Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

niedziela, 23 marca 2014

Okiem wędrowca - Królik Polski

Witajcie.

Dziś odwiedzimy dla "odmiany" Wschodnią Łemkowszczyznę, równie jak zachodnia piękną, choć bardziej przez czas i historię doświadczoną. Opowiemy Wam dziś coś niecoś o Króliku Polskim. Tu od razu zaznaczamy - Królik Wołoski będzie następnym razem - za długi materiał wszak mógłby Was szybciej znudzić :)

Królik Polski leży nad potokiem Tabor (ta nazwa zawsze wymusza stwierdzenie - tu byli taboryci Jana Żiżki, sam nie wiem czemu ), pomiędzy nieistniejącą już wsią Królik Wołoski a wsiami: Bałucianka i Deszno.
Królik Polski powstał w XIV wieku, prawdopodobnie w 1389 roku. Wieś założył pierwszy wójt Jaślisk, Jan Hanselin. Niektóe źródła podaję jako założyciela rycerza Zyndrama z Maszkowic.
Zmieniały się nazwy wsi. Wieś początkowo lokowano jako Johanne (Johanową). Później zmieniono nazwę wsi na Królikową. Nie wiadomo jakie korzenie ma ta nazwa - prawdopodobnie pochodzi od nazwiska ówczesnego sołtysa. Od 1434 roku wieś należała do tzw. "Klucza Jaśliskiego". Parafię rzymskokatolicką założono tutaj już w 1460 roku. Skąd wzięła się dzisiejsza nazwa? W 1553 roku biskup Jan Dziadulski zezwolił na założenie "Nowej" Królikowej - nowej osady na południe od Królikowej. Osiedlili się tu wołoscy pasterze. W XVII wieku wykształciły się nazwy wsi, sugerujące pochodzenie etniczne (oraz religijne i kulturowe) mieszkańców - Królik Polski i Królik Wołoski.


Nasz autobusik (pozdrowienia dla Pana kierowcy), i podziękowania za biletowe rady)  :) /SD/

spojrzenie za siebie.. /SD/

.. I idziemy do przodu :) /SD/

ta kapliczka wpadła Nam w oko - ale niestety nie w obiektyw.. /SD/

parapetowy pies z Królika (u Nas na parapetach siedzą co najwyżej koty . /SD/

piękne miejsce, szkoda że pogoda nie służyła.. /SD/


W Króliku Polskim w roku 1880 mieszkało około 700 mieszkańców. Przeważali tu zdecydowanie wyznawcy obrządku rzymskokatolickiego, kontrastujący z Królikiem Wołoskim - gdzie mieszkali grekokatolicy.
Miejscowości nie oszczędzała historia. w 1624 roku wieś zrujnowali Tatarzy. To nie koniec tragedii. Podczas potopu szwedzkiego wieś zniszczyły wojska Rakoczego. Miało to miejsce w 1657 roku. Niespełna 20 lat później, w 1677 roku wieś ponownie zrujnowano. Uczyniła to banda węgierskich "tołhajów" - rozbójników. XVIII wiek również zaznaczył swój ślad w historii wsi. Gdy Polska chyliła sie ku upadkowi, szlachta zawiązała słynną Konfederację Barską. Walczyli w tych okolicach w latach 1768 - 1772 . Mieszkańcy Królika Polskiego widać jednak czuli się związani z krajem -  bowiem pod Racławicami, w 1794 roku wśród Dywizji kosynierów, nazwanej później Dywizją Grenadierów Krakowskich walczyli także chłopi z Królika.


