Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

sobota, 21 maja 2016

Okiem wędrowca - Świątkowa Wielka

Witajcie!

Pamiętacie jak jakiś czas temu pisaliśmy o Świątkowej Małej? Dziś zabieramy Was "po sąsiedzku" do  Świątkowej Wielkiej, niewielkiej dziś wioski. Jest to jedna z pierwszych przez nas poznanych miejscowości, i mamy do niej pewien sentyment. Mamy nadzieję, że również i Wy ją polubicie.

Widok na Kolanin (705 m n.p.m.) z drogi od Świerzowej Ruskiej

Świątkowa Wielka rozciąga się wzdłuż potoku Świerzówka, chociaż przez wieś przepływa (trochę bokiem) również Wisłoka. Od północy wieś graniczy z terenami nieistniejącej już Świerzowej Ruskiej, częściowo "wchłoniętej" zresztą w obecne granice Świątkowej. Na południu wieś styka się bezpośrednio ze Świątkową Małą. Od wschodu wieś sąsiaduje z miejscowością Kotań, a od zachodu - wioskę zamykają stoki Mareszki (801 m n.p.m.). Wioska leży właściwie niemal w centrum Magurskiego Parku Narodowego.

Standardowo zaczniemy od historii:

Nazwa wsi pochodzi od imienia Świątek lub też Świątko. Dla mieszkańców był to powód do dumy, i wręcz symbol ich pobożności. Wioska jest młodsza od "siostrzanej" Świątkowej Małej (Świątkówki). Wiadomo, że istniała już w XVI wieku, bowiem w 1581 roku posiadała 19 łanów ziemi, o połowę więcej niż Świątkówka. Być może już w tym okresie we wsi stała cerkiew, jednam właściwie nic o niej nie wiadomo. Oprócz tego odnotowano już wtedy kniazia i popa. Jednak trudno stwierdzić jednoznacznie, czy wioski już wtenczas były rozdzielone, czy też Świątkowe stanowiły jedną całość. Na pewno zamieszkiwała je wtedy ludność wołoska.
przy drodze do Świerzowej

 Świątkowa i kilka okolicznych wiosek były własnością słynnego rodu Stadnickich. W roku 1510 wieś należała do Andrzeja Stadnickiego, kasztelana sanockiego. Później, w 1554 roku dobrami kasztelana podzielili się jego synowie: Marek i Mikołaj, i zyskami z Świątkowej i kilku innych wsi dzielili się po połowie. Później wioska stała się własnością starostwa bieckiego. W roku 1581 był tutaj dom sołtysa, 19 gospodarstw i jedna zagroda bezrolna.
Rozwój wioski zahamował najazd tatarski w 1629 roku. O dużym spadku liczby mieszkańców świadczy fakt, że we wsi obrabiano tylko 4 łany. Mimo to w tym czasie otwarto młyn, przetwarzający ziarno na potrzeby Świątkowych.
Wzmianki w dokumentach mówiące o wsi pochodzą z 1654 roku.
W roku 1633 nadano duchowieństwu unickiemu szereg przywilejów, m. in. mielenie bezpłatnie zboża w dworskich młynach, wypas zwierząt w pańskich lasach itd. Przywileje te nadał niejaki właściciel tzw. "klucza myscowskiego", Kochanowski. W skład klucza, oprócz Świątkowej wchodziły Grab, Myscowa, Długie, Radocyna, Żydowskie, Ciechania, Polany i Ożenna. Prawa te potwierdził później Jerzy Lubomirski w 1746 i 1776 roku.
Cerkiew, która stoi obecnie we wsi pochodzi najprawdopodobniej z 1757 roku, przynajmniej tak głosi napis na nadprożu. Wkrótce założono też księgi metrykalne - w 1776 roku.  W roku 1785 wieś zamieszkiwało 528 grekokatolików i 14 Żydów.

Figura Św. Mikołaja

Słynna figura z wizerunkiem Świętej Rodziny.

