Zanim wejdziesz, przeczytaj :)

1) Materiały wykorzystane przez nas ( zdjęcia, rysunki, opisy ) służą tylko celom dydaktyczno - informacyjnym, nie czerpiemy z działalności żadnych korzyści. Wykorzystujemy materiały zarówno własne, jak również pozyskane w internecie, lecz tylko by ukazać czytelnikom piękno naszego świata :). Materiał internetowy pozyskujemy legalnie (nie jest on zastrzeżony prawami autorskimi, pochodzi ze źródeł masowych i edukacyjnych) - nie kradniemy niczyjej pracy. Jeśli jednak znajdziesz u nas swoje materiały bez wyraźnej zgody (mogło zdarzyć się niedopatrzenie z naszej strony) i poczujesz się urażony - prosimy, poinformuj nas, a natychmiast znikną one z naszych łamów :)
2) Blog nie ma charakteru naukowego. Jest to strona popularyzatorska. W miarę naszych możliwości (i ponieważ historia to nasze hobby) staramy się jak najwięcej umieszczać informacji historycznych oraz korzystać z literatury tematycznej, niemniej nie gwarantujemy "nieomylności" :)
3) Ilustracje opatrzone znakiem wodnym są naszą prywatną własnością. Jeśli znalazłeś tutaj przydatną ilustrację - napisz do nas. Podobnie rzecz ma się z zamieszczanymi tekstami.

Komentarze

Przywracamy możliwość komentowania wpisów na blogu. Oczywiście przypominamy, że komentarze anonimowe nie będą mogły liczyć na odpowiedź :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 listopada 2014

11 listopada - niepodległa Polska

Witajcie

O tym wielki święcie już kiedyś pisaliśmy - dokładnie mówiąc, rok temu. Możecie więc pod tym linkiem znaleźć kilka słów o niepodległościowej zawierusze...
Jednak tego święta lekceważyć nie można, postanowiliśmy więc i My ponownie uczcić czas powstania z kolan, zerwania palących kajdanów z rąk Matki - Ojczyzny...
Uczcimy to "po Naszemu" - kilkoma słowami o tym co się działo, kilkoma zdjęciami tego, co pozostało na pamiątkę.. Jednak jest to temat rzeka, i nie sposób opisać go w poście, dlatego czasy "krwi i chwały" przedstawimy bardzo ogólnikowo...
Biecz - Nęckówka. Tablica na zniszczonym podczas II WŚ kirkucie, upamiętniająca Żydów wymordowanych przez hitlerowców. Tutaj znajdował się też cmentarz wojenny nr 107, również zniszczony w latach okupacji. 

Niepodległość straciliśmy w XVIII wieku. Daty 1772, 1793, 1795 zna każdy. Pamiętamy też o Insurekcji Kościuszkowskiej z 1794 roku. Pod Kościuszką walczyli także mieszkańcy Beskidu Niskiego, zarówno szlachta, jak też i chłopi (np. z Królika Polskiego i Wołoskiego). Niekiedy zapominamy o pierwszym Polskim powstaniu - Konfederacji Barskiej (1768 - 1772). Przez pewien okres czasu (koniec 1769 - sierpień 1770, a nawet w 1771) Beskid Niski był głównym ośrodkiem Konfederacji. Wiązało się to z bliskością siedziby "Generalności", ulokowanej w Preszowie. W tamtych czasach wg prawa ustawy i inne dokumenty należało podpisywać na terenie kraju w którym miały funkcjonować. Dlatego też kierownictwo Konfederacji często podpisywało dokumenty na terenie BN - już w granicach Rzeczpospolitej. Dukla, Izby, Wysowa, Blechnarka, Grab, przełęcz Majdan k. Bartnego, Czeremcha, Nowy Żmigród - to miejsca związane z działalnością Konfederatów, miejsca stoczonych przez nich bitew, ich siedziby ("szańce"). Sam Kazimierz Pułaski, bohater Polski i Ameryki przebywał w obozach m. in. w Grabiu i Izbach. Konfederaci ponieśli klęskę, Polska stopniowo zaczęła znikać z mapy świata, by powrócić na nią w bólach po 123 latach...
Ożenna. Tablica informacyjna poświęcona przebiegowi Konfedercji Barskiej na terenie Beskidu Niskiego.
Powstania z lat 1830, 1863 nie objęły swoim zasięgiem Lemkowyny. natomiast walki z roku 1846, zwłaszcza tzw. Rabacja Galicyjska przelały dużo krwi, niestety - bratniej. Chłopi zaatakowali m. in. Gorlice, skąd odparli ich mieszczanie, Grybów, spalili 90 % dworów w powiecie jasielskim i nowosądeckim.. Powstanie Krakowskie upadło, nim zdążyło na dobrą sprawę wybuchnąć...

Nadszedł rok 1914, "Czarne Orły" zwróciły przeciwko sobie szpony. Niemal od pierwszych dni wojny ( 09. 1914) Beskid Niski stał się miejscem zmagań tysięcy żołnierzy w mundurach rosyjskich, autro - węgierskich, a później również - niemieckich. Płonęły wsie, ginęli żołnierze, ginęli też mieszkańcy.. Wraz z wojną przyszedł też czas terroru. Wielu Łemków, podejrzewanych o prorosyjskie sympatie, aresztowano. Setki mieszkańców Lemkowyny osadzono w okrytym ponurą sławą obozie koncentracyjnym w Talerhoffie w Austrii. Wielu też rozstrzelano bez sądu, jako "zdrajców" - taki los spotkał Maksyma Sandowycza - późniejszego Świętego Łemkowszczyzny i Łemków. Na porządku dziennym były kradzieże, gwałty, dewastacja. Łemkowie szczególnie źle wspominali żołnierzy węgierskich (Honvedów) jako tych najbardziej okrutnych.. W szeregach wszystkich trzech armii zaborczych walczyło wielu polaków. Niejednokrotnie Polak strzelał do Polaka... Podobnie było i na terenie Lemkowyny...
Walki były krwawe i zaciekłe. W wyniku walk, z głodu, z zimna ginęły dziesiątki tysięcy żołnierzy różnej narodowości - Rosjan, Polaków, Austriaków, Niemców, Czechów, Żydów, Serbów, Węgrów... Długo można by wymieniać. Szczególnie we znaki dawała się zima z okresu 1914 / 1915. Była to szczególnie ciężka zima, jakiej od dawna na terenie Beskidu Niskiego nie widziano. Nawet zahartowane w warunkach alpejskich oddziały strzelców tyrolskich ciężko znosiły kaprysy pogody - stąd też BN otrzymał zaszczytne miano "Beskiden Dolomiten"...
Front się ustabilizował na linii Ciężkowice - Gorlice - Konieczna - Bardejov. Obie strony próbowały przełamać obronę przeciwnika i wedrzeć się na jego terytorium - Wojska C. K. chciały iść na Przemyśl, a oddziały carskie - dotrzeć do Niziny Węgierskiej i do Wiednia.  Efektem tego była m. in. tzw. Bitwa Wielkanocna, rozegrana 1 - 5 kwietnia 1915 roku. Ofensywę podjęła armia rosyjska. Zakończyła się ona niepowodzeniem. Obydwie strony poniosły wielkie straty..
Konieczna. Cmentarz wojenny nr 46.

