Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Gdzie śmierć żniwo zbierała - cmentarze wojenne w masywie Kamienia

Witajcie!

Dziś zabieramy Was na dość męczący spacer. Wdrapiemy się na rozległą górę, pomaszerujemy wzdłuż polsko-słowackiej granicy i dojdziemy w ten sposób do miejsca o trudnej, krwawej historii. Nie jest to historia jednego człowieka, lecz dzieje tysięcy, a nawet dziesiątków tysięcy.
Mowa o cmentarzach zgromadzonych w masywie Kamienia, na granicy państw, zarówno po jednej jak i po drugiej stronie.
Postaramy się tutaj przybliżyć Wam dzieje tego miejsca, opowiemy coś o cmentarzach oraz postaramy się przedstawić ich lokalizację na prostym planiku przygotowanym przez nas w oparciu o mapy turystyczne i własne obserwacje z naszej wędrówki tą trasą.

Cmentarz po stronie Słowacji - pierwszy mijany licząc od szczytu Kamienia

Zaczniemy od historii walk.

Cmentarze w masywie Kamienia są pozostałością ciężkich walk, toczonych tutaj w latach 1914 - 1915.  Pierwsze walki w okolicy Jaślisk Kamarki i masywu Kaniemia rozpoczęły się już w listopadzie 1914 roku, kiedy to oddziały rosyjskie pojawiły się w tej okolicy, spychając austro - węgierskie oddziały na teren Słowacji. Wtedy "Rosyjski walec parowy" udało się zatrzymać (bitwy pod Krakowem i Limanową), ale oddziały carskie nie zrezygnowały z przebicia się na teren Niziny Węgierskiej, do serca Austro-Węgier. Co ważne, za klucz do Węgierskich stepów uznano właśnie przełęcze karpackie na obszarze Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Rosjanie długo nie zwlekali. Już w grudniu 1914 roku gen. A, Brusiłow rozpoczął silną ofensywę. Pod jego rozkazami znajdowała się 8 Armia. Oddziały rosyjskie zepchnęły 3 Armię austro - węgierską, dowodzoną przez gen. S. Boroević'a w Karpaty. Na karpackim paśmie stanął front. Rosjanie nie mieli sił i środków by ofensywę kontynuować, a oddziały cesarskie nie były w stanie przeprowadzić kontrofensywę. Toczone są więc zaciekłe walki pozycyjne - potyczki patroli, "polowania", ostrzały artyleryjskie. Najgorszym przeciwnikiem była jednak zima - zabójcza i bezwzględna zarówno dla carskich, jak i cesarskich żołnierzy. Braki w zaopatrzeniu w ciepłą strawę, nie dające ciepła, liche mundury, mieszkanie w ziemiankach i okopach - powodowało to, że od chłodu i chorób zmarło wielu żołnierzy, może nawet więcej niż w wyniku walk.

kolejny z cmentarzy po słowackiej stronie
Austro - Węgry próbują odzyskać inicjatywę, i atakują Rosjan 23stycznia 1915 roku. Planują ambitnie szybko ruszyć w kierunku Przemyśla, na pomoc oblężonej twierdzy. Jednak rosyjskie oddziały stawiają twardy opór i ofensywa się załamuje. Dodatkowo armia Rosyjska daje odpowiedź w postaci kontruderzenia  (26.01), które ponownie spycha oddziały cesarsko-królewskie na karpackie grzbiety. Dywizje carskie spychają wojska austriackie i prą do przodu, zatrzymując się dopiero na Słowacji, w rejonie Medzilaborców i Barlejowa. Rosną straty po obu stronach. Na chwilę front się ustabilizował, jednak już w marcu Austriacy pod wodzą gen.Conrada próbują atakować w celu odblokowania twierdzy Przemyśl, jednak natarcie dosłownie utyka w głębokim śniegu. Na przełomie marca i kwietnia 1915 roku Rosjanie podejmują kolejne działania zaczepne. W okresie 1 - 5 kwietnia 1915 roku rozpoczęła się największa dotychczasowa bitwa na froncie karpackim. Walki te nazwano Bitwą Wielkanocną, gdyż przypadła na czas świąt Wielkanocnych - zarówno rzymskokatolickich, jak również i prawosławnych.  Wtedy to roSyjskie oddziały przeprowadziły najsilniejsze uderzenie od przełęczy Beskid Na Konieczną po przełęcz Łupkowską, docierając w rejon Barlejowa i Zborowa.. Austro-węgierskie oddziały powstrzymały natarcie, tym bardziej że siły rosyjskie zaczynały odczuwać poważnie skutki braków w zaopatrzeniu i kadrze. Spokój nie trwał jednak długo.
Były bardzo krwawe i zacięte, ale wynik był pomyślny  dla oddziałów cesarskich - Rosjanom nie udało się przebić przez Karpaty. W tym czasie ciężkie walki toczono również w rejonie Kamienia i Kamarki.