Wiek XIX nie był łaskawy dla tej okolicy. W roku 1815 była sroga zima, a po niej - czas wielkie powodzi. Póxniej było tylko gorzej, okolicę bowiem trzykrotnie nawiedzała epidemia cholery: w latach 1830-31, 1849 i 1873. Oprócz cholery utrapieniem były epidemie tyfusu i klęski głodu oraz suszy z lat 1831, 1846 i 1847. Austriacki rząd w miarę możliwości wspierał mieszkańców pieniędzmi oraz żywnością, jednak w walce z chorobami się nie wykazał. Tym bardziej, że ubogo żyjący mieszkańcy nie byli w stanie zapewnić rodzinom zabezpieczenia sanitarnego czy też odpowiednich produktów spożywczych.
jeden z kilku przydrożnych krzyży zachowanych w Światkowej Wielkiej

Czara goryczy przelała się w marcu 1854 roku. Wtedy to, 13 marca nocną porą, mieszkańcy zobaczyli coś zupełnie im nieznanego. Po niebie toczyła się ognista kula, ciągnąca za sobą płonący ogon. To była kometa. Światkowianie uznali to za znak końca świata, i przestali martwić się o jutro. Dodatkowo nadszedł czas wielkich ulew.. Wszystko to utwierdziło mieszkańców w przekonaniu rychłego końca ziemskich trosk. I zaczęła się radość, napitek lał się w karczmie strumieniami. Żyd - karczmarz też się cieszył... Wielu za grosze pozbyło się swojego dobytku.
A końca świata jak na złość nie było!

Mimo trudnych czasów wieś się rozwijała. Już w 1846 roku we wsi działała szkoła parafialna. Nauczycielem w niej był Dmytro Chowański.  W roku 1855 była tutaj już szkoła 3 - klasowa, a w 1882 roku zastąpił ją nowy budynek.
Łemkowie ze Światkowych przykładali wielką wagę do tematu swojego pochodzenia. Wielu z nich uważało się za Russnaków - czyli "prawdziwych" Rusinów. Osoby piszące się jako Rusini przez jedno "s" uznawani byli jako "słąbsi", podatni na działania kultury Polskiej i Ukraińskiej. Pisaliśmy na ten temat przy okazji wpisu o Świątkowej Małej. Świadomość ta nie zawsze była pozytywnie odbierana przez władze państwowe, o czym przekonano się po wybuchu Wielkiej Wojny - trójka mieszkańców trafiła do obozu w Thalerhofie, jednak na szczęście wszyscy wrócili z niego żywi..

cerkiew przed ostatnim remontem


Na początku XX wieku otwarto we wsi czytelnie im. Kaczkowskiego, uznawaną jako "moskalofilską". Jednak poza tym wiek XX przyniósł również wiele cierpienia. Gdy wybuchła Wielka Wojna, 56 mężczyzn ze Światkowej zaciągnęło się do armii Cesarsko - Królewskiej. Co najmniej czterech zginęło podczas walk. Czterej wrócili jako inwalidzi. Wojna przyszła do wsi już w 1914 roku. Austriacy, wycofujący się pod naporem armii carskiej, spalili połowę wsi. Wielu mieszkańców z konieczności zamieszkało w piwnicach.. Około połowa odeszła natomiast później z Rosjanami, kiedy Austriacy przeszli do kontrofensywy - obawiano się represji wojsk austriackich. Większość z nich powróciła w rodzinne strony po zakończeniu działań wojennych.
Rok 1918 to czas odrodzenia wielu państw. Swoje państwo próbowali stworzyć także Łemkowie. Do Ruskiej Ludowej Republiki Łemków dołączyły też Światkowe. I chociaż był to krótkotrwały epizod, mieszkańcy długo o nim pamiętali, bojkotując w latach 20. wybory do urzędów państwowych i spisy ludnościowe.