Swoja odpowiedź zaczęły szykować natomiast Państwa Centralne pod Gorlicami. 2 maja 1915 roku rozegrała się największa bitwa Wielkiej Wojny na froncie wschodnim. Błyskotliwy, chociaż krwawy sukces odniosły wojska C.K. i Niemiec. Armia Rosyjska, choć nie rozbita, nie potrafiła opanować sytuacji i została wyparta z terenu Polski. Klęska pod Gorlicami przyczyniła się pośrednio do obalenia caratu w Rosji i odzyskania przez Polskę niepodległości. Ceną było około 20 tysięcy poległych.. Armia C.K., chcąc uświetnić swoje zwycięstwo, rozbudowała sieć wspaniałych, często wręcz monumentalnych cmentarzy wojennych. Pochowano w nich  niedawnych przeciwników - obok siebie spoczęli ludzie, którzy odbierali sobie życie... Był to wielki gest, oddano bowiem szacunek pokonanemu przeciwnikowi.

Przełęcz Małastowska, Góra Cmentarna, Beskidek, i dziesiątki innych cmentarzy do dziś przypominają nam o tych krwawych wydarzeniach. I pozwalają nam zrozumieć, w jakim bólu odradzała się Polska. Pod Gorlicami przelewali swoja krew Polacy, zarówno w służbie Państw Centralnych (np. 12 Krakowska DP) jak i w armii Rosyjskiej. Wielu z nich spoczywa w bezimiennych mogiłach, jednak często możemy spotkać polskie, bądź Polsko brzmiące nazwiska...

Wola Cieklińska. Cmentarz wojenny nr 11.

Front przesunął się dalej, przestała się lać krew w Beskidzie Niskim. Ludzie zaczęli wracać do normalnego życia, odbudowując domu i świątynie. Zniszczeniu uległy wówczas m. in. Gorlice, zrujnowany był słynny kościółek w Sękowej...

Nadszedł rok 1918. Marzenia przerodziły się w rzeczywistość - Polska powstała. Na terenie BN wolności szukały dwa narody: Polski i Łemkowski. Polacy z Gorlickiego jednogłośnie przyłączyli się do odrodzonej Polski, kierował tą działalnością Kraków (Polska Komisja Likwidacyjna Galicji i Śląska Cieszyńskiego). Łemkowie tymczasem obrali dwie drogi - na części Zachodniej powstała Rusińska (Ruska) Ludowa Republika Łemków, chcąca połączenia z Rosją bądź Czechosłowacją, natomiast na wschodniej Lemkowynie powstała tzw. Republika Komańczacka, nastawiona proukraińsko. Obydwa państwa zlikwidowało WP. Na wschodzie nie obyło się bez walk i ofiar śmiertelnych.... Łemkowyna została podzielona granicą Polsko - Czechosłowacką. Mimo to mieszkańcy byli wiernymi obywatelami.
Zdynia. Grób Św. Maksyma Sandowycza - łemkowskiego świętego i męczennika z czasów Wielkiej Wojny.


Święto niepodległości, to także czas wspominania o ofiarach II Wojny Światowej.

W 1939 roku walczyli na BN żołnierze Armii "Karpaty", m. in. baon ON "Gorlice", potyczki z oddziałami Niemieckimi i Słowackimi toczono m. in. pod Szymbarkiem.
Przez cały okres okupacji walczył z nieprzyjacielem ruch oporu. Walczyli Polacy i Łemkowie w AK, AL, BCh, walczyli tutaj też partyzanci radzieccy (spadochroniarze) i przychodzili tu partyzanci ze Słowacji. Przez Lemkowynę przedzierali się kurierzy Rządu w Londynie... Nad BN latały w 1944 roku samoloty z zaopatrzeniem dla walczącej stolicy. Wśród pilotów byli też Polacy. Jeden z polskich samolotów rozbił się wówczas w Banicy...
Gorlice. Pomnik poświęcony Żydom Gorlickim, wymordowanym przez hitlerowskich oprawców.
Okupant hitlerowski oraz pomocnicza policja Ukraińska terroryzowały ludność cywilną. Nierzadkie były rozstrzelania, wywozy na roboty przymusowe czy do obozów koncentracyjnych. Wymordowano Żydów i Cyganów na Łemkowszczyźnie...
W 1944 roku wschodnią Lemkowynę zalał deszcz stali i ognia - rozpoczęła się wielka operacja Dukielsko - Preszowska. Walczono m. in. o Przełęcz Dukielska (AC próbowała iść z pomocą Powstaniu na Słowacji). Zniszczeniu ulegały całe wsie (np. Ciechania), ginęli żołnierze niemieccy, sowieccy i czechosłowaccy...
Rok 1945 nie przyniósł ukojenia. Na Łemkowszczyznę wkroczyła z terenów Bieszczad i Ukrainy (a także Czechosłowacji) UPA. Banderowcy napadali zarówno na oddziały WP i WOP-u (np. w Jasielu), jak też i na wsie Polskie i Łemkowskie. Nowa władza "ludowa" wykorzystała ten fakt do wysiedlenia, rozproszenia społeczności Łemkowskiej. WP nierzadko dokonywało w wioskach Łemkowskich kradzieży, gwałtów, a niekiedy również mordów. Szczególnie bolesna była Akcja "Wisła", kiedy to wysiedlono niemal wszystkich Łemków na Ziemie Zachodnie, rozpraszając i w znacznym stopniu niszcząc kulturę.. Mimo tego, nie udało się wynarodowić Łemków - do dziś pamiętają o swojej małej ojczyźnie...
Na terenie BN drobną działalność prowadziło również Antykomunistyczne Podziemie (np. atak na MO w Ropicy Ruskiej).
Gładyszów. Pomnik poświęcony milicjantom poległym tutaj w walce z oddziałami UPA.