dużo tu jeszcze drewnianych domów, mimo wszystko.. /SD/

i układ ulicówki zachowany /SD/

wierne psisko Nas prowadziło /SD/

nowy, ładny krzyż /SD/

a niedaleko - lew. Niczym Aslan z Narnii ;) /SD/


Jakby tego mało było, nadszedł wiek XIX - a z nim w 1847 roku epidemia cholery. Do czasów I wojny było tu już jednakże spokojnie. Jednak w 1915 miała tutaj miejsce zacięta bitwa miedzy rosyjskim korpusem a oddziałami austro - węgierskimi. Efektem była kapitulacja Rosjan. Walczyły tu też Drużyny Bartoszowe (organizacja przysposobienia wojskowego młodzieży).
Minęła I wojna światowa, minęło międzywojnie - czas odbudowy i organizacji w strukturach Państwa Polskiego. Przyszła jednak w 1939 roku II wojna. Już 9 września wkraczające oddziały wehrmachtu rozsrzelały pierwsze 4 osoby. Do  końca wojny jeszcze kilkakrotnie miały tutaj miejsce egzekucji - ginęli Polacy i Łemkowie, cywile i partyzanci... W pobliskim lesie znajduje się mogiła około 100 zamordowanych mieszkańców, a obok kościoła - pomnik ku czci zamordowanych 12. 12. 1942 roku. Działania wojenne w 1944 roku pozostawiły po sobie liczne zniszczenia - ucierpiał m. in. kościół.
Koniec wojny nie oznaczał końca walk, tym razem wewnętrznych. Wysiedlono bowiem mieszkańców sąsiedniego Królika Wołoskiego. Mieszkańcy obydwu wsi żyli w przyjaźni i pokoju. Mimo to wieś wymazano z mapy, wcielając jej tereny, do dziś w znacznej mierze opustoszałe, w skład Królika Polskiego.


/SD/

"łowiecki" się pasą /SD/

/SD/

/SD/

bocianów niestety nie było.. /SD/

rzeźbiarka rzeka.. /SD/

remiza :) /SD/

Ale nie oceniajmy po wyglądzie! ;)W sumie fajnie tak czy owak wygląda  /SD/

/SD/

/SD/



Mówiąc o wyznaniu, nie można pominąć przepięknego, drewnianego kościoła w Króliku Polskim. Kościół ma wezwanie NMP i Św. Wacława. Warto tu dodać, że wokół kościoła zachowały się XVII wieczne fortyfikacje. Patrząc na wspomniana wcześniej historię nie ma się co dziwić ich obecności. Pierwotnie świątynie wzniesiono tu dużo wcześniej - w dobie reformacji Zbigniew Sienieński, starosta sanocki, zamienił kościół w zbór helwecki, później zaś ariański. Świątynia po pewnym czasie wróciła do dawnych "funkcji". Kolejną świątynię wzniesiono tutaj w 1647 roku. Obiekt ten spłonął w XVIII wieku. Wtedy to zbudowano nową, również drewnianą świątynie, wykorzystując prawdopodobnie materiał z poprzedniej budowli. Murowana zakrystia pochodzi natomiast z XVII wieku. Wewnątrz znajduje się m. in. obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem Piotra Burntowicza z 1636 roku. Obraz wkomponowany jest w ołtarz barokowy z 1771 roku. Jak już wspomniano wcześniej, kościół został uszkodzony w 1944 roku. Jego renowacja miałą miejsce w latach 50 i 60.


/SD/

skręcamy do kościoła /SD/

budynek szkoły /SD/

pomnik ofiar jednej z egzekucji /SD/

kościół /SD/

/SD/

9
"Płynie Wisła (Tabor) płynie, po polskiej (łemkowskiej)  krainie.. /SD/

fragment umocnień XVII - wiecznych  /SD/

widok na "nowy" kościół /SD/

/SD/

tablica upamiętniająca rozstrzelanych.. /SD/

/SD/

/SD/

/SD/


Teraz zaś kilka słów "od Nas".
Do Królika przyjechaliśmy autobusem z Krosna. Z bardzo miłym i rozmownym kierowcą. Była jesień, późna jesień (październik, może listopad - szczerze mówiąc już nie pamiętamy). Dzień był chmurny, i dość chłodny. Ale nie padało, jeszcze (deszcz zaczął lać jak z cebra jak z Królika wychodziliśmy). Dziwny to był dzień, pogoda trochę nie służyła wędrówce, ale postanowiliśmy zaryzykować. Jako pierwszy cel obraliśmy sobie kościół. Najpierw jednak trzeba było do niego dojść. Więc i szliśmy sobie, mijając kilka przydrożnych kapliczek i krzyży, drewniane domy... i siedzącego na parapecie psa. Na dodatek inne piesek wyrósł jakby z ziemi - i szedł za nami krok w krok aż do kościoła. Warto jeszcze dodać, że w Króliku Polskim radość mieliby geolodzy - wspaniale bowiem prezentują się tam profile skalne i glebowe - Tabor to "pracowita" rzeka, zmienia mocno to, co natrafi na swojej drodze. Mijaliśmy domu biedne i bogate, stare i nowe... Jednak Naszą uwagę przykuwało to, co jest za wsią - malownicze polany, na których pasły się "kropki" owiec. Korciło Nas, by tam podejść, ale czas naglił niestety...