Wyciąg narciarski "Mareszka" w Światkowej Wielkiej

W roku 1925 otworzono we wsi spółdzielnię, podlegającą Związkowi Spółdzielni Ukraińskich we Lwowie. W tym też czasie zbudowano drewniany sklep. Budynek spłonął w 1928 roku, ale zastąpiono go szybko murowanym, istniejącym do dziś. Oprócz tego we wsi w tym czasie wzniesiono murowaną szkołę i otworzono mleczarnię. Działały też jeszcze dwa inne, łemkowskie sklepy.
Kiedy pod koniec lat 20 Łemkowie zaczęli masowo wracać do wiary ojców, również i mieszkańcy Światkowych zapragnęli wrócić do prawosławia. W 1927 roku konwersja objęła wszystkich mieszkańców, poza jedną rodziną. Później jeszcze kilka rodzin wróciło do kościoła unickiego.  Po konwersji wzniesiono przy drodze do Wołowca świątynię prawosławną, rozebraną po 1947 roku. Dzisiaj nie ma po niej śladu. Zmiana wyznania wiązała się z pewnymi niepokojami we wsi, m. in. wierni prawosławi wykradali kilkukrotnie wyposażenie z cerkwi unickiej. Wioska jednak wciąż sie rozwijała.
Działała tutaj duża olejarnia, tłocząca oleje ze słoneczników i lnu. We wsi mieszkało o830, z czego 820 stanowili Russnacy prawosławnego i greckokatolickiego wyznania. a resztę stanowili Polacy (5) i Żydzi (5). Działał we wsi młyn, mieszkało tutaj też 2 krawców i 4 kowali. Stały też dwie karczmy, pamiętające jeszcze czasy zaborów. Jedną prowadziła rodzina żydowska, a drugą - łemkowska.
Przed II Wojną Światową poprowadzono utwardzoną drogę z Desznicy do Światkowej. Zbudowano wtedy trzy drewniane mosty na potoku Świerzówka.

Cmentarz w Świątkowej Wielkiej, widok na "starą część"/



Wybuch wojny co prawda nie przyniósł zniszczeń. Jednak mieszkańcy nie mieli czasu by zapomnieć o trudach wojennego życia, okupant bowiem zatrudniał ich przymusowo do pracy w okolicznych lasach, a zimą - do odśnieżania drogi z Kątów do Krempnej i Grabiu. W okolicy działały duże oddziały Armii Krajowej, ukrywające się w okolicznych lasach. W roku 1944 okoliczni mieszkańcy zostali przesiedleni czasowo, gdyż Niemcy szykowali się do walki z Armią Czerwoną. Po zakończeniu słynnej bitwy dukielskiej, mieszkańcy powrócili do domów. Wkrótce jednak, w 1945 roku większość wyjechała na sowiecką Ukrainę, skuszona przez komisarzy radzieckich dostatkiem. Zazwyczaj mieszkańcy po dotarciu spotykali się z szarą rzeczywistością, ale powrót był już niemożliwy..
We wsi zostały 4 rodziny. W okolicy grasowały bandy UPA, przybyłe z Ukrainy, a czujące się bezkarnie niemal do 1947 roku wobec słabości WP. W roku 1946 roku na terenie wsi banderowcy stoczyli potyczkę z Polakami - w walce poległ oficer WP i trzech Ukraińców. W ramach Akcji "Wisła" wysiedlono wspomniane wcześniej rodziny na zachód. Miało to miejsce 27 marca. We wsi pozostało kilka osób - Łemków i Polaków. Miejsce wysiedlonej ludności zajęli Polacy.  Po odwilży w latach 50 do Światkowej powróciło kilka rodzin łemkowskich.

Cerkiew po remoncie.

Izbica wygląda na prawdę ładnie..
Warto zobaczyć tutejszą cerkiew, noszącą wezwanie Św. Michała Archanioła. Świątynię wzniesiono w XVIII wieku, a ponoć zasługi pod jej budowę położył Piotr Paśkiewicz. Obiekt wielokrotnie remontowano i przebudowywano. Pierwszy remont miał miejsce pod koniec XVIII wieku, kolejny w latach 20 XIX wieku, a następny - kilka lat przed wybuchem I Wojny Światowej. Obecna zakrystię wzniesiono w 1933 roku. Następny remont miał miejsce w latach 80, potem w latach 90 konserwowało polichromię  a ostatni remont maił miejsce w 2014 roku, wtedy też pokryto cerkiew wielobarwnym malowaniem, może co prawda niezbyt związanym z oryginalnym pokryciem - jednak mimo wszystko bardzo oryginalnym i przyciągającym uwagę.  Po 1947 roku świątynia długo stała nieużytkowana, a potem przekazano ją kościołowi rzymskokatolickiemu.
Świątynia "reprezentuje" typ zachodniołemkowski. Jest drewniana, wzniesiona konstrukcją zrębową. Nad babińcem stoi słupowo - ramowa dzwonnica. Dachy namiotowe wieńczą piękne kopuły zwieńczone kutymi krzyżami.
W latach 40 jeszcze znajdowały się w świątyni dwa ikonostasy: barokowy z XVIII wieku i XIX - wieczny. Obydwa zostały skradzione w latach 50.

Niedaleko cerkwi znajduje się cmentarz, a na nim kilkanaście starych, łemkowskich krzyży nagrobnych. Znajduje się on przy drodze głównej, więc nie sposób go pominąć. Warto tutaj zajrzeć i podumać nad historią tych terenów. Sama kamieniarka również przyciąga oko. Idąc drogą do Świerzowej spotkacie piękną figurę Świętej Rodziny, często fotografowaną. Znajdziecie ja m. in. na okładce (naszego ulubionego) przewodnika wydawnictwa Rewasz z 2012 roku. Oprócz tego spotkacie tutaj kilka krzyży przydrożnych i małą kapliczkę domkową przy drodze do Desznicy.

piękne kute krzyże na kopułach..


Warte uwagi są okoliczne krajobrazy. Blisko stąd w magurskie ostępy, a widoki na okoliczne wzgórza zapierają dech w piersiach. Zanocować można tutaj w kilku agroturystykach. Jest też sklep, chociaż nie zawsze czynny. Jest też smażalnia pstrąga, blisko Świerzowej. Obok niej działa zaś wyciąg narciarski, zimą więc fani nart znajdą tutaj miejsce dla siebie.
Latem, w lipcu, na polach koło cerkwi w Świątkowej odbywa się impreza pod nazwą "Krempiańska Parada Historyczna" - tutaj można zobaczyć pokazy jazdy konnej, mundury z epoki, konne pojedynki na szable, można zobaczyć nabijaną odprzodowo broń palna czy też łuk tatarski. Więcej o tej imprezie, której korzenie sięgają 1999 roku można poczytać tutaj.
Przez Świątkową prowadzą niedawno otwarte szlaki turystyczne na Przełęcz Majdan, wiodące przez teren Świerzowej Ruskiej. Wiedzie tędy żółty szlak pieszy łączący Bartne z Krempną, a także zielony szlak rowerowy. Przez pobliską Świerzową Ruska wiedzie ścieżka przyrodniczo-kulturowa "Świerzowa Ruska". Osobiście nam ta eksplozja szlaków turystycznych w Świerzowej nie odpowiada. Pamiętamy ją z czasów przed budową mostków i ławeczek, gdy (nieświadomie wówczas) przemierzaliśmy dawną wieś skacząc przez potok.. Ale cóż, teraz i fani pieszych wędrówek, i cykliści znajdą tutaj coś dla siebie. Dodatkowo blisko jest stąd np. do Krempnej czy nawet do Jasła, więc rowerem można śmiało wędrować po okolicy. Tym bardziej że sieć dróg jest tutaj całkiem przyzwoita. Mamy nadzieję, że nie stanie się to przyczyną "rozjechania" okolicy przez legiony turystów....
Czas pokaże.

Do zobaczenia!

My odwiedziliśmy kilkakrotnie Światkową Wielką. Pierwszy raz w 2012 roku. Pod cerkwią zbierano dopiero materiał na remont. Szliśmy wtedy właśnie z Bartnego przez Świerzową, niechcący wkraczając na teren niedostępne dla turysty - czyli do Świerzowej. Marsz zakończyliśmy wtenczas w Krempnej. Ale wtedy był upał! Pamiętamy jak dziś leniwie porykujące bydło..
Kolejny raz odwiedziliśmy to miejsce na krótko przed remontem świątyni. To była "majówka", przyszliśmy tu wtedy z Wołowca. Pogoda była raczej pod chmurką, od czasu do czasu siąpił deszcz.. Kolejny raz zajrzeliśmy tu dopiero w wrześniu 2015 roku, by w końcu zobaczyć piękną cerkiew po remoncie. Malowanie cerkwi nam przypadło do gustu. Warto zobaczyć je na żywo, żadne zdjęcia tego bowiem nie oddadzą.