Podsumowując - pamiętajmy o tym, ile wolność, ta prawdziwa, kosztuje. Ile łez, ile krwi musieli oddać ludzie walczący o nią. A ile niewinnych ofiar, ile błędów pozostawia za sobą ta walka - powiedzą nam o tym mogiły i pomniki.
Niech Nasza pamięć nie będzie jednak wybiórcza, "okresowa". Dbajmy o zachowanie historii Naszej Małej Ojczyzny.. Pamiętajmy o spoczywających na cmentarzach wojennych żołnierzach - nie ważne jakiej byli narodowości, jakiego wyznania - szli na front na ogół wbrew swojej woli, i oddali swoje, często młode, życie na Gorlickiej Ziemi. Ich walka była krokiem ku Polsce. I chociaż oni wówczas nie byli tego świadomi - przyczynili się do Polskiego odrodzenia. Zaglądajmy tam nie tylko w listopadzie "ze świeczką" - odwiedzajmy te miejsca jak najczęściej. Dbajmy o mogiły ofiar terroru hitlerowskiego, o pomniki upamiętniające Talerhoff i czasy II Wojny Światowej. Odwiedzajmy mogiły żołnierzy Armii Czerwonej - i oni przecież wyzwolili Nasz kraj z pod władzy nazizmu, chociaż później "czerwona władza" rozsiadła się tutaj na dobre.. Odwiedzajmy nieistniejące już wsie, zapomniane cmentarze łemkowskie, cerkwiska. Zachodźmy na mogiły konfederackie - groby pierwszych walczących o Polskę.  I przede wszystkim - opowiadajcie "młodszym" o tym co się na Łemkowynie działo przez te wieki, by kolejne pokolenia wiedziały, że walka o wolność wymaga poświeceń, lecz też że nie każda droga jest dobra. Byśmy uniknęli kolejnych błędów w przyszłości. W szkole dzieci o tym nie usłyszą - ta swoista "misja edukacji", przekazu, spoczywa na Waszych barkach...

Pozdrawiamy serdecznie.


Dukla. Ekspozycja broni ciężkiej z czasów walk o Przełęcz Dukielską w 1944 roku.

Blechnarka. Cmentarz wojenny nr 49.

Leszczyny. Tablica poświęcona mieszkańcom Łemkowyny wysiedlonym w ramach Akcji "Wisła".

Krempna. Cmentarz wojenny nr 6.
M. in. takie miotacze min (wz. 14) siały śmierć w BN w w latach Wielkiej Wojny. Eksponat z Muzeum w Rzeszowie.



Źródła (m. in.):

www.historycy.org
fortyck.pl
epodkarpacie.com
mlotek.republika.pl
gorlice.naszemiasto.pl
M. Klimecki, 1991, Golice 1915
R. L. DiNardo, 2012, Przełom. Bitwa pod Gorlicami - Tarnowem 1915

piątek, 15 listopada 2013

Stolica Łemkowyny - cz. I



Witajcie!
Pewnie zastanawia Was tytuł dzisiejszego postu. Spokojnie, mamy nadzieję, że wszystko Wam wyjaśnimy poniżej. Czy zgodzicie się z Naszą opinią, czas pokaże...
Zapraszamy Was w bajeczną podróż do malowniczej wsi Bartne.


widok na Bartne z drogi od Banicy 


To miejsce to coś więcej niż wieś. Zimą chłodne, groźne, pod grubą pierzyną śniegu i lodu. Przedwiośniem słychać tutaj dniem i nocą szemranie strumieni - są ich chyba setki, wypływają zewsząd. Wiosną doliny są zalane przez wody strumieni i topniejących śniegów, kwitną kwiaty, wiele kwiatów. Latem upalne za dnia, prześwietlane słońcem padającym z ponad szczytów, słychać porykiwania bydła i nawoływania ludzkie. Jesienią zaś - kłujące w oczy magią kolorów. To miejsce Nas urzekło - kolorami, krajobrazem, przyjaznymi ludźmi, zabytkami, historią.. Krzyże z piaskowca, dumne, drewniane cerkwie, starusieńkie chyże, ludzie weseli i pracowici, bydło pasące się spokojnie na pastwiskach... Zakochaliśmy się w tym zaczarowanym miejscu, sercu Lemkowyny..


idąc przez Bartne... 




zima w Bartnym 


Bartne, w języku łemkowskim Bortne (Бортне) to dziś dość duża wieś położona w dolinie potoku Bartnianka. Wieś ma długość około 7 kilometrów, i otoczona jest beskidzkimi szczytami: Od północnego - wschodu Bartne okala grzbiet Magury Wątkowskiej z Kornutami (830 m. n. p. m.) i Wątkową (846 m. n. p. m.), od północnego - zachodu Bartne oddzielają od pobliskich wsi: Wołowca i nieistniejącej już dzisiaj Banicy szczyty: Magurycz Duży (777 m. n. p. m.) oraz Magurycz Mały (698 m.n. p. m.), na południowym - wschodzie zaś nad Bartnym góruje Mareszka (801 m. n. p. m.). Z Mareszki wypływa wspomniany już potok Bartnianka. Dolina, w której leży Bartne ma swój "wylot" na północnym - zachodzie, gdzie Bartne łączy się z omawianą już przez Nas wsią Bodaki ( patrz tutaj ). Wieś oddalona jest od najbliższego miasta - Gorlic o niecałe 30 kilometrów.


na Kornutach 


Teraz kilka słów o historii tej miejscowości. A historia trzeba przyznać, jest bardzo ciekawa.



