Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łemkowszczyzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łemkowszczyzna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

Okiem wędrowca - Leszczyny

Witajcie.
Niedawno wspólnie spacerowaliśmy po przepięknej Kunkowej. Dziś więc może by tak odwiedzić "sąsiadów" ?Co Wy na to?
Zapraszamy więc na krótki wpis o Leszczynach.

Leszczyny to niewielka wioska położona w dolinie potoku Przysłup (Przysłupianka), w jego "środkowym" biegu. Od północy wieś graniczy z lasem Hajnuckim, porastającym okoliczne stoki gór. Od południa wioska graniczy z Kunkową - obecnie jest zresztą jej administracyjną częścią. Od wschodu granicę wsi wyznacza góra Łysiec (662 m n. p. m.) a od zachodu wieś ginie w "odmętach" Przysłupianki - bezpośrednio z Nowicą się nie łączy.

Widoki znad Leszczyn


Wieś powstała zapewne w połowie XVI wieku. Pierwszy raz wymienia ją dokument zakupu z 1599 roku. Wtedy to wioskę zakupił, a właściwie zamienił Jan Potocki. Stała się wtenczas częścią tzw. Klucza Klimkowskiego. Wcześniej wioska należała do rodziny Branickich. Później przeszła na drodze dziedziczenia na własność słynnego poety, Wacława Potockiego. Początki wsi nie były łatwe. Niemniej jednak dokumenty wspominają, że już w początkach XVII wieku mieszkańców stać było na budowę świątyni oraz utrzymanie budynku (no i rzecz jasna parocha). Zastanawia to o tyle, że w 1629 roku rejestry wymianieją we wsi tylko 2 zagrody i 2 zagrodników bez ról. Jednak dociekania te zostawmy historykom.
Wiek XVII nie należał do lekkich. Był to okres krwawych wojen, toczonych przez Rzeczypospolitą (często niemal na własne życzenie). Przemarsze wojsk, łupieże, najazdy, epidemie, podatki - to wszystko dawało się mieszkańcom wsi. Wielu się temu sprzeciwialo, i szukało na własną rękę bądź sprawiedliwości, bądź też częściej - lepszego życia. Wielu dążyło do tego drogą zbójnictwa. I tutaj spotykamy jednego z bardziej znanych Rusinów z Leszczyn - Wasyla Bajusa. Uchodzi on do dziś za jednego ze słynniejszych zbójnikó rusińskich. Bezlitośnie łupił kupców i dwory. Szczególnie ulubił sobie dobra starosty bieckiego Jana Wielopolskiego w Kobylance. Wielokrotnie łupił jego dwór i posiadłości. Na nic zdały się oddziały zbrojne. Majątek możnowładcy uratował sam papież Innocenty XI. On to bowiem podarował staroście obraz Chrystusa Ukrzyżowanego. Bajus, chociaż beskidnik, jednak należał do grona poboznych Rusinów - więcej się na dwór w Kobylance nie zapuszczał. A obraz do dziś jest czczony i uważany za cudowny.

Leszczyny w deszczu

Przysłupianka

W wieku XVIII we wsi mieszkało ponad 250 greckokatolickich Rusinów, a same Leszczyny były siedzibą parafii - należały doń jeszcze Kunkowa i Bielanka.
Wiek XIX to czas chorób i wyjazdów za granicę. Panowała na Łemkowynie cholera. Szczególne żniwo zebrałą tutaj w 1873 roku. Pamiątką po tym jest cmentarz choleryczny, zlokalizowany w północnej części wsi, niedaleko drogi do Bielanki. Wielu wyjechało do Ameryki, śląc do kraju pieniądze, i wspierając rodziny w rozbudowie swoich majątków. Ci, co pozostali dorabiali m. in. imając się szklarstwa. I to nie ble jakiego - wędrowni szklarze z Leszczyn, dźwigający na plecach szyby w charakterystycznych wielkich ramach z drewna na twale zapisali się w historii tych ziem. Sam Prof. R. Reinfuu sfotografował przed II wojną światową jednego z nich - i jest to jedno z najbardziej znanych zdjęć z Łemkowyny. W Leszczynach też wspaniale gospodarowano drewnem - wyrabiano gonty, łyżki czy inne narzędzia kuchenne, np. wałki do ciasta. Często było to ważne źródło dochodu.
Ostatnią, stojącą po dziś dzień świątynię zbudowano w Leszzynach w 1835 roku. Piękna, drewniana cerkiew reprezentuje styl zachodniołemkowski. Trójdzielna, z dzwonnicą nad babińcem Sumnie góruje nad niewielką dzisiaj wioską. A przy niej oczywiście jest cmentarz. Cerkiew nosi wezwanie Św. Łukasza Ewangelisty.

Trochę małych sakraliów...


Na początku wieku XX rozpoczęto organizację pierwszej szkoły we wsi. Działania te prerwała Wielka Wojna (tutaj we znaki się nie dała), niemniej po wojnie szkołę zorganizowano. Pod koniec lat 20 XX wieku część mieszkańców przeszła na prawosławie.
W roku 1921 naliczono we wsi wg spisu 323 unitów i 12 rzymskich katolików.
W roku 1935 wzniesiono we wsi (głównie za pieniądze zza oceanu) budynek szkoły. I od razu zaczęły się problemy, ponieważ nauczycielem został Polak, uczący rzecz jasna w języku polskim. Naturalnie nie spodobało się to rodzicom, którym zależało na nauce języka łemkowskiego.
W roku 1936 mieszkało tutaj 491 osób - 476 Łemków, a także 2 rodziny żydowskie i Polacy.

Cerkiew p.w. Św. Łukasza Ewangelisty

cmentarz wiejski

II Wojna Światowa co prawda nie przyniosła katastrof. Naprawdę źle zaczęło się dziać dopiero w roku 1945. Część mieszkańców wyjechała na Zachodnią Ukrainę, a reszta - w roku 1947 na Ziemie Zachodnie. Ich miejsce zajęli osadnicy Polscy.
Po roku 1956 miały miejsce przetasowania osadników. Wielu Polaków wyjechało, częściowo ich miejsce zajęli autochtoni, powracający z wygnania. To oni m. in. podjęli się stopniowego remontu cerkwi. I uratowali ją od upadku. Obecnie cerkiew należy do wiernych prawosławnych.
W roku 2007 pochowano na cmentarzu w Leszczynach Mirosława Nahacza, młodego, wspaniale zapowiadającego się pisarza.
Do wsi dawniej trudno było się dostać, kiepska droga z Kunkowej tego na pewno nie ułatwiała. Stosunkowo przyzwoitą, asfaltową drogę puszczono tędy podczas budowy zapory na rzece Ropie w Klimkówce.


