Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)

niedziela, 24 listopada 2013

Stolica Lemkowyny - cz. II

Witajcie!

Dziś chcielibyśmy dokończyć nasz artykuł związany z wsią Bartne. Ta wieś Nas urzekła. Mamy nadzieję, że zachęceni informacjami tutaj zawartymi i odczuciami, którymi się z wami dzielimy, pojedziecie zobaczyć na własne oczy tą uroczą krainę.



Dziewięćsił bezłodygowy w Bartnym 


w drodze na przełęcz Majdan 


wokół Bartnego lasy porasta buczyna 



w drodze na Świerzową Ruską

Jak to bywa, gdy człowiek zdrowy to nie myśli o chorobie, a gdy mu coś dolega to  nie szuka lekarza. We wsi jednak takiego specjalisty nie było, a ludzie chorowali. Z braku fachowej opieki musieli sobie radzić sami. Zielarkami, które wiedziały jaką chorobę wyleczyć danym specyfikiem naturalnym były m.in. Ulka Paszko i Ksenia Garagania. Czasami jednak, prócz zwykłych ran czy chorób zdarzały się i takie z którymi ciężej było sobie poradzić. Leczeniem złamań zajmowali się tacy fachowcy jak Iwan Dutkanycz, czy Paweł Horbal. Zęby również leczono - pozbywając się ich skutecznie raz na zawsze...  Pisząc o zawodach nie można pominąć nauczycieli, którzy z mozołem przekazywali wiedzę przyszłym pokoleniom. Pierwszym nauczycielem był Iwan Bohnaczyk, po nim jego rolę przejęły jego dzieci. Na przełomie XIX i XX wieku funkcjonowała tu szkoła sześcioletnia, w której nauczano w języku polskim i łemkowskim. Uczęszczało do niej 50 dzieci starsze uczyły się od 9-12, młodsze od 13-16. Nauka odbywała się od poniedziałku do soboty, a we wtorek i sobotę przychodził o. Wołodymir na  zajęcia religii. W 1896 powstała stacja meteorologiczna prowadzona początkowo właśnie przez Iwana. Lecz, nie na tym skończyła się jego działalność. W 1906 założył też chór cerkiewny. W Bartnym działała przed wojną (jak w wielu innych wsiach łemkowskich) czytelnia imienia M. Kaczkowskiego. Czytelnie te, z centralą we Lwowie stanowiły przeciwwagę dla proukraińskich czytelni "Proświty".


w drodze z Banicy do Bortnego... :) 


pogoda Nam dopisała ;)





Wątkowa Nas wzywa.. 

Wspominając ważne osobistości działające na tym terenie, nie można pominąć księdza Władymyra Kałużniackiego. Była o postać bardzo światła, znał sześć języków i posiadał bogaty księgozbiór, w tym wydania w języku łacińskim  rosyjskim i niemieckim. Po sprzeciwieniu się głoszeniu pro ukraińskich haseł w cerkwi, został wyrzucony z plebanii i od tej pory żył w wielkim ubóstwie błąkając się po wsi i korzystając od czasu do czasu z jałmużny niektórych rodzin. Zmarł w 1934 roku i został pochowany na cmentarzu parafialnym. Dopiero w latach 60-tych wracający z wysiedleń mieszkańcy wystawili mu pomnik, który stoi koło cerkwi po dziś dzień.


Z wsią związany jest również Dmytro Bortniański - o nim jednak opowiemy innym razem :)

Przez 22 lata pracował też tutaj Wołodymir Chylak, znany łemkowski pisarz, autor około 50 opowieści dotyczących życia na Łemkowszczyźnie. Wydawał on zazwyczaj pod pseudonimem Jeronim Anonim.
Zarówno on jak i Iwan Bochnaczyk starali zwalczać się za wszelką cenę plagę, która gnębiła tutejszą ludność, a mianowicie pijaństwo. Założyli oni bractwo trzeźwości, oczywiście osobnicy mocno nadużywający trunku nie zapisali się do niego, ale zrobiły to ich żony i dzieci. A nad tym nałogiem szkodliwym dla wszystkich trudno było zapanować, gdyż było aż 3 karczmy, 2 z nich prowadzili Żydzi, a trzecią Łemkowie. W Bartnym funkcjonowało także kilka sklepów.




Ciekawostką jest, że na terenie Bartnego poszukiwano ropy naftowej, jak wynika z przekazów ustnych, kilka kopanek znajdowało się w pobliżu potoku, mającego swe źródła na Przełęczy Majdan, oraz w pobliżu cerkwi. Jednak po latach ni natrafiono na ich ślady.