Bartne na mapie z 1939 roku /źródło: WIG/

Pierwsza wzmianka w źródłach pisanych dotycząca wsi pochodzi z 1595 lub też, wg innych źródeł, z 1629 roku. Wedle przekazów, wieś mieli założyć kamieniarze z nieodległej Jasionki, a skłoniły ich do tego bogate złoża piaskowca, w którym rzeźbili, znajdujące się m. in. na stokach Magurycza Dużego i na Kornutach, W pierwszych dokumentach spotykamy się z nieco inną nazwą wsi - "Bartnia". Pochodzenie nazwy miejscowości do dziś nie jest znane - mówi się o pochodzeniu nazwy od słowa "barć" bądź też "bór". Ale żadna z tych teorii nie jest stu procentowo pewna. Co ciekawe, dokument lokacyjny wsi (z XVII wieku) miał przebywać na plebanii księdza unickiego aż do 1934 roku (wtedy to zaginął).


jeden z wielu krzyży przydrożnych w Bartnym 

Bartne (wtedy jeszcze Bartnia) już w XVII wieku było dużą wsią - w 1629 roku liczyło 18 zagród. Wieś rozwijała się coraz bardziej, i w 1880 roku we wsi istniało 132 gospodarstwa, w których żyło 819 mieszkańców. Wieś należała do różnych właścicieli - rodów: Siemińskich, Lewickich i na końcu - Walewskich. W wieku XIX we wsi mieszkali Rusini i Polacy, chociaż Rusinów było więcej. Żyło też kilku Żydów. Ogólnie tutejsza populacja (zresztą nie tylko w Bartnym ) mieszkańców ulegała częstym zmianom. Wiek XIX bowiem to czas, gdy wielu mieszkańców Łemkowyny wyjeżdżało za chlebem na zachód - do USA i Kanady. Część wracała, część zostawała tam na stałe... Wielu mieszkańców wyjeżdżało też do pracy na Węgry, będące wtedy częścią Monarchii Austro - Węgierskiej (Łemkowszczyzna również należała do C. K. Austro - Węgier ). Zmiany w liczbie ludności spowodowała także epidemia cholery, która nawiedziła Beskid Niski w 1873 roku. W samym Bartnym zmarło wówczas ponad 30 procent mieszkańców ( około 300 osób! ). Pozostałością po tych burzliwych czasach jest cmentarz choleryczny. Dzisiaj niewiele z niego zostało, 2 kamienne krzyże. Jednak teren ten jest wykoszony, co świadczy o ludzkiej pamięci. Cmentarz ten leży "naprzeciw" cerkwi unickiej, po drugiej stronie drogi, za strumieniem. Pod koniec XIX wieku cholera znów pojawiła się na Łemkowynie - w Bartnym jednak nie uśmierciła nikogo.


przez kładkę na cmentarz choleryczny..

Cmentarz choleryczny

Wiek XX to ciężkie czasy dla Bartnian. I wojna światowa zaczęła się złowrogo - w 1914 roku Austriacy aresztowali i wywieźli do obozu w Tallerhoffie 18 osób, z czego 4 osoby tam zmarły ( zmarli to: Kuźma Horbal, Fećko Horbal, Kuźma Dutkanycz i Michał Sobyn - wszyscy zmarli w 1915 roku) a wielu z tych, którzy powrócili, miało zrujnowane zdrowie. O więzieniu Bartnian w obozie przypomina po dziś dzień krzyż ustawiony przez mieszkańców przy drodze w 1933 roku. Widnieje na nim inskrypcja: " Ofiarom Tallerhoffu i walczącym za ideę ruską wdzięczni bartnianie - 1933".
Również i front nie ominął wsi. W maju 1915 roku rozpętała się w Beskidzie Niskim wielka Bitwa Gorlicka. Również i w Bartnym toczyły się ciężkie walki, czego pozostałością jest cmentarz wojenny nr 64 (projektu Hansa Mayra), na którym spoczywa 29 żołnierzy austro - węgierskich i 57 carskich. Co ciekawe, w latach Wielkiej Wojny we wsi mieszkało kilka rodzin bojkowskich z terenów Bieszczadów- zamieszkali w domach opuszczonych przez rodziny łemkowskie (te zaś wyjechały w obawie przed represjami ze strony Austriackiej po odejściu stąd Armii Rosyjskiej).


krzyż "Tallerhoffski" 


Okres międzywojnia był trudny - panowała bieda, tym większa że teraz wyjazdy do USA były bardzo trudne, trzeba było spełnić wiele wymogów by tam wyjechać. Nieco łatwiej było dostać się do Kanady i do Węgier, Czechosłowacji. Wieś jednak przed 1939 rokiem liczyła prawie 200 numerów. W 1928 roku ponad połowa mieszkańców zmieniła obrządek z unickiego na prawosławny. Było to efektem Schizmy Tylawskiej, w której niemałe znaczenie odegrało Bartne. Po tak radykalnej  masowej zmianie wyznania wynikłą potrzeba zbudowania drugiej cerkwi. Jej budowę rozpoczęto w 1928 roku. W 1936 roku wieś liczyła prawie tysiąc mieszkańców: Ponad 260 unitów, 738 prawosławnych oraz 5 żydów.


cmentarz wojenny nr 64 







Warto by więcej opieki poświęcić temu miejscu... 