/SD/

/SD/

/SD/

tu widok na umocnienia i kapliczkę NMP /SD/

/SD/


Wspomnieliśmy o "pracowitym" Taborze - mało powiedziane! Jego dno to jedna wielka rzeźba skalna, coś wspaniałego.
Innym, interesującym obiektem we wsi była remiza strażacka, wielkości... kiosku z gazetami :) Ciekawie też spoglądaliśmy na bocianie gniazda na słupach. Niestety była jesień - wiec lokatorzy wynieśli sie w cieplejsze okolice...
Doszliśmy w końcu do szkoły. Trzeba przyznać, duży budynek. Tutaj skręciliśmy w boczna, asfaltową drogę, przeszliśmy przez mostek i po kilku krokach dotarliśmy do pomnika mieszkańców zamordowanych tutaj 12 grudnia 1942 roku. Monumentalny, zrobił na Nas wrażenie. A potęgowała je pogoda. I szum wody, huczącej w korycie strumienia.
Na przeciw pomnika można by rzec - stoi kościół. "Stary", drewniany kościół. Na wzniesieniu, otoczony widocznymi bardzo dobrze do dziś ziemno - kamiennymi wałami. Podeszliśmy więc naturalnie do świątyni. Pachniała drewnem, jak każda wiekowa drewniana budowla. Ciekawie wygląda połączenie kamiennej, otynkowanej zakrystii z resztą - drewnianą. Na Lemkowynie w ogóle kościół jest swoistą ciekawostką - nie ma ich tu bowiem zbyt wiele :)


widok na pomnik /SD/

... I na nawę /SD/

/SD/

/SD/

Kapliczka NMP /SD/

murowana zakrystia /SD/

grób proboszcza M. Błotnickiego /SD/

/SD/

I "starodawna stodoła /SD/


A ten jest piękny... Chociaż prosty. Ot, trzyczęściowa konstrukcja, kryta blachą. A jednak przyciąga wzrok.
Zaciekawił Nas również inny budynek - stojąca obok stodoła. Nie byle jaka - o konstrukcji kamienno - drewnianej. Wszystko sugerowało jej nie pierwszą młodość. Za kościołem znajduje się piękna, efektowna kapliczka NMP oraz grób proboszcza Michała Błotnickiego, pochowanego tutaj w 1892 roku. Przy wejściu na teren placu kościelnego znajdują się dwie tablice informacyjne - Szlaku Architektury Drewnianej i druga, Szlaku wielokulturowej doliny Taboru i Wisłoka. Wiele ciekawych inf. na nich można znaleźć. A obok - "nowy", murowany kościół - i szczerze mówiąc, jest w cieniu pięknej zabytkowej budowli.


/SD/

/SD/


Idziemy dalej, raz pod górę, raz z góry, zakrętami... Słuchając szczekania wyjątkowo złośliwych psów. Ale ogólnie rzecz biorąc - cicho tutaj było... Gdyby pogoda była inna...
W końcu dotarliśmy do celu Naszej wyprawy - Królika Wołoskiego. O tym jednak następnym razem...


widoki spod kościoła.. /SD/

/SD/

na Królik Wołoski maszerujemy.. /SD/

/SD/


I taki Nasz krótki wniosek na koniec  - wschodnia Lemkowyna zdecydowanie bardziej ucierpiała zarówno w II wojnie, jak też i w czasach powojennych - chociażby cerkwie: Tutaj liczne są cerkwiska, lecz cerkwie - tych jest znacznie mniej. Może dlatego tutaj szybciej zanikają ślady po dawnych czasach. Idąc przez Królik Polski, Wołoski i dalej, do Jaślisk - czuje się silny posmak nowych czasów. Biednych, owszem - lecz nowych. Tutaj zanika stary świat... Szkoda. Może Wy inaczej to odbieracie, może to Nasze złudzenie???



pieska gościna.. :D /SD/

dzień pochmurny, a jednak.. barwnie :) /SD/

do cerkwi w Króliku Wołoskim tuż tuż... /SD/


Na dzisiaj tyle, krótko, zwięźle - mamy nadzieję, zę zdjęcia powiedzą Wam całą resztę :)
Pozdrawiamy ciepło ;)

i do następnego razu!





inf. pochodzą z:
Beskid Niski od Komańczy do Wysowej, 2012, W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas
www.jasliska.pl

pl.wikipedia.org

19 komentarzy:

  1. ...kala milusia nazwa :) Oczywiście ponownie wpadłam w zachwyt widząc drewniana architekturę!
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak ;) Miejscowość o tak ciekawej nazwie musi być ciekawa :D Polecamy serdecznie, i pozdrawiamy ;)

      Usuń
  2. Podoba mi się nazwa miejscowości. Brzmi tak swojsko. Piękny drewniany kościół na pewno wart odwiedzenia. Ładna jest też stylowa biała kapliczka z okienkiem.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zamknięty był. A szkoda bo kusiło Nas by wejść do środka ;) a kapliczka jest śliczna, pogoda niestety skutecznie zwalczała Nasze aparaty, i stąd te słabe zdjęcia :(
      Dziękujemy i pozdrawiamy ;)

      Usuń
  3. Chyba pierwszy raz widzę psa na parapecie :):) Post jak zawsze bardzo ciekawy. Pozdrawiam Was kochani bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas ten pies również zaskoczył ;) Długo wodziliśmy wzrokiem w poszukiwaniu zajadle ujadającego psa bo na parapecie jakoś się go nie spodziewaliśmy :D
      Pozdrawiamy również ciepło, i dziękujemy ;)

      Usuń
  4. Byłam również w Króliku Polskim...Kościółek jest prześliczny...Gdy ja byłam tam także był zamknięty... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze pięknie opisujesz uroki Beskidu Niskiego. Słyszałem o tej miejscowości za sprawą kościółka, ale jeszcze nie zawitałem tam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Ci serdecznie za dobre słowo ;) I zapraszamy do tej urokliwej miejscowości:) Na prawdę warto ;)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  6. Jestem u Was kolejny raz. Post jak zwykle doskonale opracowany. Posłuży mi jako przewodnik po tym miejscu. Ja zwykle zachwycam się wspaniałymi krajobrazami, architekturą drewnianą i ... pieskami. Na ich tle też mam lekkie skrzywienie.
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo serdecznie Cię witamy Lusiu ;) Niestety ten artykuł jest trochę "po łebkach" zrobiony, na wszystko brak czasu niestety... Ale cieszymy się, że Ci się podobał. A musisz koniecznie tutaj zajrzeć, i do byłego Królika Wołoskiego też - o nim wspomnimy już niedługo..;)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  7. Gdzieś mój komentarz wyparował. Gdy byłam w Króliku Polskim...kościółek również był zamknięty...a kapliczka przecudna...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko niestety w BN trafić na otwarte świątynie - zazwyczaj co prawda klucze do nich mają mieszkańcy mieszkający blisko nich, ale - wędrując rzadko mamy czas do nich zaglądać. Tym bardziej że na ogół brakuje informacji gdzie trzeba szukać.. :)
      Dziękujemy i pozdrawiamy ;)

      Usuń
  8. Dzienkuje za pienkne zdjencia ja sie urodzilam Kroliku Polskim - Helena, USA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bardzo nas cieszy, że się Pani odezwała:) miło nam było sprawić Pani radość zdjęciami rodzinnej miejscowości:)
      Pozdrawiamy serdecznie!

      Usuń
  9. Bardzo dziękuję Wam za przypomnienie i piękny opis miejscowości. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy jak cenne i ciekawe sa tamte zakątki. Jeszcze jeśli się doda tragedię jako często przechodzili w czasie wojny i po wojnie ich wartość wzrasta. Niestety wielu rdzennych mieszkańców zostało wypedzonych na obecną Ukrainę lub na tzw. Zachód. Natomiast ci z Ukrainy często trafiali n Syberię. Bardzo cenię tamtejsze miejsca i ludzi. W Bartnem mam dobrego znajomego, który zawsze sentymentem wraca do czasów przedwojennych :) Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nmzc:)niestety wielu ludzi podchodzi to tych terenów dość powierzchownie, bez głębszego poznania dlaczego te wioski są teraz opustoszałe..a ludzie zamieszkujący tamten teren przechodzili ogromną tragedię..
      Pozdrawiamy serdecznie..:)

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!