samotna mogiła tuż przy szlaku, blisko stromej krawędzi
Do maja na froncie nie prowadzono dużych operacji. Państwa Centralne szykowały bowiem wielką ofensywę. I tak 2 maja 1915 roku rozpoczęła się największa bitwa na froncie wschodnim Wielkiej Wojny. Bitwa pod Gorlicami. W ciągu kilku dni carskie oddziały zostały wypchnięte z terenu Beskidu Niskiego i Bieszczadów.
Pozostały tylko zniszczenia i mogiły.
W rejonie masywu Kamienia walczyli żołnierze armii rosyjskiej i austro - węgierskiej. Po stronie rosyjskiej działały tutaj między innymi  DP i 19 DP, wchodzące w skład XII Korpusu, Później 12 Dywizję zastąpiła 9 DP.  W skład oddziałów austro - węgierskich wchodziły między innymi 17, 20 i 45 DP. Zarówno jedna, jak i druga strona ponosiła ciężkie straty zarówno w wyniku walk, jak też i z powodu ciężkich warunków atmosferycznych. Kamień to wyróżniający się szczyt w tej części Beskidu Niskiego. Południowe stoki (dziś po stronie Słowackiej) są strome i trudno dostępne, nieco łatwiej można podejść od północy i zachodu, ale i tam wymaga to sporo wysiłku. Niemożliwym było właściwie wtoczenie tam ciężkiego sprzętu, a nawet dostarczenie dużej ilości żywności. Z kolei kamienista ziemia utrudniała okopanie i budowę schronienia. Na Kamieniu działało kilka kamieniołomów, z których korzystali Łemkowie, a być może wcześniej eksploatowali je ich przodkowie.
W warunkach polowych nierzadko zdarzało się, że z braku możliwości ewakuowania zwłok poległych towarzyszy, chowano ich w pobliżu miejsca walk, na prowizorycznych cmentarzykach, bądź też nawet w samotnych mogiłach w miejscu, gdzie dosięgły ich kule bądź odłamki. Szczególnie zimą, gdy ziemia była zmarznięta i pokryta śniegiem nie łatwo było usypać mogiłę. Dlatego też na pobojowiskach Wielkiej Wojny do dziś można natrafić na szczątki poległych. Często zdarza się to np. w Bieszczadach, a znalazcami są zazwyczaj poszukiwacze skarbów, poszukujący ciekawych przedmiotów związanych z WW. Porządniejsi sypią przynajmniej w miejscu znalezienia szczątków mogiłę, kopczyk, stawiają krzyż, nawet prowizoryczny..

ten cmentarz również jest zlokalizowany po stronie słowackiej

Na Kamieniu zapewne do dziś można by znaleźć wiele samotnych mogił. Bowiem po zakończeniu walk często zwyczajnie nie odnajdywano wielu grobów - towarzysze broni bowiem oznaczali je zazwyczaj prowizorycznie, prostym drewnianym krzyżem bądź kopcem z kamieni. Niszczycielskie walki i przyroda dość szybko zacierały ślady pochówku, i niekiedy zmarły nie trafiał na wojenną nekropolię, lecz pozostawał już na zawsze w ziemi, która go przyjęła.

O cmentarzach (przynajmniej kilku z nich) na Kamieniu wiedziano po zakończeniu walk. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości mogiłami opiekowali się członkowie "Sokoła". Jednak po 1945 roku brakło już opiekunów, i przyroda "przygarnęła" opuszczone, zapomniane mogiły. Co prawda żyły jeszcze osoby pamiętające, gdzie groby się znajdują. Jednak mogiły porastały drzewa, krzewy, trawy, a jesienią przykrywała warstwa liści i zeschniętych konarów.
Sytuacja zmieniła się w 2003 roku, kiedy to grupa pasjonatów - turystów - historyków zainteresowała się losami tego miejsca. Powstało Stowarzyszenie Galicyjska Inicjatywa "Nekropolia", i od razu przystąpiło do aktywnych działań. W latach 2003 - 2005 oczyszczono teren cmentarza po polskiej stronie granicy, wytyczono ogrodzenie, ustawiono krzyże i pomnik centralny. Na drzewie przy cmentarnej bramie powieszono dzwon wykonany z łuski artyleryjskiej, a także umieszczono tablice z inskrypcją:

Za życia skłóceni
śmiercią pogodzeni
Razem złożyli tu kości
Nie ważne kim byli
Co dotychczas znaczyli
Lecz, że dochowali wierności

Społeczników z G. I. N. wspierało m. in. Leśnictwo Wola Niżna, dostarczając np. materiału do konstrukcji elementów ogrodzenia, krzyży..
Dziś wokół pomnika centralnego usypana jest duża sterta kamieni. Są to kamyki przyniesione tutaj przez wędrujących turystów, na znak pamięci o poległych. Oprócz tego między kamienie powtykanych jest wiele elementów skorodowanego wyposażenia wojskowego - bagnety, saperki i inne elementy. Zostawiają te przedmioty prowadzący w okolicy działania poszukiwacze skarbów. Największe wrażenie na nas (szczególnie na Nucie, która pierwszy raz miała go w rękach) zrobił rosyjski bagnet - długi, szpiczasty, przeznaczony do pchnięć. Jakże potworne musiały być toczone tutaj walki. Ile krwi żołnierskiej przelano tutaj. Ilu ludzi wydało tutaj swoje ostatnie tchnienie, zakłutych bagnetami czy powalonych przez kulę lub odłamek...


Ale nie tylko cmentarz znajduje się po Polskiej stronie. Oprócz tego znajdują się dwie mogiły pojedyncze. Jedna przed cmentarzem "polskim", tuż przy szlaku niebieskim, a druga niedaleko słupka 1/135, a dokładniej kilkanaście metrów przed nim, niedaleko cmentarza po słowackiej stronie. Mogiła ta znajduje się niemal na samym szlaku, i nie sposób jej nie zauważyć. Stoi na niej skromny, metalowy krzyż. Jest jeszcze trzecia mogiła, o której jednak nie wiedzieliśmy. Stoi na niej ponoć drewniany krzyż.

Nie tylko po polskiej stronie znajdują się nekropolie. Słowacy w 2005 roku również przystąpili do pracy, zapewne pod wpływem działań po polskiej stronie. Po stronie słowackiej jest 6 cmentarzy wojennych i mogiła pojedyncza. Słowacy również cmentarze oczyścili, ogrodzili i oznakowali. Postawili też przy nich tablice z informacjami, ale te się nie zachowały. Były również przy każdej nekropolii tabliczki z informacją, ilu żołnierzy spoczywa na danym cmentarzu, jednak do czasu naszej wizyty i one się nie zachowały. Na cmentarzach, w centralnych miejscach ustawione proste krzyże łacińskie kryte "daszkiem".

na tym cmentarzu spoczywa 75 żołnierzy...

Cmentarze znajdują się niemal przy samej granicy. Idąc od szczytu Kamienia, spotkamy je wszystkie i bez większego trudu zobaczymy. Otaczają je żerdziowe płoty, a na każdym stoi drewniany krzyż. Nie wiemy dokładnie ilu spoczywa żołnierzy na trzech pierwszych cmentarzach - nie jest nam wiadome, skąd Słowacy posiadają informacje o liczbie pochowanych żołnierzy. Pierwsze dwa znajdziecie przy słupku 135/3. Na pierwszym złożono szczątki 50, a na drugim 51 żołnierzy. Trzeci cmentarz znajduje się przed słupkiem 1/135, za pojedynczą mogiłą z małym krzyżem. Spoczywa na nim 127 osób. Tak przynajmniej informowały tabliczki*.
Jeśli już mowa o pojedynczej mogile, to tablica umieszczona na krzyżu głosi, że w mogile spoczywają żołnierze Cesarscy polegli w I Wojnie Światowej. Nie wiadomo jednak, ilu żołnierzy (?) tutaj pochowano.
Na czwartym cmentarzu, położonym niemal na granicy, kilkanaście metrów przed słupkiem 134/5, spoczywa  142 żołnierzy. Na piątym cmentarzu, położonym przy słupku 134/5, a więc kilka - kilkanaście metrów za wcześniej wspomnianym cmentarzem, spoczywa 75 żołnierzy.
Największa nekropolia znajduje się niemal naprzeciw "polskiego" cmentarza, kilkanaście metrów od granicy. Według tablicy informacyjnej przy nim ustawionej, spoczywa tutaj 307 żołnierzy armii Carskiej i Cesarskiej. Cmentarz otoczono żerdziami, i postawiono na nim prosty, drewniany krzyż.

tabliczki kierujące na największe cmentarze na Kamieniu

Idąc od przełęczy Beskid lub ścieżką z Lipowca można się zmęczyć. A kiedy dochodzi się do nekropolii, człowiek ma możliwość zrozumienia, ile trudu żołnierze tu walczący musieli włożyć, by przetrwać to piekło. Dla nas góry to piękne krajobrazy, kolejne szczyty, przyroda. Dla nich góry były bezlitosnym wrogiem, równie groźnym jak "żywy" wróg, tkwiący w przeciwnych okopach. Dla wielu też góry stały się grobem. Kamień dla wielu z nich stał się miejscem spoczynku. Złowrogo, surowo wybrzmiewa nazwa góry wypowiadana pośród tych nekropolii.
A kiedy stajemy przy grobach, pokrytych mchem, ale jeszcze wyróżniających się w terenie, zastanawiamy się nad sensem toczenia wojen, zbrojeń i agresywnej polityki. Wojnę toczą politycy, a giną na nich żołnierze - tak to można podsumować.

schematyczny plan położenia cmentarzy w masywie kamienia (na podst. planu  D. Zająca i mapy Wyd. Compass, wyd. 2015)

Do największych cmentarzy, "polskiego" i "słowackiego" kierują dwie tabliczki ustawione na szlaku. Reszta obiektów jest nieoznakowana, i gdy wędruje się tędy w okresie wegetacji, pewne obiekty mogą umknąć uwadze. My np. przeoczyliśmy jedną z mogił żołnierskich. To chyba przy niej poprawialiśmy przewrócony słupek, natomiast samej mogiły pośród ostrężyn i chaszczy nie dostrzegliśmy..

Odwiedziliśmy cmentarze wojenne na Kamieniu we wrześniu 2015 roku. Było ciepło, wręcz gorąco. Szliśmy wtedy z Lipowca do granicy, i potem już weszliśmy na szlak graniczny - najpierw czerwony słowacki, a potem dołączył doń niebieski polski. Było bardzo cicho, nawet wiart nie zakłócał ciszy. Wiatr pojawił się dopiero, gdy zaczeliśmy zbliżać się do mogił - wtedy drzewa zaczęły szumieć. Szum wiatru, trzask gałązek i refleksy świetlne stworzyły nastrój skupienia. Trudno nam było wcześniej wyobrazić sobie, że w tak odludnym miejscu wiecznym snem zasnęło tylu ludzi. Gdy dotarlismy do pierwszej nekropolii byliśmy już nieco zmęczeni - słońce, duchota i górzysty teren dały o sobie znać niewprawionym w marszu nogom Ale wtedy zmęczenie prysło. Skupiliśmy się na tym, by odnaleźć każdy cmentarz i każdą mogiłę. By zobaczyć miejsce spoczynku żołnierzy, móc się przynajmniej przeżegnać i cicho pomodlić. Po Słowackiej stronie cmentarne konstrkcje były nieco już nadwątlone, niemniej jednak stały. Brakowało jednak tablic informacyjnych i strzałek wskazujących , pozostały po nich tylko drewniane słupki z daszkami. Jeden z nich (chyba przy samotnej mogile którą przeoczyliśmy) leżał przewrócony pośród leśnego podszytu. Podnieśliśmy więc go, i oparliśmy o drzewo - innym wędrowcom na pewno ten słupek pomoże dostrzec cmentarzyk. Ponoć w listopadzie dalej słupek ten stał oparty o drzewo.

największa z nekropolii, spoczywa tutaj 307 żołnierzy


Szliśmy tak szlakiem, podchodząc do poszczególnych szlaków. Wkoło rosły gęsto drzewa, krzewy i bujne paprocie. Leżały też liczne pogruchotane konary - znak, że silne wiatry często tu wieją. Momentami szlak wiedzie tutaj blisko stromej krawędzi zbocza. Pomyśleć, że toczono w tym rejonie zacięte boje..
Tak dotarliśmy do "polskiego" cmentarza. Zostawiliśmy kamyki, obejrzeliśmy też kilka "zabytków" pozostawionych przez poszukiwaczy. Ile wysiłku i pracy wkłada człowiek w to, by usprawniać sposoby    i środki do zabicia drugiego człowieka..
Pomodliliśmy się, zadzwoniliśmy dzwonem i ruszyliśmy w drogę powrotną - oczekiwał nas szczyt góry Kamień, i droga żółtą ścieżką do Lipowca, a potem trasa do Jaślisk.

mogiła po stronie polskiej, przy ścieżce do cmentarza "polskiego"

tablica przy "polskim cmentarzu"

krzyż na cmentarzu, w tyle pomnik centralny

Polecamy Wam odwiedziny tego miejsca. Ale nie w dużej grupie - najlepiej iść we 2 - 3 osoby maksymalnie. Duża grupa nie pomaga w kontemplacji, a tego wymaga to miejsce. Tutaj człowiek rozumie, jak małą jednostką jest, i jak maluczki jest w porównaniu z potężną przyrodą.

