Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarze wojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cmentarze wojenne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2015

Okiem wędrowca - Gładyszów

Witajcie,

dziś pragniemy zabrać was do Gładyszowa. Gładyszów (łem. trb.  Gładysziw)
to wieś położona przy drodze wojewódzkiej nr 977, między wsiami: Smerekowiec i Krzywa. Od północy Gładyszów zamyka Przełęcz Małastowska, a od południa - Popowe Wierchy i tereny dawnej wsi Ług, obecnie wchłoniętej przez Zdynię.

Dwujęzyczna tablica przy Przełęczy Małastowskiej
Niestety nie jest znana data lokacji tej miejscowości. Co ciekawego początkowo wieś nosiła zupełnie inną nazwę. Końcem XVI wieku był to Kwoczeń, zaś w połowie XVII wieku była nazwa Gładyszowa. Jest to o tyle ciekawe, że wtedy potęga rodu Gładyszów (jak i samo "państwo Gładyszów") była tylko wspomnieniem. Jeżeli chodzi o liczbę mieszkańców , to była to dość liczna wieś. W 1771 roku mieszkało tu 402 osoby a wiek później 705. Niestety, w wiosce było bardzo biednie i jej mieszkańcy szukali alternatyw, by móc jakoś związać koniec z końcem. Na przełomie wieku XIX/XX wiele osób wyjechało do pracy do Ameryki i na Węgry. Sezonowo zatrudniano się też do żniw, sprzedając przy okazji naftę i gont. Zarobek był z tego niewielki. Wracali do domów z solą, zbożem i tytoniem, oraz skromnymi sumami pieniędzy.

Pierwsza wojna nie obeszła się z wioską łaskawie. W czasie walk które trwały tu ponad pół roku zniszczeniu uległo 20 zabudowań gospodarczych. Prócz tego spalono też cerkiew, która znajdowała się na terenie obecnego cmentarza. Powodem tych działań były podejrzenia wojsk austo-węgierskiego, iż w świątyni swoją kryjówkę mają Rosjanie. Gdy front przeszedł dalej, we wsi wcale  nie działo się lepiej. Brakowało dosłownie wszystkiego - począwszy od jedzenia, zwierząt (mieszkańców ewakuowano podczas walk, a zwierzęta zostawniono na pastwę wojska - które raczej z tego powodu nie było smutne) na budynkach kończąc. Wieś została pozbawiona świątyni i szkoły. Niestety pasmo nieszczęść ciągnęło się dalej. Wieś została nawiedzona przez grypę (hiszpankę) której ofiarami padło blisko 30 osób.


Prawosławny Ośrodek ELEOS

Turystyka konna :)
Po zakończeniu walk nadszedł okres odrodzenia. Wiadomo, że jeżeli człowiek zaspokoi podstawowe potrzeby może myśleć o czymś więcej. Tak też się stało i tutaj. Wśród mieszkających tu Łemkach zaczęła się budzić świadomość narodowa. Motorem napędowym do podjęcia jakichkolwiek działań była doktryna T.W.Wilsona o samostanowieniu narodów. 27 listopada 1918 r. zwołano w Gładyszowie wiec, w którym wzięło udział około 2 tysiące delegatów ze wsi zachodniej i środkowej Łemkowszczyzny. Przyjęto na tym zebraniu uchwałę, że Łemkowszczyzna może należeć wyłącznie do Rosji. Odrzucono tym samym propozycję przyłączenia do Ukrainy. Wiec uczynił jeszcze jedną ważną rzecz. Powołał do życia tzw. Ruską Radę. Jej pierwszym zadaniem było zebranie funduszy na wyjazd ich przedstawiciela na konferencję pokojową w Paryżu. Przewodniczącym tzw. Republiki Gładyszowskiej został grekokatolicki ksiądz - Michajło Jurczakewycz. Rada podjęła również decyzję o tym, by usunąć z terenów Łemkowszczyzny księży przybyłych z terenów Ukrainy. Planowano też wprowadzenie języka rosyjskiego w szkołach. Wielkie plany spełzły na niczym, gdyż w Rosji upadł carat, a to zupełnie zmieniało postać rzeczy. Podejmowano też próby przyłączenia się Łemkowszczyzny do Czechosłowacji. Jednak i tym razem nie było oczekiwanych efektów, a aresztowania i ogólna bieda spowodowały zaniechanie działalności politycznej przez Łemków.

Przed II wojną światową wieś zamieszkiwało 606 mieszkańców: 565 Łemków, 5 Żydów, 45 Polaków (żołnierze Straży Granicznej wraz z rodzinami). We wsi było jedynie dwóch,  chociaż najpotrzebniejszych rzemieślników - krawiec i szewc. Istniały też tu trzy sklepy z towarami ogólnymi, dwa mięsne i jedna karczma. W tym czasie przeważała zabudowa drewniana. Niestety już w latach 30-tych nastąpił niemal całkowity zanik tradycyjnych obyczajów. Ogromny wpływ na miejscową ludność wywierała kultura miejska, a także nowinki przywiezione przez kumów zza oceanu. Rzadkością stały się stroje ludowe, a o tradycjach pamiętało tylko starsze pokolenie.



Cmentarz parafialny


Obelisk upamiętniający potyczkę z UPA
Edukacja we wsi nie miała większych szans rozwoju. Dopiero pod koniec XIX wieku utworzono w Gładyszowie szkołę i to tylko dzięki pożyczce w wysokości 4000 koron austriackich zaciągniętych przez rady gminy w Wirchnem i Gładyszowie. Do czasu wybudowania szkoły dzieci nauczał organista, bez odpowiedniego przygotowania pedagogicznego. Budynek szkoły, który powstał nie był nadzwyczaj bogaty, jednak wystarczał na miejscowe potrzeby. Jak już wcześniej wspominaliśmy, został on zniszczony podczas I wojny. Po tym okresie odbudowano go. Wiele ciekawych informacji na temat życia szkoły można dowiedzieć się z kroniki szkolnej, która była prowadzona przed II wojną. Szkoła też aktywowała najmłodszych do działalności pozaszkolnej. Istniało tu kółko dramatyczne, które wystawiało sztuki teatralne nie tylko w Gładyszowie, ale i w Wysowej czy Małastowie. Prócz tego na Wielkanoc młodzież śpiewała pieśni świąteczne. Przed II wojną była też w tutejszej szkole prowadzona akcja dożywiania dzieci. Każde dziecko przychodziło wtedy do szkoły z półlitrowym garnuszkiem i łyżką. Niestety w wyniku działań UPA szkoła została zniszczona w 1946 roku. Jednak już w 1947 (już po wysiedleniach) reaktywowano ją. W 1900 roku nadano jej imię Aleksandry Wisłockiej - nauczycielka pochodząca ze Zdyni, którą aresztowano za sprzyjanie prawosławiu w 1941. Po ponad półrocznym pobycie w areszcie powróciła do pracy i nauczała w Radocynie. Została ponownie aresztowana w 1943 roku, trafiła do wiezienia w Jaśle i tam dokończyła swój żywot.





Cerkiew grekokatolicka (z 1938 r.)



Ważną postacią w społeczności mieszkańców Gładyszowa był też Andrij Złupko, proboszcz tutejszej parafii od 1928 roku. Starał się pielęgnować tradycje religijne, dzięki jego działaniom wieś nie przeszła w latach 30 na prawosławie. Dbał też o pozareligijne życie mieszkańców. Założył Bractwo Trzeźwości dla mężczyzn i Bractwo Apostolstwa Modlitwy dla kobiet. Prowadził również dokształcające kursy dla rolników o uprawie roli i hodowli bydła. Największe uznanie zdobył za inicjatywę budowy nowej cerkwi. Od 1945 roku pełnił funkcję zarządcy Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny. W 1947 mimo złego stanu zdrowia udał się wraz ze swymi parafianami na Górny Śląsk w ramach Akcji Wisła, tam też zmarł. W 1957 jego ciało zostało ekshumowano i pochowano go w Gładyszowie.
Podczas II wojny światowej w Gładyszowie swój posterunek miała policja ukraińska. Pod koniec wojny przyłączyli się oni do oddziałów UPA, działających we wschodniej Łemkowszczyźnie. Po wojnie funkcjonował tu posterunek MO. Służbę pełniło w nim dwóch Łemków. W 1946 doszło do potyczki z UPA . W jej wyniku zginął oficer UPA, komendant posterunku, oraz jeden z milicjantów. Wydarzenie to upamiętnia obelisk postawiony przed dawnym budynkiem posterunku, który znajduje się po przejściu ok 300 m od skrzyżowania.

Wysiedlania w Gładyszowie zaczęły się od 1945 roku. Kilka rodzin zdecydowało się na dobrowolny wyjazd na Ukrainę. Jednak ich oczekiwania nie odzwierciedlały rzeczywistości. Kilkunastu osobom udało się powrócić do Gładyszowa, a ich opowieści skutecznie zniechęcały pozostałych do dobrowolnego wyjazdu na Ukrainę. Niedługo po tych wydarzeniach wysiedlono 35 rodzin - tym razem już w asyście wojska. Na ich miejsce przybyli polscy osadnicy często z sąsiednich wsi. Niestety nie obyło się bez grabieży. Zdarzało się, że niektórzy z wysiedlonych mimo zakazu wracali w 1947 roku na swoje gospodarstwa by zebrać plony, które pomogłyby im przeżyć na ziemiach odzyskane. Domy były zajęte przez nowych osadników, więc powracający pomieszkiwali u 3 rodzin, które nie zostały wysiedlone - mieli obywatelstwo amerykańskie. Niestety takie desperackie próby były tłumione przez wojsko, a sami Łemkowie aresztowani.




Cerkiew prawosławna (d. kaplica unicka z XIX w.)
W 1957 roku do Gładyszowa powróciło pierwsze sześć rodzin, a w 1958 kolejne. Obecnie we wsi mieszka kilkanaście łemkowskich rodzin. Po powrocie mieszkańców wznowiono odprawianie nabożeństw grekokatolickich. W 1961 roku przed Wielkanocą mieszkańcy zostali pozbawieni kapłana, którego aresztowano. Mieszkańcy prosili więc o odprawienie świątecznej liturgii prawosławnego księdza z Bartnego, który od tego czasu regularnie odprawiał msze w Gładyszowie. Z czasem niemal wszyscy mieszkańcy przeszli na prawosławie. Od 1985 roku ponowie zaczęła działać parafia grekokatolicka. W nabożeństwach jednak bierze udział tylko garstka osób.

Sporą ozdobę wsi stanowi na pewno cerkiew grekokatolicka p.w.  Wniebowstąpienia Pańskiego. Bryła świątyni różni się zdecydowanie od typowej cerkwi łemkowskiej. Została ona zbudowana na planie krzyża greckiego, co ciekawe budowali ją majstrowie z Huculszczyzny. Styl huculski nazywa sie też ukraińskim stylem narodowym. Słusznie wiązać go można z pro ukraińskim ruchem. Nad centralną częścią wznosi się kopuła, od której odchodzą cztery ramiona, pokryte dachami kalenicowymi. Zrębowe ściany w dolnej części nie są oszalowane. Budynek zbudowano niezwykle szybko, oddano do użytku już w listopadzie 1938 roku. Po wysiedleniach służyła rzymskokatolikom. Obecnie jest współużytkowana przez wyznawców zarówno greko jak i rzymsko katolickich. We wnętrzu możemy podziwiać boczny rokokowy XVIII wieczny ołtarz. Od paru lat w cerkwi znajduje się kompletny współczesny ikonostas. Autorką ikon jest Halina Krogulecka z Rzepedzi. Pisanie tych ikon zajęło jej niemal 3 lata. Warto też wspomnieć, że przed cerkwią stoi drewniana dzwonnica z XIX wieku.