Okres 2 wojny dla Bartnego rozpoczyna się już w 1939 roku - kilkunastu mieszkańców walczy w szeregach Wojska Polskiego. Po klęsce kampanii część z nich wraca do domów, część dostaje się do niewoli (jeden mężczyzna ginie). We wsi szybko władze hitlerowskie zaczęły zbierać do robót przymusowych młodych chłopców i dziewczęta. Kilkunastu młodych mężczyzn zmuszono do służby w jednostkach pomocniczych Wehrmachtu. Niemcy pobierali także kontyngenty żywności i zwierząt. Nad ich realizacja czuwała ukraińska policja, bardzo okrutna i wykonująca swe obowiązki z "nadwiązką". Policjanci ukraińscy m. in. zamordowali wędrownego rzemieślnika Wasyla Cygana. Do wsi często przychodzili partyzanci słowaccy i Polscy (z AK). Polacy przestali tutaj przychodzić po tym, jak zestrzelili nad miejscowością niemiecki samolot. Niemcy założyli w Bartnym szpital polowy, a zmarli w nim byli chowani na cmentarzu parafialnym ( w 1997 r ekshumowano i przeniesiono zwłoki do Siemianowic Śląskich).  Odeszli z Bartnego w 1944 roku. Na ich miejsce przyszły oddziały UPA. Nastał czas grabieży, mordów, terroru. Upowcy kilkakrotnie ścierali się w Bartnym z oddziałami LWP. Kilku banderowców w tych walkach zginęło. Mimo ze mieszkańcy nie udzielali UPA pomocy, żołnierze polscy nie byli dla nich życzliwi. Po ostatniej potyczce z oddziałem nacjonalistów rozstrzelany w swojej chyży został jeden z mieszkańców wsi, Nestor Pidberezniak, tkacz, bardzo szanowany we wsi. W 1945 r wielu mieszkańców wyjechało, w dużej mierze pod przymusem na tereny ZSRR ( m. in. w okolice Lwowa). Część z nich powróciła, lecz w 1947 zostali wysiedleni wraz z pozostałymi mieszkańcami na ziemie odzyskane. Kilkunastu bartnian trafiło do obozu w Jaworznie..

Krzyże przydrożne w Bartnym, jedne z wielu...


Po 1956 roku powróciło 31 rodzin, uprzednio wykupując swoje majątki od osadników polskich. Dziś w Bartnym ponad połowę mieszkańców stanowią Łemkowie.

W Bartnym rozwijało się rzemiosło. Słynne są na całym Beskidzie Niskim kamieniarskie wyroby z Bartnego. Od bartnian sztuki tej uczyli się mieszkańcy sąsiednich wsi - Przegoniny i Bodaków. W Bydgoszczy znajduje się kamień młyński z 1905 roku, wykuty w Bartnym. W Bartnym i okolicy zachowało się wiele krzyży nagrobnych i przydrożnych - pamiątki po dawnych kamieniarzach bortniańskich. Rozwinięte były też inne rzemiosła - tkactwo, stolarstwo, kowalstwo, kuśnierstwo. Jednym z lepszych stolarzami byli Wasyl Pidberzniak (sam zaprojektował i zrobił swoją pierwszą tokarkę) i Ilko Hlywa, główny majster przy budowie cerkwi prawosławnej. Znany był też krawiec Stefan Staranka...


po dawnej kamieniarce o dziś pozostały ślady.. 


Na dzisiaj to koniec - artykuł byłby zbyt długi. A nie chcemy Was zanudzać ;) W następnej części opowiemy Wam o cerkwiach w Bartnym, o osobistościach z nim związanych, szkolnictwie... - zresztą, zobaczycie sami :) Tak, zobaczycie, bo wtedy pokarzemy Wam o wiele więcej zdjęć :) I zarazem przepraszamy za marną oprawę fotograficzną dzisiejszego artykułu - podczas Naszych wędrówek pogoda Nam nie służyła, nie zawsze też starczało czasu... Mamy jednak nadzieję, że Nam wybaczycie - w cz. II będzie już więcej fotografii - i lepszej jakości :)
Prosimy o komentarze i pozdrawiamy serdecznie.

P.S. - Odtworzyliśmy Naszą stronę facebook, dzięki niej będziecie mieli na bieżąco informacje o Naszych artykułach. prosimy zajrzyjcie tutaj i podsyłajcie ten LINK Waszym znajomym i zainteresowanym tematyką Beskidu Niskiego.

Niedługo dalszy ciąg opowieści o Bartnym :)




* inf z: 
beskid-niski.pl, pl.wikipedia.org., sekowa.info, 
** inf również z przewodnika:  W. Grzesik, T. Traczyk, B. Wadas, 2012, Beskid Niski od Komańczy do Wysowej.
Oficyna Rewasz, 2012, Buskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.


poniedziałek, 11 listopada 2013

11 listopad - Święto niepodległości

Witajcie.
Dzisiejsza data jest Wam zapewne nieobca. Świętujemy w dniu dzisiejszym odzyskanie przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli. W tym dniu wspominamy najczęściej Marszałka Józefa Piłsudskiego, Generała Dowbór - Muśnickiego, Generała Hallera i błękitną armię, a także powstańców wielkopolskich i bohaterów XIX wieku z lat 1830, 1846 i z  1863 roku. Należy im się część i wieczna pamięć, to prawda. Wiele zrobili dla odzyskania niepodległości. Na ogół jednak zapomina się o tysiącach Polaków walczących w Wielkiej Wojnie, która to bezpośrednio przyczyniła się do scalenia Polskich granic. I nie mówimy tutaj o Legionach Polskich w Armiach Państw Centralnych, Korpusach Polskich (i Dywizji Syberyjskiej) w Rosji czy Błękitnej Armii we Francji. Te oddziały walczyły z zaborcą w imię wolności narodu, pod Polskimi znakami, lub chociażby z Polską pieśnią na ustach. Ich walka jest niezwykle ważna, nie wolno o niej zapomnieć. My jednakże chcemy wspomnieć żołnierzy polskich, walczących bezpośrednio w szeregach Armii Austro - Węgier, Niemieckiej i Carskiej. Polacy bowiem, będąc obywatelami tychże państw (co wynikało z podziału państwa Polskiego w latach 1772,1792 i 1795), zostali zmuszeni do walki w szeregach państw zaborczych. Tragizmem dla narodu Polskiego była walka bratobójcza - bowiem często po obydwu stronach frontu służyli Polacy, i najczęściej nieświadomie Polak odbierał życie drugiemu Polakowi... 


cmentarz wojenny w miejscowości Czarne


Żołnierze narodowości Polskiej walczyli tak na prawdę na wszystkich frontach Wielkiej Wojny, jednakże najbardziej tragiczne w skutkach były zmagania na froncie wschodnim, gdzie krwawe walki  toczyły się między armiami Państw Centralnych (Niemiec i Austro - Węgier) a armią Rosyjską. Szczególnie krwawe i uporczywe walki miały miejsce na terenie Beskidu Niskiego. Toczono ciężkie boje o przełęcze: Dukielską i Małastowską, walczono o Gorlice.. Szczególnie trudne warunki panowały zimą, gdy zaopatrzenie dla walczących nie docierało, a każde skaleczenie, zranienie było niemalże wyrokiem śmierci dla żołnierza. Nie bez powodu doborowe niemieckie oddziały górskie - Strzelcy Tyrolscy mówili po zakończeniu wojny o Beskidach " Beskiden Dolomiten", porównując Beskidzkie szczyty do najwyższych szczytów Europy.

