Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MPN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MPN. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 maja 2018

Gdzie szkło królowało - o Hucie Polańskiej

Witajcie,
dziś chcieliśmy Was zaprosić do wędrówki po pewnej nieistniejącej miejscowości. Chociaż, może nie jest to do końca prawda bo jest tu miejsce które tętni życiem cały rok. Inne zaś tylko dwa razy do roku, ale od początku.

Huta Polańska leżała w dolinie potoku Hucianka. Od północy graniczyła z Polanami. Od południa sięgała niemal do przełęczy Mazgalica. Od wschodu i zachodu wieś zamykały stoki m. in. Czerteżu (683 m n. p. m.) i Wielkiej Góry (731 m n. p. m.).

Schronisko "Hajstra"
 Huta Polańska powstała w XVI lub XVII wieku. Początkowo funkcjonowała jako część znacznie starszej miejscowości znajdującej się w jej sąsiedztwie, a mianowicie Polan. Leżała ona w dobrach Stadnickich, zresztą jak i okoliczne wsie. Kim byli założyciele i pierwsi mieszkańcy wsi tak do końca nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Jedno jest pewne - byli to Polacy. Istnieją przypuszczenia, że byli to konfederaci barscy. Co ciekawe do dnia dzisiejszego wśród mieszkańców istnieje ciekawe przekonanie. Twierdzą oni że końcówka w nazwisku "ski/ska" świadczy o pochodzeniu szlacheckim. Jaka jest prawda chyba się nie dowiemy. Ta szlachta była nią tak naprawdę tylko z nazwy gdyż w okresie międzywojennym nie różnili się majątkiem od chłopów. Istnieje też pogłoska, że wieś została założona przez szlachtę, która wcześniej zamieszkiwała okolice Złotoryji. Jednak nie spodobało im się to, co się wówczas działo w kraju. Wzięli udział w rokoszu, w skutek czego zostali pozbawieni tytułów i majątków. Szukali więc miejsca by zacząć wszystko od nowa.

Pomnik upamiętniający żołnierzy oraz mieszkańców tej ziemi
Sama Huta rozwinęła się dzięki hucie szkła, która funkcjonowała tu prawdopodobnie od XVII-XIX wieku. Po zakładzie nie pozostał żaden ślad. Chociaż podobno na polanach można jeszcze gdzieniegdzie wykopać szkiełka. Surowiec do wytopu szkła, a mianowicie piaskowiec pozyskiwano w okolicy. A potrzebny do wytworzenia wysokiej temperatury węgiel drzewny wytwarzano na miejscu. Po pewnym czasie wieś z przemysłowej stała się całkowicie rolniczą.

Początek XX wieku zapowiadał intensywny rozwój wsi. Wtedy to właśnie czyniono przygotowania by zrealizować idee zbudowania kościoła we wsi. Od 1904 roku Msze Św. okazjonalnie odprawiał ksiądz ze Żmigrodu w szkolnej kaplicy. W tymże roku wraz ze szkoła powstała tam polska czytelnia. Wszystko to dzięki staraniom Towarzystwa Szkoły Ludowej. Lecz poza tymi nielicznymi wyjątkami mieszkańcy uczęszczali na nabożeństwa grekokatolickie do Ciechani. Ksiądz unicki przybywał do wsi by ochrzcić dzieci i pochować zmarłych. Jedynie na śluby jeżdżono do Żmigrodu. Ale wracając do losów kościółka. Już w 1902 roku jeden z mieszkańców wsi  zapisał nawet działkę pod budowę. Wtenczas też prowadzono zbiórki na emigracji by zbudować świątynię. Fundusze jednak przepadły podczas I wojny światowej. Sama wieś zresztą też nie obyła się bez szwanku. Żołnierze austriaccy celowo spalili sporą część wsi. Później na szczęście mieszkańcy dostali przydział drwa na odbudowę. Jednak mimo zniszczeń starano się dalej ścibać grosz na własną świątynię. Cóż z tego skoro pieniądze straciły kompletnie swoją wartość podczas inflacji z 1923 roku. Uparcie proszono też władze kościelne o pomoc i pozwolenie na budowę. Udało się je uzyskać dopiero 1935 roku. Świątynię wzorowano na kaplicy przy pustelni św. Jana z Dukli. Budowę ukończono lipcem 1939 roku. Miała być poświęcona we wrześniu. Jednak działania wojenne nie pozwoliły na to.

We wrześniu 1939 w pobliżu Huty Polańskiej polscy żołnierze WOP walczyli z oddziałami słowackimi. Działania partyzanckie były tutaj obecne niemal przez cały okres II wojny światowej. Przez wieś dalej do Huty Krempskiej, aż na Słowację prowadził szlak kurierski. dzięki jego działalności udało się przeszmuglować około 400 osób. Kurierzy najczęściej zatrzymywali się u Adamskich, a kilku mieszkańców było przewodnikami. Co ciekawe to wszystko działo się pod bacznym okiem niemieckiego posterunku Grenzschutzu. Jak to mówią najciemniej pod latarnią.
Podczas bitwy dukielskiej kiedy to Niemcy cofali się na południe  - Rosjanie otoczyli wieś. Została ona kompletnie zniszczona przez ostrzał artyleryjski. Mieszkańcy uciekli na przełaj, przez góry do Olchowca.  Po wsi zostały tylko ruiny kościoła i 4 domy, które później przyłączono do Polan. Nie pozwolono ludności po zakończeniu działań powrócić do własnych gospodarstw. Oddano im już opuszczone domy Łemków w Myscowej, Tylawie, Polanach i Mszanie. Dawni mieszkańcy Huty nie narzekali na zaistniałą sytuację, gdyż dostali lepszą ziemię niż posiadali wcześniej.

Kościół św. Jana i św. Huberta
Być może do dnia dzisiejszego nikt nie pamiętałby już o Hucie Polańskiej jak i o tym, że był tam kościół, gdyby nie kilka życzliwych osób. W roku 1991 dzięki staraniom ówczesnego proboszcza Polan ks. Jana Delekty zaczęto odbudowę. Nie obyło się bez pomocy dawnych mieszkańców wsi i członków Koła Łowieckiego "Zacisze". Po 4 latach budowy  - udało się sprawić by świątynia odzyskała dawny blask. Poświęcenia kościoła dokonano w listopadzie 1995 roku. Nadano mu wezwanie św Jana i św Huberta. Odpusty odbywają się tutaj w pierwszą niedzielę lipca i pierwszą niedzielę po Wszystkich Świętych. W pozostałe dni świątynia jest zamknięta - a szkoda. We wnętrzu znajdują się gabloty ze zdjęciami wsi z okresu międzywojennego. W okolicy kościoła powstał również niedawno Dom Duszpasterski "Betania".
Widok na kościół od strony lasu
Po wsi pozostało też prywatne schronisko Hajstra. Wcześniej pełniło ono funkcję posterunku straży granicznej, później powstała tu strażnica WOP. Następnie budynek przejęło PTTK, aż ostatecznie rodzina Morawskich. Co ciekawe senior rodu - pan Jan osiadł w tej okolicy już w latach 60-tych ubiegłego wieku.



Dawniej Huta Polańska była znana turystom z tego, że szedł tędy bardzo widokowy szlak niebieski z Ożennej na Baranie. Obecnie wiedzie tędy żółty szlak do pasma granicznego. Prócz kościółka, schroniska i "Betani" znajdziemy tu maleńki cmentarz. Znajduje się on się powyżej świątyni nieco na zachód od niej. Znajdziecie na nim kilka krzyży kamiennych i metalowych, bardziej nam współczesnych. Idąc dalej w głąb lasu można znaleźć starą kapliczkę - jednak chyba oficjalnie tam chodzić nie wolno, bo to teren MPN...drodze z Huty do Polan. Jest murowana, nieco zniszczona, ale bardzo urokliwa.
Na szczęście "misia" nie spotkaliśmy
Jest też w Hucie i druga kapliczka, znajduje się ona przy
A propos MPN - na płn - zach. od wsi jest Obszar Ochrony Ścisłej Zimna Woda. A kilkaset metrów za kościółkiem - tabliczka ostrzegająca przed niedźwiedziami. Tam też jest droga do Ciechani, zamknięta dla turystów..
Czy to jeszcze działa...?
To wszystko na dziś. Zapraszamy Was serdecznie od odwiedzenia Huty Polańskiej i innych wspaniałych miejsc na Beskidzie Niskim.
Do zobaczenia na szlaku!








Źródła inf.:
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej

Kłos S,2010 , Krajobrazy nieistniejących wsi

Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty

grupabieszczady.pl

wikipedia.pl

niedziela, 16 lipca 2017

Barszcz Sosnowskiego

Witajcie!

Mamy wakacje - w tym roku pogoda znów dopisała. Jest gorąco, od czasu do czasu pojawiają się burze, jakiś deszcz. Wczasowicze nie powinni narzekać. Podczas spacerów, przejażdżek, wędrówek pewnie każdy z Was natknął się na wielkie zielsko z białymi baldachimami kwiatów. Nie jest to może piękny kwiatek, ale na pewno trudno go nie zauważyć. W taką letnią pogodę kwiatek ten może być dla ciekawskich bardzo, bardzo niebezpieczny...