W Bartnym do dnia dzisiejszego istnieją 2 cerkwie. Jedna z nich, prawosławna od 1928 roku jest czynna do dnia dzisiejszego i odbywają się w niej nabożeństwa. Zbudowano ją w stylu wschodniołemkowskim. Jest to świątynia orientowana trójdzielna, o konstrukcji zrębowej, na kamienno-ceglanej podmurówce. Ściany są oszalowane poziomo deskami pomalowanymi na kolor zbliżony do żółto-brązowego. Okna prostokątne, dach dwuspadowy kryty blachą. W pobliżu cerkwi znajduje się kamienny krzyż z napisem Na cześć i chwałę Pana wykonali członkowie prawosławnej cerkwi w Bartnem, powróciwszy z Unii - 17 marca 1928 roku. Ikonostas został przywieziony w latach 30-tych z rozebranej cerkwi na Chełmszczyźnie, lecz podczas wysiedleń został wywieziony; pozostały po n im jedynie carskie wrota. Obecny ikonostas skomponowany jest ze współczesnych ikon. Na parapecie chóru znajduje się 12 ikon proroków z cerkwie nieistniejącej już wsi Świerzowej Ruskiej. Znajduje się tu też kopia obrazu MB Poczajowskiej (oryginał zabrali mieszkańcy w trakcie wysiedleń), oraz ciekawa ikona Michała Archanioła w babińcu. Co ciekawe prawosławne nabożeństwa w Bartnem odbywały się już podczas I Wojny Światowej, dla wojsk carskich. Podczas gdy wieś została wysiedlona świątynię użytkowano jako stajnię dla owiec lub bydła. Po powrocie w latach 1968-69 przeprowadzono gruntowny remont.


cerkiew prawosławna 



cerkiew prawosławna i pomnik Dmytra Bortniańskiego 







Druga z świątyni to cerkiew grekokatolicka. Użytkowana była przez mieszkańców do czasu schizmy Tylawskiej i ich przejścia na prawosławie. Reprezentuje ona typowy zachodnio łemkowski styl zabudowy. Trójdzielna orientowana, z wyraźnie oddzielonym babińcem, prezbiterium i nawą. Najstarsze księgi parafialne są z 1784 roku. Obecna świątynia pochodzi z 1842 i została zbudowana na miejscu starszej. Wieża jest nieco starsza i pochodzi prawdopodobnie z końca XVII wieku. Zachował się w niej piękny barokowy ikonostas, w latach 60 - tych odnowiono malowidła na ścianach zewnętrznych. Na przełomie XIX  i XX wieku przeprowadzono pierwszy gruntowny remont, drugi odbył się w latach 1968 - 1970. Po tych działaniach obiekt oddano do dyspozycji Muzeum Dworów Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach.


cerkiew grekokatolicka 




Pomiędzy tymi cerkwiami, na wzgórzu znajduje się cmentarz wojenny i parafialny. Ten drugi powstał w 1877, fakt ten upamiętnia krzyż stojący przy wejściu, zwany także krzyżem gromadzkim.Wykonany jest on z piaskowca, jak i pozostałe, zabytkowe czy też nowsze krzyże wg jednego wzoru przez miejscowych kamieniarzy. Na cmentarzu tym spoczywa właścicielka wsi, a potem młyna p. Walewska. Jej grobowiec jet wyjątkowy, ponieważ składa się z młyńskich kamieni.
Mówiąc o młynie warto wspomnieć o "przemyśle" w Bartnym. Działała w Bartnym olejarnia, był tutaj wspomniany wyżej młyn wodny (przy potoku poniżej cerkwi unickiej). W Bartnym działali także kowale i kuśnierze - w 1938 roku zorganizowano tutaj nawet specjalny kurs wyprawiania skór.

Krzyż gromadzki





Grób p. Walewskiej


Na koniec jeszcze chcielibyśmy opisać dom, w którym mieszkali, a czasem do dzisiaj mieszkają Łemkowie. Składał się on z izby, komory które sień rozdzielała od stajni dla owiec, wozowni; natomiast rozległy strych służył jako stodoła. Najczęściej zabudowania miały formę litery L i były kryte słomą.  Dookoła okien malowano obwódki z czarnych lub białych kropek. Do dziś dnia zachował się w Bartnym taki dom, który dookoła okien ma wymalowanie kwiaty. Jest to pozostałość po miejscowym malarzu.






śliczne, prawda? Obecnie (2016)  ich miejsce wstawiono nowe, drewniane, bez zdobień...

Dzisiaj wielu Bartnian żyje z rolnictwa i turystyki. Hodowla bydła mlecznego jest dla wielu mieszkańców podstawowym źródłem utrzymania. Również turystyka i agroturystyka jest dobrze rozwinięta. W Bartnym działa kilka ośrodków agroturystycznych, jest tu również Bacówka PTTK, działająca od 1977 roku. Przez wieś przebiega kilka szlaków turystycznych. Wieś stała się dostępna szerzej dla turystów dopiero w 1987 roku, gdy doprowadzono do cerkwi prawosławnej drogę asfaltową - pod Bacówkę PTTK asfalt "podciągnięto" dopiero w 1997 roku. Warto również wspomnieć, że od 1986 roku (przez 4 lata )w Bartnym przez kilka lat odbywał się znany dzisiaj festiwal "Łemkowska Watra". Wtedy było jeszcze kameralnie, dziś do Zdyni przyjeżdżają prawdziwe tłumy :) (Nawiasem dodając, brak asfaltu był "balsamem na serce" dla wsi - zachowała bowiem swój urok aż po dziś dzień ).


przez Bartne przebiega m. in. "Szlak Róży" - szlak na kamieniołomy Magurycza 


Bacówka w Bartnym 



szlak na Magurę Małastowską przez Banicę 




Bartne dzisiaj to w dalszym ciągu swojska "wsi spokojna, wsi wesoła", a co najważniejsze - pozostała wsią łemkowską. Do dziś pielęgnowane są tutaj tradycje łemkowskie, kwitnie język łemkowski.. Więcej już nie powiemy, musicie zobaczyć to sami :)

Mamy nadzieję, że przybliżyliśmy Wam nieco wizerunek naszej ulubionej wioski, do której chętnie powracamy niezależnie od pory roku. Miejscowość ta  dziś pełna jest bydła pasącego się na łąkach, dookoła zaś królują lasy, w które warto powędrować by poznać lepiej te tereny. I tutaj Nasze pytanie - czy wg Was Bartne jest stolicą Lemkowyny, czy też nie?  Jaka jest Wasza opinia? ;)

Dziękujemy za komentarze, i polecamy Wam naszą stronę facebook  ( LINK ) - polecajcie ją znajomym. Tam znajdziecie tam zawsze świeże informacje z bloga, i nie tylko...

Serdecznie pozdrawiamy ;)


* inf. z: beskid-niski.pl, przewodników  W. Grzesik, T/ Traczyk, B. Wadas, 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej oraz: Oficyna Rewasz, 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.ieści KL

piątek, 15 listopada 2013

Stolica Łemkowyny - cz. I



Witajcie!
Pewnie zastanawia Was tytuł dzisiejszego postu. Spokojnie, mamy nadzieję, że wszystko Wam wyjaśnimy poniżej. Czy zgodzicie się z Naszą opinią, czas pokaże...
Zapraszamy Was w bajeczną podróż do malowniczej wsi Bartne.


widok na Bartne z drogi od Banicy 


To miejsce to coś więcej niż wieś. Zimą chłodne, groźne, pod grubą pierzyną śniegu i lodu. Przedwiośniem słychać tutaj dniem i nocą szemranie strumieni - są ich chyba setki, wypływają zewsząd. Wiosną doliny są zalane przez wody strumieni i topniejących śniegów, kwitną kwiaty, wiele kwiatów. Latem upalne za dnia, prześwietlane słońcem padającym z ponad szczytów, słychać porykiwania bydła i nawoływania ludzkie. Jesienią zaś - kłujące w oczy magią kolorów. To miejsce Nas urzekło - kolorami, krajobrazem, przyjaznymi ludźmi, zabytkami, historią.. Krzyże z piaskowca, dumne, drewniane cerkwie, starusieńkie chyże, ludzie weseli i pracowici, bydło pasące się spokojnie na pastwiskach... Zakochaliśmy się w tym zaczarowanym miejscu, sercu Lemkowyny..


idąc przez Bartne... 




zima w Bartnym 


Bartne, w języku łemkowskim Bortne (Бортне) to dziś dość duża wieś położona w dolinie potoku Bartnianka. Wieś ma długość około 7 kilometrów, i otoczona jest beskidzkimi szczytami: Od północnego - wschodu Bartne okala grzbiet Magury Wątkowskiej z Kornutami (830 m. n. p. m.) i Wątkową (846 m. n. p. m.), od północnego - zachodu Bartne oddzielają od pobliskich wsi: Wołowca i nieistniejącej już dzisiaj Banicy szczyty: Magurycz Duży (777 m. n. p. m.) oraz Magurycz Mały (698 m.n. p. m.), na południowym - wschodzie zaś nad Bartnym góruje Mareszka (801 m. n. p. m.). Z Mareszki wypływa wspomniany już potok Bartnianka. Dolina, w której leży Bartne ma swój "wylot" na północnym - zachodzie, gdzie Bartne łączy się z omawianą już przez Nas wsią Bodaki ( patrz tutaj ). Wieś oddalona jest od najbliższego miasta - Gorlic o niecałe 30 kilometrów.


na Kornutach 


Teraz kilka słów o historii tej miejscowości. A historia trzeba przyznać, jest bardzo ciekawa.



Bartne na mapie z 1939 roku /źródło: WIG/

Pierwsza wzmianka w źródłach pisanych dotycząca wsi pochodzi z 1595 lub też, wg innych źródeł, z 1629 roku. Wedle przekazów, wieś mieli założyć kamieniarze z nieodległej Jasionki, a skłoniły ich do tego bogate złoża piaskowca, w którym rzeźbili, znajdujące się m. in. na stokach Magurycza Dużego i na Kornutach, W pierwszych dokumentach spotykamy się z nieco inną nazwą wsi - "Bartnia". Pochodzenie nazwy miejscowości do dziś nie jest znane - mówi się o pochodzeniu nazwy od słowa "barć" bądź też "bór". Ale żadna z tych teorii nie jest stu procentowo pewna. Co ciekawe, dokument lokacyjny wsi (z XVII wieku) miał przebywać na plebanii księdza unickiego aż do 1934 roku (wtedy to zaginął).


jeden z wielu krzyży przydrożnych w Bartnym 

Bartne (wtedy jeszcze Bartnia) już w XVII wieku było dużą wsią - w 1629 roku liczyło 18 zagród. Wieś rozwijała się coraz bardziej, i w 1880 roku we wsi istniało 132 gospodarstwa, w których żyło 819 mieszkańców. Wieś należała do różnych właścicieli - rodów: Siemińskich, Lewickich i na końcu - Walewskich. W wieku XIX we wsi mieszkali Rusini i Polacy, chociaż Rusinów było więcej. Żyło też kilku Żydów. Ogólnie tutejsza populacja (zresztą nie tylko w Bartnym ) mieszkańców ulegała częstym zmianom. Wiek XIX bowiem to czas, gdy wielu mieszkańców Łemkowyny wyjeżdżało za chlebem na zachód - do USA i Kanady. Część wracała, część zostawała tam na stałe... Wielu mieszkańców wyjeżdżało też do pracy na Węgry, będące wtedy częścią Monarchii Austro - Węgierskiej (Łemkowszczyzna również należała do C. K. Austro - Węgier ). Zmiany w liczbie ludności spowodowała także epidemia cholery, która nawiedziła Beskid Niski w 1873 roku. W samym Bartnym zmarło wówczas ponad 30 procent mieszkańców ( około 300 osób! ). Pozostałością po tych burzliwych czasach jest cmentarz choleryczny. Dzisiaj niewiele z niego zostało, 2 kamienne krzyże. Jednak teren ten jest wykoszony, co świadczy o ludzkiej pamięci. Cmentarz ten leży "naprzeciw" cerkwi unickiej, po drugiej stronie drogi, za strumieniem. Pod koniec XIX wieku cholera znów pojawiła się na Łemkowynie - w Bartnym jednak nie uśmierciła nikogo.


przez kładkę na cmentarz choleryczny..

Cmentarz choleryczny

Wiek XX to ciężkie czasy dla Bartnian. I wojna światowa zaczęła się złowrogo - w 1914 roku Austriacy aresztowali i wywieźli do obozu w Tallerhoffie 18 osób, z czego 4 osoby tam zmarły ( zmarli to: Kuźma Horbal, Fećko Horbal, Kuźma Dutkanycz i Michał Sobyn - wszyscy zmarli w 1915 roku) a wielu z tych, którzy powrócili, miało zrujnowane zdrowie. O więzieniu Bartnian w obozie przypomina po dziś dzień krzyż ustawiony przez mieszkańców przy drodze w 1933 roku. Widnieje na nim inskrypcja: " Ofiarom Tallerhoffu i walczącym za ideę ruską wdzięczni bartnianie - 1933".
Również i front nie ominął wsi. W maju 1915 roku rozpętała się w Beskidzie Niskim wielka Bitwa Gorlicka. Również i w Bartnym toczyły się ciężkie walki, czego pozostałością jest cmentarz wojenny nr 64 (projektu Hansa Mayra), na którym spoczywa 29 żołnierzy austro - węgierskich i 57 carskich. Co ciekawe, w latach Wielkiej Wojny we wsi mieszkało kilka rodzin bojkowskich z terenów Bieszczadów- zamieszkali w domach opuszczonych przez rodziny łemkowskie (te zaś wyjechały w obawie przed represjami ze strony Austriackiej po odejściu stąd Armii Rosyjskiej).


krzyż "Tallerhoffski" 


Okres międzywojnia był trudny - panowała bieda, tym większa że teraz wyjazdy do USA były bardzo trudne, trzeba było spełnić wiele wymogów by tam wyjechać. Nieco łatwiej było dostać się do Kanady i do Węgier, Czechosłowacji. Wieś jednak przed 1939 rokiem liczyła prawie 200 numerów. W 1928 roku ponad połowa mieszkańców zmieniła obrządek z unickiego na prawosławny. Było to efektem Schizmy Tylawskiej, w której niemałe znaczenie odegrało Bartne. Po tak radykalnej  masowej zmianie wyznania wynikłą potrzeba zbudowania drugiej cerkwi. Jej budowę rozpoczęto w 1928 roku. W 1936 roku wieś liczyła prawie tysiąc mieszkańców: Ponad 260 unitów, 738 prawosławnych oraz 5 żydów.


cmentarz wojenny nr 64 







Warto by więcej opieki poświęcić temu miejscu... 


Okres 2 wojny dla Bartnego rozpoczyna się już w 1939 roku - kilkunastu mieszkańców walczy w szeregach Wojska Polskiego. Po klęsce kampanii część z nich wraca do domów, część dostaje się do niewoli (jeden mężczyzna ginie). We wsi szybko władze hitlerowskie zaczęły zbierać do robót przymusowych młodych chłopców i dziewczęta. Kilkunastu młodych mężczyzn zmuszono do służby w jednostkach pomocniczych Wehrmachtu. Niemcy pobierali także kontyngenty żywności i zwierząt. Nad ich realizacja czuwała ukraińska policja, bardzo okrutna i wykonująca swe obowiązki z "nadwiązką". Policjanci ukraińscy m. in. zamordowali wędrownego rzemieślnika Wasyla Cygana. Do wsi często przychodzili partyzanci słowaccy i Polscy (z AK). Polacy przestali tutaj przychodzić po tym, jak zestrzelili nad miejscowością niemiecki samolot. Niemcy założyli w Bartnym szpital polowy, a zmarli w nim byli chowani na cmentarzu parafialnym ( w 1997 r ekshumowano i przeniesiono zwłoki do Siemianowic Śląskich).  Odeszli z Bartnego w 1944 roku. Na ich miejsce przyszły oddziały UPA. Nastał czas grabieży, mordów, terroru. Upowcy kilkakrotnie ścierali się w Bartnym z oddziałami LWP. Kilku banderowców w tych walkach zginęło. Mimo ze mieszkańcy nie udzielali UPA pomocy, żołnierze polscy nie byli dla nich życzliwi. Po ostatniej potyczce z oddziałem nacjonalistów rozstrzelany w swojej chyży został jeden z mieszkańców wsi, Nestor Pidberezniak, tkacz, bardzo szanowany we wsi. W 1945 r wielu mieszkańców wyjechało, w dużej mierze pod przymusem na tereny ZSRR ( m. in. w okolice Lwowa). Część z nich powróciła, lecz w 1947 zostali wysiedleni wraz z pozostałymi mieszkańcami na ziemie odzyskane. Kilkunastu bartnian trafiło do obozu w Jaworznie..

Krzyże przydrożne w Bartnym, jedne z wielu...


Po 1956 roku powróciło 31 rodzin, uprzednio wykupując swoje majątki od osadników polskich. Dziś w Bartnym ponad połowę mieszkańców stanowią Łemkowie.

W Bartnym rozwijało się rzemiosło. Słynne są na całym Beskidzie Niskim kamieniarskie wyroby z Bartnego. Od bartnian sztuki tej uczyli się mieszkańcy sąsiednich wsi - Przegoniny i Bodaków. W Bydgoszczy znajduje się kamień młyński z 1905 roku, wykuty w Bartnym. W Bartnym i okolicy zachowało się wiele krzyży nagrobnych i przydrożnych - pamiątki po dawnych kamieniarzach bortniańskich. Rozwinięte były też inne rzemiosła - tkactwo, stolarstwo, kowalstwo, kuśnierstwo. Jednym z lepszych stolarzami byli Wasyl Pidberzniak (sam zaprojektował i zrobił swoją pierwszą tokarkę) i Ilko Hlywa, główny majster przy budowie cerkwi prawosławnej. Znany był też krawiec Stefan Staranka...


po dawnej kamieniarce o dziś pozostały ślady.. 


Na dzisiaj to koniec - artykuł byłby zbyt długi. A nie chcemy Was zanudzać ;) W następnej części opowiemy Wam o cerkwiach w Bartnym, o osobistościach z nim związanych, szkolnictwie... - zresztą, zobaczycie sami :) Tak, zobaczycie, bo wtedy pokarzemy Wam o wiele więcej zdjęć :) I zarazem przepraszamy za marną oprawę fotograficzną dzisiejszego artykułu - podczas Naszych wędrówek pogoda Nam nie służyła, nie zawsze też starczało czasu... Mamy jednak nadzieję, że Nam wybaczycie - w cz. II będzie już więcej fotografii - i lepszej jakości :)
Prosimy o komentarze i pozdrawiamy serdecznie.

P.S. - Odtworzyliśmy Naszą stronę facebook, dzięki niej będziecie mieli na bieżąco informacje o Naszych artykułach. prosimy zajrzyjcie tutaj i podsyłajcie ten LINK Waszym znajomym i zainteresowanym tematyką Beskidu Niskiego.

Niedługo dalszy ciąg opowieści o Bartnym :)




* inf z: 
beskid-niski.pl, pl.wikipedia.org., sekowa.info, 
** inf również z przewodnika:  W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas, 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej.
Oficyna Rewasz, 2012, Buskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.


poniedziałek, 11 listopada 2013

11 listopad - Święto niepodległości

Witajcie.
Dzisiejsza data jest Wam zapewne nieobca. Świętujemy w dniu dzisiejszym odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli. W tym dniu wspominamy najczęściej Marszałka Józefa Piłsudskiego, Generała Dowbór - Muśnickiego, Generała Hallera i błękitną armię, a także powstańców wielkopolskich i bohaterów XIX wieku z lat 1830, 1846 i z  1863 roku. Należy im się część i wieczna pamięć, to prawda. Wiele zrobili dla odzyskania niepodległości. Na ogół jednak zapomina się o tysiącach Polaków walczących w Wielkiej Wojnie, która to bezpośrednio przyczyniła się do scalenia Polskich granic. I nie mówimy tutaj o Legionach Polskich w Armiach Państw Centralnych, Korpusach Polskich (i Dywizji Syberyjskiej) w Rosji czy Błękitnej Armii we Francji. Te oddziały walczyły z zaborcą w imię wolności narodu, pod Polskimi znakami, lub chociażby z Polską pieśnią na ustach. Ich walka jest niezwykle ważna, nie wolno o niej zapomnieć. My jednakże chcemy wspomnieć żołnierzy polskich, walczących bezpośrednio w szeregach Armii Austro - Węgier, Niemieckiej i Carskiej. Polacy bowiem, będąc obywatelami tychże państw (co wynikało z podziału państwa Polskiego w latach 1772,1792 i 1795), zostali zmuszeni do walki w szeregach państw zaborczych. Tragizmem dla narodu Polskiego była walka bratobójcza - bowiem często po obydwu stronach frontu służyli Polacy, i najczęściej nieświadomie Polak odbierał życie drugiemu Polakowi... 


cmentarz wojenny w miejscowości Czarne


Żołnierze narodowości Polskiej walczyli tak na prawdę na wszystkich frontach Wielkiej Wojny, jednakże najbardziej tragiczne w skutkach były zmagania na froncie wschodnim, gdzie krwawe walki  toczyły się między armiami Państw Centralnych (Niemiec i Austro - Węgier) a armią Rosyjską. Szczególnie krwawe i uporczywe walki miały miejsce na terenie Beskidu Niskiego. Toczono ciężkie boje o przełęcze: Dukielską i Małastowską, walczono o Gorlice.. Szczególnie trudne warunki panowały zimą, gdy zaopatrzenie dla walczących nie docierało, a każde skaleczenie, zranienie było niemalże wyrokiem śmierci dla żołnierza. Nie bez powodu doborowe niemieckie oddziały górskie - Strzelcy Tyrolscy mówili po zakończeniu wojny o Beskidach " Beskiden Dolomiten", porównując Beskidzkie szczyty do najwyższych szczytów Europy.

Wielka Wojna pozostawiła po sobie wiele śladów - po uporczywych walkach pozycyjnych trwających tutaj od 1914 do połowy 1915 roku, kiedy to front często się przesuwał, i po 2 wielkich bitwach stoczonych tutaj w 1915 roku - w kwietniu tego roku ofensywę  rozpoczęła armia rosyjska. Carskie wojska zostały powstrzymane przez armie Centralne. Te zaś w Maju poprowadziły własną ofensywę pod Gorlicami. Front przesunął się daleko na wschód, poza granice Polski. Bitwa Gorlicka była największą bitwą na froncie wschodnim, i zarazem była jedną z głównych przyczyn upadku Caratu w Rosji - i odzyskania przez Polskę niepodległości. 


cmentarz wojenny nr 51 (Rotunda) 


 Licznymi pamiątkami po tychże wydarzeniach są liczne cmentarze wojenne, rozsiane po obszarze Beskidu Niskiego, oraz pojedyncze groby żołnierzy, jak np. grób Honveda w Zyndranowej. Ponad 70 cmentarzy wojennych, często zapomnianych, częściowo już nieistniejących (jak cmentarz nr 107 w Bieczu) jest świadectwem walk na tych terenach. Wielu spoczywających na nich żołnierzy miało Polskie nazwiska... Wspominając te czasy nie można zapomnieć o cierpieniach mieszkańców terenów, przez które przetoczyła się wojna - szczególnie zaś ludności łemkowskiej, prześladowanej przez władze Austro - Węgierskie, traktujące Łemków jak szpiegów, zdrajców służących Rosji. Symbolem tego jest Talerhoff - obóz koncentracyjny dla ludności Rusińskiej w Austrii. Wielu Łemków tam trafiło, wielu nie powróciło nigdy..

Niepodległość na tych terenach chcieli uzyskać nie tylko Polacy - swoje własne państwo chcieli także stworzyć Łemkowie. O tym poczytać możecie w Naszym artykule tutaj . 


Pomnik Ofiar Talerhoffu w Bartnym 



cmentarz wojenny nr 59 


Niepodległość... Ponownie walczyć musieliśmy o nią po 1939 roku. Świadectwem tego są liczne mogiły pomordowanych, rozstrzelanych partyzantów, żołnierzy i zwykłych ludzi - kobiet, mężczyzn, dzieci. Na terenie Beskidu Niskiego niestety nie brakuje śladów męczeństwa. To zarazem dowód odwagi i poświecenia Polaków i Łemków w walce o niepodległość Polski. Wśród wielu pomników upamiętniających straszne lata 2 Wojny i okresu powojennego jest pomnik Polskich Lotników zestrzelonych nad nieistniejącą dzisiaj wsią Banica, pomnik upamiętniający Michała Kobana, jedną z wielu ofiar grasujących band UPA na Beskidzie Niskim, pomnik upamiętniający poległych w 2 Wojnie Światowej Łemków w Uściu Gorlickim, i wiele, wiele innych miejsc pamięci..



Pomnik więźniów rozstrzelanych przez hitlerowców w Rożnowicach - rozstrzelano tu m. in. mieszkańców z Nowego Żmigrodu i Toków


Pomnik lotników Polskich w Banicy 




Na zakończenie chcemy podziękować bohaterom poległym i pomordowanym w imię wolności Naszego państwa, oraz tym, którzy polegli tutaj z dala od swoich domów, rodzin, a często spoczywają dzisiaj w bezimiennych mogiłach...

Cześć ich pamięci!





piątek, 8 listopada 2013

Legendy łemkowskiego Beskidu cz. I / Pierwsze urodziny!!!

Witajcie kochani.
Mamy dla Was DWIE dobre wiadomości. Od któej mamy zacząć? :)
Najlepiej od początku, więc....
Dziś mamy 8 listopada. Data pozornie zwyczajna. Dla Nas nie - dziś "Lemkowyna, na Beskidzie Niskim" obchodzi swoje pierwsze urodziny! Oj działo się, działo... Zmieniał się Nasz skłąd, zaczynaliśmy we czwórkę, ludzie odchodzili, dochodzili... Były chwile radości i smutku. Czar podróży i bolesne rany doznanych niepowodzeń, chwile kryzysów i zwycięskich rozwiązań...
Podsumowując, hm... Mamy za sobą kilkanaście artykułów, setki zdjęć i setki przedreptanych kilometrów. Coraz więcej wiemy, i chcemy się Naszą wiedzą dzielić z Wami :)
Dziękujemy Wam szczerze za wierność, jaką nagradzacie Naszą pracę. Każde słowo pozostawione przez Was jest dla Nas ważne.
Dziękujemy / Djakuju :)