Wielka Wojna pozostawiła po sobie wiele śladów - po uporczywych walkach pozycyjnych trwających tutaj od 1914 do połowy 1915 roku, kiedy to front często się przesuwał, i po 2 wielkich bitwach stoczonych tutaj w 1915 roku - w kwietniu tego roku ofensywę  rozpoczęła armia rosyjska. Carskie wojska zostały powstrzymane przez armie Centralne. Te zaś w Maju poprowadziły własną ofensywę pod Gorlicami. Front przesunął się daleko na wschód, poza granice Polski. Bitwa Gorlicka była największą bitwą na froncie wschodnim, i zarazem była jedną z głównych przyczyn upadku Caratu w Rosji - i odzyskania przez Polskę niepodległości. 


cmentarz wojenny nr 51 (Rotunda) 


 Licznymi pamiątkami po tychże wydarzeniach są liczne cmentarze wojenne, rozsiane po obszarze Beskidu Niskiego, oraz pojedyncze groby żołnierzy, jak np. grób Honveda w Zyndranowej. Ponad 70 cmentarzy wojennych, często zapomnianych, częściowo już nieistniejących (jak cmentarz nr 107 w Bieczu) jest świadectwem walk na tych terenach. Wielu spoczywających na nich żołnierzy miało Polskie nazwiska... Wspominając te czasy nie można zapomnieć o cierpieniach mieszkańców terenów, przez które przetoczyła się wojna - szczególnie zaś ludności łemkowskiej, prześladowanej przez władze Austro - Węgierskie, traktujące Łemków jak szpiegów, zdrajców służących Rosji. Symbolem tego jest Talerhoff - obóz koncentracyjny dla ludności Rusińskiej w Austrii. Wielu Łemków tam trafiło, wielu nie powróciło nigdy..

Niepodległość na tych terenach chcieli uzyskać nie tylko Polacy - swoje własne państwo chcieli także stworzyć Łemkowie. O tym poczytać możecie w Naszym artykule tutaj . 


Pomnik Ofiar Talerhoffu w Bartnym 



cmentarz wojenny nr 59 


Niepodległość... Ponownie walczyć musieliśmy o nią po 1939 roku. Świadectwem tego są liczne mogiły pomordowanych, rozstrzelanych partyzantów, żołnierzy i zwykłych ludzi - kobiet, mężczyzn, dzieci. Na terenie Beskidu Niskiego niestety nie brakuje śladów męczeństwa. To zarazem dowód odwagi i poświecenia Polaków i Łemków w walce o niepodległość Polski. Wśród wielu pomników upamiętniających straszne lata 2 Wojny i okresu powojennego jest pomnik Polskich Lotników zestrzelonych nad nieistniejącą dzisiaj wsią Banica, pomnik upamiętniający Michała Kobana, jedną z wielu ofiar grasujących band UPA na Beskidzie Niskim, pomnik upamiętniający poległych w 2 Wojnie Światowej Łemków w Uściu Gorlickim, i wiele, wiele innych miejsc pamięci..



Pomnik więźniów rozstrzelanych przez hitlerowców w Rożnowicach - rozstrzelano tu m. in. mieszkańców z Nowego Żmigrodu i Toków


Pomnik lotników Polskich w Banicy 




Na zakończenie chcemy podziękować bohaterom poległym i pomordowanym w imię wolności Naszego państwa, oraz tym, którzy polegli tutaj z dala od swoich domów, rodzin, a często spoczywają dzisiaj w bezimiennych mogiłach...

Cześć ich pamięci!





piątek, 8 listopada 2013

Legendy łemkowskiego Beskidu cz. I / Pierwsze urodziny!!!

Witajcie kochani.
Mamy dla Was DWIE dobre wiadomości. Od któej mamy zacząć? :)
Najlepiej od początku, więc....
Dziś mamy 8 listopada. Data pozornie zwyczajna. Dla Nas nie - dziś "Lemkowyna, na Beskidzie Niskim" obchodzi swoje pierwsze urodziny! Oj działo się, działo... Zmieniał się Nasz skłąd, zaczynaliśmy we czwórkę, ludzie odchodzili, dochodzili... Były chwile radości i smutku. Czar podróży i bolesne rany doznanych niepowodzeń, chwile kryzysów i zwycięskich rozwiązań...
Podsumowując, hm... Mamy za sobą kilkanaście artykułów, setki zdjęć i setki przedreptanych kilometrów. Coraz więcej wiemy, i chcemy się Naszą wiedzą dzielić z Wami :)
Dziękujemy Wam szczerze za wierność, jaką nagradzacie Naszą pracę. Każde słowo pozostawione przez Was jest dla Nas ważne.
Dziękujemy / Djakuju :)

A teraz druga dobra wiadomość:

Dziś zabieramy Was w świat podań i legend gdzie harcują czorty, ścierają się w odwiecznej walce chłopi i panowie, a w jaskiniach drzemią rycerze, gotowi do walki za Ojczyznę. Rozpoczynamy nowy cykl artykułów, związanych z folklorem i tradycją ustną Beskidu Niskiego.  A wszystko za sprawą książki Andrzeja Potockiego "Legendy łemkowskiego Beskidu". Znajdziecie w niej kilkadziesiąt legend i podań Beskidzkich, pisanych bardzo przyjaznym językiem. Podamy tutaj kilka legend z owej książki. Przyznajemy, że wielu z nich dotychczas nie słyszeliśmy ;) To ona zmotywowała Nas do rozpoczęcia tego cyklu, bowiem dotychczas znaliśmy niewiele legend rodem z Beskidów. Będziemy sukcesywnie umieszczać tutaj co jakiś czas legendę, podanie, baśń, i  mamy nadzieję  że Nasz nowy pomysł na odświeżenie bloga Wam się spodoba;)
Przyjemnej lektury życzymy ;) I polecamy gorąco książkę Pana A. Potockiego :) A teraz idziemy świętować urodziny (hihi) ... ;)


Zaśnięte wojsko.
Tysiąc albo i więcej lat upłynęło, gdy na górze zwanej Górą Świętej Jadwigi zbudowano gród obronny. Początkowo był drewniany, bo takie grody budowano wówczas na ziemi Wiślan. Potem, kiedy tereny te weszły w skład państwa Polan, w tym samym miejscu zbudowano zamek murowany z kamienia. Ważna to była warownia, obsadzona sporą załogą, bo strzegła południowo - wschodnich rubieży Polski. W jego murach gościł król Kazimierz Wielki, kiedy szedł Ruś Czerwoną zdobywać. Jego wyprawy zakończyły się sukcesem. Częścią wojska obsadził zamki na zdobytych ziemiach, część wojska pozostawił sobie w odwodzie.
Pod zamkiem na Górze Świętej Jadwigi były przepastne piwnice i groty skalne. Część tego wojska zaległa w nich w pełnym rynsztunku razem ze swoimi giermkami i konnicą, i jakąś tajemniczą mocą została uśpiona. Podobno zostaną zbudzeni, gdy ojczyzna będzie w wielkiej potrzebie lub też Bieczowi będzie zagrażać jakieś straszne niebezpieczeństwo.
Z czasem zamek na górze rozebrano, ale piwnic, co były pod nim, nie tknięto, żeby owych rycerzy niepotrzebnie nie niepokoić. Nowy zamek postawiono w zupełnie innym miejscu i sławetne miasto Biecz wokół niego urządzono.
Raz na kilkadziesiąt lat czuwający nad uśpionymi rycerzami dowódca dokonuje przeglądu zbroi, uprzęży i podków, czy aby nie wymagają jakich pilnych napraw. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, to spośród giermków wysyła jednego umyślnego do miasta, żeby przyprowadził do piwnic uczciwego i dobrego w swoim fachu kowala.
Po odnalezieniu takiego giermek przyprowadza go do piwnic i grot, a ten dokonuje niezbędnych napraw, jako też przekucia niektórych koni. Jako zapłatę dawano kowalowi za robotę jakąś starą podkowę albo też kilka żelaznych grotów lanc. Zda się nic niewarte były te kawałki żelaza, ale kiedy kowal wracał do swej kuźni i chciał owe żelastwa do szmelcu wyrzucić, okazywało się, że ma w garści szczere złoto. Ostatni z kowali, który ponad sto lat temu został tam wezwany, w podobny sposób został nagrodzony.

Podobno byli i tacy, którzy chcieli się naocznie przekonać, ile tego wojska śpi tam we wnętrzu Góry Świętej Jadwigi i nawet już znaleźli to miejsce, gdzie jest wejście. Wszelako nie znaleźli sposobu, jak można by się tam dostać.



co kryją dziś podziemia, nie wie nikt.. /SD/

widok Góry Świętej Jadwigi od strony Strzeszyna /SD/




Mamy nadzieję, że cykl "Legendy łemkowskiego Beskidu" będzie dla Was miłym "przerywnikiem" w publikowanych artykulikach :)


STO LAT!!! /naobcasach.pl/


Serdecznie pozdrawiamy!

Dziękujemy za to, że jesteście z Nami :)!
R i SD



* legenda z: A. Potocki "Legendy łemkowskiego Beskidu."

poniedziałek, 4 listopada 2013

Kotań - okiem wędrowca

Witajcie,

Podczas naszej wakacyjnej wędrówki nasze kroki skierowały się w stronę Kotani, miejscowości położonej w Beskidzie Niskim, otoczonej zewsząd lasami  MPN. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z 1518 r. kiedy to należała do starostwa bieckiego. Nazwa miejscowości pochodzi od kocenia się wypasanych tutaj owiec. Franciszek Ferdynand Lubomirski w 1763 r. przekazał pod budowę cerkwi pole zwane "Pawlikówką". Kotań stanowił oddzielną parafię do roku 1799, kiedy to przyłączono ją do grekokatolickiej parafii w Krempnej. W wyniku tzw. schizmy tylawskiej (1926) część mieszkańców przeszła na prawosławie, budując cerkiew (czasownię), która istniała do lat pięćdziesiątych (XX w.) nieużywana zawaliła się. Lata wojny odcisnęły piętno na mieszkańcach i samej miejscowości. Część ludności wysiedlono na Ukrainę (1945), a dwa lata później pozostałych na tereny dawnego województwa zielonogórskiego. Po utworzeniu w 1969 parafii rzymskokatolickiej w Krempnej, Kotań stał się jej filią. W latach pięćdziesiątych na opuszczonych terenach utworzono PGR, a w latach siedemdziesiątych pracowali w nim więźniowie z zakładów karnych istniejących w Kotani i okolicznych wsiach. Obecnie zabudowania te służą jako ośrodek wypoczynkowo - szkoleniowy diecezji rzeszowskiej.



idąc ze Świątkowych.. 



bocianie gniazdo 


czy tu nie jest wspaniale..? ;) 




do cerkwi już tuż, tuż... 

w pięknym krajobrazie pozostałości dawnych dni.. 