Widok na pasmo Wirchnego z cmentarza parafialnego

pomnik upamiętniający ofiary Wojen Światowych

Niemal naprzeciwko grekokatolickiej cerkwi nieco dalej od drogi znjduje się cerkiew prawosławna p/w św Jan Chrzciciela zbudowana w 1857 roku. Podobno ówczesny unicki ksiądz zbudował tą kaplicę, aby mieć świątynię bliżej plebani. Po spaleniu cerkwi do 1938 roku kaplica służyła jako świątynia grekokatolicka. Po wojnie wykorzystywano jako stajnię. Później budynek przekazano wiernym prawosławnym, oni podjęli się remontu, który odbywał się w latach 1978-82. Świątynia jest jednobryłowa, wewnątrz podzielona na nawę i prezbiterium z XX wiecznym ikonostasem. Przed świątynią znajduje się współczesna kaplica.

W niedalekiej okolicy znajduje się cmentarz wiejski. W tym miejscu stała wcześniej cerkiew p/w św. Michała Archanioła zbudowana w 1743, a spalona w 1914. Na cmentarzu zachowało się kilka ciekawych nagrobków z XIX i XX wieku. Możemy odnaleźć tutaj grób księdza Złupki, oraz pomnik postawiony ku czci ofiar wojen, prześladowań i wysiedleń, postawiony przez miejscową ludność w 2007 roku.

Cmentarz pierwszowojenny nr. 61




W miejscowości znajdują się 2 cmentarze z I wojny. Jeden z nich ma nr 55 i zlokalizowany jest przy drodze Gorlice-Konieczna przy zjeździe z Przełęczy Małastowskiej w niewielkim zagajniku. W chwili  powstania leżał on na otwartej przestrzeni, i wraz z cmentarzem na Rotundzie i Przełęczy Małastowskiej tworzył trójkę bardzo reprezentacyjnych obiektów. Na cmentarzu znajduje się 12 mogił żołnierzy austro-węgierskich i 92 armii rosyjskiej. Na środku ustawiono drewnianą wieżę na kamiennym cokole. Została ona zniszczona przez odziały ON w 1939 roku - obawiano się, że może posłużyć Niemcom za punkt orientacyjny. Odbudowali ją niemieccy żołnierze stacjonujący tu w 1941 roku. W latach 90-tych wykonano kolejny remont, lecz niestety nie zachowano oryginalnych proporcji - obecnie wieża jest niższa niż w oryginale, co bardzo psuje cały projekt.

Drugi z cmentarzy posiada nr 61 i położony jest na łagodnym stoku na południe od wsi. Cmentarz jest jednym z ciekawszych obiektów projektów Dusana Jurkovica. Cmentarz był remontowany i obecnie jest w całkiem niezłym stanie.

Cmentarz pierwszowojenny nr. 55


krzyż przy drodze na przełęcz Małastowską

Poranne spojrzenie w kierunku Popowych Wierchów
Prócz tych wszystkich obiektów, w Gładyszowie można też z powodzeniem uprawiać turystykę konną. Funkcjonuje tu ośrodek "Stara Cegielnia", który organizuje kuligi, obozy jeździeckie itp imprezy. Jeżeli lubicie tego typu turystykę to serdecznie zapraszamy do skorzystania z tej atrakcji. Swoja siedzibę ma tutaj również stadnina koni huculskich "Gładyszów" - największa w Polsce hodowla tego pięknego, silnego konika. Na wspomniane cmentarze poprowadzą Was czarno - białe ścieżki "cmentarne". Gładyszów jest też świetnym punktem wypadowym na piesze i rowerowe wycieczki - szczególnie kolarze znajdą tu coś dla siebie, jako że wieś ma dobre połączenia drogowe zarówno z Konieczną i Gorlicami (DW 977) jak też i z sąsiednimi miejscowościami.  Fani zimowego szaleństwa mogą zima odwiedzić wyciąg narciarski "Na Wirchnem", zlokalizowany przy drodze do Krzywej. Wyciąg oferuje trasę zjazdową o długości 300 metrów. Strudzeni wędrowcy mogą liczyć na noclegi w kilkunastu obiektach agroturystycznych i nie tylko - działa tutaj m. in. Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia ELEOS.



Podejście na cmentarz nr. 61

Widok na Gładyszów i góry Hańczowskie.


Co ciekawe, w Gładyszowie w przyszłości stanie kolejna cerkiew. Są plany budowy świątyni wzorowanej na . .  unickiej cerkwi w Nieznajowej - najpiękniejszej cerkwi Łemkowyny! Tutaj dajemy link z dokładną informacją na ten temat.
Dzisiaj tyle w "temacie" ;)

Do zobaczenia na szlaku!








Źródła informacji:
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.
Muzyk Z., Cerkwie ziemi gorlickiej.
Nowakowski K. Z., 1995, Sytuacja polityczna na Łemkowszczyźnie w latach 1918 - 1939 [w:] Czajkowski J. (red.), Łemkowie w historii i kulturze Karpat. Część pierwsza.
Grzesik W., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej.

niedziela, 1 listopada 2015

Cmentarze wojenne w Ropicy Górnej (Ruskiej)

Witajcie,
dzisiaj zabierzemy Was w nieco odmienną wędrówkę niż dotychczas. Nie będziemy oglądać cerkwi czy podziwiać pięknych widoków. Jako że mamy Wszystkich Świętych, postanowiliśmy zabrać Was na miejsca spoczynku żołnierzy w Ropicy Górnej.