Barszcz Sosnowskiego nie jest rośliną rodzimą. A skąd się wziął?
Jest to pamiątka po ubiegłym ustroju politycznym. Sama roślina pochodzi z terenów Kaukazu - i wedle niektórych stwierdzeń ponoć w rodzimym klimacie nie była dla człowieka groźna. Jest to roślina zawierająca dużo substancji odżywczych, szybko wzrastająca - idealne źródło paszy dla bydła. Tak przynajmniej uznali w latach 50 XX wieku naukowcy radzieccy. W ramach "bratniej" współpracy Barszcz Sosnowskiego trafił do Polski. I zadomowił się na dobre.

Może na początek powiemy coś niecoś o samej roślinie:

Barszcz Sosnowskiego pochodzi z terenów Kaukazu. i należy do rodziny selerowatych. Odkryto go już w 1772 roku, jednak sklasyfikowano go późno, bo dopiero w 1944 roku, a jego nazwa pochodzi od nazwiska wybitnego rosyjskiego botanika, Dmitrija Iwanowicza Sosnowskiego. Roślinę zbadała i opisała radziecka (gruzińska) botaniczka Ida Panowna Mandenowa w latach 70. W latach 50 wprowadzono go do uprawy jako roślina pastewna, i do lat 70 rozpowszechniono na terenie całego Bloku Wschodniego. Co prawda zauważono problemy związane z uprawą rośliny (zagrożenie dla ludzi) ale Barszcz okazał się bardzo trudnym przeciwnikiem dla rolników.

Okaz z Czystogarbu

Co ciekawe, określenie "Barszcz Sosnowskiego" jest już teraz dość umowne - co prawda jest to nazwa gatunku rośliny, owszem., niemniej podobne właściwości toksyczne mają także i inne barszcze - np. Barszcz olbrzymi czy Barszcz Mandegazziego. Na dodatek podejrzewa się, że gatunki krzyżują się ze sobą - tak więc na terenie kraju mamy kilka gatunków niebezpiecznych "Barszczy"...

Ze swoich siedlisk trafił najpierw na tereny północno - wschodniej Rosji już w 1947 roku. Po kilku latach badań i hodowli uznano go za bardzo dobrą roślinę paszową i rozprzestrzeniono dalej. Do Polski trafił w latach 50, gdzie najpierw badano go w Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, a od lat 60 udostępniono do uprawy zarówno PGR - om, jak też i osobom prywatnym. Po zakończeniu nieudanej uprawy Państwowe Gospodarstwa Rolne... porzuciły uprawy, doprowadzając do swobodnego rozprzestrzenienia się rośliny. Do plagi tej przyczynili isę też pszczelarze - jest to bowiem roślina miododajna, i sali hodowcy pszczół chętnie wysiewali go jako pożywkę dla pszczół.

Ale wracając do samej rośliny. Osiąga pokaźne rozmiary - od 1 do 4 metrów, ale można spotkać też i o wiele większe egzemplarze. Średnica dochodzi do 10 cm. Łodyga jest silnie bruzdowana podłużnie, zielona, bliżej podstawy pokryta plamami barwy purpurowej. Jest pusta w środku, ale bardzo twarda, odporna na złamanie.
Liście są skrętoległe, pierzastodzielne o średnicy do 150 cm. Składają się z odcinków szerokich i zazwyczaj tępo zakończonych, ale czasem też maja nagłe, zaostrzone zakończenia. Brzeg blaszki liściowej pokryty jest małymi ząbkami. Trudno też zdefiniować jeden kształt liścia  - jest on bowiem zmienny.
Pokaźne rozmiary osiąga korzeń. Jest on palowy, i sięga do 200 cm wgłąb ziemi. Silnie sie rozgałęzia, szczególnie na głębokości do 30 cm.
Kwiatostan jest zebrany w wielki baldach o średnicy do 50 cm. Składa się z 30 - 75 baldaszków, wyrastających z krótkich, owłosionych promieni. Na jednej roślinie może znajdować się od jednego do nawet pięćdziesięciu tysięcy kwiatów!  Kielich jest drobny, korona składa się z pięciu białych (czasem zaróżowionych) płatków o długości osiągającej do 10 mm. Słupek jest pojedynczy.
Owoce mają postać jajowatej lub owalnej rozłupni o długości 8-10 mm. Owoc składa się z dwóch niełupek połączonych karpoforem. Każda niełupka zawiera jedno nasiono. Owoc ma barwę oliwkową z czterema brunatnymi smugami.

Przy drodze z Bukowska do Szczawnego można oglądać całe pola Barszczu - tu akurat pola w Płonnej

We wszystkich częściach rośliny (korzeniu, łodydze, liściach) znajdują się olejki eteryczne, zawierające m. in. silnie toksyczne związki kumarynowe, czyli furanokumaryny.  Związki te chronią roślinę przed owadami patogenami.
Furanokumaryny zawarte w wodnistym soku rośliny są bardzo niebezpieczne dla ludzi.
Dlaczego?
Otóż związki te w kontakcie ze skórą w obecności światła słonecznego (szczególnie UV) powodują oparzenia II i III stopnia. Pierwsze objawy pojawiają się już po kilkunastu minutach od kontakty "porażonej" skóry ze słońcem, jednak ich natężenie występuje od 30 min do 2 godzin od wystąpienia problemu. Często kontakt z barszczem jest lekceważony, bo "nic od razu nie piecze" a potem nie zawsze świadomość podpowiada winowajcę.
Poparzona skóra czerwienieje, pojawiają się pęcherze z płynem surowicznym. Stan zapalny utrzymuje się około 3 dni, po czym po tygodniu podrażnione miejsca ciemnieją i pozostają w takiej postaci nawet kilka miesięcy. Poparzone miejsca są wrażliwe na promienie słoneczne przez kilka lat. Poziom poparzenia zależy  od indywidualnej podatności danej osoby, a także od stopnia nasłonecznienia czy wilgotności (także np. spocenia przez osobę).  U osób wrażliwych może dojść nawet do martwicy tkanek, czasem skutkujących amputacją kończyny. Zdarzają się nawet przypadki śmierci w wyniku powikłań związanych z poparzeniem przez roślinę...
Barszcz też wywołuje podrażnienia dróg oddechowych, wymioty, bóle głowy i zapalenie spojówek.

A tutaj Barszcz Sosnowskiego "rozrysowany" /źródło: www.forumkwiatowe.pl/

Rośliny nie wolno zrywać, a nawet nie wolno przechodzić blisko niej w upalne dni!

Podrażnienia też mogą dotyczyć zwierząt - np. zdarzają się poparzenia bydła. Także zjedzenie tej rośliny przez zwierzę wywołuje m. in. krwotoki wewnętrzne.

Barszcz rozmnaża się wyłącznie z nasion. Jednak ma duże możliwości regeneracji uszkodzonego korzenia. W warunkach optymalnych jest to roślina dwuletnia. Niestety, okazałą się bardzo agresywną rośliną inwazyjną, wypierającą rodzime gatunki na terenach zajętych. Roślina produkuje bardzo dużo nasion, z czego część kiełkuje na wiosnę, a część odczekuje około roku. Roślina jest zapylana przez wady, ale też odnotowano przypadki wiatropylności. Nasiona roznosi wiatr, spływająca woda np. podczas opadów, ale również zwierzęta czy ludzie.
Jest problemem dla rolników, leśników, turystów, zwierząt.. Wypiera rodzime rośliny kłączowe przyczyniając się do szybszej erozji, powoduje ubożenie szaty roślinnej na zajmowanym terenie.
Spotkać można też inne określenie Barszczu Sosnowskeigo - nazywa się go "Zemstą Stalina" - ponieważ jego uprawy rozpoczęto w Polsce po śmierci radzieckiego dyktatora.

Wspomnieć też należy, że do Barszczu Sosnowskeigo bardzo podobny jest Barszcz zwyczajny - gatunek rodzimy, ale nieszkodliwy dla ludzi i zwierząt. Bardzo trudno go rozróżnić. Na tej stronie możecie poczytać o różnicach. Tego gatunku akurat tępić nie trzeba, jednak ich rozróżnienie dla nas, zwykłych "Kowalskich" jest bardzo trudne..

Barszcz potrafi osiągać spore rozmiary...

Czemu piszemy właściwie o tej roślinie? Bo Barszcz Sosnowskiego i pochodne mu groźne Barszcze są bardzo popularne w Beskidzie Niskim. Na terenach dawnych pastwisk zarządzanych przez PGR-y, na nieużytkach, w rowach, i właściwie w wielu innych miejscach można je spotkać. Rosną cąłymi "łanami" - trzeba przyznać, że jest to wtedy ciekawy widok. Ale lepiej by nikt nie wpadł na pomysł by się pośród nich przechadzać!
Rośliny te chociażby zobaczycie z Kamionce, w Płonnej, Karlikowie, w okolicach Jaślisk... Długo by wyliczać. Ogólnie więcej go zobaczyć można w bardziej wyludnionej, wschodniej części Beskidu Niskiego. Niemal legendarne są już okazy z okolic Zawadki Rymanowskiej, osiągające po kilka metrów wysokości. Zimą, gdy rośliny są obeschnięte i można podejść, obejrzeć wszystko bez obaw o zdrowie - łodygi wyglądają niczym broń XVII - wiecznych pikinierów... Problem jest poważny, bo środków na kosztowną walkę z najeźdźcą brak, a brakuje również i pomysłu na walkę. Dodatkowo problemem jest słabe użytkowanie terenu, gdzie barszcz ma szansę przetrwać "trudne czasy".

To chyba tyle na dzisiaj. Wędrujcie, dużo wędrujcie, ale na Barszcze uważajcie, gorąco Was o to prosimy!

Do zobaczenia na szlaku!



Źródło inf.:
www.poradnikzdrowie.pl
barszcz.edu.pl
www.crazynauka.pl
pl.wikipedia.org


niedziela, 2 października 2016

W Magurskim Parku Narodowym

Witajcie
dziś zapraszamy Was do miejsca o którym wspominaliśmy nie raz. Bo jak nie wspominać o największym obszarze ochrony przyrody na terenie Beskidu Niskiego, gdzie znajduje się wiele ciekawych miejsc i miejscowości. Teraz pragniemy przedstawić Wam garść szczegółów dotyczących tego wspaniałego miejsca.

Co do historii:
Wszystko zaczyna się od 1975 roku, kiedy to chciano otoczyć obszar o powierzchni ok 13000 ha w rejonie Magury Małastowskiej i Wątkowskiej najwyższą formą ochrony. Zostało to zaproponowane w programie ochrony krajobrazu Polski przez Komitet Ochrony Przyrody i jej zasobów PAN. Wraz z upływem lat zmienił się i zamysł na powstanie parku narodowego. W 1983 roku zaproponowano by park zajmował większą powierzchnię bo 18 000 ha jednak miałby obejmować swoim zasięgiem rejon Magury Wątkowsiej i Mareszki. Pięć lat później zastanawiano się nad objęciem ochroną masywu Magury Wątkowskiej, pasma Ostrej Góry, i Dziamery oraz oraz południową część Magury Małastowskiej. Dopiero w 1991 roku Wojewoda Krośnieński złożył wniosek do Ministra środowiska o utworzenie Magurskiego Parku Narodowego. W listopadzie 1994 roku podjęto uchwałę o jego utworzeniu. Natomiast od 1 stycznia 1995 roku Magurski Park Narodowy rozpoczął swoją działalność. Początkowo siedzibą dyrekcji Parku był Nowy Żmigród, ale przeniesiono ją w 1997 roku do Krempnej. Tam też powstało z czasem Muzeum Magurskiego Parku Narodowego i centrum edukacyjne (2003).

Granica MPN nad Ożenną

Ostatecznie park zlokalizowano na terenie trzech powiatów: Gorlickiego, Jasielskiego i Krośnieńskiego. Większa część obszaru parku zlokalizowana jest w woj. Podkarpackim - 90%, i leży na terenie gmin: Krempna, Dębowiec, Osiek Jasielski, Nowy Żmigród i Dukla. W woj. Małopolskim park położony jest na terenie gmin Sękowa i Lipinki. Ogółem MPN zajmuje 194, 36 km kw. i jest pod względem wielkości 5 parkiem narodowym w Polsce. Dodatkowo MPN otacza otulina, stanowiąca zabezpieczenie dla parku i żyjących w nim gatunku. Od strony wschodniej MPN graniczy z Jaśliskim Parkiem Krajobrazowym, a od południa granice jego pokrywają się z granicą państwową. Przebieg granic Parku zaobserwujecie na załączonym schematycznym planie.

Granice Magurskiego Parku Narodowego. Linia czarna - granica parku, linia zielona - granica otuliny, nazwy pisane kursywą - wsie nieistniejące, czarne punkty - wybrane szczyty na terenie MPN. Nazwy miejscowości podane orientacyjnie

A po co powstał?

Założeniem była przede wszystkim ochrona unikatowego obszaru przejściowego między Karpatami Zachodnimi i Wschodnimi. Obszar ten bowiem jest niezwykle bogaty w gatunki roślin i zwierząt. Tutaj zaobserwować można dwa piętra roślinne: pogórza i regla dolnego. Piętro pogórza sięga do 530 m n. p. m. Zaobserwować tu można m. in. sztuczne drzewostany sosnowe (bory sosnowe), łąki, a także przykłady sukcesji wtórnej. Regiel dolny zajmują głównie obszar leśne: zbiorowiska buczyny karpackiej z domieszką rzadko spotykanej w Karpatach jaworzyny, a także z udziałem jodły. Jest to relikt Puszczy Karpackiej. Natomiast dużo mniejszą powierzchnię zajmują tutaj lasy sztuczne.

Ochroną objęty jest również krajobraz związany z tzw. sukcesją wtórną. Otóż do 1947 roku duża część obszaru, objętego obecnie ochroną zamieszkiwana była przez społeczności łemkowskie, Tereny te opustoszały w latach 1945 - 1947, a wsie pozostały bezludne. Z czasem ich obszar zdominowała przyroda. Tereny wsi, pól uprawnych i pastwisk porosła roślinność. Jednocześnie jednak dodatkową "misją" Parku jest ochrona dziedzictwa kulturowego na opustoszałych terenach.

Potok Kłopotnica, spływający ze stoków pasma Magury Wątkowskiej

Co można zobaczyć?
Na terenie MPN zobaczyć można 55 gatunków ssaków, 160 gatunków ptaków, 12 gatunków ryb, 6 gatunków gadów, 10 - płazów oraz kilkaset gatunków owadów, m. in. 15 gatunków trzmieli, 85 gat. motyli czy liczne chrząszcze. Z roślin zobaczycie tutaj co najmniej 771 gatunków roślin, w tym m. in. 74 gatunki górskie. Spotkać tu można także np. 463 gatunki grzybów wielkoowocnikowych oraz 163 taksony mchów. Bogactwo flory i fauny jest więc ogromne!

Jeśli chodzi o ssaki, to zobaczycie tutaj np. kunę, łasicę, gronostaja czy lisa. Oprócz tego występują tutaj, chociaż trudniej je zobaczyć m. in. wilki, niedźwiedzie brunatne czy rysie europejskie. Oczywiście spotkacie też ssaki "drobniejsze" jak liczne gryzonie, jeże czy ssaki roślinożerne - Jeleń szlachetny, sarna, Zając szarak.

Ptaki są po owadach najliczniejszą grupą zwierząt w MPN. Spotkacie tutaj m. in. Myszołowa zwyczajnego, Orlika krzykliwego, będącego symbolem MPN, Puszczyka uralskiego czy np. Bociana czarnego. Pośród zabudowań i w miejscowościach wchodzących w skład otuliny licznie gniazdują np. Bociany białe.

Logo MPN /źródło: www.magurskipn.pl/

Ryby żyją w naturalnych ciekach wodnych, m. in. w Wisłoce, Ryjaku i Wilszni, a także mniejszych potokach, będących ich dopływami. Spotkać tu można np. pstrąga potokowego, brzankę czy wpisanego do Polskiej Czerwonej Ksiegi Zwierząt  głowacza pręgopłetwego.
Gady i płazy są reprezentowane przez nieliczne gatunki, co nie oznacza, że jest ich tu niewiele. Dość często można spotkać np. Zaskrońca zwyczajnego czy Żmiję zygzakowatą, a z płazów - Salamandrę plamistą, Padalca czy Ropuchę zieloną.

Długo można by mówić o owadach. Z motyli spotykany jest np. Paź królowej czy Przeplatka. Jeśli chodzi o inne owady, to zobaczyć tu można gatunki rzadkie, jak np. nadobnica alpejska czy modliszka. Oczywiście liczne są biegacze, a także wszelkie inne owady jak np. trzmiel rudy oraz liczne ryjkowce.

Nie wspomnieliśmy jeszcze o innych grupach zwierząt. Tutaj zobaczyć można np. liczne mięczaki ze ślimakiem winniczkiem na czele.

Salamandra plamista

O roślinach można by długo pisać. MPN ma charakter leśny - lasy i zarośla zajmują około 95 % jego powierzchni. Stwierdzono tutaj 57 zbiorowisk roślinnych, z czego 16 stanowią zbiorowiska o charakterze leśnym. Występują tu m. in. jaworzyny, rzadkie na terenie Karpat. Licznie spotykana jest buczyna karpacka. Rzadka jest natomiast buczyna kwaśna. Obserwować tu można również grądy, łęgi podgórskie czy olszynę górską. Zobaczyć można także lasy przedplonowe, reprezentowane głównie przez zbiorowiska olchy, lasy sosnowe i mieszane wielogatunkowe oraz liściaste. Powstały na terenach porolnych.

Liczne są rośliny ciepłolubne (58 gat.) takie jak Dąbrówka kosmata czy Dzwonek brzoskwiniolistny. Gatunki góskie reprezentuje m. in. Przywrotnik płytkoklapowy, Żebrowiec górski, Modrzyk górski. Dwa gatunki należą do grona subalpejskich. Spotkać tu można też 8 gat. typowych dla Karpat Wschodnich. Spotkacie tutaj 44 gat. roślin reglowych. Należy do nich np. Czosnek niedźwiedzi.

Warto dodać że aż 64 rośliny występujące w MPN objęte są ochroną ścisłą, a 11 gatunków - ochroną częściową.

Lulecznica kraińska wiosenną porą

Mówiąc o grzybach, warto wspomnieć, że 17 gat. spotykanych w MPN objętych jest ochroną ścisłą.
Należą do nich np. Flagowiec olbrzymi czy Smardz jadalny. Dużo jeszcze można pisać o florze parku - najlepiej jednak jest poznać ją osobiście :)

W Magurskim PN znajdziecie nie tylko bogactwa roślin i zwierząt. Jeśli spojrzycie na mapę, zobaczycie nazwy wsi wpisane "pośród lasów". To pamiątka po niegdyś bujnym osadnictwie w tym rejonie. Na skutek działań wojennych i powojennej zawieruchy opustoszało na terenie Beskidu Niskiego kilkanaście miejscowości. Kilka z nich włączono w skład omawianego parku. Są to m. in. Hałbów, Wilsznia, Świerzowa Ruska, Rostajne, Żydowskie. Kilka innych nieistniejacych wsi graniczy z parkiem i stanowi jego otulinę. Tak jest np. z Nieznajową. Na terenie opuszczonych wsi po 1947 roku zniszczono zabudowę mieszkalną, rozebrano świątynie, a terenem "zaopiekowały się" Państwowe Gospodarstwa Rolne, bądź też przyroda. Po upadku PGR - ów na pola i pastwiska wkroczyły lasy. Jednak nie zatarto całkowicie śladów po wielowiekowym osadnictwie. Pozostały cmentarze, często zdewastowane, z kamiennymi krzyżami na mogiłach. Te drewniane zmurszały i nie ma po nich śladu, ale kamienne, chociaż często mocno nadwątlone, trwają wciąż na miejscu. Pozostały też przydrożne krzyże i kapliczki, oraz niekiedy dość dobrze zachowane cerkwiska. MPN podjął się opieki nad tymi zabytkami. Na terenie każdej nieistniejącej wsi w  obrębie parku ustawiono dobrze wkomponowaną w otoczenie tablicę informacyjną, z opisem wsi, historią i podglądową mapą. Cmentarze zostały ogrodzone, i są co jakiś czas wykaszane. Na terenie MPN znajduje się też m. in. zbiorowa mogiła Żydów, pomordowanych przez Niemców podczas II Wojny Światowej.

Tablica graniczna MPN w Nieznajowej

MPN rozwija się turystycznie. Przez teren parku wiodą liczne szlaki turystyczne:
Główny Szlak Beskidzki,
niebieski Szlak Graniczny im. Pułaskiego,
szlak zielony Gorlice - Wapienne - Ożenna,
szlak czarny Folusz - Diabli Kamień - Ferdel
szlaki żółte:
Folusz - Konieczna
Tylawa - Olchowiec - Baranie
Przełęcz Mazgalica - Huta Polańska
Mrukowa - Krempna (ma zostać skrócony do odcinka Mrukowa - Trzy kopce - dojście do GSB)
Bartne - Świerzowa Ruska - Krempna

Na cmentarzu łemkowskim w Rostajnym

W ciągu ostatnich lat wytyczono cztery ścieżki historyczno - kulturowo - przyrodniczych, mających za zadanie ułatwienie turystom poznanie historii okolicznych ziem. Są to:
1. Ścieżka przyrodnicza "Kiczera" im. Prof. J. Rafińskiego, oprowadzająca po terenie wsi Żydowskie
2. Ścieżka przyrodnicza Hałbów - Kamień, prowadząca m. in. do miejsca masowego mordu Żydów w Hałbowie
3. Ścieżka przyrodnicza "Folusz, prowadząca z Folusza na Diabli Kamień
4. Ścieżka przyrodniczo - kulturowa Świerzowa Ruska, wiodąca przez obszar dawnej wsi Świerzowa Ruska

Oprócz szlaków pieszych MPN posiada szlaki rowerowe:
 zielony szlak Bartne- Świątkowa Wielka
zielony szlak Krempna - Huta Krempska - Krempna
niebieski szlak Krempna - Kotań - Św. Wielka - Św. Mała - Krempna
czerwony szlak Krempna - Żydowskie - Rostajne - Kotań - Krempna
żółty szlak Krempna - Myscowa - Polany - Huta Polańska - Krempna

Przez teren MPN przebiega też szlak konny z Nieznajowej do Olchowca - fragment Transbeskidzkiego Szlaku Konnego Brenna - Wołosate

Fauna parku w całej okazałości
Odwiedzając MPN należy koniecznie również zajrzeć do kilku okolicznych miejscowosci - zarówno tych w sercu parku (Krempna, Świątkowe, Kotań) jak też i tych leżących w jego otulinie (Olchowiec, Bartne, Bodaki, Pielgrzymka). W tych urokliwych miejscowościach znajdziecie pięke drewniane świątynie, cmentarze z czasów Wielkiej Wojny, starą, wiejską zabudowę, przydrożne kapliczki. W Krempnej dodatkową atrakcją jest niewielki zbiornik na Wisłoce - można popływać po nim rowerkiem wodnym.
Jak widać Magurski PN i jego otulina oferują wiele, i każdy znajdzie coś dla siebie.
Ostatnimi czasy turystyka w parku zaczyna się wyraźnie rozwijać. Znakowane są nowe szlaki, ścieżki... Z jednej strony bardzo dobrze, że udostępnia się ludziom coraz więcej, z drugiej zaś strony - zaczyna brakować tej "beskidzkiej dziczy", harmonii z przyrodą... Zobaczymy co będzie dalej.

Tablica informacyjna na temat nieistniejącej wsi
Wróćmy jednak do ochrony przyrody.
Na terenie MPN znajdują się obszary ochrony ścisłej.
Obszary leśne chronione są w 4 takich punktach: Magura Wątkowska (1188,69  ha)
Kamień (377,93 ha) i Zimna Woda (841,11 ha).
Chronione są także nieleśne ekosystemy. Działania te prowadzone są na 3 sposoby:
- wypasy owiec (600 sztuk rocznie)
- wykaszanie łąk kosiarkami lub też koszenie ręczne (ok. 120 ha rocznie)
- usuwanie samosiejek.

Zabiegi te pomagają w ochronie wielu gatunków roślin i zwierząt, a także pomagają zachować równowagę środowiska. Upraszczając - nie zostaje zaburzony łańcuch pokarmowy.

Piękne krajobrazy z szczytu Wysokie nad Żydowskim
Dla ochrony zwierząt stosowane są także inne zabiegi. Dla przykładu podamy, że gromadzone są na terenie parku sterty gałęzi i drewna, by mogły przezimować w nich jaszczurki. Dla rozwoju populacji Niepylaka mnemozyna koszone są łąki. Budowane są też oczka wodne, dla umożliwienia rozrodu traszkom. Wiosną prowadzi się akcje ochronną, mającą na celu umożliwienie płazom dotarcie do miejsc rozrodu w "Małym lasku" w Nowym Żmigrodzie. By umożliwić ptakom drapieżnym polowanie, wykasza się pasowo łąki. Stworzono też 26 stref ochronnych gniazdowania dla Orłów. Oprócz tego powstały też 6 stref ochronnych dla bociana czarnego.
Dla ochrony dużych ssaków, np. niedźwiedzi zakładane są ostoje, gdzie jest wprowadzony zakaz wstępu dla turystów. Stworzono dotychczas 2 ostoje dla wilka i jedną dla niedźwiedzia (na terenie dawnej wsi Ciechania).

Cerkiew w Kotani.

Przez park wiedzie kilka ważnych dla okolicznych mieszkańców dróg, a także droga wojewódzka nr 992 Jasło - Ożenna. Prz tej drodze ustawiono we współpracy z WWF Polska kilka tablic informacyjnych dla kierowców. Ostatnie kilka lat to czas rozwoju parku - także wizualnego. Na granicach parku, w miejscu gdzie przekraczają je szlaki lub ważniejsze drogi postawiono efektowne tablice informacyjne, zawierające m. in. cennik biletów i zasady poruszania się po parku. Pobudowano także wiaty i schrony turystyczne, zadbano o oznakowanie szlaków.

Szlak wiodący pośród buczyny karpackiej
Oczywiście na koniec wspomnieć trzeba o logo MPN. Widnieje na nim szybujący Orlik krzykliwy, chluba zarówno parku, jak i całego Beskidu Niskiego. A można go tutaj często zobaczyć, upodobał sobie park. Sami nieraz mieliśmy okazję go podziwiać - to na prawdę piękny ptak!

Artykuł krótki, i zaledwie bardzo delikatnie wprowadzający w temat. Ale mamy nadzieję, że Wam się spodobał. Warto odwiedzić MPN o każdej porze roku - i wiosną, gdy kwitną kwiaty, w upalne lato gdy na łąkach uwijają się owady, jesienią by podziwiać barwy beskidzkiej jesieni i zimą, by podążyć tropem wilczej watahy...

Zapraszamy Was serdecznie!!!



Źródła inf.:
www.magurskipn.pl
www.parkinarodowe.edu
Luboński P., 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty




sobota, 21 maja 2016

Okiem wędrowca - Świątkowa Wielka

Witajcie!

Pamiętacie jak jakiś czas temu pisaliśmy o Świątkowej Małej? Dziś zabieramy Was "po sąsiedzku" do  Świątkowej Wielkiej, niewielkiej dziś wioski. Jest to jedna z pierwszych przez nas poznanych miejscowości, i mamy do niej pewien sentyment. Mamy nadzieję, że również i Wy ją polubicie.

Widok na Kolanin (705 m n.p.m.) z drogi od Świerzowej Ruskiej

Świątkowa Wielka rozciąga się wzdłuż potoku Świerzówka, chociaż przez wieś przepływa (trochę bokiem) również Wisłoka. Od północy wieś graniczy z terenami nieistniejącej już Świerzowej Ruskiej, częściowo "wchłoniętej" zresztą w obecne granice Świątkowej. Na południu wieś styka się bezpośrednio ze Świątkową Małą. Od wschodu wieś sąsiaduje z miejscowością Kotań, a od zachodu - wioskę zamykają stoki Mareszki (801 m n.p.m.). Wioska leży właściwie niemal w centrum Magurskiego Parku Narodowego.

Standardowo zaczniemy od historii:

Nazwa wsi pochodzi od imienia Świątek lub też Świątko. Dla mieszkańców był to powód do dumy, i wręcz symbol ich pobożności. Wioska jest młodsza od "siostrzanej" Świątkowej Małej (Świątkówki). Wiadomo, że istniała już w XVI wieku, bowiem w 1581 roku posiadała 19 łanów ziemi, o połowę więcej niż Świątkówka. Być może już w tym okresie we wsi stała cerkiew, jednam właściwie nic o niej nie wiadomo. Oprócz tego odnotowano już wtedy kniazia i popa. Jednak trudno stwierdzić jednoznacznie, czy wioski już wtenczas były rozdzielone, czy też Świątkowe stanowiły jedną całość. Na pewno zamieszkiwała je wtedy ludność wołoska.
przy drodze do Świerzowej

 Świątkowa i kilka okolicznych wiosek były własnością słynnego rodu Stadnickich. W roku 1510 wieś należała do Andrzeja Stadnickiego, kasztelana sanockiego. Później, w 1554 roku dobrami kasztelana podzielili się jego synowie: Marek i Mikołaj, i zyskami z Świątkowej i kilku innych wsi dzielili się po połowie. Później wioska stała się własnością starostwa bieckiego. W roku 1581 był tutaj dom sołtysa, 19 gospodarstw i jedna zagroda bezrolna.
Rozwój wioski zahamował najazd tatarski w 1629 roku. O dużym spadku liczby mieszkańców świadczy fakt, że we wsi obrabiano tylko 4 łany. Mimo to w tym czasie otwarto młyn, przetwarzający ziarno na potrzeby Świątkowych.
Wzmianki w dokumentach mówiące o wsi pochodzą z 1654 roku.
W roku 1633 nadano duchowieństwu unickiemu szereg przywilejów, m. in. mielenie bezpłatnie zboża w dworskich młynach, wypas zwierząt w pańskich lasach itd. Przywileje te nadał niejaki właściciel tzw. "klucza myscowskiego", Kochanowski. W skład klucza, oprócz Świątkowej wchodziły Grab, Myscowa, Długie, Radocyna, Żydowskie, Ciechania, Polany i Ożenna. Prawa te potwierdził później Jerzy Lubomirski w 1746 i 1776 roku.
Cerkiew, która stoi obecnie we wsi pochodzi najprawdopodobniej z 1757 roku, przynajmniej tak głosi napis na nadprożu. Wkrótce założono też księgi metrykalne - w 1776 roku.  W roku 1785 wieś zamieszkiwało 528 grekokatolików i 14 Żydów.

Figura Św. Mikołaja

Słynna figura z wizerunkiem Świętej Rodziny.

Wiek XIX nie był łaskawy dla tej okolicy. W roku 1815 była sroga zima, a po niej - czas wielkie powodzi. Póxniej było tylko gorzej, okolicę bowiem trzykrotnie nawiedzała epidemia cholery: w latach 1830-31, 1849 i 1873. Oprócz cholery utrapieniem były epidemie tyfusu i klęski głodu oraz suszy z lat 1831, 1846 i 1847. Austriacki rząd w miarę możliwości wspierał mieszkańców pieniędzmi oraz żywnością, jednak w walce z chorobami się nie wykazał. Tym bardziej, że ubogo żyjący mieszkańcy nie byli w stanie zapewnić rodzinom zabezpieczenia sanitarnego czy też odpowiednich produktów spożywczych.
jeden z kilku przydrożnych krzyży zachowanych w Światkowej Wielkiej

Czara goryczy przelała się w marcu 1854 roku. Wtedy to, 13 marca nocną porą, mieszkańcy zobaczyli coś zupełnie im nieznanego. Po niebie toczyła się ognista kula, ciągnąca za sobą płonący ogon. To była kometa. Światkowianie uznali to za znak końca świata, i przestali martwić się o jutro. Dodatkowo nadszedł czas wielkich ulew.. Wszystko to utwierdziło mieszkańców w przekonaniu rychłego końca ziemskich trosk. I zaczęła się radość, napitek lał się w karczmie strumieniami. Żyd - karczmarz też się cieszył... Wielu za grosze pozbyło się swojego dobytku.
A końca świata jak na złość nie było!

Mimo trudnych czasów wieś się rozwijała. Już w 1846 roku we wsi działała szkoła parafialna. Nauczycielem w niej był Dmytro Chowański.  W roku 1855 była tutaj już szkoła 3 - klasowa, a w 1882 roku zastąpił ją nowy budynek.
Łemkowie ze Światkowych przykładali wielką wagę do tematu swojego pochodzenia. Wielu z nich uważało się za Russnaków - czyli "prawdziwych" Rusinów. Osoby piszące się jako Rusini przez jedno "s" uznawani byli jako "słąbsi", podatni na działania kultury Polskiej i Ukraińskiej. Pisaliśmy na ten temat przy okazji wpisu o Świątkowej Małej. Świadomość ta nie zawsze była pozytywnie odbierana przez władze państwowe, o czym przekonano się po wybuchu Wielkiej Wojny - trójka mieszkańców trafiła do obozu w Thalerhofie, jednak na szczęście wszyscy wrócili z niego żywi..

cerkiew przed ostatnim remontem


Na początku XX wieku otwarto we wsi czytelnie im. Kaczkowskiego, uznawaną jako "moskalofilską". Jednak poza tym wiek XX przyniósł również wiele cierpienia. Gdy wybuchła Wielka Wojna, 56 mężczyzn ze Światkowej zaciągnęło się do armii Cesarsko - Królewskiej. Co najmniej czterech zginęło podczas walk. Czterej wrócili jako inwalidzi. Wojna przyszła do wsi już w 1914 roku. Austriacy, wycofujący się pod naporem armii carskiej, spalili połowę wsi. Wielu mieszkańców z konieczności zamieszkało w piwnicach.. Około połowa odeszła natomiast później z Rosjanami, kiedy Austriacy przeszli do kontrofensywy - obawiano się represji wojsk austriackich. Większość z nich powróciła w rodzinne strony po zakończeniu działań wojennych.
Rok 1918 to czas odrodzenia wielu państw. Swoje państwo próbowali stworzyć także Łemkowie. Do Ruskiej Ludowej Republiki Łemków dołączyły też Światkowe. I chociaż był to krótkotrwały epizod, mieszkańcy długo o nim pamiętali, bojkotując w latach 20. wybory do urzędów państwowych i spisy ludnościowe.

Wyciąg narciarski "Mareszka" w Światkowej Wielkiej

W roku 1925 otworzono we wsi spółdzielnię, podlegającą Związkowi Spółdzielni Ukraińskich we Lwowie. W tym też czasie zbudowano drewniany sklep. Budynek spłonął w 1928 roku, ale zastąpiono go szybko murowanym, istniejącym do dziś. Oprócz tego we wsi w tym czasie wzniesiono murowaną szkołę i otworzono mleczarnię. Działały też jeszcze dwa inne, łemkowskie sklepy.
Kiedy pod koniec lat 20 Łemkowie zaczęli masowo wracać do wiary ojców, również i mieszkańcy Światkowych zapragnęli wrócić do prawosławia. W 1927 roku konwersja objęła wszystkich mieszkańców, poza jedną rodziną. Później jeszcze kilka rodzin wróciło do kościoła unickiego.  Po konwersji wzniesiono przy drodze do Wołowca świątynię prawosławną, rozebraną po 1947 roku. Dzisiaj nie ma po niej śladu. Zmiana wyznania wiązała się z pewnymi niepokojami we wsi, m. in. wierni prawosławi wykradali kilkukrotnie wyposażenie z cerkwi unickiej. Wioska jednak wciąż sie rozwijała.
Działała tutaj duża olejarnia, tłocząca oleje ze słoneczników i lnu. We wsi mieszkało o830, z czego 820 stanowili Russnacy prawosławnego i greckokatolickiego wyznania. a resztę stanowili Polacy (5) i Żydzi (5). Działał we wsi młyn, mieszkało tutaj też 2 krawców i 4 kowali. Stały też dwie karczmy, pamiętające jeszcze czasy zaborów. Jedną prowadziła rodzina żydowska, a drugą - łemkowska.
Przed II Wojną Światową poprowadzono utwardzoną drogę z Desznicy do Światkowej. Zbudowano wtedy trzy drewniane mosty na potoku Świerzówka.