krzyż przydrożny 




cerkiew, z widokiem na starą, olbrzymią lipę 




My kierowaliśmy się do tej miejscowości od strony Świątkowej Małej, wspaniałej miejscowości, ale o niej innym razem. Mijaliśmy po drodze różne przydrożne krzyże. Już z oddali dostrzegliśmy górującą nad doliną świątynię.
Cerkiew pod wezwaniem św. Kosmy i Damiana została wzniesiona w 1841 na miejscu starszej drewnianej cerkwi. Uznawana jest za jedną z najpiękniejszych budowli cerkiewnych na Łemkowszczyźnie. Świątynia trójdzielna jest orientowana, o konstrukcji zrębowej. Wieża o ścianach pochyłych z izbicą, oraz pozorną latarnią. Wokół wieży tzw. zachaty (dodatkowa przestrzeń, uzyskana w wyniku postawienia pod szerokim okapem, często przy ścianie mieszkalnej chyży). Nad nawą i prezbiterium dachy o konstrukcji namiotowej, łamane, kryte gontem. Na teren cerkwi wchodzi się przez drewnianą bramkę z gontowym dachem. Otoczona została drewnianao - kamiennym ogrodzeniem. Za świątynią znajduje się łemkowski cmentarz. Nad wejściem widnieje data 1841, co oznacza najprawdopodobniej jej przebudowę. Nałożono wtenczas blachę na dach, zastępując dotychczasowe gonty. W 1963 podczas remontu utworzono wokół cerkwi pamiątkowe lapidarium - (zabytkowe nagrobki z okolicznych wsi zgromadzono w jednym miejscu, by uchronić je przed całkowitym zniszczeniem). Samą cerkiew zaś podczas tego remontu rozebrano, zakonserwowano i złożono z powrotem (przywrócono gonty). W 1962 wywieziono XVII wieczny ikonostas i pozostałe wyposażenie umieszczając je w Muzeum Ikon w Łańcucie. W latach 2003- 2004 wymieniono gont na całej powierzchni cerkwi. Aktualnie świątynia jest w dobrym stanie. Od 2010 roku sukcesywnie powracają sukcesywnie do cerkwi stare ikony, które przez dziesiątki lat znajdowały się w zbiorach Muzeum. Świątynia ta należy do najbardziej typowych budowli sakralnych na Zachodniej Łemkowszczyźnie, dlatego też jej wierna kopia znajduje się w skansenie we Lwowie.



widok cerkwi od strony Babińca 


krzyż znajdujący się przed cerkwią 


kilka zdjęć lapidarium przycerkiewnego...  





lapidarium w Krempnej bardzo się rozrosło.. 


.. i jeszcze jedno..



..kolejne.. 


cerkiew i piękne niebo.. 


kopuła nad nawą 




i z drugiej strony.. 



widok z cmentarza, od Prezbiterium po Babiniec 

czaszka i piszczele - symbol zwycięstwa nad śmiercią (tak po krótce) 





nie myśleliśmy że wyjdziemy do środka.. 





to był piękny dzień... 




Gdy oglądnęliśmy wspomnianą cerkiew ( z zewnątrz, gdyż była zamknięta) i znajdujący się tuż przy niej cmentarz; dopadło nas zmęczenie i głód. Tak więc siedząc w cieniu nabieraliśmy sił na dalsze wędrowanie. Było cicho spokojnie, śladu żywego ducha; aż nagle zobaczyliśmy psa który samotnie wędrował. Pomyśleliśmy że pewnie niedaleko za nim znajduje się jego właściciel. Upłynęła dość długa chwila nim pojawiła się na horyzoncie starsza kobieta - jak się później okazało Łemkynia, i opiekunka cerkwi. Mieliśmy mnóstwo szczęścia, bo Pani ta szła po krzesła, które zostały w świątyni po uroczystości ślubu i mieliśmy niepowtarzalną okazję zobaczyć wnętrze tego uroczego cudu architektury.


starałem się jak mogłem, ale aparat.. 





cegiełka od " Miłej Pani Lemkyni" :) Djakuju :) 

Kobieta z właściwą sobie charyzmą zaczęła snuć opowieść o dziejach swego życia i cerkiewki. Wspominała czasy gdy ludność łemkowska została wysiedlona z Kotani i pobliskich terenów. Ona wraz z rodzicami została - jej ojciec bowiem był Polakiem a matka Łemkynią. Żałowała, ze mimo próśb matki, nie chciała zgłębiać łemkowskich tradycji, języka... I wspominała z uśmiechem na twarzy powroty niektórych mieszkańców. Utkwiło Nam również w pamięci jej zdanie: " Dawniej tu były kwiaty, tyle kwiatów, bło tak pięknie. Teraz okolice zarastają krzaki, drzewa, chaszcze, chwasty... ". Pani opowiadała Nam także o historii cerkwi, jak ją remontowano, że znaczono każdy kawałek drewna by potem wiedzieć jak to złożyć. Zaciekawiła nas też historią o starej lipie, która na pierwszy rzut oka nawet nie bardzo rzuca się w oczy. Pierwotnie stały dwie, lecz jedna została wycięta, gdyż prawdopodobnie zagrażała zabytkowi. Ta co została prawdopodobnie jest tak stara jak świątynia. To wspaniałe spotykać podczas swoich wędrówek takich ludzi. Właśnie takie spotkania czynią nas bogatszymi wewnętrznie.


cmentarz za cerkwią 


czas starł już wiele grobów... 





miejmy nadzieję, że te groby pozostaną... 

Po wspaniałych wrażeniach, powędrowaliśmy w dalszą drogę. Jeszcze przez długi czas nie schodził z naszych ust temat cerkwi i jej opiekunki.Szkoda że nie zapytaliśmy tej przemiłej Pani o imię... Oby żyła jak najdłużej w zdrowiu i pomyślności. O Krempnej do której powędrowaliśmy ... mieliście okazję przeczytać w ostatnim czasie. :)


krzyż przydrożny .. 


i następny. 


stadnina w Kotani - Krempnej 
praca wre. i pogoda dopisuje :) 


nowe krzyże również się pojawiają.. 


koniki :) 


historia wszędzie skryta., czeka na Nas... 




Pozdrawiamy serdecznie i..
 zapraszamy do lektury kolejnych postów :)






Źródło inf.:
 inf. z broszurki podarowanej nam przez Panią Lemkynię, 
www.beskid-niski.pl
Luboński P., 2012, Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty.