowę pięknych cmentarzy wojskowych. Żołnierze mieli być godnie pochowani bez względu na narodowość, wyznanie czy przynależność armijną. Galicja Zachodnia miała stać się jakby pomnikiem, symbolem zwycięstwa.  Podobne założenia miano zrealizować też na Wołyniu, w Serbii, Karpatach Wschodnich czy Dolomitach Włoskich. Plany postanowiono szybko realizować.
Już 3 listopada 1915 roku w austriackim Ministerstwie Wojny utworzono Wydział Grobów Wojennych (niem. Kriegsgraber Abteilung). Wydział ten miał swoje oddziały terenowe, przypisane  do dowództw poszczególnych korpusów armii (z okresu pokojowego).
Na terenie Beskidu Niskiego graniczyły dwa Oddziały Grobów Wojennych: Kraków (Galicja Zachodnia) i Przemyśl (Galicja Środkowa).

Każdy z oddziałów był skomplikowaną, właściwie samodzielną jednostką. Zatrudniano tutaj zarówno żołnierzy armii austro - węgierskiej, jak też i jeńców rosyjskich oraz włoskich - np. kamieniarzy. W skład oddziału, liczącego ogólnie około 3 tysiące ludzi, wchodzili rzemieślnicy (kamieniarze, cieśle), ogrodnicy, architekci, fotografowie, malarze, i przedstawiciele wielu innych specjalności. Poniżej przedstawiamy tabelę, na której rozrysowano podział Krakowskiego Oddziału Grobów Wojennych.

/źródło: pl.wikipedia.org, autorzy: Marek Widurek i Marus/

 Oddziały zostały podzielone na Okręgi Cmentarne - na czele każdego okręgu stał oficer z wykształceniem inżynieryjnym lub artystycznym. W Oddziale krakowskim było jedenaście okręgów:
I - Żmigród
II - Jasło
III - Gorlice
IV - Łużna
V - Pilzno
VI - Tarnów
VII - Dąbrowa
VIII - Brzesko
IX - Bochnia
X- Limanowa
XI - Kraków

W tekście będziemy omawiać właściwie tylko Oddział krakowski, bo właściwie tylko ten zdołał zrealizować w dużej mierze swoje założenia.

Każdy element, detal był starannie przemyślany. Cmentarze często lokowano na trudno dostępnych wzgórzach - przed budową samej nekropolii często należało najpierw zaprojektować i zbudować samą drogę. Potem starannie projektowano cmentarz z uwzględnieniem każdego detalu. Pracowało tutaj wielu projektantów, dlatego też nie ma właściwie dwóch takich samych cmentarzy. To jest o tyle ciekawe, że w w sumie w 11 okręgach jest ponad 400 cmentarzy. Różnorodność jest tu wiec ogromna, Nas interesować będą Okręgi I, oraz częściowo II i III.
Bednarka, cmentarz nr 84. Mogiła żołnierzy rosyjskich. 
Cmentarze budowano zarówno na wzgórzach, jak też i na otwartych polanach, przy cmentarzach wiejskich i miejskich, czasem też pośród pól. Dojście do cmentarzy znakowano betonowymi tablicami informacyjnymi, m. in. nanoszono na nie numer cmentarza - wiele z nich przetrwało do dziś. Starano się też cmentarze w miarę możliwości zakładać blisko miejsc bitew i potyczek, w których zginęli pochowani żołnierze. Zapewne nie tylko chodziło tu o wydźwięk historyczny i duchowy, ale również o względy logistyczne i sanitarne - w czasie walk poległych chowano prowizorycznie "na miejscu", często tam gdzie zginęli. Przenoszenie zaś dużej ilości ciał (dodać należy rozkładających się) mogło grozić nawet wybuchem epidemii, z czego zapewne zdawano sobie sprawę. Wykorzystywano więc powstałe już prowizoryczne cmentarze, odpowiednio je przebudowując. Zmarłych starano się też upamiętnić imieniem i nazwiskiem, - dzięki ekshumacjom udało się ustalić tożsamość około 43 tys poległych. Znane są nazwiska głównie żołnierzy armii austro - węgierskiej i niemieckiej. Rosyjscy żołnierze rzadko posiadali nieśmiertelniki, i w większości nie udało się ustalić ich tożsamości.
Desznica. Cmentarz wojenny nr 7.
Prace prowadzono w czasie trwania wojny, co wiązało się z kłopotami natury materiałowej - wojna pochłania olbrzymie ilości wszelkich surowców, i pozyskanie odpowiedniej ilości materiałów nie zawsze było łatwe.  A tymczasem budowa cmentarzy, często wielkich rozmiarów i o rozbudowanej architekturze, wymagała dużych ilości materiałów: drewna, kamienia, żelaza, stali i wielu innych. O tym, że do budowy wykorzystano olbrzymie wręcz ilości wszelakich surowców, mówią liczby. Tak dla przykładu:

- 377 520 ton kamienia łamanego
- 231 000 cet. m.  betonu ( cet. m. - cetnar metryczny. 1 cet. m. = ok 50 kg)
- 5390 cet. m. cegieł i dachówek
- 32 712 cet. m. cementu portlandzkiego
- 1230 300 cet. m. drewna modrzewiowego
- 49 600 cet. m. drewna dębowego
- 200 500 cet. m. żeliwa
- 22 800 cet. m. klamer i gwoździ
- 12 500 cet. m. blachy ocynkowanej
- 1700 cet. m. farby olejnej

to tylko niektóre przykłady. Wykorzystywano bowiem i wiele innych surowców, m. in. drewno miękkie, blachę cynkową, środki do impregnacji...

Będąc już przy liczbach, przytoczymy kolejne przykłady. A mianowicie mówiące o wykorzystaniu surowców.
I tak:

Z żeliwa odlano m. in. 12 000 krzyżyna groby pojedyncze i 1400 na groby zbiorowe.
Z betonu zrobiono m. in. 50 pomników, kapliczek, ołtarzy i obelisków.
Z żelaza kutego zrobiono m. in. 110 furt, bramek, krat
Z drewna postało m. in. 6 kaplic pomnikowych i 407 krzyży na groby indywidualne
Zrobiono też np. 120 tablic marmurowych.
Posadzono m. in.: 35 000 drzewek ozdobnych, 320 000 sadzonek bluszczu i innych roślin ozdobnych, 2000 krzewów kwitnących, a na trawniki zużyto 2000 kg nasion.

Na potrzeby zaopatrzenia warsztatów i grup robotniczych zbudowano w Tarnowie dworzec kolejowy z magazynami, skąd dysponowano materiały do poszczególnych okręgów.

Cmentarz wojenny w Wisłoku Wielkim (Okręg Przemyśl)

Powyższe dane dotyczą oczywiście budowy wszystkich jedenastu Okręgów. Nie wiadomo, ile materiałów wykorzystano do budowy "naszych" okręgów.

W okręgach I, II i III jest łącznie 116 cmentarzy, oczywiście nie wszystkie leżą już na terenie BN. Niemniej jednak trudno tutaj generalizować, bo same walki na tym obszarze maiły na celu przebicie się danej strony i zmuszenie przeciwnika do generalnego odwrotu, a w przypadku bitwy pod Gorlicami pozycje wyjściowe znajdowały się na obszarach Beskidu, tak więc trudno tu traktować cmentarze z Pogórzy po macoszemu...
Cmentarzom nadawano numery ewidencyjne, do dziś wykorzystywane w publikacjach. Ciekawy jest sam fakt projektowania owych cmentarzy. Danymi okręgami "opiekowali" się zazwyczaj konkretni artyści - projektanci. Tak więc Okręg I przypadał pod komendę Dusana Jurkovia, wybitnego projektanta cmentarzy galicyjskich. Lubował się on wręcz w drewnie, jednak mimo wszystko tworzył też i z kamienia. Kierownikiem artystycznym Okręgu II był Johann Jager, tworzący głównie w betonie i metalu. Okręg III prowadził Hans Mayr, tworzący głównie "germańskie", masywne elementy.

Zdynia. Cmentarz wojenny nr 52

Spoczywa w tych trzech okręgach łącznie 19131 poległych:

Okręg I - Żmigród (31 cmentarzy):
Spoczywa tu łącznie 4287 żołnierzy

Okręg II Jasło ( 31 cmentarzy).
Spoczywa tu łącznie 6605 żołnierzy

Okręg III Gorlice (54 cmentarze)
Spoczywa tu łącznie 8239 żołnierzy.

Do tej liczby należałoby też dodać kilka samotnych mogił, często odkrytych już później (np. na Magurze Małastowskiej). Trzeba też brać pod uwagę, że zapewne pewna część poległych nie została na budowane cmentarze przeniesiona. Ich groby, oznaczane pośpiesznie przez towarzyszy broni często były zacierana w toku walk. Dotyczy to szczególnie terenów górskich.
Mimo wielkiego wkładu w pracę, nie wszystkie obiekty wykończono. Zabrakło np. czasu na dokończenie architektoniczne cmentarza wojennego nr 80 w Sękowej - z tylu, za betonowymi filarami (pergolą) na wyższym tarasie miała stanąć monumentalna kaplica ku pamięci poległych tutaj żołnierzy w wiosennych walkach w rejonie Sękowej. Ponoć jej dach miał być pozłacany!


Tak wygląda sprawa w Oddziale Krakowskim. A jak było w Oddziale Przemyskim? Tam nie powstały tak piękne cmentarze jak tutaj, wiele grobów przepadło, zniszczono również wiele cmentarzy. Miały na to wpływ i działania wojenne, i późniejsze wysiedlenia. Ale i tutaj toczono ciężkie walki, więc liczbę poległych można liczyć w tysiącach. Zapewne archiwa w Wiedniu częściowo są w stanie dać odpowiedź na to pytanie. Ale tutaj zmagano się w trudnym, górskim terenie, i śmierć zbierała tutaj krwawe żniwo, szczególnie w zimie 1914/15...
Oddział Przemyski też miał być podzielony na Okręgi. Miało ich powstać 12, z czego teren Beskidu Niskiego miał obejmować Okręg II i X. Nie zdążono wykonać tutaj zbyt wielu prac, nawet nie nadano numerów ewidencyjnych cmentarzom - prace przerwał upadek Austro - Węgier. Sprawę utrudniał to, że Oddział ten obejmował obszar prawie 3 - krotnie większy niż Oddział krakowski. Brakowało też funduszy, sprzętu i wykwalifikowanej kadry. Powstało 617 - 621 cmentarzy wojennych i około 20 mogił pojedynczych i masowych (dane są rozbieżne). Ze względu na ogrom walk w rejonie Przemyśla (3 - krotnie ścierano się o twierdzę Przemyśl) tam skupił się główny wysiłek prac cmentarnych - dla pozostałego obszaru w dużej mierze zabrakło czasu i materiałów. Cmentarze z tego okręgu na terenie Beskidu Niskiego można zobaczyć m. in. w Wisłoku Wielkim, Dukli, Jaśliskach, Rymanowie, na stokach Kamienia n. Jaśliskami czy w Mymoniu. Chociaż nie są tak okazałe, to jednak obrazują jak krwawa potrafi być wojna, i jak wielu ludzi pochłania w imię politycznych zachcianek rządzących...  Wiele cmentarzy i kwater zostało zniszczonych, nie można ich właściwie odnaleźć. Tak stało się np. w Szczawnym czy Przybyszowie.

Męcina Wielka. Cmentarz wojenny nr 81

Jednak ogrom przelanej krwi przez walczące tu armie sprawia, zę nawet te bardzo skromne, często ledwo zauważalne cmentarze są swoistymi pomnikami nie tylko dla spoczywających na nich, ale również i dla potomnych - bo przecież tak okropne zdarzenia nie powinny już mieć miejsca. Że historia lubi się powtarzać niestety można było przekonać się już dwadzieścia lat później, gdy wybuchła II wojna światowa. A jako że była straszniejsza, krwawsza - szybko zapomniano o Wielkiej Wojnie (jak nazwano I wojnę światową) oraz o poległych. Ci zresztą nie zawsze byli wspominani po 1918 roku. Uznawano ich bowiem często za żołnierzy armii zaborców, armii które ponad sto lat deptały Polskę. Nie zawsze pamiętano o tym, zę w armiach tych służyli licznie Polacy. I nikt też nie pamiętał, ze walczyli i ginęli w jej szeregach przedstawiciele także innych zniewolonych narodów - Czesi, Słowacy, Ukraińcy, Węgrzy...  A jednak te walki, i ta wojna przysłużyły się do uzyskania przez Polskę niepodległości. O tym powinno się pamiętać (a niestety rzadko tak jest), wędrując po terenach Beskidu Niskiego, de facto wielkiego pola bitwy...


www.beskid-niski-pogorze.pl
www.pogorza.pl
www.cmentarze.jasonek.pl
www.cmentarze.gorlice.net.pl
Majewski J., Cmentarze z I wojny światowej w Beskidzie Niskim i na Pogórzu