O samej miejscowości wspominać nie będziemy, pisaliśmy bowiem o niej dawno temu tutaj. Jednak w opisie tym brakuje właściwie wzmianki o cmentarzach wojennych. Czas to naprawić.. Przynajmniej częściowo - bo przedstawimy Wam 3/4 znajdujących się w tej wsi cmentarzy wojennych.

W Ropicy Górnej (d. Ruskiej) znajdują się 4 cmentarze wojenne o numerach: 67, 68, 77 i 78. Obiekty te są pamiątką ciężkich walk toczonych w okolicy w latach 1914 - 1915. Mowa tu o walkach zimowych z przełomu 1914/1915, bitwie tzw. Wielkanocnej, oraz  o Operacji Gorlickiej z maja 1915, kiedy to wojska Państw Centralnych wymiotły Armię Rosyjską z terenów dawnego Królestwa Polskiego, a później zmusiły de facto do wystąpienia z wojny.
Do grudnia 1914 roku wieś kilkakrotnie przechodziła z rąk do rąk. Pod wpływem drugiej bitwy karpackiej (27.02 - 14.03 1915) Ropica Górna znalazła się ostatecznie w rękach Armii C. K. Ale to nie był koniec walk - Austriackie dowództwo planowało odzyskać twierdzę w Przemyślu, musiało więc przełamać pozycje rosyjskie na odcinku Gorlice - Sękowa. O Sękową toczyły się też ciężkie boje. Ropica Górna stanowiła jedną z pozycji wyjściowych do ataku. Żołnierze starannie szykowali sie do szturmy: przygotowano liny do forsowania stromych brzegów Sękówki, miny i ładunki wybuchowe do wysadzania zapór, drewniane kładki.. Jednak marcowa bitwa o Sękową zakończyła się klęską wojsk Austro - Węgierskich. Ostatnim "aktem" walk w tym rejonie była majowa bitwa gorlicka. Z Ropicy Górnej atakowały niemieckie pułki z 11 Bawarskiej Dywizji Piechoty.

Teraz pora przedstawić cmentarze:

Cmentarz wojenny nr 67

Obiekt zlokalizowany jest u stóp wzgórza Kornuta (677 m n. p. m.), w pobliżu drogi z Ropicy Górnej do Bartnego. Znajduje się kilkaset metrów od skrzyżowania drogi Gorlice - Konieczna z drogą do Bartnego. Obiekt jest łatwy do zauważenia. Pomagają w tym przyciągające uwagę wysokie świerki rosnące na cmentarzu. Projektował go Hans Mayr.
Pochowano tutaj 83 żołnierzy Armii C.K. z Sch.R. 28, czyli 28 pp Landwehry ( nie mylcie go z pułkiem "Praskich Dzieci"). Polegli oni w dniach 2 i 3 maja 1915 roku.
Obiekt zbudowany jest mniej więcej na planie prostokąta, z podwójnymi wcięciami od strony południowej. Otoczony jest kamiennym murem, w ścianie północnej przechodzącym w drewniany płot z dwuskrzydłową furtą, również drewnianą.  Polegli spoczywają w 7 zbiorowych i 2 pojedynczych mogiłach. Na grobach ustawiono żeliwne krzyże łacińskie z rokiem "1915" oraz niewielkie betonowe stele. Uwagę zwraca jedna mogiła Jozefa Prochazki - stoi an nim duża stela z łacińskim krzyżem nakrytym blaszaną czapką żołnierską. Na steli umieszczono fotografię zmarłego w cywilnym stroju. Co ciekawe, miał on służyć w w IR 28, który tutaj wtedy nie walczył..
Pomnik centralny ma formę prostościennego cokołu z łamanego kamienia. Zwieńczony jest nieoryginalnym, betonowym krzyżem łacińskim. Pierwotnie był to bowiem krzyż drewniany, z ząbkowanym, blaszanym daszkiem. W ścianie pomnika znajduje się wnęka.
Cmentarz jest mocno zniszczony - rozpada się drewniany płot, furtka też już nie służy.. Porasta go również trawa...






Cmentarz wojenny nr 68

Znajduje się na zalesionym zboczu wzgórza Brusy (594 m n. p. m.) , około 200 - 250 metrów od szosy Gorlice - Konieczna, po prawej stronie jadąc od Gorlic, w pobliżu skrzyżowania tekże szosy z drogą do Bartnego. Prowadzi do niego ciekawy mostek betonowy w formie łuku. Po przejściu przez potok Małastówka należy szukać na niewielkiej polance znaków "szlaku cmentarnego" i ścieżki prowadzącej do góry w las. Po około 200 metrach dochodzimy do celu. Projektantem był Hans Mayr.
Na cmentarzu pochowano w 13 zbiorowych i 4 pojedynczych grobach 110 żołnierzy: 52 z Armii Rosyjskiej i 58 żołnierzy C. K. Spoczywają tu zarówno ofiary walk zimowych i wiosennych, jak też i polegli w bitwie gorlickiej. Żołnierze armii C. K. należeli do: I.R.17, Sch.R.26, I.R.21, F.J.B.12, Sch.R.28 Przynależność armijna żołnierzy carskich jest nieznana.
Cmentarz (na planie litery T) zajmuje dwa tarasy. Otacza go mur z kamienia łamanego, a do wnętrza wchodzi się przez drewnianą furtkę, "obstawioną" przez dwa kamienne pylony. Tarasy połączone są ze sobą  kamiennymi schodkami. Na grobach stoją żeliwne krzyże: na mogiłąch żołnierzy C. K. większe łacińskie, a u żołnierzy carskich - mniejsze, patriarchalno - ruskie.
Pomnik centralny ulokowano na tylnej ścianie wyższego tarasu. Jest to trójkątnie zakończona, kamienna ściana (w formie steli) z wnęką, zwieńczona drewnianym krzyżem łacińskim.
Ten cmentarz jest lepiej zachowany, chociaż porastają go bujnie paprocie i inna roślinność leśna. Nie widać go z drogi. Ale klimat, jaki tworzą okalające go drzewa i porastające paprocie jest bezcenny.

Tu warto nadmienić, że w literaturze cmentarze nr 67 i 68 są często mylone, dlatego warto mieć się na baczności podczas wędrówek.






Cmentarz nr 77

Obiekt znajduje się ok 500 metrów od szosy Gorlice - Konieczna. Łatwo tu trafić: idziemy kilkaset metrów od cerkwi w Ropicy Górnej w stronę Gorlic, i skręcamy w prawo w szutrową drogę. Poprowadzą nas tutaj znaki "szlaku cmentarnego".

Spoczywa tutaj 408 żołnierzy: 31 armii niemieckiej, 215 armii C.K. i i 162 armii rosyjskiej. Z nazwiska znanych jest 182 poległych. spoczywają oni w 39 zbiorowych i 10 pojedynczych grobach.
Spoczywają tutaj polegli w walkach o Sękową w marcu 1915 oraz podczas działań kwietniowych (m. in. z Korpusu "Kneussl") i majowych. Należeli do następujących oddziałów: Armia Austro - Węgierska - I.R.98, I.R.21, I.R.18, Sch.R.6, I.R.36, Sch.R.7, Sch.R.33, S.ch.R.28, Ldst.B.18, Ldst.B.160, F.K.R.28., armia niemiecka - B.R.I.R.13, B.R.I.R. 22. Dwóch żołnierzy carskich walczyło w pułkach I.R.66 i I.R.195.

Cmentarz ma plan nieregularny, zbliżony do prostokąta, z występem - skrzydłem w prawej części (symbolicznym przedstawieniem bastionu). Obiekt otacza mur z łamanego kamienia. Na grobach stoją  duże żeliwne krzyże łacińskie, inne dla żołnierzy niemieckich i austriackich. Na grobach rosyjskich stoją żeliwne krzyże patriarchalne. Stoją też na mogiłach niskie stele betonowe. Stoją też małe krzyże łacińskie oraz bizantyjsko - ruskie. Obiekt ma formę "bronną", co  ma zapewne podkreślić jego położenie w miejscu rosyjskich pozycji obronnych, atakowanych w marcu i maju 1915 roku. Co ciekawe, w pobliskim lasku zachowały się jeszcze ślady okopów.

Cmentarz znajduje się na otwartej przestrzeni, a w słoneczne dni roztacza się z niego piękny widok na przeciwległe wzgórza i lasy..







Listopad to czas pamięci o zmarłych. Wszystkich, niezależnie od pochodzenia i przyczyny śmierci. Gdy będziecie odwiedzać groby swoich bliskich, pamiętajcie też o tych, którym nie jest dane liczyć na kwiaty i znicze złożone ręką potomków. Na Polskiej ziemi spoczywają dziesiątki tysięcy żołnierzy z I i II wojny światowej. Odwiedzając mogiły Polskich powstańców z XIX i XX wieku, obrońców września 1939 czy leśne groby partyzantów - należy też wspomnieć o przedstawicielach wielu narodów, spoczywających na naszej ziemi, a swoją walką przybliżających odrodzenie Polski. Czesi, Bośniacy, Węgrzy, Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Słoweńcy... Synowie wielu nacji spoczywają w Polskiej ziemi. Bez ich walki nie byłoby klęski Rosji na froncie wschodnim, nie byłoby rozpadu monarchii Austro - Węgierskiej i upadku Cesarstwa Niemieckiego.. Jesteśmy więc zobowiązani odwiedzić te ciche mogiły. Częściej zagląda się na nekropole w Okręgach cmentarnych, natomiast na wschodniej Łemkowynie, gdzie nie ma okazałych cmentarzy, znicze płoną rzadziej.. Może warto tam właśnie postawić swój znicz? Grobów tam nie brakuje - Wisłok Wielki, Komańcza, Mymoń, wzgórze Kamień.. Długa to lista.
Pewnie zapytacie czemu więc piszemy dziś o cmentarzach z Ropicy Ruskiej, pięknych i okazałych? Otóż dlatego, że odwiedzając takie cmentarze człowiek chyba łatwiej pojmuje, jak wielką daninę krwi złożono na beskidzkiej, Polskiej ziemi... I chociaż listopad to czas chłodów, mgieł i deszczy, zmotywujmy się do takich odwiedzin - skoro oni poświęcili to, co najcenniejsze, to czy my nie możemy wysilić się na wyprawę samochodem lub godzinny spacer..?

Pozdrawiamy serdecznie




Źródła informacji:
Frodyma R., 1989, Cmentarze wojskowe z okresu I wojny światowej w rejonie Bekidu Niskiego i Pogórza, Warszawa
Duda O., 1995, Cmentarze I wojny światowej w Galicji Zachodniej, Warszawa
Piecuch A., 2014, Cmentarze z I wojny światowej w Beskidzie Niskim, Warszawa

niedziela, 13 września 2015

Okiem wędrowca - Lipna

Witajcie!

Minęły wakacje (no, prawie minęły) więc czas wracać do obowiązków. Mamy nadzieję że spędziliście je spokojnie i w zdrowiu. Może nawet zajrzeliście do Łemkowskiej krainy?

Mamy dla Was na powakacyjny "restart" artykuł o jednym z najbardziej przez nas ukochanym miejscu. Miejscu wyludnionym, tajemniczym, momentami nawet przytłaczającym nostalgią ale też i zielonym, wciąż żywym, chociaż nie tak jak dawniej. Przedstawiamy Lipną.

idąc od Radocyny, ranną porą...

Jak zwykle zaczniemy od historii wsi.


Kiedy lokowano osadę? Podawane są dwie daty: rok 1638 lub 1765. Wedle pierwszej wersji, wieś zaistniała z woli króla Władysława IV (tego poważanego przez Kozaków). Była to wieś królewska, założona  na prawie wołoskim. Wsią królewską była zresztą długo - w 1765 roku wymieniano ją jako własność królewską wchodzącą w skład starostwa bieckiego. Rok 1765 to zresztą druga "opcja" lokowania miejscowości (za pierwszą datą optuje m. in. Jerzy Czajkowski). Co ciekawe, aż do XIX wieku często wspominano Lipną jako przysiółek pobliskiej wsi Czarne, dziś również nieistniejącej, a opisanej przez nas tutaj. Położona jest w dolinie potoku o tej samej nazwie. Pewnie domyślacie się skąd wzięła się nazwa wsi - od lip mianowicie, których rosło tutaj zapewne wtenczas wiele. Spis ludności z 1785 roku wymieniał 175 mieszkańców - grekokatolickich Rusinów. W 1884 roku we wsi żyło 204 osoby, była to więc dość mała miejscowość.

Figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem (stan z 09. 2015)
można ją przeoczyć więc rozglądajcie się uważnie

krzyż przydrożny, pierwszy jaki się spotyka idąc od Radocyny. Tak wygląda po renowacji z 2015 roku.
a tak wyglądał jeszcze 3 - 4 lata temu.

 Miała jednak Lipna swoją cerkiew -pierwszą zbudowano już ponoć w 1661 roku. Jest to o tyle ciekawe, że mieszkało tutaj wówczas zaledwie 27 osób. "Znaną" nam cerkiew unicką zbudowano w 1885 roku. Była to typowa łemkowska świątynia - drewniana, trójdzielna, o konstrukcji zrębowej z wieżą - dzwonnicą nad babińcem (ta oczywiście miała konstrukcję słupową). Cerkiew była orientowana. Ostała się do połowy XX wieku. Jak wyglądała możecie zobaczyć na archiwalnej fotografii w dalszej części wpisu. Nieco nad świątynią ulokowano cmentarz wiejski, na którym grzebano zmarłych mieszkańców.. Grekokatolicyzm nie był "rodzimą wiarą" Rusinów. Pierwotnie należeli oni do kościoła Prawosławnego, a do kościoła Unickiego dołączyli po unii brzeskiej. Z czasem tendencja  powrotu do "rodzimej wiary" była coraz silniejsza. W Lipnej mieszkańcy powracali do niej dwa razy - pierwszy raz miało to miejsce w latach 1911 - 1912. Wówczas to jednak władze austriackie zakłóciły te działania, i mieszkańcy zarzucili pomysł. Drugi raz udało się to lipniczanom w 1928 roku. Wówczas to na prawosławie przeszli wszyscy mieszkańcy, a kilkadziesiąt metrów na wschód od cerkwi unickiej stanęła świątynia prawosławna...

drogowskaz kierujący na cerkwiska i cmentarze z drogi do Zdyni (09.2015)

droga na cerkwisko prowadz przez "busz"..

co skwapliwie potwierdzi Nutka :)
kilka lat temu jedno z cerkwisk porastała roślinność

a tak obecnie wygląda miejsce po cerkwi prawosławnej ( 09.2015 )

zostało całkiem przyzwoicie uporządkowane


a nad cerkwiskiem cmentarz łemkowski, z widoczną tablicą "harcerską" z 2000 roku

zachowało sie tutaj kilka pięknych nagrobków

Od lokowania aż do XX wieku wieś rozwijała się spokojnie i bez większych wydarzeń. Ciekawy jest fakt zniesienia pańszczyzny w zaborze austriackim - w okolicznych wsiach było to ważne wydarzenie, o czym świadczy stojący po dziś dzień krzyż "pańszczyźniany" postawiony na rozstaju dróg do Radocyny i Czarnego (pisaliśmy o nim tutaj). W 1900 roku we wsi żyło 173 osoby. Zamieszkiwali 32 domy.

Cerkiew unicka w Lipnej /ze zbiorów St. Leszczyckiego, udostępnił Z. Malinowski/

a tyle pozostało po cerkwi..


Ciężkie chwile dla Lipnej i okolic przyniosła I Wojna Światowa. W okolicach toczono zimą 1914 / 1915 ciężkie walki. Pamiątką po tych dramatycznych chwilach jest cmentarz wojenny nr 45. Pochowano tutaj 54 żołnierzy armii C. K. oraz 99 żołnierzy carskich. Spoczywa tu m. in. wielu Czechów i Słowaków. Cmentarz zaprojektował Dusan Jurkovic. Na pomniku centralnym umieszczono wymowne słowa:

                                                  Wojna burzy - wojna buduje.

Obiekt otoczony jest drewnianym płotem. Przez wiele lat popadał w ruinę, wyremontowano go w 1998 roku. Popełniono jednak wtedy wiele błędów, np. nie odtwarzając oryginalnych krzyży na mogiłach. Dziś znów cmentarz jest w rozsypce. Kilka lat temu był w nieco lepszym stanie. Podczas ostatnich odwiedzin stwierdziliśmy że krzyże są w bardzo złym stanie. Zaciekawił nas natomiast oryginalny element z "dawnych" czasów - wielka kubiczna kostka z kamienia. Przetransportowanie jej tutaj musiało wymagać wiele wysiłku. Na szczęście pomógł postęp - a dokładniej mówiąc ciągnik rolniczy. Tak czy owak - chwali się to!
Czas Wielkiej Wojny to nie tylko krwawe walki, ale też okres represji i czas funkcjonowania obozu w Thalenhoffie. Z Lipnej wywieziono doń 10 osób - trzy z nich już nie powróciły.

cmentarz wojenny nr 45 - stan z września 2015 roku 

widoczny krzyż kubiczny obok pomnika centralnego



krzyże na mogiłach warto by wymienić...
tamtym razem też to wyglądało niewiele lepiej..

niemniej jednak - było odrobinę lepiej ....

Według spisu ludnościowego z 1921 roku w Lipnej mieszkało 153 unitów, 6 Żydów i 4 łacinników. Jak wspomniano wyżej, unici przeszli w 1928 roku na prawosławie. Gdy zbudowali swoją kaplicę postanowili przenieść z nieużywanej cerkwi sprzęty liturgiczne. Skończyło się to posądzeniem o kradzież przez proboszczów z Czarnego i Wołowca, oraz rozprawą sądową w Krakowie - sąd umorzył oskarżenia... W roku 1931 mieszkało w 33 domach 171 mieszkańców.

W Lipnej przed II Wojną działała szkoła - uczył w niej Polak. Jego zasługą było zorganizowanie zespołu muzycznego. Ponoć grajkowie z Lipnej jeździli na koncerty aż do Gdańska... Wspomniany nauczyciel nie przeżył wojny, prawdopodobnie zginął w Oświęcimiu..
W 1936 roku mieszkało w Lipnej 130 Prawosławnych Łemków, 4 Żydów i jedna osoba obrządku zachodniego.

dzisiejsze bogactwa Lipnej..

Drzwi, pozbawione już zamka...
trzy lata temu i zamek i klamka były..
Kolejna wojna światowa nie była dla wioski hekatombą. Natomiast jej kres przyniosły lata powojenne. W 1945 roku większość mieszkańców wyjechała do ZSRR. Wyjechali dobrowolnie, chociaż zapewne niejednego nakłonili do tego ludzie z partii opowiadający o "cudnym życiu". We wsi pozostały 3 rodziny. Im też nie było dane żyć tutaj spokojnie. W 1947 roku wysiedlono ich na Ziemie Odzyskane. Miało to miejsce 10 czerwca. Ile dokładnie osób wysiedlono z Lipnej trudno ustalić, bo Lipnian przypisano do wysiedleńców z Czarnego, nie tworząc osobnych statystyk. Wieś opustoszała. Znikły chyże. Znikły obydwie świątynie, rozebrane w 1955 na materiał do budowy stajni w PGR w Jasionce. Co więc pozostało?



Pozostały przydrożne krzyże, przez lata dewastowane. Nie ma ich tu wiele, część z nich do niedawna była w opłakanym stanie. Dość niedawno, bo w czerwcu 2015 roku członkowie Stowarzyszenia "Magurycz" z Szymonem Modrzejewskim na czele wyremontowali jeden z nich. Inne też świecą nowością. Kilka jednak dalej czeka na renowację...
Idąc drogą od "Hotelu Radocyna" mijamy piękną figurę Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Odnowili ja w 1994 roku członkowie Koła Łowieckiego "Dzik z Gorlic. Idąc z Radocyny figurę będziemy mieć po lewej stronie, pośród iglastych drzew, na wzniesieniu, Dość trudno ją dojrzeć. Potem idziemy spokojnie mijając m. in. krzyż przydrożny oraz potok (przechodzimy nad nim po mostku, spokojnie) i dochodzimy do ścieżki prowadzącej do cerkwiska i cmentarzy - jest ona ulokowana po prawej stronie, kieruje na nią słabo widoczna drewniana strzałka. schodzimy tutaj na ścieżkę przez "busz" - po obu stronach bowiem rosną wysokie, gęste trzciny. Ale tygrysów nie ma, nie bójcie się :)
Po przejściu około 200 metrów docieramy do miejsca po cerkwi prawosławnej. 4 lata temu był dość słabo widoczne, w te wakacje zaś zauważyliśmy iż ktoś "poukładał" od nowa rozsypane kamienie z dawnej podmurówki. Na lewo od cerkwiska unickeigo, jakieś 300 metrów dalej znajduje sie miejsce po cerkwi unickiej, a na nim czytelne ślady podmurówki i krzyż z jednej z kopuł.. Nad cerkwiskiem prawosławnym, na wyniesieniu znajduje się cmentarz parafialny. Zachowało się tutaj kilka (chyba 8) nagrobków, niektóre na prawdę zadziwiają kunsztem. Powyżej cmentarz parafialny graniczy z cmentarzem wojskowym nr 45. Zawsze gdy tu przychodzimy czujemy pewien smutek w sercu. Może to wpływ światła padającego w rozproszeniu przez gęste korony drzew porastających cmentarze, może to świadomość historii - sami nie wiemy.. Wróćmy do drogi.
Idąc nią dalej w kierunku Zdyni (zbudowano ją dopiero w latach 90. XX wieku) mijamy kolejne przydrożne krzyże, stosy drewna przygotowanego do transportu, śródleśne łąki, ściany ze sztucznie posadzonych drzew iglastych.. Tak docieramy do Symbolicznych drzwi - pomniku upamiętniającego istnienie w tym miejscu wioski. Takie drzwi stoją m. in. w Radocynie i Nieznajowej. Na drzwiach umieszczona jest tablica z informacjami o wsi i planem  miejscowości przed jej wysiedleniem. Opis miejscowości kończy piękny cytat:

To co istotne ukryte gdzieś. Przekrocz próg Domu. Koło pieca szukaj.
Tam życiodajne źródło jest.


Tutaj mała uwaga - na mapach firmy Compass zaznaczone są najpierw drzwi, potem zejście na cerkwisko (patrząc od strony Radocyny) - w rzeczywistości jest na odwrót, więc uważajcie!

ruiny zabudowy wiejskiej są wiosna dobrze widoczne

ten rozbity krzyż zobaczyć można kilkaset metrów nad drzwiami

Kończąc o drzwiach dodam, że zamek drzwi "wyparował"...
Idźmy dalej. Miniemy kolejne krzyże, w lepszym lub gorszym stanie aż w końcu dotrzemy do dużej kapliczki domkowej zbudowanej z kamienia rzecznego i krytej gontem. Po wysiedleniach służyła jako schronienie dla pasterzy, pracowników i wędrowców. Wyremontowali ją również członkowie KŁ "Dzik".

kolejny wspaniale wyremontowany krzyż ...
który wyglądał kilka lat temu tak - nie do poznania, prawda?

ten czeka na swój "dzień". Znajduje się nieco na uboczu, ok 50 - 100 m od przedstawionego powyżej.

Dziś w Lipnej nie ma żadnego domu. Ale niczym dawni mieszkańcy, co krok niemal witają nas stare jabłonie. Goszczą tutaj już tylko pracownicy leśni i turyści, szukający spokoju. Dawniej zaglądali tu również węglarze produkujący węgiel drzewny, ale od jakiegoś czasu przestali tutaj rozstawiać retorty. Przez teren dawnej wsi prowadzą dwa szlaki, niestety obydwa są kiepsko oznakowane. Pierwszy to "szlak cmentarny" - prowadzi on od Hotelu Radocyna do cmentarza wojennego nr 45, a znaczą go ( chociaż różnie to z tym bywa) czarno-białe trójkąty. Drugi to ścieżka dydaktyczna Nadl. Gorlice (szlak im. J. Jaworeckiego), znakowana biało - zielonymi paskami i stylizowanymi literami LP. Prowadzi ona przez Lipną na  wzgórze Czarna (703 m n. p. m.) i dalej przez Czarne..
Nad Lipną przeprowadzone są też "Śnieżne trasy przez lasy" - zimowe szlaki na miłośników biegówek. Trasa prowadzi m. in. przez szczyt Czarna.

kapliczka przy końcu Lipnej - idąc w kierunku Żdyni


Lipna zawsze robi na nas niesamowite wrażenie. Wycisza, zmusza do refleksji. Zastanawiające jest dla nas jak łatwo można wymazać z mapy całą, ludną wieś. I to bez użycia dział, czołgów czy bomb.

Szlakowskazy "Śnieżnej trasy" w okolicach szczytu Czarna (703 m n.p. m.)
Przez Lipną mamy "sprawdzoną" trasę. Zawsze idziemy z "Hotelu Radocyna" drogą na Zdynię, i następnie skręcamy na wzgórze Czarna, by pastwiskami zejść do Czarnego i wrócić do punktu wyjścia. Nie jest to trasa często uczęszczana. Tylko szutrówką o świcie pędzą ciągniki do leśnych robót. Warto wyruszyć o świcie. potok Lipna w końcowym odcinku tworzy rozlewiska i jeziorka. Unoszące się o świcie mgły robią niesamowite wrażenie.. I zawsze można tu spotkać "dziką przyrodę". My ostatnio natknęliśmy się na dorodnego jelenia z potężnym porożem. Dumnie przeszedł przez drogę jakieś 100 m przed nami i potem pobiegł przez las... Tu zaznaczę że na Czarną wchodzimy nie zwracając uwagi na szlak LP bo zwyczajnie nie ma tutaj znaków kierujących. Ale drogami leśnymi zawsze można wyjść na szczyt. Tam też dopiero pojawiają się dopiero znaki szlaku. Nieco poniżej szczytu jest też wiata turystyczna - można tu odpocząć, bądź schronić się przed deszczem. A kilka metrów niżej - zaczynają się łąki z pięknym widokiem na okolice. Na tych łąkach warto uważać - wypasane tu są wiosną i latem duże stada bydła - krowy nie zawsze są "potulne jak baranki" :) Zapomniałem dodać, że drogi na szczyt obrośnięte są z obu stron krzakami jeżyn. I za każdym razem (wrześniową porą) obficie owocują. A wiadomo że nie ma nic lepszego niż słodkie jeżyny ;)


widok na pastwiska w Czarnym

Dzisiaj Lipna to zaciszna, nie skażona turystyką dolina. Tutaj możecie zasłuchać się w cichy szept potoku, tutaj odpoczniecie w cieniu wysokich drzew, które zastąpiły ludzi. Dawnej Lipnej już nie poznamy. A jednak - warto zobaczyć i zapamiętać ją taką, jaka jest - bo czas płynie, i miejsce to zmieni się, czy tego chcemy, czy nie.






Źródła informacji:
Luboński P. (red.), 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty, Pruszków
Grzesik w., Traczyk T., Wadas B., 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej, Warszawa
Majewski J., 2014, Cmentarze z I wojny światowej w Beskidzie Niskim i na Pogórzu, Skołyszyn
Czajkowski J., 1999, Studia nad Łemkowszczyzną, Sanok
sekowa.info.
tablica na drzwiach w Lipnej
lemko.org