A teraz druga dobra wiadomość:

Dziś zabieramy Was w świat podań i legend gdzie harcują czorty, ścierają się w odwiecznej walce chłopi i panowie, a w jaskiniach drzemią rycerze, gotowi do walki za Ojczyznę. Rozpoczynamy nowy cykl artykułów, związanych z folklorem i tradycją ustną Beskidu Niskiego.  A wszystko za sprawą książki Andrzeja Potockiego "Legendy łemkowskiego Beskidu". Znajdziecie w niej kilkadziesiąt legend i podań Beskidzkich, pisanych bardzo przyjaznym językiem. Podamy tutaj kilka legend z owej książki. Przyznajemy, że wielu z nich dotychczas nie słyszeliśmy ;) To ona zmotywowała Nas do rozpoczęcia tego cyklu, bowiem dotychczas znaliśmy niewiele legend rodem z Beskidów. Będziemy sukcesywnie umieszczać tutaj co jakiś czas legendę, podanie, baśń, i  mamy nadzieję  że Nasz nowy pomysł na odświeżenie bloga Wam się spodoba;)
Przyjemnej lektury życzymy ;) I polecamy gorąco książkę Pana A. Potockiego :) A teraz idziemy świętować urodziny (hihi) ... ;)


Zaśnięte wojsko.
Tysiąc albo i więcej lat upłynęło, gdy na górze zwanej Górą Świętej Jadwigi zbudowano gród obronny. Początkowo był drewniany, bo takie grody budowano wówczas na ziemi Wiślan. Potem, kiedy tereny te weszły w skład państwa Polan, w tym samym miejscu zbudowano zamek murowany z kamienia. Ważna to była warownia, obsadzona sporą załogą, bo strzegła południowo - wschodnich rubieży Polski. W jego murach gościł król Kazimierz Wielki, kiedy szedł Ruś Czerwoną zdobywać. Jego wyprawy zakończyły się sukcesem. Częścią wojska obsadził zamki na zdobytych ziemiach, część wojska pozostawił sobie w odwodzie.
Pod zamkiem na Górze Świętej Jadwigi były przepastne piwnice i groty skalne. Część tego wojska zaległa w nich w pełnym rynsztunku razem ze swoimi giermkami i konnicą, i jakąś tajemniczą mocą została uśpiona. Podobno zostaną zbudzeni, gdy ojczyzna będzie w wielkiej potrzebie lub też Bieczowi będzie zagrażać jakieś straszne niebezpieczeństwo.
Z czasem zamek na górze rozebrano, ale piwnic, co były pod nim, nie tknięto, żeby owych rycerzy niepotrzebnie nie niepokoić. Nowy zamek postawiono w zupełnie innym miejscu i sławetne miasto Biecz wokół niego urządzono.
Raz na kilkadziesiąt lat czuwający nad uśpionymi rycerzami dowódca dokonuje przeglądu zbroi, uprzęży i podków, czy aby nie wymagają jakich pilnych napraw. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, to spośród giermków wysyła jednego umyślnego do miasta, żeby przyprowadził do piwnic uczciwego i dobrego w swoim fachu kowala.
Po odnalezieniu takiego giermek przyprowadza go do piwnic i grot, a ten dokonuje niezbędnych napraw, jako też przekucia niektórych koni. Jako zapłatę dawano kowalowi za robotę jakąś starą podkowę albo też kilka żelaznych grotów lanc. Zda się nic niewarte były te kawałki żelaza, ale kiedy kowal wracał do swej kuźni i chciał owe żelastwa do szmelcu wyrzucić, okazywało się, że ma w garści szczere złoto. Ostatni z kowali, który ponad sto lat temu został tam wezwany, w podobny sposób został nagrodzony.

Podobno byli i tacy, którzy chcieli się naocznie przekonać, ile tego wojska śpi tam we wnętrzu Góry Świętej Jadwigi i nawet już znaleźli to miejsce, gdzie jest wejście. Wszelako nie znaleźli sposobu, jak można by się tam dostać.



co kryją dziś podziemia, nie wie nikt.. /SD/

widok Góry Świętej Jadwigi od strony Strzeszyna /SD/




Mamy nadzieję, że cykl "Legendy łemkowskiego Beskidu" będzie dla Was miłym "przerywnikiem" w publikowanych artykulikach :)


STO LAT!!! /naobcasach.pl/


Serdecznie pozdrawiamy!

Dziękujemy za to, że jesteście z Nami :)!
R i SD



* legenda z: A. Potocki "Legendy łemkowskiego Beskidu."