Co warto w Leszczynach zobaczyć:
- drewnianą cerkiew z 1835 roku
- cmentarz wiejski z kilkunastoma ciekawymi nagrobkami kamiennymi
- przydrożne krzyże, kapliczki
- cmentarz choleryczny
- piękne widoki, wspaniale prezentujące uroki tej małej osady
- starą zabudowę wiejską (chyże)

Szlaki i trasy w okolicy:
- zielony szlak pieszy ciągnący stokami pasma Magury Małastowskiej
- dość liczna sieć dróg bitych i asfaltowych, dobra dla cyklistów

Zapraszam do tego urokliwego, cichutkiego miejsca. Daleko tutaj od turystycznego zgiełku, a blisko do natury i kontemplacji. I niech tak pozostanie.
Z naszej strony to tyle - pozdrawiamy!





Źródła informacji:
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty
Kryciński St., 2018, Łemkowszczyzna. Czas wojny i pokoju

niedziela, 31 marca 2019

Oczami wędrowca - Kunkowa

Witajcie,
Chcemy zabrać Was dzisiaj do wioski położonej nieco na uboczu. Nie jest rozchwytywana przez turystów - ale chyba dzięki temu właśnie czuje się tutaj prawdziwy smak Łemkowyny.
Zapraszamy do Kunkowej.

Cerkiew p.w. Św. Łukasza Ewangelisty


Wioska leży w dolinie potoku Przysłup, można nawet powiedzieć że w jego "górnym" biegu. Zaraz za wsią bowiem potok wpada do rzeki Ropy, a właściwie do powstałego w tym miejscu jeziora Klimkowskiego. Od północy Kunkowa sąsiaduje z jeszcze mniejszą osadą - Leszczynami. Od północy podchodzi pod stoki góry Kopa (672 m n. p. m.). Od wschodu z wsią graniczy Las Kunkowski i zbocza bezimiennej góry (620 m n. p. m.). Od zachodu zaś wieś "podpiera" górę Łysiec (662 m n. p. m.).

No, a teraz historia:
Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z roku 1512. Wymieniono ją wtenczas pod nazwą Hunkowka. Ciekawe jest to, że mieszkańcy wywodzą woczątki wsi już w XIV wieku, o czym mówi pomnik w centrum wsi. Jednak potwierdzeń w źródłach ja na razie na to brak.
W 1581 roku było tutaj 7 gospodarstw.
W roku 1599 wioskę włączono do tzw. kresu Klimkowskiego (oprócz niej do kresu należały: Klimkówka, Leszczyny, Nowica, Bielanka i Łosie) będącego własnością Jana Potockiego, ojca słynnego poety doby XVII wieku, Wacława.
Wioska rozwijała się powoli. W 1643 roku wioskę otrzymał brat Wacława Potockiego, Jerzy.
Dwadzieścia lat później, w 1666 roku wzniesiono w Kunkowej drewnianą cerkiew. Nie wiadomo jednak, czy jest to pierwsza świątynia. Wydaje się, że burzliwy wiek XVII nie przyniósł do Kunkowej wielkich katastrof.

Kopa (672 m n. p. m.) widziana z Kunkowej - z drugiej strony jest jezioro

Pomnik w pobliżu starej szkoły

W 1785 roku, już pod austriackimi rządami, we wsi naliczono 243 grekokatolików (Rusinów) i 7 Żydów. Życie tutaj było ciężkie - strome stoki gór nie oferowały zbyt żyznego gruntu. Mieszkańcy żyli w dużej mierze z hodowli i - z gospodarki leśnej.
Kunkowianie, tak jak i mieszkańcy pobliskiej Nowicy czy Leszczyn do perfekcji niemal nauczyli się gospodarzyć drewnem. W Knkowej wyrabiano drewniane zabawki, fujarki, kołatki etc. i sprzedawano na jarmarkach m. in. w Gorlicach czy Tarnowie. Produkcja zabawek i handel nimi były dodatkowym źródłem dochodu - a o takowy w tych stronach było trudno..
W 2 połowie XIX wieu (1868 ?) zbudowano w Knkowej nową cerkiew, w miejsce starszej. Obiekt bardzo piękny, ciekawie prezentujacy się z drogi do Odernego. Cerkiew jest drewniana, trójdzielna, z dzwonnicą ulokowaną nad babińcem. Wewnątrz zachowały się m. in. polichromie z lat 1904-1905. Cerkiew nosi wezwanie Świętego Łukasza Ewangelisty..
Wieś była znana nie tylko z drewnianych ptaszków i kołatek. Otóż w Kunkowej zajmowano się hodowlą gęsi. Niby nic dziwnego, niemniej raczej na Łemkowynie nie często sie tym zajmowano. A juz chyba na pewno w żadnej innej rusińskiej wiosce tyle gęsi na raz nie występowało.


Jeden z przydrożnycj Kunkowskich krzyży

Po Wielkiej Wojnie mieszkańcy zajmowali się w dalszym ciągu produkcją zabawek. W latach 30 powstał we wsi teatr. We wsi działała szkoła. Wraz z Leszczynami osada stanowiła jedno sołtystwo. Jednak mieszkańcy niezbyt się lubili, i np. na wiejskich zabawach często dochodziło do bójek. Ot wsi spokojna, wsi wesoła...