Mamy nadzieję, że zaciekawił Was nasz wpis. Liczymy na to, że kiedyś odwiedzicie to miejsce.
Pozdrawiamy!




Źródła informacji:
www.beskid-niski-pogorze.pl
www.bitwakarpacka.org
www.rowery.olsztyn.pl
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski, przewodnik dla prawdziwego turysty
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej

*zdjęcia wspomnianych tabliczek  znaleźć można na stronie: www.rowery.plsztyn.pl

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ty o Wielkiej Wojnie dużo wiesz, może więc powiesz nam coś ciekawego o zmaganiach w tym rejonie? Brakuje dobrej literatury na ten temat, może coś pominęliśmy? ;)

      Dziękujemy

      Usuń
    2. W tym sęk - mi też brakuje wiedzy - z ledwością jako tako jestem w stanie odtworzyć przebieg bitwy łowczowskiej, bo nawet zmagania o Tarnów i Tuchów znam jedynie szczątkowo. Są świetne opracowania niemieckie i austriackie - ale brak tłumaczeń. Dopiero niedawno temat stał się "modny" i pojawia się coraz więcej materiałów.

      Usuń
    3. A podziel się swoim wpisem o bitwie łowczowskiej, chętnie poczytamy ;)

      Usuń
    4. A jeszcze go nie napisałem, zbiaram się ale wciąż jakoś mi umyka.

      Usuń
    5. To niecierpliwie czekamy. Wbrew pozorom nie mamy klapek na oczach i okoliczną historią również się interesujemy :)

      Usuń
    6. Akurat należycie do ostatniej grupy ludzi którą bym mógł podejrzewać o brak zainteresowania dla historii lokalnej ;-)

      Usuń
  2. Dobrze, że się o tych cmentarzach pamięta i dba się o nie.
    Pewnie odwiedzę te miejsca, kiedy będę w tej okolicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy gorąco! Tylko ubierz wygodne buty bo trasa do najprostszych nie należy ;)

      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Ciekawy artykuł. Zainteresowałeś mnie Julianie tym tematem.
    Jeżeli kiedyś jeszcze będę w tamtych terenach, poszukam tych cmentarzy wojennych.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy nadzieję że zainteresują Cię te okolice.
      Dziękujemy za dobre słowo. A cmentarzy szukaj wiosną lub jesienią, wtedy najtrudniej je przeoczyć idąc szlakiem.

      Pozdrowienia ;)

      Usuń
  4. Świetny post. Te miejsca powinny być zadbane.
    Powinniśmy o nich pamiętać.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Panowie z G. I. N. i leśnicy z Woli Niżnej zaopiekowali się tym miejscem
      Pozdrawiamy i dziękujemy za odwiedziny ;)

      Usuń
  5. Skąd znacie dane o pochowanych na poszczególnych 6 słowackich kwaterach, skoro napisaliście, że tabliczki z poległymi nie zachowały się do czasu waszej wizyty? Piszecie również iż nie wiecie ilu jest pochowanych na 3 pierwszych cmentarzach, ale linijkę dalej podajecie liczby pogrzebanych na tych kwaterach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W źródłach jest adres strony, z której pozyskaliśmy informacje. Raczej czytelne, bo pochodzą z kilku lat wcześniej, gdy tabliczki były jeszcze czytelne. Mowa o tabliczkach informacyjnych, nie znamionowych z mogił, bo tych zapewne i przed wojną tutaj nie było. Co do drugiej kwestii fakt, jest gafa, zapewne wzięła się z tego, że przewertowaliśmy różne źródła i dane były mocno rozbieżne. Ale dzięki za info, poprawimy to sobie

      Pozdrowienia !

      Usuń
    2. Jeśli komuś bardzo zależy to może zasięgać wiedzy w archiwach austriackich, cały ten teren zdążyli wciągnąć w rejestry przed rozpadem monarchii. Natomiast w źródłach często pojawiają się błędne dane szacunkowe, oparte np na zliczaniu ilości mogił na danym cmentarzu.

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!