Cmentarz w Świątkowej Wielkiej, widok na "starą część"/



Wybuch wojny co prawda nie przyniósł zniszczeń. Jednak mieszkańcy nie mieli czasu by zapomnieć o trudach wojennego życia, okupant bowiem zatrudniał ich przymusowo do pracy w okolicznych lasach, a zimą - do odśnieżania drogi z Kątów do Krempnej i Grabiu. W okolicy działały duże oddziały Armii Krajowej, ukrywające się w okolicznych lasach. W roku 1944 okoliczni mieszkańcy zostali przesiedleni czasowo, gdyż Niemcy szykowali się do walki z Armią Czerwoną. Po zakończeniu słynnej bitwy dukielskiej, mieszkańcy powrócili do domów. Wkrótce jednak, w 1945 roku większość wyjechała na sowiecką Ukrainę, skuszona przez komisarzy radzieckich dostatkiem. Zazwyczaj mieszkańcy po dotarciu spotykali się z szarą rzeczywistością, ale powrót był już niemożliwy..
We wsi zostały 4 rodziny. W okolicy grasowały bandy UPA, przybyłe z Ukrainy, a czujące się bezkarnie niemal do 1947 roku wobec słabości WP. W roku 1946 roku na terenie wsi banderowcy stoczyli potyczkę z Polakami - w walce poległ oficer WP i trzech Ukraińców. W ramach Akcji "Wisła" wysiedlono wspomniane wcześniej rodziny na zachód. Miało to miejsce 27 marca. We wsi pozostało kilka osób - Łemków i Polaków. Miejsce wysiedlonej ludności zajęli Polacy.  Po odwilży w latach 50 do Światkowej powróciło kilka rodzin łemkowskich.

Cerkiew po remoncie.

Izbica wygląda na prawdę ładnie..
Warto zobaczyć tutejszą cerkiew, noszącą wezwanie Św. Michała Archanioła. Świątynię wzniesiono w XVIII wieku, a ponoć zasługi pod jej budowę położył Piotr Paśkiewicz. Obiekt wielokrotnie remontowano i przebudowywano. Pierwszy remont miał miejsce pod koniec XVIII wieku, kolejny w latach 20 XIX wieku, a następny - kilka lat przed wybuchem I Wojny Światowej. Obecna zakrystię wzniesiono w 1933 roku. Następny remont miał miejsce w latach 80, potem w latach 90 konserwowało polichromię  a ostatni remont maił miejsce w 2014 roku, wtedy też pokryto cerkiew wielobarwnym malowaniem, może co prawda niezbyt związanym z oryginalnym pokryciem - jednak mimo wszystko bardzo oryginalnym i przyciągającym uwagę.  Po 1947 roku świątynia długo stała nieużytkowana, a potem przekazano ją kościołowi rzymskokatolickiemu.
Świątynia "reprezentuje" typ zachodniołemkowski. Jest drewniana, wzniesiona konstrukcją zrębową. Nad babińcem stoi słupowo - ramowa dzwonnica. Dachy namiotowe wieńczą piękne kopuły zwieńczone kutymi krzyżami.
W latach 40 jeszcze znajdowały się w świątyni dwa ikonostasy: barokowy z XVIII wieku i XIX - wieczny. Obydwa zostały skradzione w latach 50.

Niedaleko cerkwi znajduje się cmentarz, a na nim kilkanaście starych, łemkowskich krzyży nagrobnych. Znajduje się on przy drodze głównej, więc nie sposób go pominąć. Warto tutaj zajrzeć i podumać nad historią tych terenów. Sama kamieniarka również przyciąga oko. Idąc drogą do Świerzowej spotkacie piękną figurę Świętej Rodziny, często fotografowaną. Znajdziecie ja m. in. na okładce (naszego ulubionego) przewodnika wydawnictwa Rewasz z 2012 roku. Oprócz tego spotkacie tutaj kilka krzyży przydrożnych i małą kapliczkę domkową przy drodze do Desznicy.

piękne kute krzyże na kopułach..


Warte uwagi są okoliczne krajobrazy. Blisko stąd w magurskie ostępy, a widoki na okoliczne wzgórza zapierają dech w piersiach. Zanocować można tutaj w kilku agroturystykach. Jest też sklep, chociaż nie zawsze czynny. Jest też smażalnia pstrąga, blisko Świerzowej. Obok niej działa zaś wyciąg narciarski, zimą więc fani nart znajdą tutaj miejsce dla siebie.
Latem, w lipcu, na polach koło cerkwi w Świątkowej odbywa się impreza pod nazwą "Krempiańska Parada Historyczna" - tutaj można zobaczyć pokazy jazdy konnej, mundury z epoki, konne pojedynki na szable, można zobaczyć nabijaną odprzodowo broń palna czy też łuk tatarski. Więcej o tej imprezie, której korzenie sięgają 1999 roku można poczytać tutaj.
Przez Świątkową prowadzą niedawno otwarte szlaki turystyczne na Przełęcz Majdan, wiodące przez teren Świerzowej Ruskiej. Wiedzie tędy żółty szlak pieszy łączący Bartne z Krempną, a także zielony szlak rowerowy. Przez pobliską Świerzową Ruska wiedzie ścieżka przyrodniczo-kulturowa "Świerzowa Ruska". Osobiście nam ta eksplozja szlaków turystycznych w Świerzowej nie odpowiada. Pamiętamy ją z czasów przed budową mostków i ławeczek, gdy (nieświadomie wówczas) przemierzaliśmy dawną wieś skacząc przez potok.. Ale cóż, teraz i fani pieszych wędrówek, i cykliści znajdą tutaj coś dla siebie. Dodatkowo blisko jest stąd np. do Krempnej czy nawet do Jasła, więc rowerem można śmiało wędrować po okolicy. Tym bardziej że sieć dróg jest tutaj całkiem przyzwoita. Mamy nadzieję, że nie stanie się to przyczyną "rozjechania" okolicy przez legiony turystów....
Czas pokaże.

Do zobaczenia!

My odwiedziliśmy kilkakrotnie Światkową Wielką. Pierwszy raz w 2012 roku. Pod cerkwią zbierano dopiero materiał na remont. Szliśmy wtedy właśnie z Bartnego przez Świerzową, niechcący wkraczając na teren niedostępne dla turysty - czyli do Świerzowej. Marsz zakończyliśmy wtenczas w Krempnej. Ale wtedy był upał! Pamiętamy jak dziś leniwie porykujące bydło..
Kolejny raz odwiedziliśmy to miejsce na krótko przed remontem świątyni. To była "majówka", przyszliśmy tu wtedy z Wołowca. Pogoda była raczej pod chmurką, od czasu do czasu siąpił deszcz.. Kolejny raz zajrzeliśmy tu dopiero w wrześniu 2015 roku, by w końcu zobaczyć piękną cerkiew po remoncie. Malowanie cerkwi nam przypadło do gustu. Warto zobaczyć je na żywo, żadne zdjęcia tego bowiem nie oddadzą.

Chyba na dzisiaj to tyle. Mamy nadzieję, że zaciekawimy Was tym wpisem, i zachęcimy do odwiedzin tego uroczego zakątka. Nie trzeba Wam wiele tutaj - wystarczy dobry humor, pojemny plecak i wygodne trepy.
Do zobaczenia na szlaku!



Źródła inf.:
Gajur J., 2006, Łemkowskie Magury.
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej.
www.apokryfruski.org

niedziela, 30 listopada 2014

O Jelenim języku...

Witajcie,

dziś chcemy przedstawić Wam sympatyczną roślinę, którą czasem można spotkać na terenie Beskidu Niskiego. Niemniej nie jest to roślina z grona "popularnych".

Mowa o ... Języczniku zwyczajnym.



Języcznik zwyczajny (Phyllittis skolopendrium) to paproć. Należy do rodziny zanokcicowatych. Jeśli ktoś z Was jej wcześniej nie widział, to przez moment zapewne może się zastanawiać czy aby nie wstawiliśmy dla żartu ilustracji innej rośliny. Otóż nie, to prawdziwa paproć, co ciekawe - jest rośliną zimozieloną (!). Niewiele paproci pozostawia liście na zimę, ta jest wyjątkiem w Naszym kraju. Czasem spotyka się określenie podane w nagłówku: Język jeleni. Dlaczego ją się tak nazywa - ot, wystarczy spojrzeć na jej liście, a potem do jeleniego pyska - i sprawa będzie wyjaśniona...
Aha - języcznik jest byliną, czyli rośliną wieloletnią.
A teraz coś niecoś o jej wyglądzie, środowisku itd.:


Występowanie:
Paproć ta występuje w Azji, Europie i Afryce, więc nie jest to " Polska" roślina. Niemniej w samej Polsce występuje dość rzadko - spotyka się ją na Wyżynie Krakowsko - Częstochowskiej i w Karpatach, w tym również na terenie Beskidu Niskiego. Nielicznie występuje też na Roztoczu, a w Sudetach spotkać ją można tylko w "Wąwozie Myśliborskim koło Jawora" (Rezerwat Przyrody). Warto tu zaznaczyć, że najliczniejsza populacja (ok 2500 osobników) występuje na terenie Beskidu Niskiego.



Środowisko:
Roślina ta lubi cieniste i półcieniste miejsca (głównie lasy), najlepiej z wapienną glebą, I koniecznie z wilgotnym podłożem. Lubi również pojawiać się na skałach, szczególnie w żlebach (wapiennych) i na podłożu kamiennym, o dobrej wilgotności. Na stokach preferuje północne i północno - wschodnie zbocza. Porasta też brzegi jaskiń i zbutwiałe pnie. Występuje głównie w reglu dolnym.Cóż, te wymagania po części tłumaczą jej rzadką obecność w Naszym środowisku.. Paprocie te nie rosną pojedynczo, lecz w skupiskach po kilkanaście - kilkadziesiąt osobników.




A jak wygląda ów "Język":

Liście:
Liście prezentują się bardzo efektownie - są duże, osiągają nawet 60 cm długości i do 6 cm szerokości. 1/4 długości trzeba "odjąć" na ogonek. Mają kształt (oczywiście) językowaty. Charakterystyczną cechą tej rośliny jest niepodzielność liści (z czym spotykamy się przy innych paprociach). Liście mają nasadę o sercowatym kształcie i ostry koniec. Ogonek liścia ma odcień brunatny, i pokrywają go łuski. Liście wyrastające bezpośrednio z kłącza (od ziemi) tworzą coś w rodzaju pióropuszu, bukietu. Nie posiadają osobnych liści zarodnionośnych.



Zarodnie:
Pojawiają się na górnej części liści płonnych (w okresie zarodnikowania zmieniają się w liście zarodnionośne). Kupki zarodni są otoczone ochronną zawijką, w młodości mają około 2 - 2,5 cm i wyrastają pionowo w równoległych odstępach. Same zarodniki mają brunatną barwę. Dojrzewają w okresie lipiec - wrzesień. Kiełkują po 30 dniach od "zagoszczenia" w podłożu.


Kłącza:
Chociaż ich nie widać, to jednak warto je opisać. Są to kłącza tzw. podnoszące się, krótkie i o grubości dochodzącej do pół centymetra. Pokrywają je brunatne łuski ochronne.



Ochrona i zagrożenia:
Niestety roślina ta uznawana jest za wymierającą w Polsce. Od 1957 roku znajduje się pod ścisłą ochroną gatunkową.
Na tzw. Czerwonej liście roślin i grzybów w Polsce określana jest jako wymierająca, zagrożona na izolowanych stanowiskach.
Poważnym zagrożeniem są rzecz jasna ludzie - szczególnie niebezpieczne jest "przesadzanie" leśnych osobników do przydomowych ogródków czy na cmentarze...




Ciekawostki:


- Jest wykorzystywany jako roślina ozdobna, a to ze względu na piękne, błyszczące, aksamitne w dotyku i zimozielone liście. Sadzi się ją nawet jako roślina doniczkowa!
- Języcznik zwyczajny jest podstawową rośliną w tzw. Jaworzynie z języcznikiem zwyczajnym. Jest to górski wielogatunkowy las zboczowy. Drzewostan tworzą m. in. klon jawor, wiąz górski, buk, jodła, jesion, lipa szerokolistna. Charakterystycznym gatunkiem jest właśnie języcznik zwyczajny. Takie zespoły leśne są już rzadkie (ok 100 ha w Polsce) i podlegaja ochronie. W BN można jes spotkać m. in. w MPN , w rezerwacie "Jelenia Góra" k. Szymbarku, rezerwacie "Przełom Jasiołki" i  w innych miejscach.
- Języcznik zwyczajny wyróżnia się od innych paproci brakiem osobnych liści zarodnionośnych.
- kojarzycie skolopendrę? To taki "robak", mniejsza o to. Nazwa gatunkowa scolopendrium pochodzi od ułożenia kupek zarodnikowych na kształt właśnie przypominający tego "robala"
- z kolei pierwszy człon nazwy - Phyllittis, nadali starożytni Grecy: Po Grecku phyllon znaczy... liść.
- mało kto wie że dawniej tą paproć uznawano za roślinę leczniczą: Leczono nią m. in. padaczkę, biegunkę, pomagał w zwiększeniu gęstości krwi, stąd stosowano ją też przy krwotokach
- paproć pełniła też rolę środka przeciw malarycznego
- z paproci robiono nalewki. Szczególnie nalewkę z języcznika polecała Św. Hildegarda.
- języcznika używano też do leczenia zatrucia jadem żmiji.


Dziękujemy Pani Marii Ptak za udostępnienie nam pięknych zdjęć Języcznika.

Na dzisiaj to tyle, życzymy miłej lektury i pozdrawiamy serdecznie





Źródła:


J. Walas, 1973, Atlas roślin chronionych
A. i W. Bilińscy, 2006, Rośliny chronione w Polsce
www.kul.pl
florini.pl
pl.wikipedia.org
wpolanczyk.pl
zimorodek.com

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Zaczarowany las - Okiem wędrowca Świerzowa Ruska



Witajcie,
dziś pragniemy Wam przedstawić pewna nieistniejącą już obecnie wioskę, którą mieliśmy okazję odwiedzić dwukrotnie i te drugie odwiedziny wspominamy dużo bardziej pozytywnie. Prawdopodobnie wpłynęło na to pora roku. Za pierwszym razem byliśmy tam późnym latem, gdzie wszystko było zarośnięte i przeraźliwie ciche. Drugim razem gdy znajoma zaproponowała nam wyprawę w tamtą stronę nie byliśmy pewni czy chcemy tam wracać, jednak przekonała nas chęć zobaczenia cerkwiska, o którym nie wiedzieliśmy za pierwszym razem. Jeżeli zachęcimy Was do odwiedzenia tej wioski to szczerze polecamy wiosnę:)


droga przez Świerzową prowadzi do...smażalni..


wkraczamy do parku..:)


z jasności w ciemność


i trochę jasności


jeszcze więcej słońca:)

Świerzowa Ruska powstała prawdopodobnie w 1574 roku. Co ciekawe nie jest ona wymieniana w spisach podatkowych z 1581 i 1629. Przekazy mówią o tym, że pierwszymi mieszkańcami tego terenu byli Rusini z Zakarpacia. W 1680 roku wieś liczyła 8 gospodarstw z ziemią, jedno bezrolne i młyn. Dość istotnym jest fakt, że była to wioska królewska. W 1765 roku rozrosła się znacząco i posiadała 27 ról, oraz tartak. Oprócz sołtysa mieszkał tu krajnik, czyli zarządca wiosek łemkowskich z starostwa bieckiego. Do 1797 Świerzowa była siedzibą parafii grekokatolicką, później przyłączono ją do parafii w Świątkowej Wielkiej. Przydomek Ruska pojawia się dopiero po raz pierwszy w 1886 roku, i miał prawdopodobnie na celu "odróżnienie" wsi od znajdującej się dość blisko Świerzowej Polskiej. Pierwsza część nazwa pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Świerż.


jeden z krzyży, milczących mieszkańców Świerzowej...


droga od Świątkowej Wielkiej


a tu jeden z brodów...


... i coś, co kiedyś było mostem na tym strumieniu


"wody Ci u Nas dostatek" - tak pewnie powiedzieliby mieszkańcy dawniej...


jedna w z wielu zachowanych piwnic

Historia wioski jest całkiem ciekawa.  W czasach Konfederacji Barskiej działały tutaj oddziały konfederatów (w ich szeregach służyli również i Łemkowie). W 1770 roku miała tu miejsce potyczka oddziału konfederatów Kazimierza Pułaskiego z Rosjanami. Około 200 Polaków i Łemków próbowało zorganizować zasadzkę na carskiego generała. Rosjanie nie dali się zaskoczyć i po zaciętej walce Polacy wycofali się z dużymi stratami.


Matka Boska z Dzieciątkiem, skryta pośród wrześniowych traw..


łatwo ją było przeoczyć..


ten największy krzyż (chociaż pewności nie mamy)


i kolejna piwniczka


pięknie jest tutaj latem...





a spostrzegawcze oko wypatrzy starą, łemkowską jabłoń chylącą się ku ziemi...


i rzut oka na beskidzkie szczyty




W 1908 roku mieszkało tu 455 grekokatolików i 6 izraelitów ( rodzina żydowska prowadziła karczmę). Mieściła się tu jednoklasowa szkoła ludowa. W górze potoku znajdował się Majdan zajmowany przez leśnych robotników. Podczas I wojny 28 mieszkańców brało udział w walkach, 3 zginęło. Sama wieś długo znajdowała się na przyfrontowych strefach (1914 - 1915), przez co poważnie ucierpiała - w znacznej mierze została spalona.


woda pozłocona...


patrząc na krzyże człowiek ma wrażenie,że mieszkali tu ludzie - olbrzymi...


można tutaj organizować spływy kajakowe...


...ale np. traszki mogłyby się wtedy czuć niekomfortowo

W 1927 wioska przeszła na prawosławie, unickie pozostały tylko 2 rodziny. Cerkiew Prawosławną wybudowano przy głównej drodze niedaleko unickiej. W roku 1933 założono czytelnię "Proświty" niestety została zamknięta po niedługiej działalności przez władze polskie. Działała tez spółdzielnia społeczna "Nasz Trud" należąca wpierw do Związku Spółdzielni Ukraińskich we Lwowie, a później do polskiego związku w Warszawie. Działał tu również sklep łemkowski.
W 1936 mieszkało tu 406 prawosławnych, 22 unitów i 2 katolików obrządku łacińskiego. Jak już wspominaliśmy znajdowała się tu szkoła jednoklasowa. Dzięki postaci Osipa Zwiryka bardzo szanowanego wiejskiego nauczyciela nie było w wiosce niemal osób niepiśmiennych. Organizował on dla dzieci i młodzieży koncerty, wystawy, wspólne czytanie książek.
Tradycją w owym czasie stały się we wsi wieczrenice na które w zimowe wieczory schodziły się dziewczęta. Spotykano się naprzemiennie w kilku chatach w dolnej części Świerzowej. Kobiety przynosiły wrzeciona i przędąc len śpiewały kolędy czy inne pieśni. Jeżeli przychodzili kawalerowie - urządzano tańce. Ostatnie takie spotkanie z biesiadą tańcami miało miejsce w styczniu po święcie Jordana, zwano je łamanyk lub łamanczyk. W latach międzywojennych na przełęczy Majdan organizowano festyny.
ten się skrył daleko, za rzeką..


wiosna, wiosna....


wspaniale się tędy wędruje


i stare drzewa się kłaniają

W czasie bitwy dukielskiej opisywana przez nas miejscowość stanowiła obóz wojsk niemieckich. Zoragnizowano tu szpital polowy, oraz skład amunicji. Niemcy zajęli wiejskie chaty, a ich mieszkańców wypędzili do stodół. Sami mieszkańcy byli zmuszani do ciężkich prac przy budowie dróg i mostów, które w terenie przyfrontowym były bardzo zniszczone. Żołnierze zarekwirowali również konie, składy zboża i kartofli.
ruiny kolejnej piwnicy...
figura Św. Mikołaja (patrona podróżnych)...
i piękne zdobienia na bazie pod trzonem kapliczki...
Wszyscy mieszkańcy wioski wyjechali po kilkumiesięcznych nagabywaniach i groźbach komisji przesiedleńczej. Wyjechali oni w czerwcu 1945 roku zabierając ze sobą całe wyposażenie cerkwi do Związku Radzieckiego. Po tych wydarzeniach powróciło do wioski kilka osób z robót przymusowych z Niemiec. Jednak zostali oni wysiedleni w 1947 roku.
piękna zieleń w Świerzowej oczarowuje wiosną...
Ostatnimi "mieszkańcami" byli banderowcy. W latach 1946 - 47 przez pewien czas ukrywali się w chatach, uciekając na zachód przed WP.
kapliczka Świętej Rodziny, wskazująca drogę na cerkwisko...
czas nie jest łaskawy i kruszy nawet kamień...


Trudno obecnie określić granicę między Świątkową Wielką a Świerzową Ruską. Ostatnie domy znajdujące się obecnie w Świątkowej, dawnej terytorialnie należały do Świerzowej. Teraz może co nieco opowiemy Wam o naszych wrażeniach z tamtych wędrówek. 



kolejna, dobrze zachowana, solidna piwnica



tędy do cerkwiska i łemkowskiego cmentarza
a tyle pozostało po cerkwi w Świerzowej...

A tak wyglądała kiedyś.. (źródło: Tarnowycz J., 1936, Historyczne zabytki w Karpatach Zachodnich, Lwów [za:] https://www.facebook.com/CarpatianChurches)

Od schronisku w Bartnym wyruszamy szlakiem czerwonym na Przełęcz Majdan. Mimo upalnego lata należało uważać gdzie się stąpa, ponieważ miejscami było niezłe błotko. Po wejściu na Przełęcz gdy stanie się twarzą do wejścia na Magurę Wątkowską, to po prawej stronie mamy zejście na Świerzową Ruską czyli wchodzimy w las. Nie wiedząc czemu drogę na którą planowaliśmy wejść zagradzał szlaban, jednak nie zniechęciło nas to do zwiedzenia tego miejsca. Droga na początku prowadzi w dół by za chwilę przejść w dolinę poprzecinaną wielokrotnie strumykiem. Mieliśmy sporo szczęścia, że lato było suche i można było przejść spokojnie po kamyczkach. Tak, nie ma co liczyć na mostki - tutaj wszędzie króluje bród, a mostki są utworzone z większych kamieni na strumykach. Pierwsze wrażenie jakie odnieśliśmy wchodząc na teren tej wioski? Kontrast - przed chwilą byliśmy na pełnej słońca przełęczy, a teraz weszliśmy w las. Z jasności w ciemność i to w dwojakim znaczeniu Lecz uwierzcie nie był to miły spacerek, jaki można odbyć w pięknym lesie. Było to zmaganie się z każdym krokiem ze świadomością, że kiedyś to była główna droga we wsi, że tam w tych krzakach bawiły się dzieci, a tam za rzeczką ludzie pracowali w polu. Co jeszcze - było cicho, było przeraźliwie cicho, mimo że szliśmy we dwójkę nie mieliśmy chęci rozmawiać. To był tajemniczy las, promienie słoneczne, które przedzierały się przez gałęzie, wcale nie napawały optymizmem. Wędrując rozglądaliśmy się uważnie po okolicy by nie przeoczyć niczego. A o to było naprawdę łatwo, bo wśród gąszczu skrywały się krzyże i niektóre było naprawdę trudno dostrzec. Pewnie więc zdziwi Was fakt że krzyże przydrożne w Świerzowej należą do największych na Lemkowynie - największy z nich ma 474 cm wysokości, a waży ponad 2 tony. Mimo to dostrzegliśmy go dopiero tuż przed nosami (stoi blisko strumienia, na lekkim wzniesieniu, w lecie jednak kryją go rośliny). Do kapliczki Matki Boskiej z Dzieciątkiem była wydeptana ścieżka przez trawy. Co w tym wszystkim było niesamowite to to, ze wędrując tą doliną zachowywaliśmy się cicho i pośród tej ciszy nagle tuż przed nami wyleciał z zarośli ogromny ptak przypuszczalnie orlik krzykliwy. Wprawiło nas to w osłupienie. Zrozumieliśmy, że teraz króluje tu on. Warto wspomnieć, że na końcu wioski znajduje się kamienna tabliczka z napisem Świerzowa Ruska pisanym cyrylicą. To co nas uderzyło po wyjściu to oślepiające słońce i polana z metalowymi słupami zagospodarowana zimą jako stok narciarski. niedaleko znajduje się smażalnia ryb - świat żywy i świat umarły...
tak prezentuje się dziś rozległy cmentarz w Świerzowej..





każdy krzyż na tym cmentarzu to rzeźbiarskie arcydzieło...








Drugie spotkanie było nieco inne. Szliśmy w grupie znajomych i nastrój był inny. Wiosną nie było wszystko tak bardzo zarośnięte. Wędrowaliśmy od strony Świątkowej Wielkiej. Przez korony drzew przebijało się więcej słońca..Ponadto dotarliśmy do miejsca, którego nie mieliśmy okazji zobaczyć podczas ostatniej wędrówki. Przy kapliczce św. Rodziny, która znajduje się bliżej Świątkowej czyli na początku naszej wędrówki znajduje się ścieżka na wschód. Doprowadziła nas ona po przebrnięciu przez rów do cerkwiska z kopułą i cmentarza, który jest naprawdę ogromny. Dlaczego po cerkwi p/w św Jana Chrzciciela pozostała tylko kopuła? Bo wszystkie drewniane elementy zostały użyte w 1958 roku jako budulec dla nowej owczarni w Jaworzu. Oprócz kopuły przetrwało też kilka ikon z ikonostasu, służą one teraz wiernym w cerkwi prawosławnej w Bartnym. Podczas tej drugiej wędrówki udało nam się zobaczyć piwniczkę i postać św Mikołaja, której wcześniej nie widzieliśmy z powodu dużych zarośli. Warto się trzymać cały czas uważnie drogi, gdyż ostatnim razem jak byliśmy była ona mocno rozjeżdżona i można było zawędrować łatwo na manowce. Po wyjściu przełęcz była piękna słoneczna, lecz nie robiła wrażenia wspaniałości.
zaciekawiła Nas ta płyta nagrobna. Jak na razie nie wiemy o niej nic. A Wy?



tutaj też jest życie....



jak świeżo usypane...


jeden z ostatnich grobów, jeśli nie ostatni


przyroda wiedzie teraz tutaj prym - dawniej dom umarłych, dziś kraina życia...


Na dziś tyle opowieści o naszych wędrówkach :) Serdecznie zapraszamy was do odwiedzenia tego miejsca. Jeżeli chcecie poczuć swoisty klimat opuszczonej wioski to jest jak najbardziej odpowiednie miejsce aby się o tym przekonać. Pozdrawiamy serdecznie i przepraszamy za opóźnienie


idąc od Świątkowej przywita Was taka oto niepozorna tabliczka, dwa łemkowskie słowa pozostały po setkach mieszkańców.....









* W artykule wykorzystano m. in.:
Wadas B., Grzesik W., Traczyk T., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej
Piecuch A., Harkawy A., Janowska-Harkawy M.,2013,  Opuszczone wsie Ziemi Gorlickiej
beskid-niski.pl
pl.wikipedia.org
szlaki-beskid.klikklik.pl
www.bortnianka.pl
www.beskidniski.pl