W 1939 roku we wsi nie toczono żadnych walk. W roku 1940 natomiast kilka rodzin pod wpływem agitacji zdecydowało się wyjechać do ZSRR. W okresie okupacji w okolicy działała partyzantka, głównie komunistyczna.
Łemków ostatecznie wysiedlono w ramach Akcji "Wisła" w 1947 roku. Zebrano ich w Łosiach, a stamtąd wywieziono na Ziemie Odzyskane. Ich miejse zajęli Polacy, m.in. z Podhala. Jednak po 1956 roku duża część rodzimych mieszkańców powróciła do Kunkowej. Wykupywali swoje gospodarstwa od Polaków i zaczynali na nowo. A wielu Polskich osadników chętnie opuszczało te tereny. Kunkowianie przejęli cerkiew,którą dotychczas wykorzystywali łacinnicy, i sporadycznie grekokatolicy. Ci, którzy wracali byli już po konwersji na Prawosławie(władza ludowa była grekokatolikom bardzo niechętna), więc mogli w miarę swobodnie zająć się świątynią. Obecnie Łemkowie stanowią tutaj większość.
N przełomie wieku XX i XXI we wsi toczono "wojnę" o zachowanie szkoły, którą z kolei zamknąć chciał samorząd. W akcję włączył się słynny opozycjonista Jacek Kuroń. I tak szkołę udało się zachować. W roku 2002 uczyło się tutaj dziewięcioro dzieci. A sama placówka nosi imię swojego "obrońcy".

Na cmentarzu


Kunkowa to jedna z kilk wsi na terenie Beskidu Niskiego, gdzie Łemkowie stanowią ponad połowę mieszkańców. Integralną część wsi stanowią obecnie również i Leszczyny.

Co warto w Knkowej i jej sąsiedztwie zobaczyć:

- piękną cerkiew p.w. Św. Łukasza Ewangelisty
- cmentarz, a na nim stare nagrobki z końca XIX i 1 poł XX wieku
- cerkiew w Leszczynach, również p.w. Św. Łukasza
- jezioro Klimkowskie - słynny "Dniepr" Hoffmana, zlokalizwane całkiem blisko Kunkowej
- kilka przydrożnych krzyży i kapliczek
- pomnik w centrum wsi upamiętniający powstanie wsi w .. XIV wieku (?)
- w sąsiedniej wsi Oderne ciekawy kościołek p.w. Św Stanisława


Szlaki ciągnące niedaleko Kunkowej:

- zielony szlak pieszy ciągnący pasmem Magury Małastowskiej
- żółty szlak pieszy Uście Gorlicie - Nowica
- stosunkowo liczne drogi asfaltowe, sprzyjające turystyce rowerowej

Kunkowa - z drogi do Odernego
Kunkowa to miejscowość spokojna, na pewno nie roznoszona na butach przez turystów. Można tutaj odetchnąć świeżym, czystym , górskim powietrzem i zasmakować beskidzkich lasów, bujnie okolicę porastających. Polecamy to miejsce osobą ceniącym bardziej spokój od malowniczych szlaków.
Na dzisiaj to tyle,
Pozdrawiamy!





Źródła inf.:
Traczyk T., Grzesik W., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej
Luboński P., 2012, Beskid Niski dla prawdziwego turysty
www.ropa.iap.pl

niedziela, 26 sierpnia 2018

Rudawka Jaśliska

Witajcie,
dzisiaj pragniemy zabrać Was na spacer po miejscu bardzo tajemniczym, bardzo cichym i chyba - bardzo mało znanym. I dla wielu osób jest to miejsce bardzo rzadko przez człowieka uczęszczane. Nie wszyscy zapewne zdają sobie sprawę, że kiedyś była to tętniąca życiem wioska..
Zapraszamy na krótki wpis o Rudawce Jaśliskiej.

Krzyż na granicy nieistniejących już wsi: Rudawki Jaśliskiej i Jasiela

Kolorowe łąki i lasy, tego tu pod dostatkiem

Wioska znajdowała się w dolinie Jasiołki, właściwie niemal w jej początkowym biegu. Od wschodu graniczyła z nieistniejącym już również Jasielem, od zachodu - sięgała niemal Woli Wyżnej. Południową granicę wsi właściwie wyznaczała dzisiejsza granica Polsko - Słowacka, a północną - stoki bezimiennych wzgórz. Dzisiaj teren ten wchodzi w skład Jaśliskiego Parku Krajobrazowego, a po części Rezerwatu "Źródliska Jasiołki".

Standardowo już zaczniemy od historii wsi:

Wioskę założono w roku 1562. Zasadźcą był wtenczas Tomasz Rudawski. Co ciekawe jednak, oficjalnie osadę lokowano (na prawie wołoskim) dopiero w 1579 roku za sprawą przywileju wydanego przez biskupa przemyskiego Wojciecha Sobiejuskiego. Wtenczas nadano też wiosce nazwę - Jasiełko. Nazwa ta się nie przyjęła. Trudno jest powiedzieć cokolwiek więcej o historii tej wsi. Od samego początku jej dzieje związane były ściśle z sąsiednimi wioskami: Wolą Niżną i Jasielem. Wioska nigdy nie stanowiła samodzielnej parochii, nie miała również własnej cerkwi. Nic w tym dziwnego, gdyż nie była to osada najbogatsza, a mała wioska zapewne nie byłaby nawet w stanie utrzymać księdza i cerkwi. W gruncie rzeczy sąsiednie cerkwie znajdowały się blisko, więc budowa własnej nie była bardzo konieczna. Do roku 1818 Rudawka Jaśliska była częścią parafii w Woli Niżnej, a później - Jasielu. W 2 połowie XVI wieku było we wsi 12 kmieci.

O historii wsi niewiele wiadomo. Jako osada przygraniczna zapewne była nieraz nawiedzana przez beskidników bądź tołhajów, a zapewne i wśród mieszkańców niejeden młodzian zbiegł w szeregi rozbójników. Jest to tym bardziej możliwe, że przecież niedaleko biegł trakt handlowy z Węgier do Jaślisk i dalej do serca Polski. Granicę przekraczał na przełęczy Beskid nad Czeremchą. Nie wiadomo, czy w XVIII wieku w okolicy działali Konfederaci Barscy, niemniej, jako że bywali w okolicy Jaślisk i Czeremchy, bardzo możliwe, że zaglądali i tutaj. Chociażby po wikt..

Krzyż ufundowany przez rodzinę Steców w 1865 roku

Młodniak na pierwszym planie skrywa cmentarz wiejski

Po rozbiorach wioska powoli się rozwijała, niemniej była jedną z mniejszych w okolicy. Pierwotnie wieś była częścią klucza Jaśliskiego, należącego do dóbr biskupów Przemyskich. W roku 1890 roku było tutaj 161 mieszkańców.  Byli to w większości grekokatoliccy Rusini. Liczba ludności się zmieniała - jak z całej Łemkowyny, tak i z Rudawki wyjeżdżali za chlebem do Ameryki. Na zmianę ludności miała też Wielka Wojna. Na przełomie 1914 i 1915 roku toczono w okolicy zacięte walki, m. in. w rejonie Kamienia. Położone w dolinie Jasiołki wioski mocno ucierpiały. Po zakończeniu walk wioska znalazła się przy granicy Polsko - Czechosłowackiej, co zapewne miało niemały wpływ na życie codzienne mieszkańców.

Droga przez Rudawkę do Woli Niżnej

Jedna z kilku zachowanych przydrożnych kapliczek. Ta miała najmniej szczęścia..

W okresie międzywojennym wieś funkcjonowała zgodnie w ramach odrodzonej Polski. W roku 1931 wioska liczyła 127 mieszkańców, żyjących w 22 domach. Chociaż nie było tutaj cerkwi, istniał cmentarz wiejski, na których chowano zmarłych. Trudno go obecnie odnaleźć, gdyż nie zachowały się na nim żadne nagrobki, a jedynie ślady murku okalającego nekropolie i zarysy mogił, widoczne wczesną wiosną. Porasta je barwinek.. Cmentarz ten znajduje się ok. 200 metrów za stojącym przy drodze, łacińskim krzyżem kamiennym z utrąconym jednym ramieniem. Ufundowali go w 1865 Paweł i Petro Stecowie. Jest to jeden z najstarszych krzyży kamiennych w Beskidzie Niskim.

Jasiołka, to jeszcze niepozorna..

A tego "jegomościa" zapewne przedstawiać nie trzeba

W okresie II wojny światowej przez wioskę wiodła trasa kurierska, łącząca okupowany kraj z rządem w Londynie. W Rudawce Jaśliskiej kurierzy (m. in. J. Łomiański) przechodzili granicę Polsko - Słowacką. Tutaj była większa szansa uniknąć spotkania z żołnierzami niemieckimi bądź słowackimi..
Po wyparciu stąd Niemców w 1944 roku, w okolicy pojawiły się bandy UPA, przybyłe ze wschodu. Najtragiczniejsze wydarzenia z nimi związane to rozbicie Polskiego oddziału w rejonie Jasiela. Do dziś wydarzenia te nie znalazły dokładnego wyjaśnienia. Mieszkańcy Rudawki Rymanowskiej podzielili los Rusinów z całej Łemkowyny. Częściowo zostali wysiedleni z wioski w altach 1945-46, a pozostałe kilkanaście osób wywieziono na Ziemie Odzyskane w 1947 roku. Wioska właściwie przestała istnieć - zabudowania rozebrano bądź spalono, a po mieszkańcach pozostał tylko dewastowany cmentarz i kilka przydrożnych krzyży i kapliczek i nieliczne pozostałości po zabudowie wiejskiej, widoczne późną jesienią bądź wczesną wiosną. My sami widzieliśmy tylko 3 krzyże przydrożne, gdyż znaleźliśmy się tutaj okazyjnie. Ale planujemy to nadrobić. Po wojnie tereny te stały się  pastwiskami wykorzystywanymi przez PGR. W sąsiednim Jasielu funkcjonowała placówka WOP, później zamieniona na krótko na schronisko PTTK a w końcu na PGR-owską owczarnię. Obecnie popada w ruinę.Od roku 1994 część Rudawki znalazła się w granicach Rezerwatu "Źródliska Jasiołki".

Szlaki wiodące przez Rudawkę Jaśliską:
- Szlak kurierów beskidzkich JAGA-KORA wiodący stąd do Woli Wyżnej.
- (w pobliżu) niebieski szlak graniczny

Co warto zobaczyć:
- przydrożne krzyże i kapliczki, w tym uszkodzony krzyż łaciński z 1865 roku
- ukryte w lesie pozostałości cmentarza łemkowskiego, spowite barwinkiem
- piękne krajobrazy Jaśliskiego Parku Krajobrazowego
- pozostałości fundamentów zabudowań

Z naszej strony to dzisiaj wszystko. Mamy nadzieję, że tym krótkim wpisem zachęcimy Was do odwiedzin tego urokliwego, chociaż zarazem i nieco smutnego miejsca. Zapraszamy i piechurów, i cyklistów. Pozdrawiamy!





Źródła inf.:
Lubończyk P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty
Kłos St., 2010, Krajobrazy nieistniejących wsi...
Traczyk T., Grzesik W., Wadas B., 2012, Beskid Niski. Od Komańczy do Wysowej
pl.wikipedia.org
www.jasliska.pl



niedziela, 6 maja 2018

Gdzie szkło królowało - o Hucie Polańskiej

Witajcie,
dziś chcieliśmy Was zaprosić do wędrówki po pewnej nieistniejącej miejscowości. Chociaż, może nie jest to do końca prawda bo jest tu miejsce które tętni życiem cały rok. Inne zaś tylko dwa razy do roku, ale od początku.

Huta Polańska leżała w dolinie potoku Hucianka. Od północy graniczyła z Polanami. Od południa sięgała niemal do przełęczy Mazgalica. Od wschodu i zachodu wieś zamykały stoki m. in. Czerteżu (683 m n. p. m.) i Wielkiej Góry (731 m n. p. m.).

Schronisko "Hajstra"
 Huta Polańska powstała w XVI lub XVII wieku. Początkowo funkcjonowała jako część znacznie starszej miejscowości znajdującej się w jej sąsiedztwie, a mianowicie Polan. Leżała ona w dobrach Stadnickich, zresztą jak i okoliczne wsie. Kim byli założyciele i pierwsi mieszkańcy wsi tak do końca nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Jedno jest pewne - byli to Polacy. Istnieją przypuszczenia, że byli to konfederaci barscy. Co ciekawe do dnia dzisiejszego wśród mieszkańców istnieje ciekawe przekonanie. Twierdzą oni że końcówka w nazwisku "ski/ska" świadczy o pochodzeniu szlacheckim. Jaka jest prawda chyba się nie dowiemy. Ta szlachta była nią tak naprawdę tylko z nazwy gdyż w okresie międzywojennym nie różnili się majątkiem od chłopów. Istnieje też pogłoska, że wieś została założona przez szlachtę, która wcześniej zamieszkiwała okolice Złotoryji. Jednak nie spodobało im się to, co się wówczas działo w kraju. Wzięli udział w rokoszu, w skutek czego zostali pozbawieni tytułów i majątków. Szukali więc miejsca by zacząć wszystko od nowa.

Pomnik upamiętniający żołnierzy oraz mieszkańców tej ziemi
Sama Huta rozwinęła się dzięki hucie szkła, która funkcjonowała tu prawdopodobnie od XVII-XIX wieku. Po zakładzie nie pozostał żaden ślad. Chociaż podobno na polanach można jeszcze gdzieniegdzie wykopać szkiełka. Surowiec do wytopu szkła, a mianowicie piaskowiec pozyskiwano w okolicy. A potrzebny do wytworzenia wysokiej temperatury węgiel drzewny wytwarzano na miejscu. Po pewnym czasie wieś z przemysłowej stała się całkowicie rolniczą.

Początek XX wieku zapowiadał intensywny rozwój wsi. Wtedy to właśnie czyniono przygotowania by zrealizować idee zbudowania kościoła we wsi. Od 1904 roku Msze Św. okazjonalnie odprawiał ksiądz ze Żmigrodu w szkolnej kaplicy. W tymże roku wraz ze szkoła powstała tam polska czytelnia. Wszystko to dzięki staraniom Towarzystwa Szkoły Ludowej. Lecz poza tymi nielicznymi wyjątkami mieszkańcy uczęszczali na nabożeństwa grekokatolickie do Ciechani. Ksiądz unicki przybywał do wsi by ochrzcić dzieci i pochować zmarłych. Jedynie na śluby jeżdżono do Żmigrodu. Ale wracając do losów kościółka. Już w 1902 roku jeden z mieszkańców wsi  zapisał nawet działkę pod budowę. Wtenczas też prowadzono zbiórki na emigracji by zbudować świątynię. Fundusze jednak przepadły podczas I wojny światowej. Sama wieś zresztą też nie obyła się bez szwanku. Żołnierze austriaccy celowo spalili sporą część wsi. Później na szczęście mieszkańcy dostali przydział drwa na odbudowę. Jednak mimo zniszczeń starano się dalej ścibać grosz na własną świątynię. Cóż z tego skoro pieniądze straciły kompletnie swoją wartość podczas inflacji z 1923 roku. Uparcie proszono też władze kościelne o pomoc i pozwolenie na budowę. Udało się je uzyskać dopiero 1935 roku. Świątynię wzorowano na kaplicy przy pustelni św. Jana z Dukli. Budowę ukończono lipcem 1939 roku. Miała być poświęcona we wrześniu. Jednak działania wojenne nie pozwoliły na to.

We wrześniu 1939 w pobliżu Huty Polańskiej polscy żołnierze WOP walczyli z oddziałami słowackimi. Działania partyzanckie były tutaj obecne niemal przez cały okres II wojny światowej. Przez wieś dalej do Huty Krempskiej, aż na Słowację prowadził szlak kurierski. dzięki jego działalności udało się przeszmuglować około 400 osób. Kurierzy najczęściej zatrzymywali się u Adamskich, a kilku mieszkańców było przewodnikami. Co ciekawe to wszystko działo się pod bacznym okiem niemieckiego posterunku Grenzschutzu. Jak to mówią najciemniej pod latarnią.
Podczas bitwy dukielskiej kiedy to Niemcy cofali się na południe  - Rosjanie otoczyli wieś. Została ona kompletnie zniszczona przez ostrzał artyleryjski. Mieszkańcy uciekli na przełaj, przez góry do Olchowca.  Po wsi zostały tylko ruiny kościoła i 4 domy, które później przyłączono do Polan. Nie pozwolono ludności po zakończeniu działań powrócić do własnych gospodarstw. Oddano im już opuszczone domy Łemków w Myscowej, Tylawie, Polanach i Mszanie. Dawni mieszkańcy Huty nie narzekali na zaistniałą sytuację, gdyż dostali lepszą ziemię niż posiadali wcześniej.

Kościół św. Jana i św. Huberta
Być może do dnia dzisiejszego nikt nie pamiętałby już o Hucie Polańskiej jak i o tym, że był tam kościół, gdyby nie kilka życzliwych osób. W roku 1991 dzięki staraniom ówczesnego proboszcza Polan ks. Jana Delekty zaczęto odbudowę. Nie obyło się bez pomocy dawnych mieszkańców wsi i członków Koła Łowieckiego "Zacisze". Po 4 latach budowy  - udało się sprawić by świątynia odzyskała dawny blask. Poświęcenia kościoła dokonano w listopadzie 1995 roku. Nadano mu wezwanie św Jana i św Huberta. Odpusty odbywają się tutaj w pierwszą niedzielę lipca i pierwszą niedzielę po Wszystkich Świętych. W pozostałe dni świątynia jest zamknięta - a szkoda. We wnętrzu znajdują się gabloty ze zdjęciami wsi z okresu międzywojennego. W okolicy kościoła powstał również niedawno Dom Duszpasterski "Betania".
Widok na kościół od strony lasu
Po wsi pozostało też prywatne schronisko Hajstra. Wcześniej pełniło ono funkcję posterunku straży granicznej, później powstała tu strażnica WOP. Następnie budynek przejęło PTTK, aż ostatecznie rodzina Morawskich. Co ciekawe senior rodu - pan Jan osiadł w tej okolicy już w latach 60-tych ubiegłego wieku.



Dawniej Huta Polańska była znana turystom z tego, że szedł tędy bardzo widokowy szlak niebieski z Ożennej na Baranie. Obecnie wiedzie tędy żółty szlak do pasma granicznego. Prócz kościółka, schroniska i "Betani" znajdziemy tu maleńki cmentarz. Znajduje się on się powyżej świątyni nieco na zachód od niej. Znajdziecie na nim kilka krzyży kamiennych i metalowych, bardziej nam współczesnych. Idąc dalej w głąb lasu można znaleźć starą kapliczkę - jednak chyba oficjalnie tam chodzić nie wolno, bo to teren MPN...drodze z Huty do Polan. Jest murowana, nieco zniszczona, ale bardzo urokliwa.
Na szczęście "misia" nie spotkaliśmy
Jest też w Hucie i druga kapliczka, znajduje się ona przy
A propos MPN - na płn - zach. od wsi jest Obszar Ochrony Ścisłej Zimna Woda. A kilkaset metrów za kościółkiem - tabliczka ostrzegająca przed niedźwiedziami. Tam też jest droga do Ciechani, zamknięta dla turystów..
Czy to jeszcze działa...?
To wszystko na dziś. Zapraszamy Was serdecznie od odwiedzenia Huty Polańskiej i innych wspaniałych miejsc na Beskidzie Niskim.
Do zobaczenia na szlaku!








Źródła inf.:
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej

Kłos S,2010 , Krajobrazy nieistniejących wsi

Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty

grupabieszczady.pl

wikipedia.pl

niedziela, 25 lutego 2018

Oczami wędrowca - Szklary

Witajcie!

Zapraszamy Was dzisiaj na spacer po trochę zapomnianym, ale ciekawym miejscu. Zresztą trudno to nazwać spacerem - bo będzie to bardziej przedzieranie się przez chaszcze.. No, ale nie uprzedzajmy faktów - zapraszamy do lektury!

"Dzisiejsze" Szklary widziane z Bani Szklarskiej, po deszczu..

jeden z bloków mieszkalnych osiedla

Beskid Niski to miejsce wyjątkowe. Każde drzewo, każdy kamień ma tutaj swoją historię - to miejsce gdzie piękno rodziło się częstokroć z cierpienia innych, gdzie zanim zaczniemy zachwycać się pięknym krajobrazem, przyrodą - musimy się zastanowić jak takie cudo powstało. Łemkowyna to też nieistniejące wsie. Ale nie zawsze łatwo jest to stwierdzić, bo pozory czasem mylą. Przedstawiamy Wam Szklary - wieś która żyje i nie żyje zarazem.

Szklary znajdują się właściwie w granicach Gniazda Jawornika. Wieś dawniej leżała w dolinie potoku o nazwie Chyżny. Od północy wieś sięgała do przełęczy Szklarskiej. Od wschodu i zachodu wieś okalały szczyty: Bania Szklarska (695 m n. mp. m.) i Dił Szklarski z dwoma szczytami. Od południa Szklary sięgały niemal Daliowej. Dzisiejsze Szklary nie pokrywają się z obszarem dawnej zabudowy - osadę "wyniesiono" wyżej, na stoki Diłu Szklarskiego, i usadowiono przy zbudowanej tutaj drodze z Rymanowa do Daliowej - obecnie DW887.

Kapliczka nad przełęczą Szklarską
widok na Banię Szklarską

Trochę historii na wstępie:

Szklary to jedna ze starszych wsi w regionie, jednak jej początki skrywa tajemnica. Na pewno powstała w wieku XV,chociaż nie wspomina o niej zaden z dokumentów z 1434 roku, czyli z czasu tworzenia klucza jaśliskiego. Szczklary są wzmiankowane dopiero w 1470 roku, ale sam przywilej lokacyjny wystawiono późno, bo w roku 1527, i to jako dla wsi wcześniej zasiedlonej. Przywilej ten otrzymał sołtys Andrzej Wal z Daliowej, Wołoch. Wieś zresztą otrzymała prawo wołoskie. Jako przywilej otrzymała 24 lata wolnizny, jednak sołtys musiał sprowadzić nowych osadników. Analizując nazwę wsi i okolicznego szczytu - można domniemywać, że znajdowała się tutaj huta szkła, a na okolicznym szczycie wydobywano niezbędny do tego surowiec - piasek (bania - kopalnia). Pytanie, kto pierwotnie tu mieszkał i kiedy huta działała? Wołosi raczej nie zajmowali się szklarstwem, o czym świadczy fakt, że nawet w okresie nowożytnym osady hutnicze powstałe na terenie Beskidu (np. Oderne) na ogół obsadzali Polacy lub też narodowości z zachodu. Zapewne więc i tutaj początki wsi wiążą się z Polakami lub Niemcami - co jest dość prawdopodobne patrząc na historię Jaślisk lub Daliowej.

Słabo poznano historię wsi. Wiadomo, że rejon ten należał do spokojnych - przełęcz Szklarska była traktem handlowym, prowadzącym do Jaślisk i dalej, na ówczesne Węgry. Tędy też maszerowały wojska, i zdarzały się tutaj potyczki. Częstym gościem zapewne bywali tu szwedzcy żołdacy w czasie potopu szwedzkiego, jak również szli tędy, i zapewne zniszczyli wieś, żołnierze Rakoczego w 1657 roku. Prawdopodobnie zresztą toczono tutaj walki z wojskami Rakoczego - słynna kapliczka na szwedzkim kurhanie w Jaśliskach jest prawdopodobnie miejscem, gdzie pochowano obrońców lub poległych najeźdźców. Siedmiogrodzian zresztą miasto odparło. Oddziały Rakoczego złupiły więc okolicę.

Tą drogą dojdziecie i do dawnych Szklar, i na Banię Szklarską

tuż po przejściu tego mostka skręćcie w prawo, i - miejcie oko na mapę

To nie były ostatnie kłopoty dla Szklar. W latach 1704-1708 okolicę nękały oddziały rosyjskie, szwedzkie oraz wojska sprzyjające walczącym o koronę Polski kandydatom: Augustowi II  Mocnemu i Stanisławowi Leszczyńskiemu. W roku 1704 zresztą Jaśliska odparły Szwedów. Może więc to z tego okresu pochodzi wspomniana wyżej kapliczka?
Kolejne zawieruchy przyniosła Konfederacja Barska. na przełęczy Szklarskiej znajduje się XVIII - wieczna kapliczka słupowa, postawiona na kurhanie. Ponoć pochowano tam poległych w walce konfederatów. Inne podania mówią, że spoczywają tam Polscy jeńcy, pomordowani przez Kozaków po bitwie. Pobyt konfederatów jak i żołnierzy rosyjskich dał się jednak we znaki tutejszej ludności.

Czy mieszkańcy Szklar wzięli udział w Insurekcji Kościuszkowskiej, tak jak chłopi z sąsiednich Królików? Trudno powiedzieć.
Wioska rozwijała się powoli, ciasna dolina potoku nie pozwalała na zbyt duży rozrost, więc nie była to nigdy wielka osada. Na przykład w roku 1767 odnotowano tutaj 297 mieszkańców - wiernych kościoła greckokatolickiego. 20 lat później było tu już 349 Rusinów, a do końca XVIII wieku liczba ta sięgnęła około 400 wiernych we wsi.

XIX wiek mimo wszystko minął spokojnie, oprócz szalejących w tym czasie na całej Łemkowynie zaraz nie można odnotować chyba nic godnego uwagi. Ale na pewno maszerowały tędy wojska rosyjskie w roku 1849, by tłumić powstanie na Węgrzech - Rosja wspierała wówczas Cesarstwo Austrii.

pozostałości zabudowy są do dziś zauważalne

Krzyż pochodzący z jednej z cerkiewnych kopuł. Obecnie już go tam nie ma.

Szklary były samodzielną parafią - np. w roku 1761 tutejszy paroch, a zarazem dziekan jaśliski, Aleksander de Unihow Stebnicki, dokonał lustracji świątyń w dekanacie. Parafię przeniesiono jednak w 1848 roku do Daliowej. Stało się to po śmierci księdza Iwan Harajewycza - nowy paroch postanowił przenieść swoją siedzibę do Daliowej. Mieszkańcy nie pogodzili się z tym faktem..

W roku 1880 naliczono we wsi 409 grekokatolickich Rusinów, 5 Żydów i 4 Polaków, łącznie 418 mieszkańców.  I stan ten potem zmieniał się w stopniu nieznacznym - np. w roku 1900 w 75 domach żyło łącznie 406 mieszkańców.

Na początku XX wieku przybył do wsi ukraiński etnograf, Filaret Kołessa - w ciągu 6 godzin spisał tu ponad 60 ludowych pieśni! Przywiązanie do tradycji musiało być tu znaczne..
Okres Wielkiej Wojny nie wpłynął bardzo na wieś. Walki toczyły się w rejonie pasma granicznego lub też bliżej Dukli, a położone w dolinie Szklary nie stanowiły już wówczas dużej wartości strategicznej - walczono przede wszystkim o przełęcze karpackie i drogę na Węgry, a Szklary i okolica zostały przez wojska carskie zajęte stosunkowo szybko - i opuszczone dopiero w maju 1915 roku.
Po wojnie mieszkańcy wracali do normalnego życia. Ale nie zapomnieli o tym, że kiedyś byli samodzielną parafią. W dobie schizmy tylawskiej zażądali od biskupa przemyskiego utworzenia parafii, w przeciwnym razie mieli przejść na prawosławie. Parafię odtworzono w 1930 roku. W roku 1931 mieszkało we wsi 437 osób w 69 domach.

Miejsce po cerkwi

Chrzcielnica stojąca na cerkwisku

We wsi oczywiście istniała cerkiew. Ostatnią świątynię, noszącą wezwanie św. Mikołaja zbudowano w 1894 roku. Wzniesiono ją na miejscu starszego obiektu - nie znany jest jednak czas jej budowy, ponoć wzniesiono ją na świeżo wykarczowanej w tym celu polanie.
Była to cerkiew drewniana, jednak niewiele można o niej powiedzieć, gdyż nie zachowały się jej zdjęcia. Prawdopodobnie była podobna do obiektów z Czeremchy czy Daliowej (cerkiew poprzedzająca obecną) i reprezentowała typ przejściowy lub osławski.

nagrobki z cmentarza przycerkiewnego

Nagrobek I. Garajewicza

Również i II wojna światowa była traumą dla mieszkańców. Sama kampania wrześniowa nie przyniosła szkód - jedynie w rejonie Szklar lotnictwo niemieckie atakowało oddziały polskie, jednak walk tu nie toczono. Natomiast źle się działo w roku 1944, gdy toczono walki o przełęcz Dukielską - w toku walk około połowa zabudowań została zniszczona, a kilku mieszkańców zginęło. . Przez Szklary przemieszczały się  masy wojsk, m. in. radzieckie oddziały gwardyjskie, w tym ciężkie formacje wojsk pancernych. W internecie nawet udało nam się znaleźć kilka fotografii, aczkolwiek za ich poprawność nie gwarantujemy. Wojenne zniszczenia to nie koniec trosk mieszkańców - po przejściu frontu pojawiły się tu bandy UPA - ich ofiarami padły wtenczas dwie osoby ze Szklar. Prawdziwą tragedią był rak 1946 - kiedy to mieszkańców zmuszono do wyjazdu na sowiecką Ukrainę.
Wieś opustoszała. Pojawił się za to PGR, który miał zagospodarować tereny opuszczone przez Łemków. Zajął m. in. cerkiew w Króliku Wołoskim, gdzie urządzono magazyny. Natomiast  cerkiew i domy w Szklarach rozebrano w latach 50. Wśród dzisiejszych mieszkańców Szklar są jeszcze ponoć osoby, które brały w tym udział...

Czołgi IS-1. Zdjęcie ponoć z okolic Szklar, ale to dość wątpliwe.. /źródło:forum.warthunder.com/ 


Wsi już nie odbudowano, na jej terenie wzniesiono jedynie dużą owczarnię (?), której ruiny straszą dziś przedzierających się do cmentarzy turystów. Zabudowania gospodarskie i mieszkalne wzniesiono wyżej, przy nowej drodze do Daliowej. Upadek PGR-ów w latach 90 XX wieku był dla tutejszych mieszkańców - pracowników tragedią. Mogli tylko przyglądać się na sprzedaż za bezcen państwowego majątku - a niestety nie było komu i za co wykupić dóbr. I tak ziemia zaczęła ponownie zarastać, budynki w większości niszczeją do dziś. Na terenie osiedla mieszkalnego pozostało jeszcze około 200 mieszkańców. Nie mają łatwego życia. Miejsce ogólnie nie zachęca do odwiedzenia, bo niczego poza blokowiskami i ruinami tutaj nie ma.
Natomiast warto podjąć trud i odwiedzić teren dawnej wsi.
Znajdziecie tam miejsce po cerkwi, trzy (!) cmentarze, oraz nikłe ślady dawnej zabudowy.
Ale to nie jest łatwa sprawa, i szczególnie początkującym turystom może to przynieść sporo zachodu. Może też się nie udać. My sami wracaliśmy tu kilka razy, by odnaleźć to, czego szukamy..

Właściwie są tu 2 drogi wiodące do cerkwiska i cmentarzy. Jedna z nich prowadzi drogą "do pola" - otóż przed samym osiedlem Szklary, idąc/jadąc od strony przełęczy Szklarskiej prowadzi w dół droga. Będzie ona znajdowała się po lewej stronie. Znajduje się ona jakieś 350 metrów od kapliczki na przełęczy. Idąc od tej strony najpierw miniecie (po lewej stronie również) dobrą, szutrową drogę ze szlabanem. Idźcie dalej drogą wojewódzką, a po około 200 metrach po lewej będzie stroma droga w dół - obok niej są wysokie sterty przegniłych bali. Idźcie nią, aż dojdziecie do mostku nad potokiem. Po przejściu tuż za mostem zejdźcie z drogi na prawo. Dalej idźcie wzdłuż potoku, i tak po około 300 metrach zacznijcie odbijać w lewo, i po prostu szukajcie miejsca po cerkwi lub cokołów. Obiekty te są na niewielkim wyniesieniu nad potokiem, częściowo już pośród drzew. Możecie też poruszać się wydeptaną przez turystów ścieżką, ale tak czy owak mapę miejcie cały czas przy sobie. Drugi sposób to wyjście na Banię Szklarską, i zejście jej stokami na tereny wsi - częściowo trzeba iść drogą wyrobioną przez ciągniki, a potem trzymać się brzegu potoczku będącego dopływem potoku Chyżny. Ale najlepsza pora to wiosna lub jesień.
Miejsce po cerkwi oczyszczono kilka lat temu. jest dobrze zarysowane, można sobie wyobrazić bryłę świątyni. Stoi też tam chrzcielnica, a przy niej elementy metalowe z krzyży nagrobnych. Obok znajdują się nagrobki cmentarza "cerkiewnego" (taka nazwa chyba doń najbardziej pasuje). Jest tu m. in. jeden z najstarszych zachowanych na Łemkowynie nagrobków, pochodzący z 1 połowy XIX wieku. Jest to cokół na grobie ks. I. Harajewycza  (1781-1848) i jego żony (Ireny). Są na nim napisy w językach: ruskim, polskim i łacińskim.
Tuż obok cmentarz przycerkiewny z kilkoma (4?)  nagrobkami. Obiekty kilkanaście lat temu (2004,2005)były remontowane staraniem NGK "Magurycz". Kolejne prace, już wtenczas porządkowe* prowadzono tu w 2016 roku- brali w nich m. in. udział więźniowie z ZK w Moszczańcu.
Co ciekawe, na terenie przycerkiewnym dawniej były jeszcze krzyże z kopuł cerkwi. Jednak w roku 1992 pracownicy zniszczyli to miejsce - nagrobki i cerkwisko rozjeżdżono ciągnikami. Trudno zrozumieć ten akt wandalizmu w czasach, gdy nie było już odgórnych nakazów "z partii". Czyżby ostatni akt zawiści? Chociaż i wtedy los PGR-u był przesądzony, więc po co..
Co do krzyża cerkiewnego - jeden znajduje się, a właściwie do niedawna (do zimy 2016/17) znajdował się - na terenie dawnej wsi - był po prostu wbity w ziemię kilkadziesiąt metrów na wschód od cerkwiska (jeśli nas pamięć nie zawodzi). Trafiliśmy nań niechcący, chociaż jak potem się okazało odnalazł wcześniej Dariusz Zając ze strony www.beskid-niski-pogorze.pl - znajdziecie tam jedną z wielu świetnych mapek autorstwa p. Dariusza z planem Szklar, a także super zdjęcia m. in. wspomnianego krzyża.

Na cmentarzu grzebalnym...


Nieco na północ od miejsca po cerkwi znajduje się trzeci cmentarz, zwykle określany mianem "grzebalnego" - więc przy tym pozostańmy. Tutaj są 2 krzyże kamienne, 1 tzw. gromadzki (z roku 1915) i jeden metalowy. To raczej najmłodszy z tutejszych cmentarzy. Zachowały się nawet na nim ziemne zarysy mogił.
Idąc doliną potoku można natrafić na widoczne gdzieniegdzie zarysy zapadniętych piwnic, resztki ich rozsypanych stropów czy studnie - na te ostatnie trzeba uważać.

Jeśli chodzi o zabytki to... tyle. Właściwie nic więcej tu nie znajdziecie. Jest to miejsce przygnębiające. Szczególnie gdy patrzy się jesienią przez gałęzie drzew na"kopię" wsi z blokami. Tutaj życie odeszło, niewielu tu zagląda, nie każdemu się to też udaje. Ale warto zobaczyć to miejsce. Co ciekawe, zabytki ze Szklar można oglądać w Sanoku i Zyndranowej. W Sanoku jest ikona z tutejszego ikonostasu (MB Hodogetria z 2 poł. XVI w.) a w Zyndranowej żeliwna tablica z grobu Kazimiery Stanisławy Węgrowskiej, nauczycielki w tutejszej szkole, zmarłej w roku 1893.

ruiny wspomnianej w tekście "owczarni" - idąc na cerkwisko przejdziecie obok nich. Jeśli pójdziecie "po naszemu" rzecz jasna

Droga przez Szklary. Po deszczu. Szklary chyba już zawsze będą nam się z tym widokiem kojarzyć..

Polecamy odwiedzić to miejsce. Nie dla fajnych zdjęć czy pięknych zabytków. Przede wszystkim dla refleksji - by podumać nad skutkami nieodpowiedzialnej polityki czy zwykłej zawiści. W Szklarach jak chyba nigdzie indziej można to naocznie zobaczyć. Warto też tu wejść by "poćwiczyć" pracę z mapą. Bo bez niej, jeśli tu nie byliście, może być trudno. Chociaż ścieżki tu prowadzące są coraz lepiej wydeptane, niestety - także przez poszukiwaczy skarbów, których ślady obecności spotykamy coraz częściej w rejonach cerkwisk i cmentarzy, nie tylko w Szklarach..
Będąc tu koniecznie wejdźcie na Banię Szklarską - nie jest to zbyt męczące, a roztaczają się stąd przepiękne widoki na okolicę ale też i np. na Tatry.

Zapraszamy Was tu koniecznie.

Do zobaczenia na szlaku!





Źródła inf.:

Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej
Luboński P., (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty
Budzyński Z., 1995, Struktura terytorialna i stan wiernych Kościoła unickiego na Łemkowszczyźnie w XVIII wieku [w:]  Czajkowski J.,(red.), 1995, Łemkowie w historii i kulturze Karpat, część pierwsza
Czajkowski J., 1999, Studia nad Łemkowszczyzną,
pl,wikipedia,org
www.beskid-niski-pogorze.pl
* dziękujemy za uwagi Panom: S. Modrzejewskiemu i "Długiemu"