Chyba na dzisiaj to tyle. Mamy nadzieję, że zaciekawimy Was tym wpisem, i zachęcimy do odwiedzin tego uroczego zakątka. Nie trzeba Wam wiele tutaj - wystarczy dobry humor, pojemny plecak i wygodne trepy.
Do zobaczenia na szlaku!



Źródła inf.:
Gajur J., 2006, Łemkowskie Magury.
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej.
www.apokryfruski.org

12 komentarzy:

  1. zwykle świetna krajoznawcza robota!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna i fachowo opisana historia Świątkowej. Ja też mam nadzieję, że otwarte szlaki turystyczne nie spowodują zniszczenia tego co jeszcze ocalałe i dla innych jest ważne.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turystyka to narzędzie z jednej strony wspaniałe, a z drugiej - bardzo niebezpieczne. Trzeba na prawdę umieć się nim posłużyć...
      Dziękujemy za dobre słowo i pozdrawiamy ;)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że kiedyś zawitam w tamte strony, przysiądę na szlaku i podumam nad historią tych pięknych terenów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarezerwuj sobie na to dumanie koniecznie kilka dni ;) Warto!

      Pozdrawiamy!

      Usuń
  4. ...no i proszę ...jest mapka na 5 z plusem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Około 2h w piątek wystarczyło by do każdej miejscowości dodać taki fajny "gadżet" ;) Dziękujemy!

      Usuń
  5. Wyciąg narciarski w Świątkowej nie jest zbytnio oblegany a szkoda bo usytuowany jest w pieknym i spokojnym miejscu :) Figury i krzyże przydrozne rzeczywiscie są pięknie pomalowane i właściciele posesji chyba o nie dbają na tyle na ile mogą :) musimy przespacerować się kiedyś tamtędy i przyjrzeć im się z bliska :) Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecamy gorąco! ;) Znajdziecie tam sporo i pięknych widoków, i ciszę, a blisko stąd do MPN ;) Malowanie kapliczek czasem szkodzi, jeśli użyje się złej farby ;)

      Pozdrawiamy i dziękujemy za odwiedziny! ;)

      Usuń
  6. Witajcie,
    Trafiłem na waszą cudowną stronę... przypadkowo, no może nie do końca bo od dwóch lat a teraz trzeci z rzędu ląduję na urlopie w Beskidzie niskim. Łemkowszczyzna jest celem naszej eskapady rowerowej po raz drugi. W zeszłym roku spaliśmy w Świątkowej Wilekiej przy smażalni, u leśniczego. To są obłędne tereny! Pozwolę się nie zgodzić z tymi poglądami po turystach. Tu, w te rejony, trafią nie ci którzy tak tłumnie walą do Zakopanego. Tu nie można w żaden sposób zadać lansu. Górki są niskie, chwalenie się więc zdobyciem Kasprowego nie wchodzi w grę. My, fani tego regionu, szukamy tu dzikości , ciszy, spokoju... i tego niesamowitego ducha pustych wsi! Ciszy na cmentarzach. Szumu wiatru w trawie. W tym roku Wołowiec będzie naszą stanicą, Dom u Kasi. Mam nadzieję z waszą wydatną pomocą dalej wsiąkać w te miejsca. Może gdzieś przemkniemy obok siebie na szlakach.
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Rafale!
      Miło nam Cię poznać. O Chatkę Kasi znamy oczywiście, dokonaliście świetnego wyboru na nocleg :) A z tych terenów polecamy Wam koniecznie odwiedzenie Bartnego i Bodaków, oraz cichej doliny Świerzówki ze Świerzową Ruską, nieistniejącą łemkowską wioską.
      Dobrze, że są jeszcze ludzie którzy myślą przysłościowo i całościowo ;)
      Pozdrowieni i dzięki za odwiedziny!
      Kto wie, może się spotkamy - do zobaczenia na szlaku :)

      Usuń

Dziękujemy serdecznie za przeczytanie artykułu :) Mamy nadzieję że Ci się spodobał :) Prosimy, zostaw komentarz, i podziel się z nami opinią na temat wpisu, strony itd.
Na komentarze anonimowe nie odpowiadamy!